Zanim wynajmiesz pokój w hotelu – 33 wskazówki, które ułatwią ci życie | JasonHunt

Zanim wynajmiesz pokój w hotelu – 33 wskazówki, które ułatwią ci życie

Uwielbiam hotele i mam przyjemność mieszkać w nich dosyć często. Bywa, że podróżuję ze znajomymi i czasami dostrzegam, że nie bardzo sobie radzą z przyswojeniem praw panujących w hotelach, jeszcze bardziej – nie wiedzą, jakie sami mają prawa. Dlatego stworzyłem ten mini-poradnik. Niektóre porady są banalne, ale doświadczenie nauczyło mnie, że nawet te najbardziej oczywiste, nie są praktykowane przez gości hotelowych.

 

W tekście są wymienione nazwy hoteli, w których byłem. Jeśli lecisz właśnie do jednego z nich, a masz dodatkowe pytania, to pytaj śmiało. Być może będę mógł w czymś jeszcze pomóc. Weź pod uwagę, że niektóre zalety i wady opisanych hoteli mogą być już nieaktualne.

 

Przy rezerwacji. . .

1. Nie oszczędzaj na rezerwacjach,

biorąc najtańsze pokoje (standard). Różnice w cenach bywają minimalne, a często nieznacznie droższy pokój (np. double room) jest o klasę lepszy od najtańszego.

2. Odradzam rezerwację przez stronę hotelu.

Często technicznie są bardzo niedoskonałe, a jeszcze częściej – mają ceny wyższe niż na portalach rezerwacyjnych. Potwierdza się reguła, że im wcześniejsza rezerwacja, tym niższa cena, ale czasami nie da się przewidzieć wizyty i płaci się ogromne pieniądze za średniej jakości hotele (mój nieodżałowany rekord to 600$ za Center Loop w Chicago, wart co najwyżej połowę tej kwoty).
Powyższy punkt nie zawsze dotyczy dużych sieci hotelowych, których strony są profesjonalnie zrobione.

3. Cztery gwiazdki w Polsce i Europie to już niezły standard.

W krajach arabskich to standard minimalny i tylko masochiści jeżdżą do gorszych. (w Sharm polecam hotel Stella di Mare)

4. Nie wykupuj śniadań.

90% hoteli każe sobie za nie słono płacić, a oferta jest beznadziejna. Ja w swoim życiu byłem w zaledwie paru hotelach z doskonałą ofertą śniadaniową (np. Willa Port w Ostródzie, Sheraton w Sopocie,Grand Elysee w Hamburgu).

5. Nawet jeśli w ofercie widzisz, że jest bezpłatne wifi,

nigdy nie masz pewności, że tak właśnie jest. Bardzo często bezpłatne jest tylko w lobby.

6. W droższych hotelach warto upewnić się, ile wynosi obowiązkowa kaucja (np. za korzystanie z mini-baru).

W belgiskim Radisson Blu Balmoral moje konto zostało uszczuplone o 2 tysiące złotych. Warto też zapoznać się z regułami korzystania, np. w Palms Beach Hotel w Miami za otwarcie lodówki i włożenie do niej swoich napojów chciano mi wystawić rachunek.

7. Hotele w centrum miast mogą być dwu i trzykrotnie droższe od tych w dalej położonych dzielnicach.

Komunikacja w największych miastach Europy (a zwłaszcza Polski) jest na tyle dobra, że o wiele taniej wyjdzie, jeśli przekonasz się do metra lub tramwajów. Nawet taksówki mogą wyjść taniej, bo przecież i tak do centrum nie jeździ się częściej niż dwa razy dziennie. Jadąc do Londynu, hotel wziąłem w pobliskim Luton (sieć Best Western), w Dubaju ulokowałem się w północnej części miasta, skąd w 20 minut dojeżdżałem do centrum metrem.

8. Nie ufaj zdjęciom.

Wszystkie kłamią, zwłaszcza te pokazujące wielkość pokoju. Sprawdzaj metraż w ofercie i nigdy nie schodź poniżej 15 metrów kwadratowych. Niezły „duży” pokój zaczyna się u mnie od 25 metrów. (ostatnio pozytywnie zaskoczył mnie hotel Niebieski w Krakowie). Dwa razy w życiu byłem w pokojach poniżej 10 metrów(Paramount Times Square w NYC i Grand Royal w Londynie). Nawet walizki w nich nie otworzysz. Tylko raz w życiu (hotel Rezydent w Sopocie) w malutkim pokoju mieszkało mi się z wielką przyjemnością, bo był świetnie urządzony.

9. Żaden kumpel, ani bloger nie przekaże ci tak rzetelnej opinii o hotelu,

jak negatywne uwagi klientów na booking.com. holidaycheck, tripadvisor, hotels.com, trivago.com itd… Nigdy nie bierz pokoju, który ma ocenę poniżej 7/10 (ja staram się nie brać tych poniżej 8/10).

10. Certyfikaty przyznawane przez serwisy turystyczne nie są zbyt wiele warte,

aczkolwiek raczej nie są przyznawane słabym hotelom. Przeciętnym – owszem. Certyfikat „Traveller’s choice” miał np. hotel w Amsterdamie (Westcord Fashion Hotel) i Barcelonie (Rigoletto) – tylko ten pierwszy zasłużenie. Baobab Resort & Spa w Kenii zachwalany i nagradzany był wszędzie, a jednak do najlepszych go nie zaliczam.

11. Gwiazdki hotelowe nie zapewnią ci wygodniejszego łóżka,

szybszej sieci czy smaczniejszych potraw, ale wskazują, na jakie udogodnienia możesz liczyć (suszarka w łazience, pralnia, lodówka, itd…). Przypadek hotelu Modrzewiówka w Lanckoronie pokazuje, że nawet trzygwiazdkowy hotel może być wymarzonym miejscem na wypoczynek.

11. …ani cudownej plaży.

Każdego roku latam w miejsce, w którym w końcu znajdę rajską plażę i choć raz byłem blisko (Melia Caribe – Dominikana), to zawsze czegoś brakowało do ideału. Gorzej, jeśli na zdjęciach reklamowych widzisz piękną plażę, a w rzeczywistości jest ona oddalona od hotelu o parę kilometrów i w dodatku piękna jest tylko przez kilka godzin – gdy trwa odpływ (Melia Zanzibar).

Usługi hotelowe. . .

12. Zanim zamówisz taksówkę z lotniska/na lotnisko,

upewnij się, że hotel nie oferuje darmowego przejazdu.(standard przy hotelach lotniskowych, np. Mercury w Berlinie)

 

13. Walizki po wymeldowaniu zawsze możesz zostawić recepcji.

 Zresztą pobyt możesz sobie w hotelu przedłużyć – raczej nikt ci nie zrobi problemu, jeśli zostaniesz godzinę dłużej (zdarzyło mi się to tylko raz – w hotelu Diament we Wrocławiu)

14. W lepszych hotelach są konsjerże.

Zajmują się również nietypowymi prośbami, np. w środku nocy poproś o dostarczenie swoich ulubionych prezerwatyw. Jakby co to ja o to nigdy nie prosiłem. Wiecie, nie używam. Do dziś pamiętam, jak profesjonalnie obsłużono mnie w San Francisco w hotelu Bijou. Byłem tam, bo dostałem zaproszenie do siedziby Facebooka w Palo Alto i  pracownik hotelu przez bite 30 minut opowiadał mi o mieście, zaznaczał dokładne trasy, mówił czym, jak i gdzie dojechać, jak wrócić, gdzie zjeść, itd…

15. Jeśli śniadanie jest do 10:00, powinieneś je zjeść do 9:30.

Później otrzymasz tylko resztki.

16. W przypadku hoteli nie sprawdza się reguła, że w dobrej restauracji jedzą miejscowi,

bo miejscowi do cztero i pięciogwiazdkowych hoteli po prostu wstydzą się wchodzić, tak więc jeśli restauracja jest pusta, to być może jest po prostu droga. Ale dobra.

17. Sauna i siłownia.

W większości przypadków ten drobny dodatek do luksusu jest informacją o jakości całego hotelu. Tanich i nieodwiedzanych często nie stać na oferowanie udogodnień.

Twój pokój. . .

18. Brak ciepłej wody, słaby internet, fatalny widok za oknem, głośni sąsiedzi to nie wina hotelu, tylko twoja.

Zawsze śmieszą mnie narzekania ludzi. Nie masz obowiązku brać tego pokoju, który został tobie przydzielony. Po prostu każ recepcjoniście go zmienić. To najbardziej oczywista, najważniejsza i najrzadziej stosowana porada w tym tekście. Przeciętny gość w hotelu jest nieśmiały, skrępowany i przyjmuje postawę pokrzywdzonego klienta. Ja w co drugim hotelu zmieniam pokoje.

19. Nie pij ze szklanek w pokoju,

dopóki nie upewnisz się, że lecą do zmywarki. Niestety większość z nich myta jest przez sprzątaczki tą samą szmatą, którą czyszczą toaletę.

20. Nie płać fortuny za napoje z mini-baru.

Co wypijesz, odkupuj w pobliskim sklepie, a najlepiej po prostu zaopatrz się sam w potrzebne produkty. To twój pokój i możesz sobie w nim jeść co chcesz, tak samo jak masz prawo używać własnych, a nie hotelowych kosmetyków do higieny. Jednakże w przypadku mini-barów upewnij się, że nie mają czujników, bo czasami na chwilę wyjąć z niego butelkę i już system dolicza ci ją do rachunku.

21. W większości hoteli prąd w pokoju będziesz miał dopiero po włożeniu karty-klucza w odpowiednie miejsce przy drzwiach.

Problem w tym, że po wyjściu z pokoju przestaje działać klima i ładowarki. Jest na to prosta rada – zamiast klucza włóż kawałek papieru lub kartę kredytową ( (c) by Segritta). Albo poproś w recepcji o zapasową kartę wejściową.

22. Jeśli numer z kartą i kartką papieru nie działa,

a potrzebujesz prądu pod twoją nieobecność (np. do doładowania telefonu), skorzystaj z dwóch kontaktów, które działają zawsze: lodówka i telewizor.

23. Chcesz mieć wielkie łóżko zamiast dwóch małych pojedynczych?

Zgłoś to w recepcji. Nie ma problemu ze złączeniem łóżek i ułożeniem posłania tak, by tworzyło kingsize bed. Ostatnio coś takiego w 5 minut zrobiono mi w Gran Palatino w Rzymie.

24. Bierz kabel.

Wifi w większości hoteli na świecie jest słabe lub beznadziejnie słabe i jeśli wyjeżdżasz na dłużej, a przy tym potrzebujesz bardzo dostępu do sieci, bierz kabel. Są hotele, w których sieć po kablu jest dużo szybsza. Niestety ja zawsze o tym zapominam, co wielokrotnie kończyło się zostawianiem laptopa na całą noc, aby załadował mi na bloga 30 zdjęć.

25. Adaptery do kontaktów ma każdy hotel,

wystarczy zapytać w recepcji, ale najlepiej wozić ze sobą jeden uniwersalny. Kosztuje grosze. Nigdy nie kupuj w hotelu. Zawsze są wielokrotnie droższe niż na pobliskiej stacji benzynowej.

26. W hotelach nie ma złodziei.

Twoje rzeczy są bezpieczne, nawet jeśli nie włożysz ich do sejfu, choć wówczas hotel nie ponosi za nie odpowiedzialności. Niestety jak coś zostawisz i się wymeldujesz, to masz małe szanse na uczciwą pokojówkę. W ten sposób straciłem słuchawki (Park Inn w Berlinie).

27. Są dwa miejsca, które powiedzą ci najwięcej o czystości pokoju.

Pierwsze znajduje się pod łóżkiem, drugie pod deską klozetową. (nigdy nie zapomnę pożółkłej deski w Rethymno Mare Resort na Krecie). Jednakże musisz pogodzić się z jedną myślą: nie ma czegoś takiego jak idealnie czysty pokój, bo sprzątaczki mają ściśle wyznaczony czas sprzątania, który czasami wynosi 15 minut, czasami 30 minut. Nie da się w tak krótkim czasie dokładnie wysprzątać. Coraz częściej przekonuję się, że napiwki w ogóle nie wpływają na jakość sprzątania, ale i tak co dwa dni zostawiam.

28. Nie ciesz się na pokój z jacuzzi.

Zanim wskoczysz do wanny, włącz je „na sucho” i obserwuj, jak miliony bakterii rozpryskują się po łazience:). Nie mam za dużego doświadczenia w takich pokojach, bo taką wannę miałem chyba tylko  w Sandos Caracol (Meksyk) i wspaniałym Mirage (Las Vegas) i Melia Caribe (Dominikana). Brudne jacuzzi to nie jest aż tak duży problem. Jeden telefon, kilka dolarów napiwku i masz czyściutko.

29. Nigdy nie zobaczysz robaczków.

Na zdjęciach. Ale w swoim pokoju masz szansę trafić na ciekawe towarzystwo. O dziwo nigdy nie miałem z tym problemu w krajach, w których turyści narzekają na karaluchy (Tunezja – hotel el-Kantaoui, Egipt – Farana Club), a zmasakrowany zostałem dopiero w luksusowym apartamencie na Zanzibarze (Melia Zanzibar). Każdego dnia pryskałem całą łazienkę, wokół łóżka, otaczałem się baldachimem, a ciągle pojawiały się nowe robaczki.  Jedyna rada – czytać komentarze np. na booking.com lub holidaycheck.pl i jeśli powtarzają się narzekania na robaki, pod żadnym pozorem nie rezerwować.

29. Przez internet nie poczujesz zapachu.

Nigdy do głowy mi nie przyszło, aby zastanawiać się nad zapachem w hotelu, dopóki nie zameldowałem się w Regent Beijing (Pekin). Roznosił się w nim dziwny, bardzo intensywny słodki zapach, który początkowo był przyjemny, a potem powodował mdłości. Na wszelki wypadek już czytam na forach komentarze, czy mieszkańcy danego hotelu narzekają na zapach.

 30. Internet? Nie wszędzie jest taki sam.

Brak google, Facebooka, Youtube, Instagrama, dostępu do poczty, własnego bloga i wielu, wielu innych serwisów? Nie do wyobrażenia u nas, ale poleć do Chin, to poczujesz się jak w latach 90. chyba że zawczasu sprawdzisz, jak ominąć ich blokady. To proste i bardzo tanie. Cenzura jest także w Dubaju, choć dużo lżejsza, bo nie mogłem ładować stron związanych z alkoholem (jak na złość akurat wtedy współpracowałem z Somersby).

31. Piękny widok ?

 Owszem, ale czasami tylko zza firanek, bo w bardzo wielu hotelach nie ma możliwości otwarcia okien.  Naciąłem się tak w Dubaju (Movenpick Bur Dubai), ale teraz już nie zwracam na to uwagi. Większość czasu i tak spędzam poza pokojem i jeśli już to wynajmuję pokoje z tarasem, bo samo otwieranie okna do szczęścia potrzebne nie jest.

32. Darmowy room-service jest miłym dodatkiem

Mi to zostało po egipskich hotelach, w których zamawianie jedzenia było dodatkowo płatne i drogie, ale później odkryłem, że w wielu hotelach możesz wszystkie posiłki w ramach pakietu all-inc jeść za darmo w swoim pokoju. Wypada tylko dać napiwek kelnerowi, który je przyniesie.

33. Przejdź się po hotelu.

Nie, to wcale nie jest banał, bo czasami nie mamy czasu sprawdzać wszystkiego przed rezerwacją i dopiero po dokładnym zbadaniu hotelu odkrywamy jego zalety. Ja w ten sposób w jednym z hoteli odkryłem basen, w jednym z apartamentowców wysiadłem na niewłaściwym piętrze i znalazłem się w wielkiej hali sportowej. W egzotycznych miejscach nieopodal hoteli krążą sprzedawcy, u których można bardzo tanio wykupić wycieczki, za które w hotelu trzeba płacić fortunę. Myszkując po hotelach możesz odkryć sale kinowe, tarasy na dachach, kręgielnie, wypoczynkowe loże z przekąskami. Warto też pytać o wszystko recepcjonistów. Raz (w ww. Dubaju) miałem tak, że mogłem bezpłatnie korzystać z basenu i sauny w sąsiednim budynku.

Na koniec jeszcze jedna banalna rada, do której najciężej się zastosować, gdy coś nie idzie po naszej myśli: nie bądź roszczeniowcem.

Jeśli przedłuża się check-in, poczekaj. Jeśli pokój jest brzydki, kulturalnie poproś o zmianę. Jeśli sprzątaczka się nie popisała, zostaw następnym razem napiwek i wymień (bez pokazywania palcem), które miejsca są brudne. Jeśli coś się psuje w hotelu, podnosisz słuchawkę i prosisz o naprawę lub wymianę. Z hotelem jak z kasynem – nigdy nie wygrasz. Jeśli dziś potraktujesz kelnera jak szmatę, to on jutro tak samo potraktuje twoje jedzenie. O tym, co mogą zrobić sprzątaczki, wolę nawet nie myśleć.
W każdym hotelu są jakieś wady, ale bardzo rzadko są to wady, których nie da się naprawić. Im niższej klasy hotel, tym bardziej musisz być wyrozumiały. Im wyższej klasy, tym więcej masz prawo wymagać, ale wszędzie pracują tacy sami ludzie i mają takie same słabości.

 


 

 

A poniżej odnośnik z podobnymi poradami przy wynajmowaniu mieszkań przez airbnb.com (tylko z ich usług korzystam od 2 lat). 

 

Ukryta tresc

Zanim wynajmiesz pokój w hotelu – 33 wskazówki, które ułatwią ci życie
Oceń ten post

Nie przegap i dodaj sobie przypomnienie
SMS Newsletter Dodaj do kalendarza 2017-11-21 12:00:00 2017-11-21 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger MasterClass: Bloger - 12 LEKCJI, KTÓRE ZMIENIĄ CIĘ W PROFESJONALNEGO BLOGERA http://jasonhunt.pl/masterclass Jason Hunt mail@jasonhunt.media

Nie przegap i dodaj sobie przypomnienie
Newsletter Dodaj do kalendarza 2018-03-05 12:00:00 2018-03-05 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger & Biznes MasterClass: Bloger & Biznes - 12 LEKCJI, KTÓRE NAUCZĄ CIĘ ZARABIANIA NA BLOGU http://jasonhunt.pl/masterclass-biznes Jason Hunt mail@jasonhunt.media

  • Monika Perszowska

    O, i znowu nauczyłam się czegoś. Dzięki!

  • Dobry wpis, niektóre pkt na pewno przydatne, apropo 30. /znajomy lecąc do Pekinu miał dać znać na facebooku bratu, że „dotarł bezpiecznie”. Plan się nie powiódł…

    • M.D.

      Przykro mi ze znajomy nie doleciał bezpiecznie. Mój kolega jest nauczycielem angielskiego w Chinach i mamy ze sobą świetny kontakt na FB.

  • Fajny przewodnik, z wieloma rzeczami sama sie spotkalam. Karaluchy biegajace po blatach w kuchni w Hiltonie w Szarmie do dzisiaj mi sie po nocach snia. A w jedny B&B na Sycylii dziury od jacuzzi byly tak czarne ze az sie balam tam stanac do prysznica. Kosztowalo mnie to wycieczke do supermarketu i trzy butelki chloru na noc w wannie. Sensory w lodowkach fajne – jeszcze o tym nie slyszalam. Na pewno podrzuce tekst dalej

  • Ech niestety w wielu hotelach wyjęcie karty-klucza odcina także elektryczność od tv i się wyłącza. I ja też zmieniam pokój w hotelu zawsze, gdy tylko coś mi się nie podoba. Na dodatek zawsze mówię o moich zastrzeżeniach w miły sposób i w taki sam dostaję zamianę, na dodatek często z przeprosinami. Moim zdaniem jeśli ktoś ma jakiś problem, to powinien go od razu zgłosić, a nie potem pisać negatywne komentarze np. na Tripadvisor. Ja piszę neg. tylko gdy zgłoszę, a problem pozostanie (b. rzadko!).

  • Porady z serii: jak szybko zostać burżujem. :)

    • Jak zostać burżujem, to nie bardzo można się z tego dowiedzieć.
      Ale jak żyć jak burżuj to można. I to też się przydaje.
      Dzięki :)

  • Krystian Jurdziński

    Dobry poradnik. Parę lat pracowałem jako steward min. w Qatar Airways to uśmiechnąłem się jak czytałem Twoj poradnik bo zwiedziłem setki hoteli w życiu. Sama prawda w tym poradniku. Dziwny zapach to jeszcze w hotelach w strefie tropiklanej i subtropikalnej, stęchlizna np. Sheraton w Lagos, Nigeria. Mi najbardziej przypadł do gustu Westin w Pekinie, a najmniej wszystkie golden tulipy i inne tego typu w północnej Afryce. Jak nie jest się palaczem, to odradzam zgadzać się na pokój dla palących, smród nie do wytrzymania. W dużej części hoteli w Azji nie ma też dostępu do gniazdka w łazience a tym samym do normalnego lustra, jak ktoś układa włosy suszarką (albo prostownicą – panie), albo po prostu zostaje dłużej i coś tam sobie goli maszynką, to ma problem. Ja woziłem ze soba przełużacz i własną suszarkę :P Dodatkowo warto dopytac czy jest dostęp do pralni hotelowej i czy dają żelazko i deskę do pokoju. Trafiłem na hotel na teneryfie, gdzie w ogóle w hotelu nie było dostępu do takich rzeczy i był to 4 gwiazdkowyc hotel, którego nazwy już nie pamiętam. Pozdrawiam

    • O, dzień dobry! :D

      • Krystian Jurdziński

        Dobry :D

  • Trochę dziwię się, że nie wspomniałeś o radzie, którą przeczytałem u Ciebie jakiś czas temu, a która potrafi uratować tyłek w różnych momentach. 10 albo 20 dolarów wręczonych z uśmiechem i miłym słowem obsłudze i masz pewność, że przynajmniej pościel będzie zmieniana codziennie :) poza tym łatwiej wtedy o zmianę pokoju z widokiem na ścianę sąsiedniego budynku na pokój ze wspaniałym widokiem :)

    • Bardzo dobrze, że o tym nie pisze, bo się jeszcze nauczą hotelarze i zrobi się z tego obowiązkowy zwyczaj. Jeśli to miałaby być norma, to spierdzielałbym z hoteli jak najdalej.

    • Pionierka

      Za 20 dolarów to ja mam nocleg na 5 dni :)

      • No. Może to lekką przesada?

        • Pionierka

          Sugerujesz, że Ukraina powinna podnieść ceny? :)

    • Ola

      W domu też zmieniasz pościel codziennie??;-))))

      • Pionierka

        No a nie? Przecież podstawowa zasada brzmi: jedna kobieta, jedna pościel :)

      • Nie. Codziennie zmieniam łóżka, if you know what I mean ;)

        • Ola

          Szacun ;-)))

  • Co do śniadań to nie zawsze są beznadziejne – w Hiltonach i Westinach zawsze były super ale fakt, że liczą sobie około 100zł za śniadanko (przynajmniej w Warszawie) ale przy bookowaniu warto popatrzeć na opcje – może być tak, że lepszy pokój będzie miał śniadanie w cenie. Poza tym jak często podróżujesz warto się zapisać do programów hotelowych – można łatwo dostać darmowy upgrade.

    • Fakt, zapomniałem o tych programach partnerskich. Niby wiele nie dają, ale raz na jakiś czas można mieć miłe udogodnienie.

    • Śniadania z Hiltona śnią mi się po nocach.

    • Marian Koniuszko

      W Sheratonach pokoje „klubowe” maja wliczone sniadania, ale najczesciej nie sa to sniadania typu buffet breakfast – sa serwowane na pietrze klubowym (tym samym, na ktorym sa te pokoje). Oprocz sniadan darmowe sa tez przekaski i drinki wieczorem. Z kolei Westiny wprowadzily jakis czas temu program pro-active i mozna miec fit-sniadanka, a po takim sniadanku wypozyczyc sobie buty do biegania i ruszyc na miasto samemu lub w towarzystwie jednego z etatowych „biegaczy”. To ostatnie szczegolnie polecam w Westinie w Nowym Jorku ;)

  • Mini bar może sporo kosztować po fakcie, jeżeli się go opróżni, bo hotel jeżeli ma namiary na Twoją kartę kredytową może sobie to odbić. We Francji dziennikarze bawili się w testowanie Tripadvisora, stworzyli fikcyjna restaurację w Paryżu (tylko w internecie: strona, karta dań, logo itp), a potem promowali ją w Tripadvisorze tzn regularne dopisywali o niej pozytywne opinie i restauracja prawie dobila do pierwszej setki najlepszych paryskich restauracji, a to już sukces, Tripadvisor się nie zorientował, w końcu sami dziennikarze poinformowali go o tym eksperymencie. Pozdrawiam serdecznie beata

  • Pionierka

    No i wystraszyłeś mnie na dobre. W życiu nie pojadę do hotelu, za skomplikowane to wszystko. A wystarczy brać hostele, wtedy wszystko jest takie proste:
    1. Bierzesz najtańszy pokój z oferty. Nie ma co przepłacać, te droższe są równie beznadziejne.
    2. Patrzysz na oceny na bookingu. Jak wystawiają je Niemcy lub Francuzi to olewasz, oni oczekują nie wiadomo czego. Czytasz te pisane cyrylicą, wtedy wiesz, że nikt nie nazwie „zatrzęsieniem karaluchów” 5 robaczków.
    3. Jak pokój ma trzy metry kwadratowe, to na luzie się zmieścisz i jeszcze popracujesz spokojnie. Nie mieścisz się? Było tyle nie jeść.
    4. Jak nie ma internetu, to nie ma. Jak jest internet to też go nie ma. Chyba nie jesteś jakimś łosiem uzależnionym od fejsika, że nie wytrzymasz?
    5. Niby złodziei nie ma, ale jedzenie czasem znika w niejasnych okolicznościach. Poza tym fajnie jest czasem spać na pieniądzach, więc pod piżamę instalujesz sobie saszetkę z paszportem, kartami i kasą. A pod poduszkę nóż. Można poczuć się jak w Bondzie.
    6. Zresztą nie martw się o bezpieczeństwo. Najtańsze hostele mają najlepszą ochronę. Policja często wpada.
    7. Darmowy room service jest miłym dodatkiem. Szukaj hostelu, w którym bywają bracia Słowianie, a dostaniesz wódkę do łóżka. Ze słoniną na zagrychę.

    • Ola

      Cudowne :-)))

  • To prawda obsługa hotelowa też człowiek (pracuję w turystyce), więcej jako klient zyskasz życzliwością niż dziką awantura, chociaż są wyjątki.

  • Ad. 18 – prawda. Kiedyś w Tunezji dostałam beznadziejny pokój (4 gwiazdki, okno wychodzące na ścianę). Poprosiłam o zmianę i po kilku minutach zostałam przeniesiona do innego hotelu tej sieci. 5 gwiazdek i dwupoziomowy pokój (ok 30 m2).

  • Z tym prądem to się poczułam jak idiotka raz, ale cóż podróże kształcą. Faktycznie dało się znaleźć gniazdko działające bez karty, następnym razem próbuję z kredytową. :)

  • Dominika

    Jako pracownik hotelu stwierdzam, że nie wszystko ma zawsze pokrycie w rzeczywistości, ale dziękuję za zakończenie tekstu :)

  • Bardzo fajne rady, które mam nadzieje przydadzą sie w niedalekiej przyszłości … Zawsze dokladnie sprawdzam wszystkie dostępne komentarze na temat danego hotelu do którego jadę.. Złota zasada :)

  • Dodałabym jeszcze jedną rzecz. Hotel, który mówi, że nie ma wolnych miejsc (tzw. overbooking) nie oznacza, że nie ma wolnych pokoi, tylko to, że lokalny przewoźnik/agent turystyczny kombinuje jak Cię z niego wysiudać (już po dotarciu na miejsce) i przerzuca Cię do innego hotelu z tą samą ilością gwiazdek, aczkolwiek różniącego się standardem. Wiele osób w takiej sytuacji się poddaję sądząc, że nie ma wyjścia. Ja walczyłam, ponieważ spotkało mnie to już dwa razy ze strony firm turystycznych. Przykład? Hotel Sheraton Miramar w El Gouna (Egipt). Zaparłam się w recepcji, poprosiłam na rozmowę managera, potem dyrektora hotelu i po godzinnych negocjacjach okazało się, że mogę wybrać pokój, który mi się podoba (przyp.: godzinę wcześniej nie było żadnego), a wieczorem dostałam wielki kosz owoców z przepraszającym liścikiem do pokoju. Od tej pory nie daję się ;-)

  • Ciekawe porady, zapewne się przydadzą, ale punkt 19 mnie rozwalił. :)

  • Sprzątaczek się boje najbardziej.

    • Paulina Szulc

      Słusznie, gryzą.

  • Adam Otto

    Co do 24/, w nowocześniejszych hotelach, telefony korzystają z tej samej infrastruktury sieciowej co internet, więc jak się nie ma kabla, można odłączyć telefon, wpiąć do laptopa i cieszyć się „super szybkim” internetem ;)

    • BDB

      Błąd. Telefony to prawie zawsze (a na pewno w dobrych hotelach) odrębna infrastruktura, na innym rodzaju kabelka. Ten, przez który „idzie internet” jest 8 razy droższy niż zwykła skrętka telefoniczna (bo niepalny, lepsza miedź itp), zatem hotelarze nie używają go do telefonów, bo nie ma takiej potrzeby.
      A po drugie, telefony podłączone są do analogowo do centralki telefonicznej, dzięki czemu po wybraniu np. 300 łączysz się z recepcją, 500 ze SPA itp. :)

  • Krajst

    Dzięki, polecę artykuł siostrze ;)

  • Do 21. Działa też wizytówka :)

  • podoba mi się hackowanie kontaktów :)

  • Hotelowe przygody… Chyba naprawdę zebrałeś wszystko co można było napisać na ten temat. Od siebie dodam uwagi do dwóch punktów.
    2.Odradzam rezerwację przez stronę hotelu.
    Generalnie co do zasady to zgoda. Tyle tylko, że czasem trafiają się wyjątki. Jeśli mamy upatrzony hotel warto prewencyjnie ceny na jego stronie. Tak mieliśmy kiedyś z Qbusem we Wrocławiu. Na stronie hotelu była najlepsza oferta.
    4.Nie wykupuj śniadań.
    Faktem jest, że darmo nie dają, ale coś za coś. Śniadania w warszawskim Interconti warte są absolutnie każdej kasy. Fenomenalny wybór i smacznie. Nic nie przebije tez pani przygrywającej na harfie w czasie śniadania. Poezja, aż żal wychodzić.
    Zapach hotelu… święte słowa. Od razu przypomniał mi się pobyt w Turcji kiedy usiłowali nas wepchnąć do pokoju cuchnącym pleśnią. To był jeden z większych capów jaki miałem nieszczęście poczuć. Mnie powalił, żonę rozwścieczył. Po półgodzinnej awanturze, deklaracji strajku przy recepcji i kwestionowaniu poczytalności menago dostaliśmy inny pokój. Czysty, z widokiem na morze i prawie pachnący świeżością. Ale to taka specyfika podróży w tamte strony świata. Trzeba się czasem naszarpać. Jak odpuścisz to tracisz, postawisz się to dostaniesz to za co zapłaciłeś.

  • Wszystko fajnie, ale nocowanie w Luton podczas wizyty w Londynie to dla mnie bardzo pozorna oszczędność, by nie rzec żadna – pomysł dla fanów jazdy pociągiem, a pociągi w UK drogie, i dla mających dużo czasu, bo to prawie 50 km w jedną stronę. IMHO kompletnie szkoda zachodu, biorąc pod uwagę liczbę hoteli w Londku (o Airbnb nie wspomnę) i zniżki sięgające 60% w mniej popularnych turystycznie porach roku.

    • Już nie pamiętam dobrze, bo było to 3 lata temu (dokładnie co do dnia, FB mi dziś przypomniało), ale chyba trochę się zagalopowałem z tym Luton zamiast Londyn, bo nie chodziło tylko o oszczędność. Jakieś spotkanie miałem gdzieś tam w pobliżu. Do Londynu chyba nawet nie dojechałem.

  • Wskazówka nr 34
    Gdybyś chciał zabrać z sobą Piesię, napisz maila do właściciela hotelu.
    Jeden Gość napisał:
    – Chciałbym przyjechać z psem. Jest grzeczny, dobrze ułożony i nie narobi kłopotów. Co Państwo na to?
    Odpowiedź z hotelu:
    – Od lat prowadzimy hotel i nigdy nie zdarzyło się by pies ukradł ręcznik, szlafrok, pościel czy obrazy ze ścian. Nigdy też nie musieliśmy wzywać policji z powodu narąbanego psa, rozwalającego nam hotel w środku nocy. Pies może przyjechać a jak za Pana poręczy to zapraszamy Pana razem z nim.

  • Nebelwerfer

    Czy aby na pewno zostawienie karty kredytowej w pokoju (wetkniętej zamiast klucza, żeby klima chodziła cały czas), to najlepszy pomysł? Chyba bezpieczniej wetknąć jakąś kompletnie bezużyteczną kartę lojalnościową

  • paragraf 32: ‚Mi to zostało po egipskich hotelach’ – to nie po polsku, na poczatku zdania pisze sie MNIE

  • Sprzątałam kiedyś w takich hotelach, szklanki szły do zmywarki. Wszystkie znalezione przedmioty również oddawaliśmy, chociaż jeśli nikt nie zgłosił się po jakimś czasie – można było sobie taka ładowarkę czy słuchawki zatrzymać.

  • Tekst, do którego warto wracać. Przy najbliższym wybieraniu hotelu z pewnością… tu nie zajrzę, bo nie będzie mi się chciało, a o wszystkim przekonam się na własnej skórze z czasem.

  • Mam tak, że:
    1. Rezerwuję również nie przez stronę hotelu ale przez portal rezerwacyjny – jak dotąd wszystko sprawnie działało
    2. Patrzę na opinie klientów (najczęściej na TripAdvisor albo Hostelbookers). Dopasowuję ich opinie „pod siebie” np ktoś narzeka, że brak miejsc parkingowych albo bawialni dla dzieci – nie mam dzieci a na wczasy nie biorę auta, więc te dwa punkty nie mają dla mnie znaczenia
    3. Zwracam uwagę na lokalizację: jak mam pod oknem czteropasmową autostradę – to rezygnuje od razu
    4. Oglądam zdjęcia hotelowych pokoi ale nie zrobionych przez hotel tylko przez gości
    5. Nie muszę mieć pokoju 30 metrowego, ale raz zdarzył mi się pokój double room economy z piętrowym łóżkiem – nie polecam. Klitka. Nigdy więcej, cóż człowiek uczy się na błędach.
    6. Gdy w hotelu coś mi nie pasuje – np brak ręczników, przepalona żarówka – zgłaszam, ale też własnie grzecznie – zawsze działa
    7. Wi fi – zazwyczaj rzeczywiście jest darmowe (jak piszą na stronie), ale w 80 procentach działa bardzo wolno
    To tyle. Z resztą na ogól i tak mnie nie ma przez większość dnia w pokoju, więc wymogi mam najprostsze. Mam się wygodnie czuć i tyle.

  • Ritka79

    Bardzo fajny tekst. Od siebie polecę stronkę, na której opisane jest co oznaczają poszczególne gwiazdki w hotelu http://www.babskiswiat.com.pl/co-oznaczaja-hotelowe-gwiazdki.html

  • Jaga

    Czy piszac do hotelu prośbę,żeby otrzymać pokój dwuosobowy z 2 łożkami,a nie z jednym dużym ,to czy doliczą do tej prośby opłatę? Czy potraktują to jak zmianę?

  • Przpraszam. Twój wpis jest zaaranżowany przez airbnb. Główny konkurent hoteli i usług hotelarskich rozumianych w szerokim pojęciu. Rozumiem rozgorycznie co do pewnych hoteli, gdzie były nazwijmy to ekscesy jednorazome. Natomiast uważam, że nie mozna generalizować błędu obsługi i trkatować jako pewnik. Wszystkie informacje odnośne śniadań, wifi, bezpiecznego pokoju. radzę dokładnie zapoznać się z ustawą kategoryzacyjną i ustawą o usługach turystycznych.

  • Ad. 2 Nie mój problem i jeszcze nie zgłupiałem, aby martwić się o to, że pieniądze wpadną do innej kieszeni niż chce właściciel. Skoro właściciel współpracuje z Booking to musi ponosić tego konsekwencje.
    Nie wydaje mi się też, aby następowała utrata „bezpośredniego kontaktu”, bo tenże kontakt następuje w chwili przyjazdu do hotelu, a że booking nie udostępnia maili to jestem mu za to bardzo wdzięczny. Jeszcze tego brakuje, aby hotele wysyłały mi swoje reklamy.

    Prawdą jest, że oferty na stronach hoteli są coraz częściej korzystniejsze i teraz odruchowo zaglądam na stronę hotelu zanim wykupię pokój, a najczęściej po prostu dzwonię, bo tak najwygodniej rezerwować. Powyższy tekst był pisany kilka lat temu. Wymaga kilku poprawek.

  • Nie, coś Ci się pomyliło. Od takich spraw są osoby zatrudnione przez hotel, a nie klienci.
    To jak z książkami. Jedną z moich książek wydałem za pośrednictwem wydawnictwa i musiałem ponosić tego konsekwencje – mieć ograniczony wpływ na dystrybucję, reklamę, ograniczona prawa i zaledwie mały procent z zysków. Największą kasę zgarniało wydawnictwo, dystrybutorzy i księgarnie.
    Miałem winić za to wydawnictwo? Zgodziłem się na te warunki. Miałem winić czytelników? A jaka ich wina?

    Postanowiłem, że sam będę sobie wydawnictwem. Nie docieram do tak ogromnej grupy ludzi, do jakiej docierałem przez Empiki. Ceny moich książek nie są zbyt niskie. Reklamuję je tylko w internecie.
    Efekt? Miesięcznie zarabiam tyle na książkach, ile z wydawnictwem nie zarobiłem przez rok.

    Nigdy nie zrzucaj na klientów odpowiedzialności za swoje własne wybory. Klient nie jest od dbania o Twoje interesy, bo mu za to nie płacisz. Za lojalność też się nie płaci, na lojalność trzeba zasłużyć. I nie wciskaj kitu o „poprawie jakości”, bo jeśli zarabiasz na hotelu, to zarobione pieniądze przeznaczasz również na skarpetki, parówki, wódkę i inne produkty codziennego użytku.
    Jesteś w booking? Ponoś tego konsekwencje albo znajdź sposób, aby zarabiać więcej bez booking. Klient NIE JEST od dbania o Twoje interesy. On już robi wystarczająco dużo, chcąc mieszkać w Twoim hotelu.
    Proste.

    • To jest jak z kupowaniem jajek bezpośrednio od chłopa na targu albo w Biedronce. Twoja rada brzmi: „Nie kupujcie od chłopa, bo pochlapane gównem i drożej niż w Biedronce”. Nie mam nic przeciwko Biedronce, tylko gdyby wszyscy poszli za tą radą, to nie byłoby już tych jajeczek na targu. Jeśli jakość jest dobra, to warto kupować bezpośrednio. To jest interes obopólny, nie tylko sprzedającego.

      A z resztą Twojej odpowiedzi w pełni się zgadzam. Jeśli o mnie chodzi, to nie zrzucam odpowiedzialności na klienta. Współpracuję z portalami i cieszę się że są. Ale większość biznesu – podobnie jak Ty – mam bezpośrednio od moich gości. I ciężko pracuję na ich lojalność.

  • Hotele starają się sprostać wymaganiom klientów – bo to klient jest najważniejszy :-) to hotel jest dla gościa a nie gość dla hotelu – pamiętajmy o tym. Cokolwiek by się nie działo – gość ma zawsze rację :-) Patrząc z perspektywy hotelu – najgorszy jest ten klient, który obsłużony ponad standard, potraktowany jak VIP – i tak wystawi niepochlebną opinię na stronach opiniotwórczych ;-)