Czy PGE wykorzystało wizerunek powstańca? No nie do końca. Sprawdziłem to. | JasonHunt

Czy PGE wykorzystało wizerunek powstańca? No nie do końca. Sprawdziłem to.

Uwielbiam te masowe lincze, tak bezmyślne, tak jednomyślne. Krążąca dziś po sieci reklama PGE najpierw wywołała falę nienawiści, a potem falę pospiesznie napisanych tekścików na portalach. Ich autorzy, jak przystało na współczesnych dziennikarzy, nawet nie zadali sobie trudu, aby sprawdzić u źródła, czy faktycznie mamy do czynienia z aferą podobną do Żytniej.

Dla przypomnienia – dwa lata temu jedna z agencji wykorzystała historyczne zdjęcie jednego z członków Solidarności, aby zareklamować Żytnią. Z tego co pamiętam autorka nieszczęsnej reklamy usłyszała prokuratorskie zarzuty.

Czy dziś ktoś z PGE też musi się martwić? No raczej nie.
Niektórzy już zauważyli, że fotka przedstawia współcześnie żyjącą osobę, inni ślepo piszą, że to archiwalny plakat z dopisanym sponsorem.

 

Poprosiłem PGE o wypowiedź

w sprawie wykorzystania wizerunku powstańca.

Oto, co dostałem:

Pierwsza odsłona rozpoczętej dzisiaj kampanii podkreśla ten fakt. Na zdjęciu widnieje wizerunek członka grupy rekonstrukcyjnej. Nie jest to historyczny uczestnik Powstania Warszawskiego. Członkowie grup rekonstrukcyjnych będą również występowali w kolejnych odsłonach kampanii, ponieważ w ramach mecenatu historycznego aktywnie wspieramy także i tę formę kultywowania pamięci o polskiej historii.”

Dopytałem jeszcze na wszelki wypadek, czy tło użyte w reklamie zostało wzięte/zainspirowane plakatem/zdjęciem z jakichś archiwów, ale jeszcze nie dostałem odpowiedzi.

Sprawdziłem też poprzednie działania PGE i okazuje się, że od dawna działają w tematyce Powstania Warszawskiego. Sponsorowali „Miasto 44”, partnerowali projektom edukacyjnym w Muzeum Powstania Warszawskiego, robili paczki dla kombatantów, pracowali przy wydawaniu komiksów związanych z PW i mają też na koncie kilka projektów związanych z żołnierzami wyklętymi.
Słowem – z choinki się nie urwali.

Mnie ten plakat nie oburza z jednego powodu.

Skoro plakat przedstawia członka grupy rekonstrukcyjnej i mamy mieć o to pretensje, to równie dobrze powinniśmy mieć pretensje o wszystkie plakaty filmowe związane nie tylko z powstaniem, ale także z innymi wydarzeniami historycznymi. Lub bardziej analogicznie – o wszystkie plakaty reklamujące przedstawienia teatralne. I ze wszystkich tych plakatów powinniśmy kazać usuwać loga sponsorów.
Przyznam, że gdyby to był plakat jednorazowy, z aktorem zatrudnionym do tej jednej reklamy, to moje zdanie byłoby inne. Mniej tolerancyjne i tak troszeczkę rozumiem hejterów, zarówno tych, którzy myśleli, że to prawdziwy powstaniec, jak i tych, którzy myśleli, że to zatrudniony model do jednej reklamy. To jest członek grupy rekonstrukcyjnej. To robi różnicę, bo…

Lubię konsekwencję. Jeśli pozwalamy, by na Powstaniu Warszawskim zarabiali twórcy dobrych i nędznych książek, dobrych i słabych filmów, autorzy beznadziejnych artykułów prasowych, a nawet sponsorzy Biegu Powstania Warszawskiego, to tak jakby nie mam powodu wkurzać się o to, że PGE zrobiło sobie plakat informujący o tym, że są mecenasem Muzeum PW. Wręcz powinni to zrobić. Czy zrobili to dobrze? Nie. Ale czy aby na pewno przegięli pałę i powinno się ich linczować? Hasło „Poświęcenie to wielka energia” jest słabe, ale nie przesadzajmy, że w jakiś sposób obraża powstańców. A już na pewno nie bardziej niż obrażają innych walczących firmy odzieżowe i ugrupowania wykorzystujące Znak Polski Walczącej. Ich jakoś się nie hejtuje.

Niesmak budzi idiotyczny podpis na dole grafiki: „PGE. Sprzedawcy prądu, gazu i ciepła”. I to jest chyba jedyny element, za który opierdoliłbym tego, kto akceptował grafikę. Serio? Gaz? W kontekście II Wojny Światowej? Na kilometr śmierdzi marketingowcem wychowanym na książkach „sukces w marketingu w 3 dni„. Ty baranie.

No, w każdym razie znacie teraz zdanie obu stron i to był mój cel przy pisaniu niniejszego tekstu. Nie zaś wyrokować, czy mamy do czynienia z dziełem sztuki, głupotą czy fuszerką.
Kto chce hejtować, ten powód zawsze znajdzie. Jak nie walić w tych, co zarabiają na Powstaniu Warszawskim, to walić w tych, co w powstaniu uczestniczyli, bo przecież każdego roku nasze rodzime media i Facebooka przetacza się inna fala – wymądrzania się, czy PW było pięknym zrywem, czy głupią ideą.

 

 

 

 

PS Takie teksty przyciągają różnych dziwnych ludzi, więc może jeszcze dodam tylko, że nie współpracowałem, nie współpracuję i nie zamierzam współpracować z PGE. To ja napisałem do nich z własnej przymuszonej woli. Nie miałem na dziś innego tematu, bo od rana grałem na konsoli.

Mam dla Ciebie trzy prezenty, ale możesz wybrać tylko jeden.

Ja bym zapisał się na wykład. Większość wybiera srodkową opcję. Ciekawe, co Ty wybierzesz...