17 godzin samotności | JasonHunt

17 godzin samotności

Jeśli wydaje ci się, że bycie w związku ma więcej dobrych stron niż życie samemu, to weź mi udowodnij, że moje życie jest gorsze. W ubiegłą niedzielę siedziałem sobie w domu, nie miałem ochoty nigdzie wyjść, bo ostatnio praktycznie nie mam dni, kiedy mogę totalnie nic nie robić. Moje życie wypełniają albo spotkania albo wyjazdy. Czasami tęskno mi do starych dobrych czasów siedzenia przed kompem po kilkanaście godzin.

Notowałem zalety mieszkania bez kobiety. W sumie to ja nie wiem jak to jest mieszkać z kobietą, a coraz częściej łapię się na myśli, że nawet nie pamiętam jak to jest być z kobietą, ale z upływem czasu coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jest dużo gorzej niż samemu.

8:00 Wstajesz. Sam. Nikt cię nie popędza, nie zrzuca z łóżka, nie każe robić śniadania. Albo nie wstajesz. Jeszcze godzinę sobie poleżysz.

9:00 Teraz wstajesz. Idziesz do łazienki. Jest wolna, więc wchodzisz do niej kiedy chcesz. Klapa od toalety jest podniesiona, bo jak na mężczyznę przystało, nie opuszczasz jej.

10:00 Jesz dokładnie to, na co masz ochotę, co sam kupiłeś i nie musisz przejmować się tym, że dla ciebie czegoś zabraknie. Nie musisz od razu myć naczyń, nie spodziewasz się gości. Wrzucasz talerze do zlewu.

11:00  Siadasz przed kompem. Nago. Nogi kładziesz na biurko, po lewej stoi puszka coli, po prawej poranny batonik. Nic nie musisz i zamierzasz siedzieć tak długo jak będzie ci się chciało.

12:00 Włączasz telewizję. Ustawiasz dokładnie taki kanał, jaki chcesz, bo nie masz kogo zapytać „może być to?”. Tak, może być.

13:00 Nie jesteś głodny. W lodówce pusto. Zjesz później. Nikt poza tobą w tym domu nie chce jeść, bo nikogo innego w nim nie ma.

[sociallocker]

14:00 To może niezbyt zdrowe, ale masz ochotę na zapiekanki. Trudno, abyś miał ochotę na coś jeszcze, skoro w lodówce została ci tylko mozzarella i jakaś kiełbasa. Dużo czosnku. Zapiekanki z dużą ilością czosnku i sosu BBQ. Przecież z nikim nie będziesz się całować.

15:00 Odpowiedziałeś na wszystkie maile, ale wczoraj kupiłeś sobie książkę. Właściwie komiks. „Zen Stev’a Jobsa”. Chcesz poczytać, potrzebujesz ciszy w chacie. Jeśli chcesz mieć ciszę, po prostu nic nie mów. Jakie to proste.

16:00 Czy pamiętasz o rzeczach, które 2 dni temu włożyłeś do pralki? Trzeba je uprać, wiesz? Pierzesz. Mieszczą ci się w bębnie wszystkie rzeczy, jakie chcesz wyczyścić. Na wieszak też ci się mieszczą. Niech wiszą, ściągniesz je jutro albo w przyszłym miesiącu.

17:00 Dostajesz maila z planem wyjazdu na początek lipca. Tylko dwudniowy, ale fajny. O, poleci z tobą znajoma blogerka. Pamiętaj, że w przyszłym tygodniu też musisz na parę dni wyjechać. Odpocząć. A w połowie lipca wakacje w Kołobrzegu. Czy to nie wspaniale, że masz to wszystko w planie i nie musisz absolutnie z nikim tego konsultować, pytać o zgodę, brać ze sobą i tłumaczyć się, dlaczego znowu lecisz z jakąś kobietą. Właściwie to tam będzie kilka kobiet i dwóch facetów. Super.

18:00 Tekst, tekst! Pisz, pisz. Wybierzesz coś z notatek, a jak nie to pierdolniesz opis swojego dnia i też będą lajki. Zauważyłeś, że przez cały dzień nie musiałeś wysłuchiwać o tym, jak było w pracy, pocieszać, zajmować się drugą osobą? O, potęgo Świętego Spokoju!

19:00 Nie musisz dziś iść do kina na jej film, spotkać się z jej znajomymi, spacerować z nią po osranych Łazienkach i wydawać kasy na taksówkę powrotną. Zostań w domu. Ewentualnie skocz po colę, bo ta, którą rano włożyłeś do zamrażarki, nie będzie już zdatna do picia.

20:00 Nie zgasiłeś światła w łazience. Nie wyłączyłeś pralki, nie wyjąłeś z niej rzeczy. Kiedy myłeś zęby po tym czosnku, woda ciągle leciała z kranu i nie musiałeś wysłuchiwać żadnych bzdur o ekologii. Musisz zmienić niektóre przyzwyczajenia. Ręcznik powinien wisieć, a nie leżeć, żel do kąpieli się zamyka, wannę po sobie myje, a nie dopiero przed kolejnym użyciem i doprawdy nikt nie pojmie jak w jeden dzień można zużyć 5 różnych kubków i szklanek. Te przyzwyczajenia… albo nie. Wcale nie musisz ich zmieniać.

21:00 Dobra, jeszcze tylko uzasadnij sam sobie, że jesteś sam, bo otaczają cię idiotki. Zajrzyj na fejsa, zobacz na maile. Albo są głupie, albo nie wiedzą czego chcą, albo się ciebie boją albo po prostu są grube.

Wszystko jest w porządku. To nie samotność wybrała ciebie, tylko ty ją. Jeśli tylko na twojej drodze pojawi się odpowiednia kobieta, to w każdej chwili możesz to zmienić.

22:00 Daj głośniej ten film. Tak głośno jak wcześniej, przy sprzątaniu, słuchałeś muzyki. A mówiąc do siebie, nie mów szeptem. I tak nikt nie usłyszy.
Wyjmij palec z ucha i weź patyczki z watką,ok?

23:00 Pamiętasz tego Waldka, z którym grałeś w nogę? Tego, co ślub wziął już w klasie maturalnej. O tej porze on ma w prawej dłoni trzecie piwo, jego żona w brzuchu trzecie dziecko, dwójka poprzednich śpi w pokoju obok. Na jednym łóżku, bo drugie się nie zmieściło. Żona, niegdyś „ujdzie w tłumie”, dziś ma trwałą na łbie, 20 kg +, początki nerwicy, a każdy dzień zaczyna od papierosa, wypalonego jeszcze w łóżku. Seks uprawiają raz w miesiącu. Jedno na drugie nie może patrzeć.
A teraz weź się z nimi zamień albo przestań zastanawiać czy aby na pewno masz fajne życie. A jak wątpisz, to przypomnij sobie swój stary, zapomniany tekst Samotność na Krakowskim Przedmieściu.

24:00 Całe łóżko należy do ciebie. Tak, możesz czytać przy zapalonej lampce. Tak, żryj te wafelki, co z tego, że się pobrudzi? Wytrzesz jakoś. Tak, możesz przed snem włączyć film. Możesz zasnąć kiedy chcesz i obudzić się kiedy chcesz.

[/sociallocker]

Mam dla Ciebie trzy prezenty, ale możesz wybrać tylko jeden.

Ja bym zapisał się na wykład. Większość wybiera srodkową opcję. Ciekawe, co Ty wybierzesz...