Zamachy w Europie. Jakie są przyczyny? | JasonHunt

Zamachy w Europie. Jakie są przyczyny?

Ludzie wypowiadający opinie o zamachach dzielą się na tych, którzy zawsze pierdolą to samo i tych, którzy zawsze pierdolą tak samo. Ta pierwsza grupa to po prostu eksperci, którzy co kilka miesięcy tłumaczą w mediach, dlaczego do zamachów dochodzi i będzie dochodzić. Z różnych tragedii wyciągają te same wnioski: trzeba walczyć, trzeba zwalczać, trzeba bardziej kontrolować.

Ta druga grupa to osoby publiczne, na które najbardziej polują media. Im głupsza wypowiedź, tym większy nagłówek i rozgłos jej dają. Po każdej tragedii media polują na idiotów, którzy krzykną, że to wszystko wina Tuska, wina uchodźców, że trzeba kogoś spalić, a komuś innemu odciąć głowę. To są zawsze(!) te same osoby, te same nazwiska, ci sami politycy i przygłupawi dziennikarze.
A plebs (społeczeństwo) zawsze się tym podnieci. Z jakiegoś dziwnego powodu lubimy być źli na tych, którzy mówią niepoprawnie politycznie, jakbyśmy nie potrafili wobec tego przejść obojętnie. Ale o tym jeszcze porozmawiamy przy okazji innej publikacji, bo jest jeszcze trzecia grupa. To ci, którzy nie są ekspertami, a i tak wszystko wiedzą najlepiej. Wydaje mi się, że do tej grupy należę. Ty też.

Proste pytanie, które zadaję tobie, a ty możesz zadać swoim znajomym. Dlaczego dochodzi do zamachów terrorystycznych w Europie?

Odpowiedz sobie na to pytanie w myślach, a ja opowiem ci historyjkę, pochodzącą z książki Anthony’ego de Mello. Opowiedziałem ją raz koledze, z którym zostałem przy stole po libacji, aby dopić resztki. I się zaczęło. On swoje zdanie, ja swoje. Tak żeśmy zażarcie o tym dyskutowali, że o 4 rano zapukali dwaj policjanci z prośbą o uszanowanie ciszy nocnej. Nie posłuchaliśmy. Debatowaliśmy do 8 nad ranem, kiedy gospodarz imprezy zbudził się i wyprosił nas z chaty. Pijani, pokłóceni, ale zadowoleni, bo wiedzieliśmy, że tej durnej nocy nigdy nie zapomnimy.

Posłuchajcie.

HERETYK

Otóż był sobie kiedyś człowiek, który się nie bał i chodził od wioski do wioski obrażając przywódców religijnych. Był to z jego strony akt wielkiej głupoty, bo szybko się doigrał i stanął przed sądem. Tak se przejebał, że najniższym wyrokiem mogła być śmierć, bo taki wyrok kary przysługiwał heretykom. Zebrała się rada najmądrzejszych (było ich kilkudziesięciu). Przed wyrokiem pozwolono mu wytłumaczyć się ze swojego postępowania, na co ten rzekł:

– Proszę w takim razie, aby wręczono ołówek i papier 10 najmądrzejszym osobom na tej sali.

I jeb. Wybuchły sprzeczki, kto jest najmądrzejszy, kto ma wyższe stanowisko i tak dalej. Na szczęście dosyć szybko się dogadali. Kiedy już usiedli, skazaniec poprosił ich, aby odpowiedzieli na jedno proste pytanie: z czego składa się materia?

MATERIA

Napisano odpowiedzi i wręczono je sędziemu, który je odczytał. Jeden napisał: „Z niczego się nie składa”; inny znów „z cząsteczek”; jeszcze inny „z energii”. Pozostałe odpowiedzi brzmiały: „ze światła”, „nie wiem”, ,jest to coś metafizycznego” itd.

Wtedy rzekł skazaniec do sądu:

– Kiedy dojdą do porozumienia, czym jest materia, będą odpowiednimi ludźmi do sądzenia spraw ducha. Czy to nie dziwne, że nie mogą się porozumieć w kwestii czegoś, z czego sami się składają, ale są jednomyślni w swoim werdykcie, że jestem heretykiem?.

OGIEŃ

Każdy z nas choć raz dotknął ognia. Parzyło, ale wiedzieliśmy jaka jest tego przyczyna. Albo sami włożyliśmy rękę nie tam gdzie trzeba albo ktoś nas skrzywdził. Znając skutki, nauczyliśmy się nie doprowadzać do przyczyn i wiemy, jak unikać poparzeń. Wiemy też, jak zwalczać ogień – zazwyczaj wystarczy go zdmuchnąć lub polać wodą.

Możesz zrobić podobny eksperyment u siebie na Fejsie. Zadaj jedno kulturalne pytanie: jakie są przyczyny zamachów terrorystycznych w Europie? I zobacz ten cudowny brak jednomyślności, kłótnie, wyzwiska i hejt.
Przypominamy tłum ludzi zebrany wokół płonącego domu i kłócący się, czym lepiej ugasić pożar. Wodą, piaskiem, splunięciem czy modlitwą? Wiemy, że dom płonie, ale nie wiemy dlaczego. Możemy się domyślać. Skoro nie ma jednomyślności co do przyczyn, to w jaki sposób możemy zapobiegać kolejnym tragediom?
Ano możemy i robimy to od pokoleń. Podpalamy więcej domów.

Zamachy w Europie. Jakie są przyczyny?
1 (20%) 1 głos[ów]

Nie przegap i dodaj sobie przypomnienie
SMS Newsletter Dodaj do kalendarza 2017-11-21 12:00:00 2017-11-21 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger MasterClass: Bloger - 12 LEKCJI, KTÓRE ZMIENIĄ CIĘ W PROFESJONALNEGO BLOGERA http://jasonhunt.pl/masterclass Jason Hunt mail@jasonhunt.media

Nie przegap i dodaj sobie przypomnienie
Newsletter Dodaj do kalendarza 2018-03-05 12:00:00 2018-03-05 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger & Biznes MasterClass: Bloger & Biznes - 12 LEKCJI, KTÓRE NAUCZĄ CIĘ ZARABIANIA NA BLOGU http://jasonhunt.pl/masterclass-biznes Jason Hunt mail@jasonhunt.media

  • A ja i tak nie mogę wyjść z podziwu, że wpuścili tą ciężarowkę xDD
    Kiedy na teren fabryki chce wjechać jakiś samochód, ochroniarze od razu spisują go, pytają po co, dlaczego, mają listę samochodów jakie tego dnia mają przyjechać do nich. Jak kogoś nie ma na liscie – dzwonią do biur dowiedzieć się o co chodzi. A tu proszę – impreza masowa, świadomość zagrożenia duża, a wystarczyło powiedzieć co się wiezie i już wpuścili. Zbrodnia idealna!
    Aby czemuś zapobiec trzeba najpierw zacząć myśleć.

    • To chyba nigdy nie byłaś na żadnym marszu w Warszawie. W dokładnie taki sam sposób można u nas zabić kilkaset osób i nie da się temu zapobiec, bo nie ustawisz barierek na każdym możliwym skrzyżowaniu.

      • Nie byłam, racja, bo boję się na nie chodzić. Nie lubię agresji.
        Nie mniej ta łatwość z jaką można zasiać panikę i doprowadzić do tragedii jest przerażająca. Tak jakby postawiona barierka i trzech policjantów obok były lekiem na całe zło.

      • A co ze stanem wyjątkowym, wprowadzonym we Francji po zamachach w Paryżu?
        Czyżby znieśli?
        Bo jeśli nie, to sorry, ale TO NIE MIAŁO PRAWA SIĘ ZDARZYĆ.

  • Kominek zawsze jebał wąskie szpalty, ja zawsze krytykowałem szerokie.
    Teraz sam Kominek wprowadził wąską szpaltę na swoim blogu.
    Zawsze byłem zwolennikiem wąskich szpalt i małej ilości słów w linijce.
    Historia przyznała mi rację.

    • Nie wiem jak bardzo smutne musiałbym mieć życie, aby analizować szerokość szpalt na cudzych blogach.
      Jesteś królem wąskiej szpalty. Gratuluję.

      Ja ze szpalt rezygnuję. Są do dupy.

  • Anna Ksel

    na bezmyślność i głupotę nie ma lekarstwa…tylko zastanawia mnie ilu zwykłych obywateli musi jeszcze doświadczyć bólu, żeby politycy (aczkolwiek świetnie chronieni!!!) zakończyli tą grę…

    • Zagłoba

      Zakończyli jak ?

      • Kontrola, kontrola, i raz jeszcze kontrola.

        Skoro ludzie nie potrafią korzystać z wolności, to trzeba im tę wolność ograniczyć.
        Już czas zacząć na poważnie inwigilować wszystko i wszystkich.
        Nie da się skorzystać z takiego „narzędzia”, jak w „Raporcie mniejszości”, ale da się skorzystać z technologii.

  • Świetny tekst, nie wiem tylko czy metafora nie za duża jak na zwykłego czytelnika. Jest na pewno rozwiązanie, które do mnie trafia, przestańmy w końcu podpalać kolejne domy, zacznijmy dostrzegać kto zarabia kiedy płonie ogień.

    • Oooo i właśnie Twoje ostatnie zdanie oddaje moje myśli!

  • Michał Mikina

    Do zamachów dochodzi ponieważ Francja odeszła od katolicyzmu i przechodzi na islam. To co jest teraz, to stan przejściowy.

    • He He. Przeczytaj pierwsze zdanie jeszcze raz.

  • Ale w tej opowieści jest jeden słaby punkt. No bo z koei jakie prawo osądzać w sprawach ducha miał ten heretyk? Tamci byli zarozumiali, ale on chyba trochę też. Zwłaszcza jeśli „obrażał”. Kołakowski zauważył, że każe herezja dąży do zostania ortodoksją, więc…

  • celnie.
    a ja się dalej zastanawiam, po co ludzie się modlą nad tą tragedią. to jak lajki dla chorych dzieci, które na pewno dzięki nim wyzdrowieją.

  • >>>”Skoro nie ma jednomyślności co do przyczyn, to w jaki sposób możemy zapobiegać kolejnym tragediom?
    Ano możemy i robimy to od pokoleń. Podpalamy więcej domów.”

    Tomek, być może nie da się rozwiązać węzła gordyjskiego, ale przecięcie go to też jakieś rozwiązanie.

    Nie ma co demonizować przyczyn. Gdyby ludzkość zamiast działać, kontemplowałaby same przyczyny, nigdy nie opuściłaby jaskiń (a może nawet nie zdołałby do nich wejść).

    Trzeba skupić się na celu. Ogólnym celu. Coveyowej wizji końca.

    Warto by np. postawić sobie pytanie: wolność czy bezpieczeństwo?

    Jeśli wolność, to… mamy problem.

    C.S. Lewis („Narnijczyk”) napisał gdzieś kiedyś, że nie da się uczynić ludzi dobrymi na mocy ustawy, a bez dobrych ludzi nie ma dobrego społeczeństwa. Niestety, ludzkość nigdy nie osiągnie consensusu, jeśli chodzi o definicję dobra. Zupełnie jak w przytoczonej opowieści o heretyku i mędrcach (cudowny jest ten Twój de Mello:).

    Pozostaje nam więc opcja druga — bezpieczeństwo.
    Samo w sobie nie jest przeciwieństwem wolności, ale w przypadku wolności „niedobrych” ludzi często tak. Większość nigdy nie sięgnie po broń, by strzelić do człowieka (nawet mając swobodny dostęp do broni), ale — jak pokazują liczne tragedie w USA i nie tylko — zawsze znajdzie się jakiś wykolejeniec. Żeby spętać mu ręce, trzeba ograniczyć wolność wszystkim.

    Nie wiem, ile prawdy jest w rewelacjach Snowdena, ale już czas zacząć korzystać z wiedzy. Wiedza to potęga. Trzeba gromadzić wszystko o wszystkich i przetwarzać ciągle i ciągle, tworząc „profile osobowego” każdego człowieka. Podejrzenia „odchyłów” u kogoś? — no to baczniej mu się przyglądamy. Jeśli „odchyły” okażą się faktem, trzeba usunąć takiego ze społeczeństwa. Oczywiście rozwiązanie z „Kapitana Ameryki: Zimowego Żołnierza” to przesada, ale już pokój bez klamek czy „kratki” to rozsądna perspektywa.

    Pytanie, jak zdefiniować „odchyły”.

    Zdaje się, że nie ma innego wyjścia, jak zdefiniowanie normalności i postaw niepożądanych na szczeblu globalnym. Przydałaby się jedna etyka (może pomysł z Lewisa, by pożenić Tasza z Aslanem nie jest aż tak niedorzeczny).

    Napisałem, że wiedza to potęga. Jednak jeszcze większą potęgą jest wiedza połączona z niewiedzą mas. Trudno jest sprzedać ludziom jedną narrację, gdy różne media inaczej interpretują różne zdarzenia. Bez cenzury ani rusz.

    Niby przeciętny człowiek nie rozumie geopolityki (to nieprawda, że dlatego, że nie zerka na mapę — nawet gdyby to uczynił, niewiele by mu to pomogło; w dobie smartfona przestaliśmy rozumieć mapę). Jednak w głowie niemal każdego zapali się czerwona lampka, gdy np. Erdogan jednego dnia jest demokratą, który robi ‚deal’ z UE i ma dostać ruch bezwizowy w Schengen, drugiego dnia przeprasza Putina za zestrzelony samolot, a trzeciego w Turcji jest zamach stanu. To kim w końcu jest ta całą Turcja — wrogiem czy przyjacielem?

    Podobnie w każdym niemal przypadku. Takie informacje w ogóle nie powinny trafiać do opinii publicznej. Czas na spójną, uproszczoną narrację, łatwo strawną dla przeciętnego człowieka. Czyli bez cenzury ani rusz.

    To nie jest idealne rozwiązanie, ale jeśli dzięki temu człowiek będzie mógł się skupić na swoim życiu, przyjemnościach, ulubionych rozrywkach itd., to może warto?

    • Gratulacje. Właśnie stworzyłeś opis idealnego piekła.

      • Jeśli stawiasz wolność ponad bezpieczeństwo, to rozumiem, dlaczego nazywasz to piekłem.
        Ale dlaczego „IDEALNE”?

        Zakładam, że skoro bywasz na blogu Tomka, jestem samodzielnym człowiekiem z własnymi poglądami. Ale gdyby odłożyć na chwilę na bok Ciebie (wybacz, wiem, głupio zabrzmiało) i skupić się na tzw. ogóle, to — jak Ci się wydaje — czego pragnęliby ludzie?

        Nie sądzisz, że większość z pocałowaniem ręki wzięłaby „chleb” i „igrzyska”, aby było stabilnie, zarobkowanie godne (czy to u kogoś, czy to na swoim), bezpiecznie itd.?

        • Poczytaj o eksperymencie Calhoun’a.
          Dlaczego „idealne”? Bo to by było piekło na ziemi, jak każda utopia i ta skończyłaby się tragedią. Mieliśmy już trochę takich pomysłów jak Twój w historii ludzkości…
          Boję się, że ze współczesną technologią to by pierwszy raz było rzeczywiście możliwe, taki jeden wielki obóz koncentracyjny dla wszystkich. Tyle, że w wolnym czasie, zamiast „arbeit macht frei” – szukanie pokemonów…

          • >>>”Dlaczego „idealne”? Bo to by było piekło na ziemi, jak każda utopia i ta skończyłaby się tragedią.”

            Rozumiem, ale przecież ten obraz jest bardzo daleki od tego, co faktycznie można by zrobić.

            Ergo, do ideału (czyli piekła piekieł) daleko :)

            Dzięki wielkie za eksperyment Calhoun’a. Nigdy o tym nie słyszałem.

            Właśnie czytam zarys namierzony w necie. Fascynujące. Daje do myślenia.

            Pozdrawiam.

    • Z tym chronieniem ludzi przed złymi informacjami to chyba nienajlepszy pomysł. Ostatnio próbowali tego w Kolonii i wiadomo, jak wyszło. W PRL też była permanentna ochrona i w końcu ludzie się wkurzyli, bo im się obrazki w TV nie zgadzały z tym, co widzą wokół.

      • Nie chodziło mi nie tyle o chronienie ludzi przed złymi informacjami, co o całkowite odcięcie tzw. zwykłych ludzi od pewnych informacji, których sensu nie rozumieją. Trzeba być u władzy, by rozumieć „bezsensowne” granie na wszystkie fronty, zmienianie „przyjaciół” i „wrogów” jak rękawiczki itd.

        A jeśli chodzi o zajścia a’la Kolonia, to problemem jest kierunek.
        Jeśli ktoś zakłada, że gwałt jest częścią czyjejś kultury, a osoba tolerancyjna powinna szanować tę kulturę, to nie mamy o czym rozmawiać.
        Skoro ktoś mając narzędzia (policja, prokuratura, sąd etc.) nie potrafi złapać i skazać sprawców, to zakładam, że tego nie chce. (Inna sprawa, czego wówczas chce).

        W proponowanej wizji świata Kolonię załatwiłoby się tak.
        Albo głośno, by postraszyć innych potencjalnych zbrodniarzy, albo po cichu.

        Wersja po cichu to cenzura w mediach, załatwienie wszystkiego z ofiarami (pomoc każdego rodzaju), wyłapanie sprawców i „załatwienie” ich po cichu (bilet na drugi brzeg Styksu albo dożywocie (niewolnicza praca do końca życia albo na koszt państwa) — w zależności od przyjętych zasad.

        Wersja głośna to przedstawienie sprawy w mediach (wystawienie na publiczny widok całego jej biegu, od początku do końca). „Mordki” sprawców pokazać w mediach, by inni potencjalni wiedzieli, co ich czeka (kara oczywiście musiałaby być naprawdę dotkliwa).

        Ale żebyśmy się dobrze zrozumieli. Zaproponowana koncepcja zakłada, że staramy się zapobiegać, a nie leczyć skutki. Pytanie brzmi: co zrobić, by do czegoś takiego jak w Kolonii w ogóle nie mogło dojść? Inaczej: jak kontrolować ludzi, by w porę zapobiegać (jak w „Raporcie mniejszości”)?

        Pewnym problemem w przypadku imigrantów jest to, że być może trudno byłoby stworzyć ich profile osobowe na podstawie gromadzonych danych. Jakąś alternatywą mogłyby być chipy RFID wszczepiane każdemu imigrantowi (którego profil w europejskiej bazie danych nie istniałby) wjeżdżającemu do państwa.

  • Powiem krótko, z perspektywy osiemnastolatka, tekst niesamowicie zbudowany pod względem kompozycyjnym, czuć w nim emocje, a myślę, że dla internetowych twórców to najważniejsze. Co do tematu – masz całkowitą rację, dodałbym tylko, że stoimy i patrzymy na ten płonący dom, kłócąc się, przekrzykując kto ma „lepszą” rację tudzież jak zapobiec kolejnym podpaleniom, podczas gdy budynek obok którego stoimy – cały czas jest w płomieniach.

  • Mamy problem, ponieważ sami go sobie stworzyliśmy w Europie. Mając elity, które dla nieustannego podkreślania swojej elitarności robiły wszystko, żeby się odróżniać od znienawidzonej hołoty, czyli zwykłych ludzi. A ponieważ nie mogły się już odróżniać wykształceniem czy bogactwem itp. (odkąd zwykły kierowca Zenek z żoną pielęgniarką czy jakiś tam bloger może jechać do Egiptu i narobić fotek jak celebryta), elity wynalazły kolejny sposób, żeby się wyróżniać. Postanowiły zrezygnować ze zdrowego rozsądku. Gender, multikulti i cała masa podobnych wynalazków, które dla normalnego człowieka są kretyństwem, dla „elit” stanowią możliwość odróżnienia się od „motłochu”.

    Rozwiązanie? Osobiście zacząłbym od prostej zasady. Nie wpuszczać do swojego domu kogoś, kto nam nasra na dywan w dużym pokoju, a „elity” będą tłumaczyć, że to odmienność kulturowa i mamy wąchać smród, bo nas to ubogaci (podczas gdy te elity żyją odizolowane i otoczone murami swoich rezydencji i prywatnymi szkołami dla swoich dzieci). Deportacje bez prawa powrotu za brutalne kradzieże czy gwałty, zakaz męczenia zwierząt (żywność halal), nawoływanie do sharia law kwalifikowane od razu jako przestępstwo, bezwględne karanie tzw. hate preachers radykalnych meczetów i na początek wystarczy…

  • Do zamachów terrorystycznych dochodzi już od bardzo dawna, ale ja dopiero wczoraj poczułam realne zagrożenie i paniczny lęk przed takim wydarzeniem. Mieszkamy w małym miasteczku w Bawarii i z imigrantami, uchodźcami oraz turystami z różnych krańców świata mamy do czynienia nie tylko przy okazji wizyt w Monachium lub większych miastach, ale też na naszym wiejskim „podwórku”. Do tej pory nie robiło to na nas wrażenia, ponieważ nasza tolerancja (lub naiwność, jak kto woli…) jest spora. Ale właśnie wczoraj wieczorem wybraliśmy się nad pobliskie jezioro. Tam usłyszeliśmy dobiegającą charakterystyczną muzykę, rodem z bliskiego wschodu oraz zobaczyliśmy grupkę chłopców tamtejszego pochodzenia, którzy razem tańczyli jakiś ich taniec. Nadal nie zrobiło to na nas niepokojącego wrażenia – ot, młodzież korzysta z przywilejów przebywania w cywilizowanym kraju, nad cywilizowanym jeziorem. Usiedliśmy, rozmawialiśmy, trochę obserwowaliśmy z ciekawością. Aż do momentu, kiedy podjechał do nas samochód i Niemiec siedzący w środku, z wyraźnym zaniepokojeniem odradził nam przebywania w pobliżu z dzieckiem, ponieważ obserwował ich od dłuższego czasu i miał podejrzenia, że ta z pozoru niewinna zabawa taneczna przy dźwiękach piosenek o wydźwięku religijnym, może być początkiem czegoś niebezpiecznego. Poprosił też o poinformowanie innych osób, które tam są lub zmierzają w kierunku owego jeziora. Nie namyślając się długo opuściliśmy teren z przyspieszonym tętnem. Za chwilę nad okolicą pojawił się helikopter. Uwierzcie mi, po raz pierwszy zaczęłam realnie obawiać się o nasze życie.
    O przyczynach ataków można by dyskutować długo. Fanatyzm, głupota, schorzenia psychiczne – było tego wiele i będzie jeszcze więcej. A ja mam inne pytanie – jakie będą skutki tych ataków? Zwłaszcza na tle religijnym, jeśli będą prowadzone na coraz większą skalę. Zastanawia mnie do jakiego momentu chcą doprowadzić islamscy wojownicy… Zabić wszystkich ludzi innych wyznań? Zniszczyć, zrównać z ziemią dorobek kulturalny i gospodarczy państw rozwiniętych, które zapewniają im schronienie od lat? Przecież ci ogłupieni, niewykształceni ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że ich egzystencja zależy w pośredni i bezpośredni sposób od tych, których atakują lub chcą zaatakować. I co później? Jedno pokolenie będzie żyło z plądrowania pozostałości, a następne będą przymierać głodem lub wypasać bydło na opuszczonych ziemiach, mieszkać w zgliszczach i jeździć ocalałymi rowerami. Bo przecież nie wyprodukują sami tych wszystkich dóbr, które zapewnia im ten „parszywy” cywilizowany świat, w większości chrześcijański. Nawet głośników już nie kupią, żeby odprawiać nad naszym jeziorem te swoje tańce…

    • Przecież oni tak żyją w swoich krajach… Tak, oni dokładnie tego chcą.

      W weekend rozmawiałem na ten temat ze znajomym muzułmaninem (mieszkam w Anglii). Nie wiem czemu, ale on sądzi, że ja jako imigrant też nienawidzę Anglii, i jest dość szczery. W każdym razie to, co opisujesz, to dokładnie to, czego oni chcą. Nazywa się to Islamski Pokój. Po prostu likwidacja wszelkich innych religii. Dlatego islam nazywa się u nich religią pokoju – jak nie będzie innych religii, zapanuje religijny pokój. Oczywiście to bzdura, bo i tak się tłuką między sobą (odmiany islamu).

      • Ja tego zupełnie nie rozumiem. Z jednej strony otwarcie wyrażają swoją pogardę i nienawiść do krajów, w których przebywają, a jednocześnie, bez żadnej krępacji, żyją na koszt tych państwo, do maksimum wykorzystując na przykład pomoce socjalne (są w tym mistrzami). Ja, gdybym żywiła jakiekolwiek urazy do państwa, w którym się znajduję, nawet nie przyszłoby mi do głowy emigracja do niego (co jak co, ale Polak swoją dumę ma). Oni z jednej strony szczycą się swoją dumą, a z drugiej strony spacerują (bo oczywiście w większości nie pracują…) z tabletami, wyperfumowani za 100 euro, a to wszystko za pieniądze, które kapią im niemal z nieba. I jeszcze straszą ten system, który pozwala im żyć na takim poziomie, że zrobią mu krzywdę. A Niemcy czy Anglicy i tak mają więcej tolerancji dla nich niż dla Polaków, którzy odbierają im pracę, płacą podatki i uczą się ich języka… Mam przeczucie, że ta tolerancja podszyta jest po prostu strachem i niedługo może im się odbić czkawką. Niedaleko pracy mojego męża jest namiot dla uchodźców, sami mężczyźni – czy to normalne, że z kraju opętanego wojną uciekają głównie chłopcy i mężczyźni w sile wieku, a zostają kobiety z dziećmi??? Coś tu jest nie tak i mam złe przeczucia na najbliższą przyszłość. Obym się myliła…

        • edmun

          Czytałaś kiedyś na czym polega ich religia? I dlaczego nienawidzą kraju który ich karmi? Sam mieszkam w Anglii. Wszelkich ludzi podobnych do terrorystów widzę codziennie. Każdy z nich może nieść bombę. I co ciekawe, dobrze wiem co, jak i dlaczego. Kraj daje im zasiłki? W ich języku: plugawy naród w końcu zwraca nam to, co nam się należy z racji tego kim jesteśmy. Głupi naród płaci zasiłki? Tak chciał nasz bóg. Wiesz jaka jest tolerancja w Anglii? Polak jest złem koniecznym, ale całe dzielnice/ghetta muzułmanów w których biały nie jest mile widziany są czymś normalnym. A już najbardziej mnie rozbraja jak na koniec ramadanu zrobili sobie ostatnio zebranie na 80 tyś osób w mieście w którym mieszka, a Policja grzecznie poprosiła ludzi aby omijali tamte dzielnice bo auta zostały pozostawiane na środku rond (bo nie ma nigdzie parkingów już więcej) i nie ma przejazdu i apelują żeby tam nie jechać. Myślisz że którykolwiek dostanie mandat? Skończyłby bez głowy jak słynny policjant/żołnierz w Londynie. Ostatnio głośno też było że w moim mieście był prowadzony mały burdel z dziewczynkami pochodzenia dalekowschodniego z wieku od 11-16 lat. Podobno funkcjonowało to przez 10 lat. W środku właśnie takiej miłej dzielnicy gdzie wszyscy dobrze wiedzieli, a pewnie wydało się bo za mało pieniędzy poszło pod stołem.
          Masz złe przeczucia? Przeczytaj do czego dąży ich religia i dlaczego są fale imigracyjne. Bo to nie są fale emigracyjno/imigracyjne na podstawe ekonomicznej, ale na podstawie religijnej w której najważniejsze jest to, aby się jak najszybciej rozmnożyć i przejąć kolejne państwa. Nikt się nie szczypie w jakich warunkach przychodzi żyć takim rodzinom. I tak mają lepiej niż w swoich miastach gdzie pewnie i tak wybuchnie wojna.

          • Nigdy nie czytywałam dużo na ten temat, ale nasza niedawna przeprowadzka do niemiec skłania mnie do co raz częstszych przemyśleń. Po pierwsze miałam obawy przed samym przyjazdem, ale wiele osób stąd twierdziło, że tak naprawdę nic się nie dzieje i nie ma powodów do obaw. Więc przyjechaliśmy. I choć na co dzień, z wyjątkiem tych tańców nad jeziorem, nie zauważyłam nic niepokojącego, to mam wrażenie, że ten spokój jest tylko pozorny. Jestem altruistka i lubię bezinteresownie pomagać ludziom, ale z perspektywy czasu uważam, że decyzja Polski o nieprzyjmowaniu uchodźców była najlepszą z możliwych. Z reszta oni sami wiedzą, że Polacy nie pozwoliliby na swoim terenie wyprawiać im takich rzeczy, jakie dzieją się w Niemczech czy innych krajach, więc niechętnie przybyliby do nas. Może jesteśmy butni i mało tolerancyjni, ale mamy też resztki instynktu i zdrowego rozsądku. Jadąc do innego kraju nie panoszymy się jak u siebie, tylko dostosowujemy się do otoczenia. Zachód jeszcze zatęskni za takimi imigrantami jak Polacy… A jak Twoim zdaniem powinni postąpić Polacy mieszkający za granicą? Zostać z przyzwyczajenia i czekać na rozwój wypadków, czy myśleć o powrocie do kraju, gdzie pod tym względem jest znacznie bezpieczniej?

  • Czyli dobrze strzeliłam z odpowiedzią… to tak jak z dupą, każdy ma swoją.
    Moje cztery litery podpowiadają mi, że lepiej nie będzie.

  • No nie wiem, nie wiem. W kwestii zamachów należałoby sobie zadać pytanie, co takiego ma Francja czy Belgia, a czego nie mamy my, skoro u nas zamachów terrorystycznych nie ma. I odpowiedź w tym momencie nasuwa się sama: imigranci.

  • … a żeby zwalczać skutki, trzeba znaleźć przyczyny problemów.

  • Leszek Leszek

    Nu ale dlaczego bez konkluzji?
    Moim zdaniem jest oczywista..