Wolę gapić się w telefon niż na ciebie | JasonHunt

Wolę gapić się w telefon niż na ciebie

Dzień zaczynają od wzięcia do ręki telefonu. W autobusach i tramwajach gapią się na telefon. W szkole i w pracy co jakiś czas zerkają na ekran. Wieczorem, gdy idą spać, kładą obok łóżka telefon. Dlaczego cały świat przestał na siebie patrzeć i woli garbić się na małym, świecącym urządzeniem?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta: bo wszystko, co najciekawsze, jest w telefonie. I nie bardzo rozumiem, dlaczego tak bardzo lubicie przytakiwać wszelkim kampaniom społecznym, artykułom, pracom artystów, którzy próbują światu (i tobie) wmówić, że życie poza kilkucalowym ekranem jest ciekawsze?
Nie ma tygodnia, abym nie widział setek biadoleń nad tym, że ludzie cały czas gapią się w telefon. A kim są ci ludzie, jak nie wami? Kiedy ostatni raz poszliście spać, nie biorąc ze sobą telefonu? Kiedy ostatni raz wyszliście z domu bez telefonu? W którym momencie życia przestaliście wierzyć, że telefon jest zbędny? Bo jest. Większość rozmów przychodzących, to rozmowy, które nie są pilne. O ile nie wykonujesz pracy, wymagającej podjęcia natychmiastowych decyzji, nie ma potrzeby, abyś nosił przy sobie telefon. Do mnie po 22:00 nie można się dodzwonić. Mam wyciszony telefon i zablokowane przyjmowanie połączeń. Bo niby cóż takiego pilnego mogłoby się wydarzyć, co wymagałoby mojej szybkiej reakcji? Ktoś umiera? Niech umiera. Przez telefon mu nie pomogę, a za pożegnaniami nie przepadam. Ktoś zachorował? Rano wciąż będzie chory. Może poczekać.
Większość informacji na fejsie i wiadomości od znajomych również nie wymaga od nas natychmiastowej odpowiedzi. Mam głęboko w pompie ludzi, którzy widząc, że przeczytałem ich wiadomość, poganiają mnie, abym odpowiedział. Ja decyduję kiedy odpowiadam i jeśli ktoś się upomina, to dostaje odpowiedź jeszcze później, bo nikt nie będzie mi przyspieszał trybu życia.

Mimo to, gdy wychodzę z domu, biorę telefon. Gdy chodzę po mieście, sprawdzam co tam na Facebooku piszczy. Wczoraj zrobiłem eksperyment i nie wziąłem ze sobą telefonu. Jeździłem wszystkimi środkami komunikacji miejskiej i nudziłem się jak cholera. Zagadać do kogoś? A o czym ciekawym można porozmawiać z kimś obcym przez 15 minut? Pomijam już fakt, że pewnie zostałbym wzięty za dziwaka lub cwaniaka, próbującego coś sprzedać.
Kupienie apple watch znacząco zmniejszyło moją potrzebę wyciągania telefonu z kieszeni, ale nie zlikwidowało przyjemności z kontrolowania, co właśnie się dzieje. Na moim fejsie, poczcie, w sieci. Na szczęście zwalczyłem w sobie potrzebę reagowania na bieżące wydarzenia, dlatego wciąż na maile i wiadomości odpisuję po kilku dniach, czym budzę zdziwienie i złość wśród odbiorców. Ludzie coraz słabiej rozumieją, że moje życie toczy się trochę wolniej, ale na szczęście mam ich pretensje głęboko w dupie.

Jesteśmy uzależnieni od telefonów, ale czy to coś złego? Dobrze jest mówić „ojejku, przestaliśmy ze sobą rozmawiać…”, „och, ludzie gapią się tylko w telefon, a nie na siebie”. Dobrze jest przytakiwać wszystkim tym pipkom nawołującym, abyśmy podnieśli głowę i spojrzeli przed siebie. Świat jest taki piękny! Ludzie są tacy ciekawi! Wszystkie antytelefonowe głosy są doprawione hasłami o miłości, przyjaźni, rodzinie i zawsze nieźle się lajkują. Lajkami klikniętymi w telefonie…

Gdzieś mi niedawno mignęło zdjęcie pary w łóżku. Każda leży na swojej połowie i gapi się w telefon. Czy to taki smutny widok? Oboje robią to, co sprawia im przyjemność. Czy 10 lat temu, kiedy nie było smartfonów, nawiązywaliśmy więcej znajomości? Częściej ze sobą rozmawialiśmy? Nie. Wtedy w tramwajach i autobusach ludzie dzielili się na tych, którzy patrzą przed siebie albo czytają gazety.
A może nie ma sensu z tym walczyć i w jakikolwiek sposób się temu sprzeciwiać? Może świat w telefonie jest ciekawszy? Bo tak sobie myślę, że przeciętny człowiek wie, co jest dla niego dobre i wie, co sprawia mu przyjemność i jeśli woli patrzeć się na telefon niż na ciebie, to nie jest to wina telefonu. Po prostu ty jesteś do dupy.

  • Całkowicie się zgadzam. Post przeczytałam na telefonie w tramwaju :)

    • Radek

      Wolałbym gapić się na cycki stojąc w tramwaju. Ech lato się skończyło… :)

    • Ja też ha ha ha

  • Wiem, co jest dla mnie dobre i właśnie dlatego nie zaczynam dnia od zerknięcia do telefonu. Za zamkniętymi oczami wyłączam tylko dzwoniący budzik. Gdyby nie praca, mogłabym ze sobą w ogóle nie nosić telefonu. Zresztą dopiero praca zmusiła mnie do kupienia smartfona, wcześniej używałam najprostszego sprzętu do dzwonienia i smsów – nic więcej. W pracy ciągle jestem online, więc po pracy od tego odpoczywam – nie sprawdzam fejsa w autobusie, bo nic ciekawego się tam nie wydarzy. Wolę coś poczytać albo popatrzeć przez okno. W łóżku też nie zdarza się leżenie każdy ze swoim smartfonem. Ale to oczywiste i wcale nie dziwię się mojemu partnerowi, że woli patrzeć na mnie niż w telefon :)

    • Ej, Pionierka, a gdzie Twój blog? Zaglądałem tam czasem…

      • Pionierka

        Umarło mi maleństwo niestety. Ale trzymam w zamrażarce, może da się ożywić.

  • Jeszcze brakuje wypowiedzi jakiegoś staruszka, który mówi „Za moich czasów to ludzie…..(wpisać własną wersję)”. prawda jest taka że świat się zmienia i nic z tym nie zrobimy jeszcze trochę, a będziemy jak z „Człowieka Demolki” robić większość przyjemnych przeczy zdalnie i to też będzie niedługo normalne.

  • O ile to jest wybór na zasadzie: wolę telefon niż patrzenie w okno, rozmowę z kimś to w porządku. Natomiast jeśli ktoś staje się niewolnikiem takiego „silnie przyciągającego bodźca” bez względu na to czy jest tam coś ciekawego czy nie i biernego odbioru, to myślę, że warto zwracać uwagę na takie zjawisko ;)

  • Ula

    „Nikt nie będzie mi przyspieszał trybu życia” – idealnie nadaje się na hasło na cover photo.

  • A ja ostatnio lubię sobie na komputerze to wszystko obejrzeć. Retina odziera niektóre zdjęcia z ich magii, którą tak fascynujemy się przeglądając na telefonie. Wolę jednak śledzić resztę świata trochę oldschoolowo. Mniej mi czasu to też zjada, bo siadam do kompa kiedy mam dłuższą chwilę. A po telefon sięgamy w każdej wolnej chwili.

  • Dorota

    Dokładnie! Jestem tego samego zdania mam telefon i używam wtedy kiedy mi się podoba a reszta niech robi co chce. Wydaje mi się, że nie mam przez to gorszego życia i mniej kontaktów bezpośrednie. A Twoje ” Ktoś zachorował? Rano wciąż będzie chory” – uwielbiam.

    • mi też się to bardzo podobało :D

    • No tak, ale jak ktos zachorowal, to moze potrzebowac pomocy natychmiast, a nie dopiero rano. Różnie w życiu się zdarza.

      • S.

        Od tego jest pogotowie. Poza tym numery alarmowe są darmowe.
        Jak ktoś umiera to najpierw dzwoni do osoby trzeciej z wiadomością „słuchaj umieram zadzwoń na pogotowie” ?

        • A jak np. pogotowie nie będzie chciało przyjechać, bo zabraknie karetek? Albo będzie chodziło o psa lub kota? Albo potrzebny będzie lek? Sytuacje są różne.

          • S.

            To wtedy się grzecznie umiera i nie zawraca ludziom gitary ;-))

  • Kasia

    Dobrze gada polać mu.
    Kiedy chce byc offline to jestem i uwielbiam to. Tak samo jak uwielbiam to że dzięki smartfonowi mam kontakt z przyjaciółmi którzy są w innym mieście. A kiedy się z nimi spotykam to nawet nie wiem gdzie mam telefon.
    Nawet skasowałam fb dla ekspetymentu i świat się nie zawalił, jednak wróciłam po 2 miesiącach ponieważ dzięki fb o wiele szybciej pewne rzeczy mogę sprawdzić.

  • Waldek

    Przeczytałem kiedyś, że człowiek stworzył urządzenie, które umożliwia mu dostęp do całej wiedzy ludzkości w ułamku sekundy (no zależy jaki wykupiłeś pakiet internetowy) i co robi??? ogląda filmiki z kotkami. Oczywiście oglądanie zdjęć Psiuni się nie liczy „of course” jak mawiają Rosjanie w Nowym Jorku

  • W końcu ktoś to napisał! Buku, już nie mogę słuchać i czytać o tym, jak to się strasznie świat stoczył, bo wszyscy tylko gapią się w telefon. I chyba nie muszę przepraszać, że social media są dla mnie ciekawsze, od niezdarnie zagadującego w tramwaju Seby?

  • Robert Walczak

    Bardzo głębokie przemyślenie – jak ktoś na mnie nie chce patrzeć, tylko na swój telefon, to znaczy, że jestem do dupy. Coś w tym jest!

  • Misako – matka po japońsku

    No tak, tylko jak wolisz gapić się w telefon niż gadać z partnerem to coś nie jest helloł z twoim związkiem, a przez telefon tego nie dostrzegasz. Wydaje mi się, że to nie jest sprawa jednopłaszczyznowa. Ja sama ślęcząc 40minut w Metrze gapię się w telefon, tfu czytam – książki, fejsa, insta. Niestety nieraz zamiast zabawy z córką zdarza mi się co chwilę zerkać co się dzieje na fejsie np. to złe według mnie i z tym walczę- zdaje mi się, że właśnie do takich sytuacji odnoszą się te kampanie.

  • Przeczytane na telefonie… W pracy! :o

  • Niedawno pierwszy raz od kilku lat musiałem się trochę powozić świniowozami komunikacji publicznej i żeby nie było nudno miałem przy sobie książkę. Taką normalną, papierową (nie „THORNa” niestety) – połowa małolatów ze smarfonami w ręku się na mnie gapiła. Może myśleli, że to jakiś nowy model tableta?

    • a skąd wiesz, że się na Ciebie gapili? jak nie czytałeś książki tylko ją trzymałeś żeby nie było nudno, to faktycznie dziwnie to wyglądało :)

      • Rzucałem okiem, kiedy przewracałem kartki, albo łapałem wzrokiem za drążek, kiedy kierowca testował drogę hamowania.
        A potem się okazało, że trzymam do góry nogami – może to dlatego?

  • A ja bym nawet nie nazwała tego uzależnieniem. Wiele osób demonizuje to co jest znakiem naszych czasów i jednocześnie nie jest symbolem czegokolwiek, choć ludzie przypisują komórkom różne, dziwne zachowania i zaburzenia. Ot, jeden z wielu rekwizytów naszej codzienności, a dla znakomitej większości nie tylko przydatne narzędzie komunikacji (w pracy, w podróży, w sytuacjach zagrażających zdrowiu czy życiu), ale też praktyczny przedmiot codziennego użytku. Ja również nie zamierzam bawić się w pojedynek między człowiekiem i nowoczesną technologią. Co mi to da, że na jeden czy dwa dni wyrzucę komórkę? Będę lepszym człowiekiem, zdrowszym, szczęśliwszym? Nie cierpię z tego powodu, że używam telefonu komórkowego na co dzień, natomiast bardzo doceniam jego atrybuty. Traktuję go jako narzędzie swojej pracy (to moje podręczne biuro, kalendarz, bank fotografii, zbiór cennych kontaktów, ulubionych utworów muzycznych, książek, artykułów, blogów, wyselekcjonowanych inspiracji, potencjalnych tematów do przerobienia, aplikacji do ćwiczeń sportowych, słownik i umilacz czasu np. w poczekalni przychodni lekarskiej lub państwowym urzędzie). Razem z laptopem tworzą idealną parę. Tyle w temacie.

  • „Czy 10 lat temu, kiedy nie było smartfonów, nawiązywaliśmy więcej znajomości? Częściej ze sobą rozmawialiśmy?” Jednak częściej – dziś rzadziej mamy potrzebę spotkać znajomych, pogadać o tym, co u nich, co u nas, bo już dawno mamy tę wiedzę z fejsa. Ja się jakoś nie nudzę w komunikacji miejskiej bez komórki – jednak można, tak powiadają inteligentni, że nigdy się nie nudzą ;)

    • taa… zamyślić się można, na przykład, rzadkie ale możliwe :)

  • Ja mogę żyć bez telefonu. Ot, kupiłabym sobie budzik. Jak ktoś chce się ze mną zgadać to by znalazł sposób – gołębie pocztowe nawet jakoś zaaprobuję. Ale dzień bez netu? Tak z wyboru? Hmm, to już wyzwanie!

  • Gdyby każdy korzystał z różnych rzeczy według własnego uznania i nikt by się o nic nie czepiał, to by było święto lasu. :) Telefon mam często wyciszony, a ludzie się burzą, że po co mi on, skoro z niego nie korzystam. A ja korzystam przecież, ale wtedy, gdy potrzebuję i mam ochotę. :)

  • W czasach, gdy komórka to była monochromatyczna nokia – miałam słuchawki w uszach (z walkmanem) i książkę w ręku. Teraz mam słuchawki ze smartfona i książkę na smartfonie. Zmienił się nośnik, moje przyzwyczajenia – nie. Nie wiem dlaczego dla pseudointeligentów czytanie papierowej książki różni się od czytania elektronicznej. Dla mnie odkrycie możliwości czytania mangi na smartfonie otworzyło możliwości, których nie miałam 10 -15 lat temu. Teraz mogę czytać nowości po angielsku dzień po papierowej premierze rozdziału w japonii, a nie czekać w nieskończoność na angielskie wydanie papierowe (którego powstanie wcale nie jest pewnikiem). Kiedyś leżałam obok partnera z książką w łapie, teraz czytam na telefonie. Nie wiem jaką utopię mają ludzie w głowach, oni naprawdę wierzą, że jak się z kimś żyje kilka lat, to nie robimy nic innego poza gruchaniem? Jaki pusty i zamknięty byłby to świat…

  • A ja telefon zostawiam ze dwa metry od łóżka na noc. Bo spanie z nim podobno szkodzi zdrowiu.

  • True story

  • Proste podsumowanie.
    Jeśli rozmawiam z Ciekawym człowiekiem, to nie mam potrzeby zerkać na telefon, ale jeśli rozmowa z nim mnie nudzi, bądź nie ma o czym rozmawiać, a nie lubię rozmawiać na siłę, to wyciągam telefon, i facebooka, na którym, nie tylko sprawdzam co słychać u znajomych, ale również dowiaduje się co słychać na świecie, i wszystkich innych tematach które mnie interesują. Najwidoczniej bardziej niż rozmowa z tą osobą …

  • Lukasz

    Długie korzystanie z telefonu to nic złego. Telefon bardzo ułatwia życie, choć też nas rozleniwia, a to, że ktoś woli cały czas gapić się telefon w tramwaju czy pociągu, nie razi mnie jakoś. Sam często tak robię. No chyba, że czytam książkę. Uważam jednak, że uzależnienie się od telefonu też nie jest do końca dobre. Seks przez internet. Szukanie partnera przez internet zamiast podbijania na żywo. Zrywanie przez telefon, bo tak łatwiej. Człowiek nie wchodząc w żadną interakcję i gapiąc się tylko w telefon stwarza sobie strefę bezpieczeństwa. No bo po co się skonfrontować z czymś, co nie znane i trudne? Po co spróbować wejść w interakcję z kimś przypadkowym i pogadać luźno przez 5 minut? Może to też kwestia lęku, a nie tylko wygody?
    Tylko też jak słusznie zauważyłeś, każdy przeciętny człowiek wie sam co jest dla niego dobre. Więc każdy sam sobie tę granicę wyznacza ile czasu dziennie oraz w jakich okolicznościach korzysta z telefonu.

    PS Od dłuższego czasu biorę z Ciebie przykład z tym terrorem odbierania i odpisywania na wczoraj. Też nie lubię jak ktoś przyśpiesza mi życie. Czasami zdarza mi się wyjść z domu bez telefonu, gdy się ładuję i fakt- jest trochę dziko, ale można z tym żyć.

    PPS To, że ludzie nie rozmawiają ze sobą, gdy się spotykają, ponieważ są wgapieni w telefon – nie jest smutne i głupie. Smutne i głupie jest to, że oni się dalej ze sobą spotykają.

    PPPS Nie wierzę Tomek, że z Twoją inteligencją oraz urokiem osobistym nie potrafiłbyś pogadać z kimś obcym w komunikacji miejskiej przez 15 minut. No way.

  • Przekonałeś mnie samym wstępem. Nie czytam dalej. Odkładam tablet i patrzę na ludzi ;)

  • Tianzi

    Przeciętny człowiek raczej jest na elektronicznej smyczy i myśli, że świat się przestanie kręcić, jeśli on nie będzie ‚pod telefonem’. Albo jeśli spadnie śnieg, a nie da rady o tym zaraz poinformować całego fejsbunia. Choć w środkach komunikacji pewnie i ja bym się gapiła w smartfona, gdybym go miała.

  • Masz rację. W metrze nie mam zasięgu, ale i tak z nikim nie gadam, tylko czytam książkę. To samo u lekarza, u fryzjera itd. Dzikus ze mnie i już.
    Też nie korzystam z telefonu po 22 i nie śpię z nim. Zresztą fajniejsze rzeczy, w tym blogi, wolę sobie poczytać na kompie lub tablecie, na telefonie wszystko jest za małe, więc sprawdzam głównie maila, messengera i insta. Kiedy czuję przesyt, robię sobie weekend offline i wszystko mam, ekhm, i bardzo to sobie chwalę.

  • jeszcze 2 lata temu, tylko korzystałem ze zwykłych telefonów, teraz wiem jak bardzo zacofany byłem

  • czasem jak gadam przez telefon z chwilowym zdziwieniem zauważam, że nie czuję go w kieszeni, dopiero po chwili się uspokajam – no tak, mam przy uchu

  • W pełni się zgadzam, świat online jest po prostu czasami przyjemniejszy w odbiorze. Niech każdy żyje jak mu się podoba. :)

  • Wczoraj dostało mi się jednak za to, że przeglądałem telefon. Jadę sobie busem, godzina 6 rano. Odpisuję na maile, sprawdzam FB i takie tam standardowe, poranne rzeczy. Jadę, nogi mam na poręczy przede mną (trzeba dbać o krążenie!) i nieświadomie, co zakręt w prawo naciskam kolanem przycisk STOP – zatrzymując tym samym pusty autobus na każdym przystanku. W końcu, po kilkunastu minutach jazdy ze swojej kabiny wypada totalnie wkurzony kierowca, przybiega na koniec autobusu i informuje niczego niespodziewającego się mnie:

    Że on nie będzie specjalnie dla mnie wietrzył na każdym przystanku autobusu,
    Że jeśli mi za ciepło, to mam sobie iść z buta,
    Żebym się ogarnął,
    Żebym przestał się gapić w telefon i pogadał czasem z ludźmi (w pustym busie!)
    Żebym – finalnie, po krótkiej dyskusji i wymianie poglądów – wsadził sobie ten telefon w cztery litery.

    :(

    Kurtyna.

  • Mam podobne podejście do tematu telefonów. Mój jest wyciszony cały czas, często zostawiam go w domu, zwłaszcza jeśli wychodzę np. na spacer, żeby się zrelaksować. A w komunikacji miejskiej lub pociągach zamiast telefonu wolę książkę – nie lubię patrzeć na smutnych ludzi.

  • Anna Ma

    Mam wrażenie, ze teraz, w dobie telefonów/fejsbuków łatwiej jest nie tylko nawiązywać znajomości, ale też utrzymywać albo odnawiać kontakt z tymi, z którymi od dawna byśmy tego kontaktu nie mieli. To jest dobre.

  • Robert Jaworski

    Ja tam dzielę skutecznie czas między telefonem a resztą. :)
    Używam bo lubię. A nie lubię, jak mi mówią, że mam nie lubić.
    Jakoś nie cierpi na tym nikt z mojego otoczenia, bo wszyscy używają.
    Wszyscy biorą i używają.
    Kwestia przekroczenia pewnych granic.
    Lubię alkohol, i nie jestem alkoholikiem.
    Tak mi się jakoś powiedziało. :)

  • Czekałam aż napiszesz coś w tym stylu bo też już nie mogę. Ostatnio widziałam gdzieś zdjęcie – pasażerowie metra X lat temu gapiący się tłumnie w gazety zestawieni ze współczesnymi pasażerami metra gapiącymi się tłumnie w telefony. Całość kwitował szyderczy podpis :)

  • Dobrze prawisz!

  • Maria

    Ostatnio pomyślałam sobie, ze zrobie sobie taki tydzien bez telefonu, internetu i roznych portali społecznościowych. Czesto zdarzalo mi sie siedzieć przed telefonem, wiec stwierdziłam, że to bedzie dobre. Doszło do tego iż wykrakalam sobie i zeosul mi sie telefon :D czasami nie moge porozmawiac ze znajomymi bo siedza i gapia sie w ten ekran, a wtedy juz nic do nich nie dociera. Nie wiem jak innych ale to mnie okropnie wkurza, bo czuje sie wtedy olewana. I tutaj wlasnie jest tez temat szacudnku do innych. Ciekawe co by ludzie zrobili jakby nagle zniknęły wszystkie urzadzenia elektroniczne?

  • a ja mam to w dupie.

  • Zasmuciłeś mnie ostatnim zdaniem ” że to w takim razie MY jesteśmy do dupy”. Czyli wychodzi na to, że moja dobra koleżanka, zerkając ostatnio non stop na fejsa w telefonie do której przyszłam z prezentem, jednak byłam dla niej zbyt mało interesującą osobą do rozmowy. Smutne, ale life is brutal, a ja rosołkiem nie jestem żeby wszyscy mnie wielbili. Fuck yea!

  • Ransky

    Nie zgadzam się. Oczywiście telefon jest potrzebny, w razie wypadku, czego kolwiek aby wezwać pomoc. Również możemy się gapić w ekran telefonu, tabletu w tramwaju, autobusie, jeśli to jest dla nas ciekawsze. Nikt nie każe patrzeć na ludzi, rozglądać się, rozmawiać.

    Ale fakt, że świat jest gorszy od patrzenia w telefon, internet jest ważniejszy. Jest przesadzony. Świat się zmienia ale nie powinniśmy ignorować i stawiać tego co było jako coś gorszego. Prosty fakt: internet tzn. facebook, instagram itd. działają dlaczego? Uczestniczą w nim ludzie. A przecież Oni są wszędzie.

  • Dobrze napisane. Dodałbym jednak, że niektórzy faktycznie mają problem z „normalnością” i nadmiernie uciekają w świat wirtualny. Przez to jeszcze bardziej pogrążają się w swojej „samotności” i utrwalają brak pewnych umiejętności. Jednak jest to w pewien sposób ich wybór.

  • stefek

    Nawet nie chcę zgadywać jak jestem szufladkowany przez innych, skoro nawet nie mam smartfona… :)

  • Czy ja wiem.
    Może.
    Nie znam się.

  • W porównaniu do Azji w Polsce ludzie wcale nie są uzależnieni od telefonów! Poza tym dla mnie ten zarzut uzależenienia od telefonu jest wyraźnie absurdalny i przeważnie odpowiadam na niego pytaniem: „A czy Ty jesteś uzależniony od swojego zegarka? Przestań sprawdzać godzinę! i żyj bez zegarka”

    • Tomek Domek

      A czy Ty jesteś uzależniona od swojego ubrania? Żyj bez ubrania ;)
      Kwestia telefonów to problem społeczny, objawia się choćby znieczulicą, wycofaniem, podatnością na masowe bodźce czy życiową frustracją. Piszesz o Azji jakbyś miała jakieś doświadczenia więc pewnie jeszcze lepiej co za dziwadła wyprawiają się tam choćby w Japonii.

  • Kasia J.

    Cześć Tomek.

    Mam na imię Kasia i żyję bez telefonu już prawię rok.
    Wiem, że to brzmi nierealnie, ale taka jest prawda.

    Zaczęło się od tego, że zepsuł mi się telefon, ale nie chciałam mieć byle jakiego, tylko taki jaki sobie wymarzyłam.
    Po jakimś czasie zauważyłam, że świat dalej istnieje, a ja mam się całkiem dobrze.
    Znajomi i rodzina przyzwyczaili się, że mogą się ze mną kontaktować tylko przez internet i że odpowiem dopiero, kiedy to JA będę miała czas i kiedy to MI będzie się chciało.
    Życie bez telefonu zaczęłam traktować jako ciekawe doświadczenie.

    Teraz już niewiele dzieli mnie od upragnionego modelu i zastanawiam się właściwie jak to jest mieć telefon, co można na nim robić bo wydaje mi się, że już zapomniałam i że te wszystkie nowe aplikacje np. snapchat to nie moja bajka i nie będę umiała odnaleźć się w tej rzeczywistości.

  • Trafione w punkt. Ja odpisuję na wiadomości dość szybko, ale non-stop w środkach komunikacji miejskiej, w pociągu, w restauracji patrzę w ekran, no chyba, że jestem z kimś, ale wtedy tylko ograniczam. To przecież jest naturalne.

  • Dla mnie to trochę ten sam ton co „odcięcie się od fejsa czy twittera pozwoliło mi poczuć czym jest zycie”.
    Serio?
    Taka chyba tendencja coby jeden rodzaj zycia wychwalać na kopaniu pleców innego bo nic lepiej nie reklamuje od budowania niechęci do czegoś co jest teraz na topie.
    Ja lubię swój telefon. Ale lubie tez go nie wyciągać.
    A najbardziej to lubię sama o tym decydować a nie że ktoś mi będzie mówił co jest dla mnie dobre. Kaman.
    Sama to dobrze wiem. Duża już jestem.

    Całe 178 cm.

  • Filip Matyja

    Od 2 tygodni nie wykonalem zadnego polaczenia telefonicznego. Nikt tez do mnie nie zadzwonil. Jestem szczesliwy trzymajac ludzi na dystans ktory sam wyznaczylem. A to, ze inni patrza w telefony? I dobrze. Przynajmniej ladne dziewczyny nie widza jak przez 15 minut moge rozbierac je wzrokiem. Same pozytywy!

  • Radoslaw Komuda

    Nasza kultura (osobista) chyba jednoznacznie kwalifikuje używanie telefonu w towarzystwie jako niegrzeczne, bo daje to do zrozumienia współbiesiadnikom, że właśnie za mało interesujących ich mamy. :)
    Japońskie nastolatki podobno biją na głowę światową czołówkę, bo wpatrzone w ekran spędzają nawet 19 godzin dziennie. #ładafak

  • Przeczytano w autobusie komunikacji miejskiej. Dobry post!

  • Czasem trzeba wezwać pomoc w nocy. Czasem od tego zależy czyjeś życie. Kiedyś może zależeć i twoje od pomocy innych.

  • Nie zgodzę się. Dla wielu osób uzależnienie od smartfona czy tableta jest problemem, bo nie potrafią nawiązać zwykłej, dłuższej i bardziej wymagającej relacji niż odpisanie na wiadomość na facebooku. Są uzależnieni, a to już chora, a nie przyjemność. Oni wolą zadzwonić niż się spotkać. Obejrzeć film w domu zamiast wyjść do kina. Zrobić tysiąc selfie zamiast przeczytać książkę, a pogodę szybciej sprawdzą na AccueWheather niż wyjrzą za okno. To jest chore, a nie przyjemne.

  • Malwina Bakalarz

    Ja mam porównanie z czasami sprzed bloga, niedawno bo niecałe 2 lata temu. Nie używałam ani telefonu ani social mediów praktycznie wcale. Telefon miałam wyciszony nawet w dzień a jeśli ktoś miał do mnie pretensje, że się nie może dodzwonić – wyśmiewałam. Nie z powodu jakiejś idei. Nie chciało mi się i tyle. Żyję w swoim a nie w czyimś rytmie. Teraz używam smartfona tylko dlatego, że to moja praca. Ale nadal tylko pod kątem bloga a nie szukania rozrywki czy innego świata. Ale niestety są ludzie, którzy spacer spędzają z głową w telefonie, na książki nie mają czasu bo oglądają bzdurne filmiki … uzależniają się od prostych, tępych bodźców przez co po prostu głupieją. To chyba o to chodzi w tych kampaniach. One nie są kierowane do każdego użytkownika telefonu tylko do tych, którzy przesadzają.

  • pethi

    „Zagadać do kogoś? A o czym ciekawym można porozmawiać z kimś obcym przez 15 minut?”
    -Czytałeś mój nowy tekst na blogu?
    -Nie.

  • Poczułem się wyróżniony – na mojego maila odpisałeś po 4 minutach (za co Tobie baaardzo dziękuję :-) )

  • Tomek podziałales na moją wyobraźnię tym obrazkiem pary w łóżku każdy ze swoim telefonem. Ostatnio coraz częściej próbuje wylogowac się do życia i udaje mi się całkiem dobrze obejść bez telefonu, przecież kiedyś tak żylismy na codzień, bez telefonów. Madry i dający do myslenia tekst. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie beata

  • Muka

    Też nie wychodzę z domu bez telefonu, bo w mojej pracy bardzo wiele się zmienia i dobrze być na bieżąco. Jednak nie mogę się zgodzić, że nie ma o czym rozmawiać z obcym człowiekiem przez 15 minut. Ja właśnie rozmawiam z obcymi. W pociągach, tramwajach, czasem i w sklepach. Jeszcze nigdy nikt nie wziął mnie za dziwaka, raczej sam rozwijał temat, a często ta rozmowa wniosła sporo do mojego życia. Czasem wniosła po prostu humor i poprawiła samopoczucie mnie i tej drugiej osobie. Często ktoś mi się dziwi, że na ulicy pytam drogę zamiast szukać na mapie w komórce. A dla mnie to prostsze i przyjemniejsze. Szkoda mi ludzi, którzy boją się zaczepić kogoś na ulicy, żeby o coś zapytać – sprawiają wrażenie dzikich.

  • Dlatego pewnie gdy w koło same pierniki wyjmujesz z kieszeni komórkę i wklikujesz w google „cycki”

  • Tomek Domek

    Zabiłeś mi klina z tym potwierdzenem przeczytania wiadomości. Odczuwam presję kiedy widzę że ktoś napisał, a ja z jakiegoś powodu nie mam czasu albo chęci odpowiedzieć więc nierzadko nie czytam wiadomości na fejsie, wystarczy kawałek nagłówka który widać bez czytania. Ciekawe zagadnienie poruszyłeś i dałeś mi do myślenia mimo, że bardzo intensywnie staram się nie dawać zdominować tym elektronicznym badziewiom.

    Tekst fajny. Ale..

    Z tym blokowaniem połączeń po 2200 przesadzasz. Rozumiem, zasady. Przez 20 lat nic się nie wydarzy ale raz nie dodzwoni się do Ciebie mama albo kumpel z informacją, że ktoś bliski umiera albo potrzebuje gwałtownej pomocy i całe to manifestowanie zasad skończy się jednym wielkim żalem do siebie na resztę życia, że nie zdążyłeś, że nie miałeś szansy. W „Ktoś umiera? Niech umiera. Przez telefon mu nie pomogę, a za pożegnaniami nie przepadam. Ktoś zachorował? Rano wciąż będzie chory. Może poczekać.” nie wierzę. Ogólnie brzmi dobrze i sam z przekory bym tak powiedział do czasu aż faktycznie by się tak nie zdarzyło. Nie wychowuję Cię ani nie moralizuję, zwracam tylko uwagę na fakt, że „znamy się na tyle na ile nas sprawdzono”.

  • Captaii

    Z tym odpisywaniem z opóźnieniem na wiadomości – To nie jest żadne przyspieszanie życia. Jak ktoś wie, że przeczytałeś wiadomość i nie odpowiadasz na nią jest to zwyczajnie bardzo niegrzeczne. Ten ktoś pomyśli, ze został zignorowany, czy olany, że nie chcesz z nim rozmawiać etc.

    A sytuacji gdy ktoś do Ciebie pisze, a nie masz czasu lub ochoty rozmawiać to się mu odpowiada… że nie masz czasu rozmawiać/jesteś zajety tym czy tamtym etc. A nie udaje, ze wiadomosci nie było. Tak trudno? No ale jak ktoś woli być burakiem…

  • „W autobusach i tramwajach gapią się na telefon. W szkole i w pracy co
    jakiś czas zerkają na ekran. Wieczorem, gdy idą spać, kładą obok łóżka
    telefon. Dlaczego cały świat przestał na siebie patrzeć i woli garbić
    się na małym, świecącym urządzeniem?”
    </3

  • I właśnie dlatego nie używam telefonu przy swoim dziecku. Nigdy nie chciałabym, żeby pomyślało… że jest do dupy.