Tylko Jeden Rok | JasonHunt

Tylko Jeden Rok

Początek nowego roku jest dobrym czasem na zmianę naszego życia na lepsze. Opowiem wam krótką historię, która kiedyś zmieniła moje życie. Być może nie zmieni waszego, ale pozostanie w pamięci i wróci kiedy nadejdzie właściwy moment.

Poniższy tekst pochodzi z książki „Thorn”, którą możesz kupić w moim sklepie.

thorn jason hunt sklep

 

Jak masz na imię?


Zadają te same pytania. Mają głęboko w dupie, że przed nimi tysiące osób je zadawało i nie masz ochoty na nie odpowiadać. Robią przy tym te same durnowate uśmieszki i oczekują na jakąś zaskakującą odpowiedź, na którą mogliby zareagować żachnięciem lub przynajmniej przeciągłym „achaaa”.


- Dlaczego Kominek?

To jedno z tych pytań. Dlaczego pisałem pod tak głupim pseudonimem i czy on ma coś wspólnego z moim płomiennym charakterem? A może to nazwisko? Czyżby reklama firmy? Nigdy nie odpowiedziałem na to pytanie, a sekret znało tylko kilka osób.

– Jak masz na imię? – pytali mnie rodzice.
– Kominieik. – odpowiadałem, śliniąc się przez swoje pierwsze mleczaki.
– Nie, nie, inaczej. Powiedz T O M E K.
– Kominek?
– Toooomeeek!
– Kooomiineeek!!!1

Do trzeciego roku życia nie potrafiłem wymówić poprawnie mojego imienia. Nie pomagało bicie, głodzenie, trzymanie na zimnie i przypalanie. Z każdym innym słowem radziłem sobie doskonale, aż któregoś razu uznałem, że jednak jestem Tomek, a kominek stał się rodzinną anegdotką. Ot cała tajemnica, a ileż było teorii…

Mentalnością trzyletniego dziecka charakteryzują się ci, którzy nie mogą przełknąć „Jasona Hunta”. Zadają te same pytania, robią te same durne uśmieszki, rzucają te same głupie teksty, do znudzenia kalecząc zarówno pisownię („hej, dżejson, hyhy”), jak i stosując podwójne nazewnictwo („szanowny Jasonie Kominku”). Zastanawiam się, czy Bill Gates dostaje maile tytułowane „Szanowny Billu Microsofcie”?

 Świat się nie dowie.


Nazywam się Tomek. Możesz wciąż tak do mnie mówić. Zaistniałem jako Kominek. Możesz wciąż tak mnie określać. Jednak na początku był Jason. Na pierwszej stronie mojej pierwszej książki, pisanej przed wieloma laty pewnego sierpniowego wieczoru. Nie został wymyślony przeze mnie. Towarzyszył mi przez większość nastoletnich lat, stając się nadzieją na lepsze życie i symbolem porażek, ale o tym opowiem innym razem.
Zanim jednak zacząłem pisać pierwszą książkę, tworzyłem opowiadania i krótkie scenariusze. Z marnym skutkiem.

– Ja już nie wiem co mam jeszcze zrobić, aby być sławnym pisarzem – rzekłem załamany do Babci Kominkowej – Próbowałem już wszystkiego!

I się poryczałem. Nie wiem ile miałem wtedy lat. Pewnie koło trzynastu, a że miałem już na swoim koncie kilka zapisanych zeszytów, pozwalało mi to uważać się za pisarza ze sporym dorobkiem. Nawiasem mówiąc – chyba pozostaniemy przy tradycyjnym określeniu babci, jakoś nie przechodzi mi przez gardło pisanie „Babcia Jasonowa”.
Nie za bardzo wierzyła w mój talent, czemu trudno się dziwić, bo w owym czasie nie potrafiłem napisać poprawnie nawet jednego zdania, ale nie miała serca, by – jak inni – niszczyć mych marzeń o wielkim świecie.

– Musisz kogoś poznać. Jeszcze wiele razy znajdą się ludzie, którzy podetną ci skrzydła, ale wtedy przypomnisz sobie ten dzień, dobrze?

Zaprowadziła mnie do miejsca, w którym poznałem pewnego starszego mężczyznę. Nigdy wcześniej go nie widziałem, nigdy nawet o nim nie słyszałem. Babcia pochyliła się i szepnęła mi na ucho:

– Widzisz tego pana? Poznałam go, gdy byłam w twoim wieku. Tatuś powiedział mi, że jedyne co ten pan potrafił, to malować i dlatego przez całe swoje życie malował obrazy. Każdego dnia ćwiczył, coraz bardziej zbliżając się do doskonałości.
– Udało mu się zostać sławnym malarzem?
– W całym swoim życiu sprzedał tylko jeden obrazek, w dodatku za marne pieniądze.
– To dlaczego codziennie malował?
– Bo takie było jego przeznaczenie, bo to potrafił robić najlepiej, bo to dawało mu szczęście.
– A co on malował?
– Kwiatki, domki, gwiazdy na nocnym niebie…
– Czyli nic niezwykłego. Każdy to potrafi. Czy on malował, bo wierzył, że jest lepszy od innych?
– Tak. W czasie, w którym tworzył, był prawdopodobnie jedyną osobą na świecie, która wierzyła, że to co robi ma sens. Dopóki będziesz pisał, nieważne ile błędów narobisz, będziesz mógł wierzyć, że pewnego dnia staniesz się najpopularniejszym pisarzem na świecie. Ten pan umarł niedoceniony, zostawiając po sobie tysiące dzieł, których nikt nie chciał brać nawet za darmo, ale dopóki je tworzył, mógł przynajmniej żyć nadzieją. To dużo więcej niż mają ci, którzy żyją bez żadnego celu.
– Skąd mógł wiedzieć, że ma talent?
– Gdyby nie miał talentu, nie stalibyśmy teraz przed jego autoportretem. Nigdy byśmy nie dowiedzieli się o jego istnieniu. Widzisz, talent jest rzeczą względną. Nie jest tak, że sukces osiągamy zawsze będąc w czymś najlepsi. Czasami to po prostu kwestia szczęścia, urodzenia się we właściwym miejscu i właściwym czasie. Natomiast zawsze największy sukces osiągają ci, którzy nigdy nie pozwolili sobie wmówić, że są przeciętnymi ludźmi.
– Skąd mam mieć pewność, że mam talent, że jestem lepszy od innych?
– Nigdy nikomu nie zadawaj tego pytania.
– Ale to jest najważniejsze pytanie!

Babcia Kominkowa uśmiechnęła się i podeszła do półki z książkami. Sięgnęła po jedną z niewielkich książeczek, leżących na najniższej półce obok moich bajek i komiksów.

– Kiedy byłeś mały, czytałam ci bajkę o orle i kurach. Pamiętasz ją?

Nie czekając na odpowiedź, otworzyła książkę na pierwszej stronie i podała mi ją.

– To bardzo krótka bajka. Jest odpowiedzią na twoje pytania.

Za chwilę wrócimy do tej bajki. Pewnie niektórzy z was już ją znają, ale to jedna z tych historii, do których trzeba wracać. Ja sam przypominałem sobie ją dziesiątki razy, na nowo odkrywając jej piękno. 
Wskoczyłem na tapczan, układając sobie wieżę z poduszek, o które wygodnie się oparłem.
Rzuciłem jeszcze okiem na pana malarza. Pomyślałem, że przy jakiejś okazji kupię jeden z jego obrazków. Byle nie jakiś banał z kwiatami w wazonie, bo to trochę chałowate, ale facet na pewno się ucieszy widząc z nieba, że nie tylko moja babcia o nim pamięta. Nazywał się Vincent van Gogh.

Kilkanaście lat później stałem w niewielkiej sali nowojorskiego Museum of Modern Art, obserwując tłum ludzi tłoczących się i zadeptujących wokół pewnego obrazu. Żadne inne dzieło sztuki w tej części muzeum nie budziło większego zainteresowania i nie sposób było choćby przez moment oglądać je w ciszy i spokoju. To była jego „Gwiaździsta noc”.

jason Hunt starry night

Podobno za życia mówił, że nic nie poradzi na to, iż jego obrazy się nie sprzedają, ale nadejdzie dzień, kiedy będą warte więcej niż cena farby, której użył do ich malowania. Nie mylił się. Na początku listopada jeden z jego „banalnych” obrazów, przedstawiający kwiaty w wazonie, został kupiony na aukcji za 60 milionów dolarów. 
Ukłoniłem się dyskretnie Vincentowi, obiecałem, że odwiedzę go innym razem, bo w tym tłumie nie da się gadać i udałem się na długi spacer wzdłuż przeludnionej i przereklamowanej piątej alei, nucąc pod nosem coś z Franka Sinatry. Było upalne wrześniowe popołudnie. Jak co dzień toczyłem przegrane bitwy z własnymi obawami. Już nawet nie pamiętam wszystkich złych myśli, jakie krążyły mi wtedy po głowie, ale było w nich tyle samo strachu, co pewności siebie.


Od dawna wiedziałem, co mnie czeka, ale skutecznie odwlekałem to wszystko w czasie. Kominek musiał iść do piachu, w wąskim kręgu zaufanych osób od lat funkcjonowałem pod nowym pseudonimem, a wszyscy, którzy pracowali przy moich zagranicznych projektach nawet nie wiedzieli, że istnieje jakiś „kominek”. 
Lecąc kilka tygodni wcześniej do Nowego Jorku byłem przekonany, że na największe zmiany poczekam do końca 2015 roku. Taki był plan, który ujawniłem czytelnikom kominek.es już w maju 2012 roku, choć tylko nieliczni to zapamiętali. Uparcie trwałem w przekonaniu, że na wszystko mam jeszcze czas, że mogę poczekać, bo przecież mam cudowne życie. Po co mi zmiany?
I wtedy trafiłem na nią. A potem wszystko się zmieniło.

Czy my się znamy?


Trochę śmierdziało. Trochę gorąco. Trochę głośno. Słowem – nowojorskie metro, przy czym uczciwie przyznam, że jeśli śmierdziało, to najbardziej ode mnie, bo wsiadłem do wagonu tuż po 10-kilometrowym biegu na południowy kraniec Manhattanu. O tej porze nie podróżowało wielu ludzi, nikt mnie tam nie znał, nikogo ponownie nie spotkam, toteż miałem pełne prawo mieć przekonanie, że „bezkarnie” przejadę kilkanaście stacji, siedząc w kącie i zaciskając pachy, jak te przepocone panienki na reklamach antyperspirantów.
Nie wiem, dlaczego usiadła obok mnie, ale mogę się domyślać, że zrobiła to z najbardziej romantycznego powodu, jaki w tamtych okolicznościach mógł nam się trafić. Widziałem, że też była po treningu i widząc mój niezbyt wyjściowy strój, pomyślała pewnie, że jak siądą obok siebie dwa smrody, to współpasażerowie nie będą wiedzieli kogo winić.

K. jest jedną z tych znanych aktorek, które w czasach licealnych kolega Andrzej wieszał nad biurkiem, zapewniając mnie, że kiedyś wszystkie będą jego. Była też jedną z tych dziewczyn, które planowałem zaliczyć przed Andrzejem. Kiedyś nawet wyobrażałem sobie, że pewnego dnia wpadnę z nią do niego na kawę, udając, że chodzenie z hollywoodzkimi gwiazdami to u mnie już norma i doprawdy nie ma o czym gadać.

K. jak była seksowna jako nastolatka, tak pozostała seksowna i teraz. Nawet w realu, nawet spocona, siedząca ramię w ramię ze mną. Nie spoglądaliśmy na siebie, zbyt zajęci gapieniem w telefony, ale gdy pociąg dojeżdżał do kolejnej stacji podnieślimy wzrok i na jeden krótki moment nasze spojrzenia się skrzyżowały.
Między nami nic już się nie wydarzyło.
Kilka minut później została dostrzeżona przez pasażerów, którzy na jej widok zgłupieli, tak jak typowy przeciętniak głupieje na widok sławnej osoby. Ktoś tam się do niej uśmiechał, ktoś kiwał głową, kto inny udawał, że tylko trzyma bokiem telefon i wcale nie nagrywa nim filmiku. Dla nich była kimś z innej planety. Dla niej byliśmy tylko ludźmi z metra.

Subway NYC Jason Hunt

Czy mogłem wymarzyć sobie lepszy moment na uświadomienie własnej przeciętności? Mniejsza o to, kim jest K., bo ona jest tylko symbolem kłamstwa wpajanego nam od najmłodszych lat: są wydarzenia, miejsca i ludzie, którzy na zawsze pozostają poza naszym zasięgiem. „Nigdy tam nie wejdziesz”. „Nigdy ich nie poznasz”. „Nigdy tego nie osiągniesz”.Nie jesteś kimś wyjątkowym”. Słyszymy te hasła przez całe życie.

Jak w tej bajce Anthony’ego de Mello, którą przed laty przeczytałem w książce od Babci Kominkowej.

Królowie naszego nieba


Opowiadała o człowieku, który przypadkiem znalazł orle jajo i wrzucił je do kurnika. Kury jak to kury – wysiedziały jajo i po jakimś czasie wykluło się z niego nowe życie. Maleńki orzełek nie od razu zakumał klimat kurnika. Wydawało mu się, że nie za bardzo pasuje do tego całego towarzystwa, no ale co zrobisz? Nic nie zrobisz. Trzeba się dostosować. 


Nie miał z tym większych problemów, szybciutko zakolegował się z innymi kurami i będąc święcie przekonany, że jest zwyczajnym kogutem przejął kurze zwyczaje. Był głupi jak but, piał, grzebał w ziemi, szukając robaczków, skakał po grzędach, a kiedy trochę podrósł, zaczął popisywać się umiejętnością wzlatywania na kilka metrów. Po czym zaliczał glebę, bo przecież żaden kogut nie poleci wyżej niż to ustawa przewiduje.

Życie orzełkowi upływało spokojnie, szczęśliwie i beztrosko. Jak to w kurniku. Lata minęły i trochę się zestarzał. Któregoś dnia spojrzał w górę i wysoko, jakby tuż pod samym niebem, dostrzegł przepięknego ptaka. Leciał spokojnie, wręcz dostojnie, majestatycznie poruszając wielkimi złocistymi skrzydłami. 
Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widział. Zapytał więc kurę stojącą obok:

– Kim on jest?

Kura podniosła dziób, na chwilę się zadumała i z lekką nutą podziwu odparła:

– To jest orzeł, król ptaków. Ale nie myśl o tym. Ty i ja jesteśmy inni niż on.

Tak więc jeszcze raz spojrzał w niebo, po czym już nigdy więcej o tym nie myślał. Umarł, wierząc, że jest tylko kogutem w zagrodzie.

Będąc dziećmi, kiedy jeszcze nie wszystko rozumiemy, wierzymy, że jesteśmy wyjątkowi i gdzieś w przyszłości czeka nas cudowne życie. Ale przychodzi moment, kiedy patrzymy na swoją zagrodę i już wiemy, że pozostaniemy w niej na zawsze. Jak ci ludzie z metra, którzy do końca życia będą tylko ludźmi z metra, patrzącymi na zjawiskową K. jak na kogoś z innego świata. Być może wcale nie lepszego i nie uważam, że wszyscy powinniśmy znaleźć się na jej miejscu, ale możemy zadać sobie jedno proste pytanie: któż mieszkałby w zagrodzie, gdyby niebo stało otworem?

Wybiegłem z metra, wpadłem do mieszkania, i jak na faceta przystało, rzuciłem przepocone rzeczy na podłogę, kwestię kąpieli zostawiając na później. Otworzyłem notes i wielkimi literami napisałem najprostszy tytuł, jaki przyszedł mi do głowy. W najbliższej przyszłości miał stać się fundamentem wszystkich zmian.

Tylko Jeden Rok


Zaczął się pod koniec sierpnia. Z zaskakującą łatwością zapisywałem w notesie kolejne daty wyznaczające najważniejsze wydarzenia. Jak zamykać blogi to wszystkie. Jak tworzyć nową markę to jedną na cały świat. Jak wydawać książki, to pod swoim szyldem i od razu tłumaczyć na angielski. I tak dalej.

Reguła Tylko Jednego Roku sprowadza się do prostej idei: przed tobą 365 dni, w trakcie których musisz rozpocząć realizację wszystkich marzeń. 


Wszystkie zapisujesz, jedno pod drugim i – teraz najważniejsze – ustalasz datę, kiedy rozpoczniesz realizowanie każdego z nich.

Jeśli nie jesteś w stanie ustalić daty, nie zapisujesz tego marzenia.

Jeśli czegoś nie jesteś w stanie zacząć w ciągu 365 dni, nie zapisujesz tego.


Jeśli to coś, czego już raz się podjąłeś i poniosłeś porażkę, nie zapisujesz tego.

Z tego względu na starcie odpadają typowe noworoczne postanowienia o trzymaniu diety, zdrowym trybie życia czy znalezieniu miłości. Na te bzdury zrób sobie osobną listę. 
Dopóki lista nie będzie pusta, 366. dzień w twoim życiu nie istnieje. Nie możesz zaplanować niczego ani na ten dzień, ani na kolejne.

Kiedy zrobiłem swoją listę spostrzegłem, że wszystko, co się na niej znalazło, mogłem zacząć realizować wcześniej. Od 3 miesięcy moje życie podporządkowane jest liście i nie ma dnia, bym na nią nie zajrzał, czegoś nie skorygował, czegoś nie dopisał. Nauczyłem się żyć z myślą, że największą porażkę poniosę, jeśli 31 sierpnia 2015 roku ta lista wciąż będzie aktualna.

Sedno sprawy leży w tym, że jeśli masz marzenia, których nie jesteś w stanie zacząć realizować w ciągu jednego roku, to jest bardzo prawdopodobne, że nie zrealizujesz ich nigdy.
Tym bardziej, że im wyżej mierzysz, tym mniej możesz liczyć na czyjąś pomoc i tak naprawdę nikt ci nie odpowie na to najbardziej oczywiste pytanie: czy się uda? Nikt nie zna odpowiedzi. Ani ci, którym już się udało, ani tym bardziej ci, którzy w ciebie nie wierzą. Jesteśmy mistrzami w odkładaniu wszystkiego na bliżej nieokreśloną przyszłość i nie dotyczy to tylko tych największych życiowych planów. Zapominamy nawet o tych mniejszych celach, bo nie wyznaczamy im czasu i miejsca. Pozostają nieokreślone i nienazwane. Żyjemy beztrosko w naszych zagrodach, ucząc się, że powinniśmy brać od życia tylko tyle, ile życie nam daje. Aż pewnego dnia spojrzysz w górę i zobaczysz, że ktoś inny jest królem twojego nieba.

 

JH_logo_czarne_RGB

c.d.n.

Tylko Jeden Rok
Oceń ten post

Nie przegap i dodaj sobie przypomnienie
SMS Newsletter Dodaj do kalendarza 2017-11-21 12:00:00 2017-11-21 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger MasterClass: Bloger - 12 LEKCJI, KTÓRE ZMIENIĄ CIĘ W PROFESJONALNEGO BLOGERA http://jasonhunt.pl/masterclass Jason Hunt mail@jasonhunt.media

Nie przegap i dodaj sobie przypomnienie
Newsletter Dodaj do kalendarza 2018-03-05 12:00:00 2018-03-05 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger & Biznes MasterClass: Bloger & Biznes - 12 LEKCJI, KTÓRE NAUCZĄ CIĘ ZARABIANIA NA BLOGU http://jasonhunt.pl/masterclass-biznes Jason Hunt mail@jasonhunt.media

  • Nie mogło zabraknąć mojego komentarza.
    Zaczyna mi się tu podobać.

    • I tak wszyscy wiedzą, że jest wpisany w szablon.

      • Konrad – jakby co to masz u mnie zniżkę; )

      • Olo

        Marcin to taki ekskluzywny plugin do WP. niestety, póki co, dostępny tylko dla Kominka ;)

        • To taki stalker, którego każdy chciałby mieć. A mają tylko wybrani :)

  • Muszę to zrobić – przed Michno!

    • Następnym razem na pewno się uda :-)

      • Jarek Qwerty

        Jason i Michno to ta sama osoba :p

      • Łukasz Polowczyk

        Czy to normalne że mogę to czytać bez hasła i fejbuków?

    • Tym razem dodałem zanim Tomek napisał tekst;)

      • Peszek, niestety w środę o 12.00 nie mogę próbować :(

        • Mogę udostępnić ci wcześniej tekst jeśli będzie trzeba.

          • Trzymam Cię za słowo.
            *dzwoni do grafika upewnić się, że będzie wpisana w szablon*

  • Motywujący tekst. Mam podobne wytyczne :-)
    Powodzenia. 31 sierpnia. Dobra data. Moje urodziny.

  • Jacek Zięba

    Przyjemnie się tego czytało. Tekst dający do myślenia, a to najważniejsze :) Niby wszyscy znamy te truizmy, ale wielu z nas nigdy nie przyjęło ich do swojej świadomości.

    • dopóki ktoś nie powie ich na głos i swoim przykładem nie pokaże, że te truizmy naprawdę działają ;).

  • Michał Surdej

    Vixen – Orły – tak mi się skojarzyło z bajką :) A po za tym absolutnie mega totalnie fantastyczny tekst i chyba zaraz zacznę swoją listę :)

  • Jacek Suwor

    Inspirujesz mnie jak diabli. Tak trzymaj

  • Jarek Qwerty

    Świetne.

  • Zastanawiam się jak to jest możliwe, że nigdy na to nie wpadłam, żeby ustalać daty początkowe. Zwykle przy postanowieniach ustala się daty końcowe – „do końca roku zrobię coś tam ” „do wakacji zrobię coś innego” itp. I faktycznie ponieważ nie ma dat początkowych, to rozpoczęcie odkłada się na jutro, jutro, jutro… Bardzo mi się ten pomysł z rozpoczynaniem podoba i siadam zaraz robić swoją listę! Dzięki i trzymam kciuki w środę!

    • Mi też na początku wydawało się to tak banalne, że aż głupie, ale jednak „w tym szaleństwie jest metoda”. Na mojej liście nie ma dat końcowych. Poza 31 sierpnia.

      • Na zajęciach z „zarządzania czasem i osiągania celów” na studiach uczą nas właśnie, że już samo fizyczne zapisanie gdzieś celu kilkakrotnie zwiększa szansę na jego realizację :)

  • Niesamowicie motywujące i skłaniające do myślenia, nie mogę się doczekać dalszego ciągu.

  • Damian Suwała

    :)

  • Czytałam „Przebudzenie” De Mello w liceum. Krótko potem trafiłam na Twojego bloga. Obydwa wydarzenia bardzo wpłynęły moje życie. Super oglądać Cię w nowej odsłonie. Run Jason, run!

    • Łukasz Polowczyk

      Na jakim etapie przebudzenia jesteś?

  • dkstudio

    WOW! Rewelacja. Wiem, że sporo czasu poświęciłeś na napisanie tego pierwszego postu i zapewne jesteś z siebie zadowolony. I słusznie! Jason, motywujesz do działania!

    Najbardziej zachwycił mnie moment, w którym poruszyłeś kwestię marzeń. Uważam, że marzenie za którym nie idzie wyznaczenie konkretnego celu, już na zawsze pozostanie jedynie marzeniem. Od jakiegoś czasu słowo „marzenie” zamieniam na słowo „cel” – bo ten jak wiadomo musi zostać zrealizowany.
    Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy! :)

    • Anka

      Bo cel to marzenie z datą realizacji :)

    • anusza

      Właśnie! Ostatnio odbyłam ze znajomym rozmowę na temat marzeń, która zakończyła się wnioskiem, że marzenia nie istnieją, ponieważ te nie do spełnienia są raczej mrzonkami – takie bardziej fantazje – a te do spełnienia powinno nazywać się „celem” :)

      Rzeczywiście, dobry pomysł z datami początkowymi – zdecydowanie bardziej motywujące, bo jeśli się uda, to już jakiś kopniak na dalszą część planu. Może też dołączę do tych tworzących swoje listy ;)

    • Rafał

      hihihi „cele, nie marzenia” – taką kampanie reklamową zrobiliśmy w 2009, jestem z siebie dumny hahaha :)

  • To zabawne. Ktoś zadał mi wczoraj pytanie „Jakie jest twoje główne postanowienie noworoczne?” … Odpowiedziałam „Zrealizuj marzenia.”

  • Póki nikt nie widzi, wkradła się literówka w ostatnim zdaniu przed akapitem „Królowie naszego nieba” -którą przezd laty przeczytałem w książce od Babci Kominkowej :) Pozdrawiam.

  • iwonaw

    nooo, i to jest wejście z przytupem w 2015 rok.
    powodzenia.
    i… dzięki.

  • Dzięki. Kolejny kop, za które czytam Cię odkąd pamiętam.
    Świetny prezent na ukończenie 21. roku życia. Po świętowaniu będę musiał gruntownie przemyśleć ten rok.
    Tylko ten jeden rok.

  • Kominek wow, to jest niesamowicie dobre. Dawno nikt nie dał mi takie kopa motywacyjnego :)

  • Nie wiem czy jestem odpowiednio ubrana, do przeczytania pierwszego tekstu.

  • Kiedy czytam ten tekst, budzi się we mnie to, co było od zawsze – pragnienie dążenia do marzeń. Lubię te wpisy w tym stylu. Nie jest pierwszym, który mnie mocno motywuje i budzi emocje, czyli to, na czym Ci zależy, aby rozbrzmiało w czytelniku. Dziękuję.

    Zanim przeczytałem Twe słowa, wyznaczyłem sobie pewne cele na ten rok, ale doszło do mnie, że warto je zapisać, żeby móc edytować. Nie wszystko muszę zdobyć, nie wszystko osiągnąć, nie wszystko zobaczyć, aby być szczęśliwym człowiekiem. Ale chcę poszukiwać i to jest w tym najważniejsze. Czasem plany się zmieniają, dlatego warto je dostosować. Tu dziękuję po raz drugi.

    Trzecia myśl, która mi się nasuwa to to, że wielcy artyści, docenieni dopiero po czasie, często odwołują się do Van Gogha. I rozkochują w nim. Mam znajomego malarza, który namalował ponad 2 tysiące dzieł i teraz coraz częściej udziela się na wystawach, wernisażach. A nie skończył żadnej szkoły, jest samoukiem. Tak bardzo kojarzy mi się to z Tobą, Tomku. Ty masz to szczęście, że zostałeś doceniony za życia, że trafili się dobrzy ludzie wokół. On też. Ale historia, która Was zainspirowała, nie jest tak szczęśliwa. Czy to nie jest dziwne, że zmotywował Cię człowiek, który za życia „niczego nie dokonał”?

  • Beata Maria

    Piękny tekst…

  • Przeczytałem jednym tchem :)
    Bardzo dobry tekst, fajne wskazówki dotyczące planowania i niezły kop motywacyjny :)
    Dzięki!

  • Guest

    Jestem zaskoczona. Spodziewałam się opowiadania wyłamującego się ze stylistyki dotychczasowych tekstów blogowych Kominka. A i motywy, i styl nie są obce. Ale moje zaskoczenie nie ma żadnego znaczenia. To zresztą znaczy że Kominek nie był /przynajmniej nie całkowicie/ kreacją, sztucznym tworem, co kilka razy przemknęło mi przez myśl, przede wszystkim gdy przeglądałam społecznościówki. Wczoraj trafiłam na cytat Vonneguta, coś a la że spadamy cały czas z klifów i spadając, musimy uczyć się rozwijać skrzydła. Orłom jest na pewno łatwiej niż kurom, niż kogutom. Powodzenia, Jason!

  • Karol

    Kurwa! Jakie to prawdziwe, potrafisz wjechać na ambicję!

  • julia

    Cześć Jason,
    fajny jesteś
    lubię Cię
    bardzo, od pierwszego przeczytania

    ps. masz w planach prowadzić blog po angielsku?

  • Łukasz Czubak

    Po 4 latach, nudy, monotonni dnia codziennego, znudzony czytam ten tekst i…odnajduje sens i cel! „Tylko Jeden Rok”. ReSpEcT!

  • WOW!

  • Patrycja Miziołek

    Pochłonęłam ten tekst, jak ktoś coś do mnie mówił w trakcie czytania to było tylko „cicho,cicho” ♥

  • Tak. Świetnie tutaj od pierwszego razu.

  • Andrzej

    Piękny początek nowego bloga. Bardzo motywujące. Zresztą, twoje teksty od lat mnie motywują. Powodzenia, Tomku, zarówno w prowadzeniu bloga jak i wydawaniu nowych książek.

  • Dzięki za ten tekst ;) Dzięki niemu zmienię trochę moje plany i za rok będą teraźniejszością ;)

  • Przez ten tekst wywracasz do góry nogami pojmowanie stawiania i osiągania swoich celów. I słusznie. Bardzo motywujący tekst. Dużo bardziej niż stworzenie noworocznej listy z postanowieniami. Żadnych postanowień, tylko konkrety. I marzenia. Marzenia, które można osiągnąć. Bo jeśli są marzenia, których nie można zrealizować, to nie powinno się ich tak nazywać

  • Czekałam.

  • Robert Kozłowski

    Esiątko, no i cały etap Kominka, pożegnane z pompą. Bardzo dobry początek i czekam na więcej. : )

    Btw. mógłbyś zdradzić kim była „K.” – mam swoje podejrzenia..

  • Puzzle poukładane :-)

  • no to leć wysoko…

  • Mo Nick

    dobre to było :)

  • sid1972

    Spadlem z krzesla… jak przeczytalem ze jeszcze tylko jeden rok.. ze to tylko/albo az 365 dni na zrobienie wszystkiego co nalezy… przede mna tez te 365 dni ktore rozisywalem sobie w piatek… co kiedy i jak musze zrobic… dokladnie jak ty…. za rok o tej porze bede tez mogl napisac… co jak i dlaczego…

  • Basia Szmydt

    kurczę czuję się, jakbyś właśnie odkrył Amerykę. „jeśli czegoś nie jesteś w stanie zrealizować w 365 dni – nie wpisuj” – eureka.

  • Dziś o tym tekście nie powiem nic. Ale chciałbym za kilka miesięcy móc powiedzieć Ci „dziękuję”.

  • Rewelacyjny pomysł, dziękuję! :)

  • Joanna Stobierska

    Od razu chce sie zrobić plan. swój plan … Świetny tekst, z niecierpliwością będę czekać na kolejne

  • Liso

    Dobry tekst! Nie spodziewałem się takiej dawki motywacji dla czytelników. Pozdrówki!

  • Kuba Czyżewski

    To jeden z tych tekstów, które potrafią odmienić życie czytelnika.

  • Nie mogło zabraknąć pierwszego @marcinmichno:disqus :) A Tobie Tomku już dziękuję za kolejną porcję motywacji, takiej czystej, by nie rezygnować z marzeń i ciągle stawiać sobie nowe cele. No i powodzenia, we wszystkim.

  • Kate

    I like it :)! A lot :)!

  • Przechodzą mnie ciarki! Co za tekst! Aż chce się wzbić wysoko, po same niebo.

  • Cieszę się że trafiłam tu dziś :) Dzięki temu że napisałeś ten tekst przestałam myśleć o sobie w kategorii „Kura”. Dzięki za ten tekst, teraz też jestem Orłem :)

  • ale inspirująco!

  • Z marzeniami jest jak z jabłkami. Niektóre leżą pod drzewem i wystarczy po nie sięgnąć. Inne wiszą na gałęzi i trzeba stanąć na palcach, żeby je zerwać. Kolejne są tak wysoko, że nie uda się ich zebrać bez porządnej drabiny. Niektórzy w tym miejscu odpuszczają i rezygnują z marzeń, bo wydaje im się, że droga do osiągnięcia celu jest zbyt długa i kręta. Dla mnie im trudniej jest coś osiągnąć, tym lepiej to smakuje.

    Inaczej niż u Ciebie – ja dałam sobie dwa lata na osiągnięcie mojego celu i już za tydzień wyruszam w podróż dookoła świata.
    Po co czekać na koniec/początek roku, jak życie możesz zacząć zmieniać już dziś.
    Czekam na więcej!

  • To ja tu zostawię to:
    „…trzeba sięgać do gwiazd, bo jeśli nawet się ich nie dosięgnie, to na pewno w dłoniach nie zostanie nam garść błota”.
    Leo Burnett

    W tekstach o marzeniach bardzo łatwo jest uzyskać wrażenie tandety, patetyczności, wykrzykiwania pustego „yes, we can” bez żadnej otoczki, która uprawnia do wykrzykiwania takich haseł. W tym opowiadaniu jest zupełnie coś innego, aż chce się czytać… i nagle łapiesz się, że masz świeczki w oczach, bo widzisz gdzieś tutaj odbicie swojej osoby. Pewnie niejeden czytelnik się na tym złapał.

    Otwarcie w mocnym stylu, z niecierpliwością czekam na środę! :)

    • Miło cię tu widzieć. Nie wiem czemu, ale ty mi się ciągle ze Szczecinem kojarzysz :)

      • Dobrze mieć jakiś punkt odniesienia. Jak będziesz się wybierał do nas, na dziki zachód, daj znać ;)

  • Anna Kowalska

    Urocza ta geneza Kominka :)
    Z moimi marzeniami jest taki problem, że nie mogę się zdecydować czego chcę. Ale jak już wymyślę, to przeczytam ten wpis ponownie i zacznę działać.

    Fajnie, że stylistyka bloga jest podobna do poprzednich. Ładnie tutaj, czekam na kolejne teksty :)

  • S.Kędzierski

    Dobry tekst. Pewnie mógłby być krótszy, ale może tak trzeba, żeby do wszystkich dotarło

  • Plan jest taki, że pewnego dnia wrzucę z nią zdjęcie na Insta i podpiszę tagiem #k
    Cierpliwości :)

  • Ania K

    Świetny tekst! niby to wszystko wiem, ale masz rację, że nic nie stanie się samo a marzenie pozostanie tylko wizją, póki nie zacznie się działać. Proste a jednak bywa trudne.

  • Jeśli masz cokolwiek na sobie, to na pewno nie jesteś.

    • Cycki. I wszystko jasne.

      • Justek aka cacko_z_dziurką

        To zawsze mam ze sobą. Dźwigam ten bagaż odkąd pamiętam.

        • Tylko, że zazwyczaj zakryte, a Tomek lubi oglądać kobiece atuty.

  • Genialny tekst!!! Chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że to pierwsza rzecz w moim życiu, która tak bardzo mnie poruszyła i zmotywowała do działania, do marzenia o wielkich rzeczach i śmiałego ich spełniania! Każdy z nas może być królem własnego życia, wystarczy spojrzeć w niebo i odważyć się ŻYĆ. Tym tekstem uświadomiłeś mi, że nie chcę już żyć w swojej „zagrodzie”, chcę żyć bez ograniczeń i spełniać wszystko to o czym w głębi duszy marzyłam (i wszystko to o czym bałam się nawet tylko marzyć), ale nie miałam odwagi wypowiedzieć tego na głos i zacząć wcielać tego w życie. Dziękuję! TYLKO JEDEN ROK !!!

  • Świetne rozdanie! Kominkowe blogi jakoś tak samoistnie zniknęły z mojego horyzontu, ale JasonHunt zapowiada się bardzo dobrze. Kibicuję i z niecierpliwością czekam na więcej.

  • Ania Wanderlust

    Co tu dużo pisać… Pędzę robić listę!

  • Trzymam kciuki. Inspiruj dalej, Jason.

  • Ewa Sandej

    Świetne! :)

  • Przy rozpoczynaniu nowych projektów popularna jest myśl, że w przypadku porażki można sobie powiedzieć „przynajmniej próbowałem”. Nie o to chodzi, z takich wyjaśnień trzeba wyrosnąć. Chodzi o to, żeby robić tak aby twój cel został osiągnięty. A jak się upadnie to podnieść tyłek i robić dalej, a nie usiąść wygodniej, bo przecież się spróbowało. Słowo „porażka” najlepiej usunąć ze swojego słownika.
    Gdyby ten Orzeł próbował dalej, to by wkońcu poleciał, a on zadowolił się kilkoma metrami podskoków i został w środowisku, w którym może nie było mu najlepiej, ale wygodnie. Mi to nie wystarczy, ja wolę latać.

  • Agata Furman

    jak zawsze celnie i do rzeczy, mentalny kopniak do myslenia i dzialania, love.

  • Damn, będą z tego dzieci? :)

  • Ostatnie zdanie.

  • Czysty layout, ładna czcionka i estetyczne formatowanie. No i tekst… jak kiedyś :)

  • Kamil Zieliński

    Świetny tekst. Zapiszę sobie go. Idealny na rozpoczęcie bloga. Mam jedną uwagę i postaram się być najbardziej kulturalny jak się da. Chciałbym zwrócić uwagę na to, żę logo przy przewijaniu spłaszcza się co wygląda moim zdaniem mało estetycznie, bo traci proporcje. Jeśli ta uwaga poprawi Twojego bloga to super, ale jeśli uważasz, że to czepialstwo to wystrzel mnie w kosmos :)

    • Logo się poprawi.
      Takie miłe czepialstwa są dozwolone :)

      • Kamil Zieliński

        Wow. Wszedłem tu po kilku dniach. Myślę sobie „Pewnie mój komentarz gdzieś przepadł i pewnie i tak nie został wrzucony.” a tutaj odpisał sam Kominek. Jescze kilka lat temu gdy wszedłem pierwszy raz na bloga na tego starego starego, gdzie były kominotki i był brzydki czarno-biały to mój komentarz był w stylu „Jak możesz obrażać kobiety i je tak traktować.” I chodzi mi o to, że ja rzadko bardzo komentuję wpisy na blogach, a Ty wzbudziłeś we mnie tyle emocji, że miałem ochotę Ci od razu to wygarnąć. W tym Twoja siła, że zmuszasz do interakcji nawet tych, którzy w internecie nie za bardzo się udzielają. Od tamtej pory zostałem i mam się dobrze. Trzymam za Ciebie kciuki i jeśli będę miał jakieś pomocne uwagi to będe podawał. Podbijaj świat Hunterze :)!

  • To najlepszy tekst jaki czytałam u Ciebie. Normalnie czuję się wzruszona :-)

  • Kamila

    Mam dokładnie tak samo Baśka! Nowa jakość, nowego roku!

  • Monika Jot Samjesteśmisiek

    Przeczytał misiek tekst. Nastrojowy, ambitny. Ale dlaczego jest miśkowi smutno? Czy jest kurą w zagrodzie? Nie, nie czuje się jak kura. Znowu coś się kończy i znowu zaczyna. Ogarnia sjm nostalgia.
    Time flies.

    • Justek aka cacko_z_dziurką

      Oh MiśkuSamJesteś! Płaczemy ?

  • Elmira Skarlosz

    Jak to nie dokonał? Stworzył ponad 2100 obrazów i to jest właśnie clue – rób to w co wierzysz, nie oglądaj się na kurczaki i inny drób! Nie ważne czy ktoś cie docenia, wspiera czy podcina skrzydła. Jesteś orłem dopóki sam w to wierzysz!

  • Justyna

    Prosta historia z niesamowitą siłą przekazu. Właśnie przygotowuję listę na swoją najdłuższą (jak dotychczas) podróż: w 365 dni dookoła świata z Jasonem. Wiem, że to będzie dobry rok. Od teraz nowy rok będę świętować 4.01, bo to wyjątkowy dzień.

  • Hubert Zwierzyński

    Czekam na 15.01.2015, aż przyjdą książki :) Jestem tu od 3-4 miesięcy, podoba mi sie tu :)

  • Całkiem w git! Mamy chyba podobny gust, bo stronka konferencji w Poznaniu jest similar in some case. ;)

  • Powodzenia Tomek. Robisz bardzo ciekawe rzeczy i wielokrotnie pokazałeś, że można spełnić marzenia, a to jest mega inspirujące.
    CIEKAWOSTKA: Niemal nikt nie wie, że Vincent van Gogh nie zostałby malarzem, gdyby nie dość smutna historia z Jego życia. Otóż był On wierzącym człowiekiem, chciał zostać pastorem. Mówił innym o Bogu, szczególnie w zagłębiu górniczym w Belgii. Ludzie jednak nie chcieli Go słuchać i koniec końców zgorzkniał i poczuł się odrzucony. Gdy myślał czy potrafi robić coś więcej niż głosić, to zobaczył, że jedyną rzeczą poza tym jest malowanie obrazów.

    Jakkolwiek odrzucenie nigdy Go nie odpuściło i z wiekiem coraz ciężej na wpływało na życie tego artysty. To dlatego Jego obrazy są coraz bardziej ciemne i ostatni obraz (lub jeden z ostatnich) to Pole pszenicy z krukami.

  • Biegnę robić listę. Tylko jeden rok.

  • Dżulietta

    Zaryzykuję stwierdzeniem, że w dotychczasowym życiu nie przeczytałam tak dobrego tekstu, który daje do myślenia, motywuje i powoduje, że mam potrzebę przeczytać go raz jeszcze (co oczywiście robię). Czuję, że jeszcze do niego wrócę w trakcie mojego Tylko-Jednego-Roku…

  • Polubilibyśmy się.

  • Paulina Pacyfinka

    Ostatnie dwa zdania mnie wgniotły w fotel i nie wiem czy z niego wyjdę. Dało mi do myślenia. Życzę Tobie, sobie i Wam powodzenia!

  • Dominika Chachulska

    Warto było czekać. Zakochałam się od pierwszego zdania, zostaję. Powodzenia przy realizowaniu listy!

  • Jagoda Nehring

    Jestem pod ogromnym wrażeniem!

  • Świetny tekst!
    Zapowiedź Jason’a w iście profesjonalnym stylu.
    Może kiedyś jakaś inna książką niż „poradnik”? Na przykład za rok od tego wpisu…

  • Kasia

    Jesteś genialny i naprawdę Cię podziwiam, jeszcze parę razy to przeczytam i może uwierzę, że i ja tak mogę.

  • Angelika

    Kiedy dałam datę początkową, „marzenie” stało się dla mnie czymś podobnie realnym jak „8:00 – wypij kawę z mamą” w dzienniku. Dziękuje, Jason :*

  • Warto zapamiętać: Cel to marzenie z datą realizacji – Napoleon Hill.

  • 3 słowa, a otwierają oczy lepiej niż niejedna motywacyjna książka.

  • Christoph

    Świetny tekst, no i dowiedzieliśmy się, skąd się wzięło miano Kominek, zatem wszelkie teorie spiskowe upadają. Jeszcze tylko wyjaw nam tajemnicę 4 cytryn i temat starego bloga można zamknąć :)

  • I weź tu teraz czekaj do środy.

  • Świetny, motywujący tekst. Tylko brać przykład.

  • Monika

    „(…)największy sukces osiągają ci, którzy nigdy nie pozwolili sobie wmówić, że są przeciętnymi ludźmi.”- aż powiesiłam sobie ten cytat na tablicy korkowej. Niesamowity post, tak pochłania, że chce się czytać więcej i więcej. Powodzenia w dalszych zmianach!

  • Szkoda, że babcia Kominkowa nie prowadziła bloga, bo po tym co napisałeś jej teksty również są bardzo motywujące i pokazują proste prawdy, które są obok nas, ale namolne nam umykają. Dawno przestałem zważać na ironiczne uwagi o tym, że czytam to co piszesz, skoro Twoje teksty mnie bardzo dobrze unoszą na drodze do konkretnych celów. Skoro „znawców” to bawi, to trudno, ważne żeby mi lektura coś dawała. A tak własnie było, a jak czytam dzisiejszy tekst na pewno będzie. Pomysł na nie wkładanie na listę celów do zrealizowania tych, których nie uda nam się zrealizować w ciągu roku ponownie prosty, a genialny, bo tym samym musimy dostosować nasze marzenia do naszych możliwości. Bardzo dobrze, że skończył się Kominek, skoro teraz zapanuje Jason.

  • Takiego tekstu oczekiwałem od Jasona Hunta. Inspirująco, zaskakująco, doskonale. Czekam na rozwój wydarzeń :)

  • Nie zdążyłem na premierę :( Na pewno jeden z lepszych wpisów, czekam na kolejne jak mangowcy na kolejny rozdział ulubionej serii.

  • Tomek, Ty to wiesz jak inspirować ludzi. Jak zmusić ich do myślenia i sprawić, że będą kiwać głowami, czytając napisane przez Ciebie słowa. Wiadomo, że wszyscy wiedzą o tej teorii jednego roku, ale zawsze łatwiej się oszukiwać i co roku układać tą samą listę postanowień z nadzieją, że tym razem się uda…
    Dlatego czasem potrzeba kogoś takiego jak Ty, żeby napisał oczywistości tak, by zapadły w pamięć…

  • Poza tekstem, który jest świetny, ciekawi mnie, czy wcześniej stosowałeś metodę z listą celów? Czy to pierwszy raz? Bo mi karteczki nigdy się nie sprawdzały, choć to pewnie kwestia motywacji i determinacji.

  • Dorota

    A mnie bardzo ciekawi „huntlist” – pierwsze co mi przyszło na myśl jak zobaczyłam to: Tomek i jego upolowane cycki. Szybko mi jednak przeszła ta myśl i czekam na pierwszy tekst z tej zakładki ;)
    Fajnie tu masz :)

  • JackWalker

    „Jak co dzień toczyłem przegrane bitwy z własnymi obawami.”
    – Jak widać nie były wcale takie przegrane ;)

  • Nikat

    Ogromny przeskok pomiędzy pierwszymi tekstami z Kominka a tym wyżej . Zazdroszczę. Gratuluję.

  • Basia

    Inspirujące jak diabli! :)

  • Mateusz Z

    Bardzo dobre. Tylko literka „Ł” w zakładce „WSPÓŁPRACA” źle wygląda.

  • Kasia

    Tylko jeden rok… To się może udać. Ba, to się na pewno uda.

  • Nienawidzę czytać na smartfonie, ale nie pozostawiłeś mi wyboru. Ten tekst wciąga, nakłania do rozmyślań i daje kopa do działania. Dzięki!

  • Piękne i prawdziwe. Trzymam kciuki za realizację Twoich planów. Pozdrawiam serdecznie.

  • Moją listę zaczynam od słów: Jestem Orłem!

    • Orzeł to po prostu kura, która ma dobry PR :)

  • Monika Szandała

    Ja tam jestem pierwszym wpisem zawiedziona, sorry :) Tomek, Kominek, Jason… Kimkolwiek teraz jestes, stac cie na wiecej :)

  • No nie, to już przesada. Całe życie działam według tajnej „zasady jednego roku”, a potem przychodzi taki Jason Hunt i ją ujawnia.

  • Żaneta Kruk

    Największe z moich marzeń zaczęłam realizować w ubiegłym roku. Choć nie wpisałam ich na listę, bo takowej nie zrobiłam to może to nieprawdopodobne, ale właśnie to Ty przyczyniłeś się do tego, że wyszły z mojej głowy. To dzieki Twoim radom z Blogera powstał mój blog, który otworzył drzwi temu, co dawno siedziało w głowie, ale nigdy z niej nie wychodziło (z obawy, że przecież i tak nic z tego nie będzie, bo niby jak?). Po tym jak zaczęłam formować to swoje miejsce w wirtualnej rzeczywistości zmieniła sie nie tylko moja codzienność, ale zmieniłam się i ja sama. Nabrałam odwagi i w końcu nazwałam po imieniu to co chce osiągnąć. A czytając Kominka, czytając Twoje książki nabierałam przekonania, że jeśli mocno uwierzę, że się da to tak właśnie będzie. Dziś czytając ten wpis totalnie się rozkleiłam (mąż stanął z boku i pyta dlaczego ryczę?). I wiesz? To ze szczęścia. I wzruszenia. Bo ostatnio miałam właśnie jedne z tych dni, gdy ktoś podcina Ci skrzydła. Zaczęłam wątpić. I wtedy trafiłam na ten wpis..
    Dziękuję.

  • Anna S-B

    Świetny, mocny tekst na rozpoczęcie. Nie mogłam się zabrać za swoją listę od kilku tygodni, teraz już wiem, musiałam po prostu poczekać i przeczytać dzisiaj, jak to zrobić lepiej.

  • Natalia

    Podziwiam za konsekwencję w dążeniu do celu. Trzymam kciuki i życzę sukcesów!

  • Aga

    bajkę o orle znam, swego czasu dała mi dużo do myślenia. tak jak teraz Ty ;) mocno, dosadnie i motywująco. i jakoś inaczej niż było do tej pory.

  • pat

    Walić tych, którzy boją się spełniać marzenia! Dzięki Tobie już od dawna nie czekam na lepszy dzień. Może to śmieszne ale prawdziwe. I za to dziękuje.

  • Po takim tekście coś się w człowieku budzi. Było uśpione, a teraz rozwija skrzydła. To głód życia. Możemy latać jak orły, w gruncie rzeczy wszyscy nimi jesteśmy. Lećmy więc do samego nieba.

  • Czytając tekst miałam uczucie deja vu – moje cele spisane, wszystkie na rok, wszystkie już zaczęłam realizować jakieś 3 miesiące temu. Tylko K nie spotkałam :)

  • Nigdy nie byłem równie zmobilizowany – dzięki Jason.

  • Marcin Statkiewicz

    Jakie haslo? ;>

  • Tomek – Ty wiesz, że życzę Ci wszystkiego naj, więc nie będę się tu silić na jakieś górnolotne wypracowanie ;-)

  • Bernadetta Wyszyńska

    Ty to potrafisz :)

  • To ma mieć jakiś związek z tamtym epilogiem? Noł łej! To jest po tysiąckroć lepsze! Gratuluję. :)

  • Fajnie się prezentuje szablon. No i jego nazwa – Kite. Symboliczna.

  • Luciano

    Jestem właśnie na etapie zmian w życiu! Nie dawno odkryłem że grunt to zapisywać wszystko i nadawać temu daty. Bez tego nie zadziała

  • Praline

    Chyba przestaję się bać, że marzenia mogą się zrealizować. I tak w końcu trzeba wszystko postawić na jedną kartę.

  • Olga

    Jason kojarzy mi się z Faulknerem i jego powieścią „Wściekłość i wrzask”. Ja swoją pierwszą nowelę napisałam mając jakieś 7 lat, a później, cóż jak ten orzeł… Powodzenia życzę :-)

  • elRobson

    „Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. Później wygrywasz”(Mahatma Gandhi) Tak więc powodzenia w realizacji celów zapisanych na liście!

  • Paula

    Mega.

  • nie ma to jak pozytywnie rozpocząć Nowy Rok

  • Będę mało twórczy i napiszę prymitywne: dziękuję.
    Trafiłeś z tym tekstem prawie w środkowy punkt na mojej tarczy.
    Tyle.

  • Tomek, Ty to jesteś! ;) Z tym dżejsonem to ja tak z sympatii wcześniej tylko…

    • Ludziom, których lubię wszystko wybaczę :)

      • A cytryny dalej nierozwiązane ;( chyba, że coś przeoczyłem…

    • Właśnie! Dżejson to tak z czułością jest.

  • Agnieszka Makowska

    No naprawdę, szacun! Bardzo motywujący tekst, pochłonęłam go, ale na
    pewno będę do niego wracać. Ale niestety trochę podciąłeś mi skrzydła
    stwierdzeniem, żeby nie zapisywać w swoich celach czegoś, czego się już
    podjęłąm i poniosłam porażkę, mimo wszystko zapiszę sobię ten cel i go
    zrealizuję (nie, to nie żadna dieta ani nic z tych rzeczy) a zacznę już
    od jutra, tak postanowiłam, już wczoraj a Twój tekst utwierdził mnie w
    tym, że można :-)
    Tylko Jeden Rok…. Powodzenia!

  • Motywujące :) Co do bajki o orzełku – niby sobie każdy zdaje sprawę, a czasem wystarczy tylko sobie tę bajkę przypomnieć, by dostać kopa :)

  • Bożena Jędral

    Ustalam daty i startuję.

  • czekam na ciąg dalszy, zapowiada się ciekawie :)

  • czekam na #k ciekawość..

    • Spodoba ci się. Mi też się podoba, choć o ile mnie pamięć nie myli to w ciągu wszystkich lat blogowania nie powiedziałem, że jakakolwiek kobieta mi się podoba.

      Oczywiście faceci to tym bardziej nie.

  • A ja odpowiedzieć „to teraz płać”.

    • Z przyjemnością. Na temat stawki i waluty jeszcze ponegocjujemy.

  • Monika

    Dzięki za te słowa: Jak tworzyć nową markę to jedną na cały świat. Jak wydawać książki, to pod swoim szyldem i od razu tłumaczyć na angielski!

  • anusza

    Tomek, jesteś jak pasterz prowadzący swoje owieczki do wyznaczonego celu ;) oby jak najwięcej tych błądzących trafiło na twego oświeconego bloga. Amen.

    PS Nie muszę chyba mówić, że czytanie twoich blogów miało duży wpływ i na moją osobę. Intensywnie pracuję nad sobą mniej więcej od czasu, kiedy trafiłam na twojego bloga po raz pierwszy w 2008 roku – jeszcze chyba z sową (jednak to dwie odrębne ścieżki), i po dziś dzień zastanawiam się, jaką byłabym teraz osobą, o ile inne miałabym poglądy, gdyby nie twoje teksty i twoje „różne punkty widzenia”. Thanks ;)

  • Paulina Łapińska

    Czas zrobić swoją listę :)

  • Piękny tekst. Daje do myślenia.Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.

  • ta bajka bliska mi jakoś ;) ale na szczęście „jestem” jestem kurczakiem, a kurczaki to niejako dzieci, które wciąż wierzą, w niemożliwe ;)
    trzymam kciuki za ten jeden rok i prośba, bądź sobą a nie kimś innym

  • ps favikon w karcie przeglądarki masz rozmazany, nie wiem czy to celowe, tak tylko zwracam Ci na to uwage

  • Zacząłeś z grubej rury, uwielbiam takie teksty. Nawet nie życzę Ci powodzenia pod nowym szyldem, bo z takim podejściem i tak jesteś skazany na sukces :-) Motywujesz! Zrobiłam swoją listę, ale na razie jakaś taka skromniutka…
    To mówisz, że mogę spotkać na żywo Matthew McConaughey?! ;-) Wchodzę w to!

  • Aks

    Ponad pięć lat temu trafiłam do Kominka, stwierdziłam, że ma talent w kreowaniu widowni, wyszłam, bo sie znudzilam. Wrocilam po latach, po przeczytaniu książki, by zobaczyć co się zmieniło, bo książka mnie zaintrygowała osobowością autora i dojrzałym podejściem. Talent do budowania napięcia, lechtania widowni, kreowania emocji pozostał, choć czyta się przyjemniej. Z Kominka, który jawił się jako niedojrzaly chłopiec pozostał kolorowy dobytek, który ustąpił miejsca dojrzałemu marzycielowi, twardemu facetowi, z miękkim wnętrzem, które potrafi wykorzystać w kreatywny sposób. Gratuluję Jasonie !

  • L

    Nigdy Cię nie lubiłem, zawsze mnie denerwowałeś choć niektóre twoje teksty czytało mi się bardzo przyjemnie to po przeczytaniu jeszcze bardziej Cię nie lubiłem… Dziś po przeczytaniu tego tekstu uświadomiłem sobie że mamy ze sobą dużo wspólnego – i najprawdopodobniej dlatego uważałem że Cię nie lubię – choć na zupełnie innych „polach do popisu”, i właśnie po przeczytaniu tego tekstu zaakceptowałem Cię i to że jednak Cię lubię. Wiem że najprawdopodobniej nie ma to dla Ciebie znaczenia ale zacząłem Cię darzyć szacunkiem i mimo to że w kilku kwestiach się z Tobą nie zgadzam i nie mogę zrozumieć Twojego podejścia (być może będzie mi to kiedyś dane..) do pewnych spraw i jeszcze dzisiaj przed wejściem na Twój nowy blog nie myślałem że to się stanie – że stanie się to kiedykolwiek, tak teraz życzę Ci dalszego spełnienia marzeń i realizowania się i jestem pewien – wiem to na 100% że szybciej niż van Gogh osiągniesz sukces większy niż możesz się spodziewać.

  • Ciekawe czy nasze nazwiska znajdą się w tym samym czasie na New York Times Bestsellers List? Ja też zamierzam wydać swoją książkę w Stanach, też pod pseudonimem, którego powodów i znaczenia tak wielu nie będzie w stanie zrozumieć, i też w ciągu roku zamierzam poczynić najważniejsze kroki w tym kierunku. Jedyna różnica jest taka, że ja nie będę swojej książki tłumaczyć na angielski, bo ją po angielsku napiszę. Do zobaczenia na Liście! W końcu to m.in. dzięki Tobie jestem na tej drodze – drodze blogowania, wyrażania siebie i pisania, pisania, pisania, więc dziękuję i bardzo szczerze życzę powodzenia.

  • LuQ

    Tak Kominku, zainspirowałeś mnie :)

  • Powiedziałam to raz i tylko tu się powtórzę. Moja przyszłość jest wieczna. Nie ma końcowej daty.
    Ale jeśli jutro miałabym zobaczyć koniec, to jeszcze dzisiaj chcę latać!
    Choćbym miała być bocianem ;)

    Tylko śnięte ryby płyną z prądem. Ty od dawna lecisz pod wiatr.

  • przedsiebiorczykalisz

    Jeden z najlepszych wpisów jakie tu widziałem :)

  • Przeczytałem wczoraj ten tekst, a później wysłałem go koleżance. Koleżanka stwierdziła, że ten tekst jest tak dobry, że aż brakuje jej słów, żeby go opisać. A jej nigdy nie brakowało słów.

    A dla mnie ten tekst jest o tyle ważny, że stał się już kolejną rzeczą z tych, które namawiają mnie do zrobienia kilku bardzo ważnych kroków do przodu w moim życiu.

    Dzięki za tak dobry i inspirujący początek Twojego nowego bloga.
    Chyba przeczytam sobie kolejny raz epilog „Blogera” :)

  • Magda Brzoskowska

    Chciałabym poznać Twoją babcię :) Musi być z niej niesamowita kobieta!

  • Jarma

    Dziękuję:)

  • Artek

    Bardzo mądre i przemyślane słowa. To jest ten stary i znamy nam już epokowy kominek teraz Jason witaj

  • Tomasz Zielonka

    Wejście z nowym blogiem w świetnym stylu. Kawał wybornej lektury. Motywujesz, nic dodać, nic ująć. Brawa na stojąco. Zacieram dłonie na kolejne publikacje.

  • Mimi

    Już wiem skąd mi się kojarzy ta nazwa, ostatnio obejrząłam „Wyścig”, jeden z głównych bohaterów to James Hunt. Też miał marzenie:)

  • @jasonhuntin:disqus Tomku, dlaczego akurat taki wybór fontu? Na ekranie nie-retinowym ciężko się to czyta, trudno odróżnić przecinek od kropki.

    • Nie znalazłem lepszego, a wszystkie te „gazetowe” fonty mi się nie podobają.

      • Rozumiem to, niemniej jednak liczę, że coś z tymi kropkami i przecinkami postarasz się zrobić. O ile na ekranie 13″ Retina wygląda to OK o tyle na monitorze 27″ co chwila myślałem, że kończy się zdanie.

        Nie chcę się jednak czepiać na siłę, po prostu chcę, żeby to był kiedyś najlepszy blog na świecie, pod każdym względem. Zaczyna się nadzwyczaj dobrze.

  • Markus Masiak

    Świętny tekst, bardzo mi się podoba, twoją receptę zacząłem stosować od dawna już przed narodzeniem zaplanowałem, że będę, jestem i pozostanę orłem

  • kasia garnek

    Myślę, że tym tekstem trochę przyczyniasz się do spłodzenia wielu nowych orlątek. Na odległość, nieźle Jason!

  • Dobrze się zaczyna ;)

  • Magda

    odświeżyłam disqusa na to konto
    dzieci w szkole powinny uczyć się o Regule Tylko Jednego Roku Tomka Tomczyka

    Babcia Kominkowa to musi być super babcia

  • Justek aka cacko_z_dziurką

    Czy dziś już środa ?

    • Nie, cacko. Dzisiaj mamy poniedziałek.

      • Justek aka cacko_z_dziurką

        Smuteczek.
        Poczekam. Wytrzymam! Wytrzyyyyymam do środy!

  • Ano był taki. Zresztą film doskonały.

  • Markus Masiak

    Chętnie poczytałbym coś z wcześniejszej Twej twórczości Jasonie ale nie wiem jak tego szukać , i żeby wejść na adres www w twojej stópce przy zdjęciu trzeba wpisać jakieś hasło nie kumam jak tam wejść

    • Czy ten czerwony kolor na początku tekstu był za mało czerwony?

      • Markus Masiak

        jaki czerwony kolor ? na początku jakiego tekstu ? nie wiem o co chodzi ? czy o coś oczywistego pytałem o czym wszyscy powinni wiedzieć?

        • Markus Masiak

          doczekam się odpowiedzi ? ignorancie …………..

        • Markus Masiak

          wypadam po prostu z butów, że jakiś pies nie pilnuje wpisów kiedy śpisz, że mogło się coś tak obraźliwego tu pojawić Mistternietykalski

  • Ludzie wstydzą się swoich marzeń, nie mówią o nich, nie realizują ich..
    Odważnie jest o nich pisać. Trzymam kciuki za marzenia i życzę ich spełnienia :)

  • Dzięki za tekst. Inspirujesz i motywujesz do działania.

  • Dziękuję za kolejnego motywacyjnego kopa – po książce numer 1…i dwa ( na tę trzecią czekam;)). PS. Czy liczą się te marzenia, których realizację rozpoczniemy w tym roku, ale prawie niemożliwe jest całkowite ich spełnienie w ciągu roku ? :)

  • Sposób z określaniem dat jest dość brutalny, ale chyba tak trzeba skoro nawet nie zastanawiamy się jak brutalnie odkładamy marzenia na później. Chyba nie muszę pisać że się podoba, wszystko.

  • Stvorki

    inspirujące

  • Thank U ♥

    • Fajne:)

    • Gratulacje za umiejętność wybrania fragmentu. Ja chyba bym musiał cały tekst w ramkę włożyć! :)

  • Agnieszka S.

    napiszę tylko: Dzięki Jason!

  • Po prostu
    pięknie

  • Potrzebowałam tego, bo szukałam motywacji. Mam nadzieję, że Ci się uda, mi samej również ;)

  • Jest jeszcze druga podobna historia: Trzy żabki wpadły do bardzo głębokiej studni. Na górze stały inne żaby i patrzyły na nie z litością, mówiąc: „Wy biedne, nie macie żadnych szans, żeby się wydostać. To jest po prostu niemożliwe. Po co tak się męczycie, po co w ogóle próbujecie się wydostać, lepiej sobie spokojnie umrzyjcie z godnością.” I rzeczywiście dwie żaby się poddały i umarły. Jednak jedna się nie poddawała, tyle razy próbowała się wspiąć, wyskoczyć, że wreszcie jej się udało. Dlaczego się nie poddała? Bo była głucha. Nikt jej nie powiedział, że to niemożliwe. Nikt jej nie wmówił, żeby nie próbowała, bo i tak nie ma szans.

  • Mojego marzenia nie jestem w stanie zrealizować w rok, bo to raczej wizja mojego życia za 5 (przy bardziej szczęśliwych wiatrach) – 10 lat (przy bardziej realnych okolicznościach) ;-) Ale nie zmienia to faktu, że i tak do tego konsekwentnie dążę. Podzieliłam drogę jaką muszę wcześniej przebyć na etapy i to one po kolei zapełniają moje kalendarze. I choć marzenie dla wielu brzmi nierealnie to ja nie mam wątpliwości, że kiedyś (i to nie na emeryturze :P) będę w tym wymarzonym miejscu i okolicznościach :-) W końcu jak jest plan to nic tylko go realizować i spełnienie marzenia wcale takie ciężkie i nierealne nie będzie.
    Powodzenia w Twoich planach!
    J.

  • Marek Wyszyński

    Świetne. Sam już listę marzen i planów na ten rok mam spisaną tyle, że z datami koncowymi, może faktycznie lepiej dodać początkowe, żeby coś z tego wyszło.
    Miałem kiedyś takie marzenie – wyjechać do Japonii. Z różnych powodów rezygnowałem (po prostu brakowało mi jaj) i kiedy w koncu wybrałem się tam w zeszłym roku trochę rozminęła się z moimi oczekiwaniami. Dlatego trzeba kuć żelazo… Kilka z planów na ten rok już się powoli realizuje i nie ma bata na inny wynik, niż sukces :)

  • roksana

    Tez to czytalam. Tylko mój orzeł skończył trochę lepiej. Świetnie. Nie mogę się doczekać reszty.

  • Ewa Sandej

    Jak myślisz, uda mi się poznać Beyonce w rok? Bo zastanawiam się czy zapisać to na liście.

    • Zanotuj sobie: napiszę do Beyonce.
      Jeśli nie odpowie, to wtedy pomyślisz co dalej.

  • Jak widzę zapowiada się interesująco. Czyżby dekielek Nikona sugerował duży projekt foto??? ;)

    • Aszke

      Nie wierzę, że napisałeś ten komentarz świadomie. Pewnie kot wlazł na klawiaturę:)

  • Kiedyś po przeczytaniu „Blogera” stwierdziłem, że z całej książki najbardziej podobał mi się właśnie epilog (przeczytany, naturalnie, w pierwszej kolejności). Dziś trafiłem na rozwinięcie i już wiem, że wyczekiwanie wiosny będzie przyjemniejsze niż zwykło być do tej pory.
    Dobrze Ciebie czytać, Buku. Inspirujesz. Dajesz kopa w dupę. Takiego aż do bólu. Ale to ten rodzaj bólu, który się kocha :)

  • Takie tam motywacyjne terefere. Ale za sposób zmiany bloga najwyższy szacun, większość ludzi po zmianie bloga, czy kanału youtubowego traci widownie i musi zaczynać wszystko od nowa. Kominek pokazał jak się to robi aby nie tylko zachować i wzmocnić zaangażowanie dotychczasowych czytelników, ale też pozyskać nowych. Gratulacje mistrzu, ale i tak Cię prześcignę, w końcu uczę się od najlepszego.

  • Wchodzę tu ciągle odkąd po raz pierwszy opublikowałeś ten tekst w sieci. I nadal nieustannie mnie on inspiruje, motywuje, chociaż opowiadanie o orle i o Vincencie van Goghu już słyszałam w bardzo podobnej wersji.

    Tomku, wspaniały rok przed Tobą! Będzie co wspominać. Tylko jeden rok, a cały świat może się zmienić. ;-)

  • Babaszka

    Fajne, ja też zaczęłam jakiś czas temu spełniać swoje marzenia, albo, jak wolą niektórzy – realizować cele. Trzymam kciuki, Jasonie.

  • Za każdym razem rozczula mnie mądrość Babci Kominkowej.
    Świetnie, że zrobiłeś krok na przód! Naprawdę, nie zdajemy sobie sprawy w jak ogromnej stagnacji żyjemy dopóki ktoś lub coś nie otworzy nam oczy. Na mnie tak podziałała książka „Kto zabrał mój ser”.

  • :)

  • Pierwszy tekst bardzo filozoficzny ale akurat na początek roku w sam raz – mam nadzieję, że Jazon planuje iść na Polowanie i ubić naprawdę grubego zwierza ;-)
    Ponieważ ja każdemu czlowiekowi, który coś próbuje robić, życzę dobrze – to wszystkiego NAJ AD 2015.
    I dołączam od siebie motywacyjnego mema.
    PS. Obiecuję, że będę zaglądał w wolnych chwilach. Nie mogę obiecać, że zawsze będę się zgadzał ;-)

  • Od eutanazji INki coraz rzadziej wpadałem, ale chyba się to zmieni. :)
    No i może doczekam się zastosowania czterech cytryn i nieoczywistego rozwiązania czterech zagadek…

  • Wiem, że na początku tekstu jest napisane, że nie ma on być wyznacznikiem, jakie treści będą się tu pojawiać, ale powiedz, czy będzie więcej tekstów o marzeniach?

    • Będzie, ale mam na nie trochę inny pomysł :)

  • Natalie

    Kylie? :)

  • Markus Masiak

    dzięki , że mi nie pomogłeś znaleźć twych wcześniejszych tekstów, znalazłem je sam i jestem niesamowicie rozczarowany, hejt dla hejtu , mam nadzieję , że jako jason skończysz z tą ekshibicjonistyczną masturbacją,

  • Peter

    Wiadomo, trochę pewnie podkoloryzowałeś. Wątpię żebyś pamiętał co tam ci babcia opowiadała. Kolejno ten tekst bez ukazania zmian, które wprowadzasz byłby jak postanowienia noworoczne o odchudzaniu itp. czyli nic nie warta papka. Jednak fakt, że zacząłeś te zmiany, które widać i właśnie zaskoczył mnie ten twój pośpiech, który widziałem ostatnio, a to zamknięcie blogów, nowa książka w dodatku w kilku językach… Teraz już wiem czemu. Dobrze, bardzo dobrze, pierwszy twój tekst, który jest coś wart i nie ma w nim wielu bluzg!

  • Markus Masiak

    Niesamowite, kominek śpi i nie pilnuje, jutro mnie pewnie już tu nie będzie – gdyż spojż poniżej

    Twój komentarz zostanie skasowany, a twoje konto zablokowane, jeśli jesteś w jakimkolwiek stopniu hejterski, wulgarny, czepialski, pesymistycznie nastawiony do życia i ludzi, zarzucasz mi kryptoreklamę

    Mister Nietykalski

  • No bardzo ładnie bardzo ładnie, oby tak dalej :)

  • TEKSTacja

    Dzięki za otwarcie oczu i obudzenie z letargu mojego serca i mojej duszy.
    CO robić – wiem od dawna. Po tym tekście już wiem, ŻE mam na nic nie czekać, tylko robić. Nie oglądając się na te wszystkie oblepiające mnie mackami ikskjuzy. Ja też chcę się wznosić coraz wyżej! – tak jak Twój orzeł ze zdjęcia (kapitalnie dobrana fota).

    Wezwałeś nas do akcji: #Uwierz w siebie.
    Czytaj: Uwierz W To, Że Stać Cię Na Wszystko, Miej Głęboko Tych, Którzy Ściągają Cię W Dół i Nie Zapomnij Kopnąć w Dupę Swojego Lenia.

    Wyprostujmy nasze kręgosłupy, rozłóżmy skrzydła i… go away!

    Cdn.
    Taki skrót pod Twoim podpisem jest podniecająco obiecujący.
    Spotkamy się na szczycie. Do zobaczenia.

    PS
    #Keira?

    • #nie :)

      (ale w pewnym sensie jesteś blisko).

  • Tyle było teorii skąd się wziął Kominek. Szczerze mówiąc gratuluję, że przez tyle lat tego nie ujawniłeś.

  • Naprawdę się wzruszyłam. Nawet się przyznam, że uroniłam łezkę, a nawet dwie. Sama robię jakieś tam fotografie, i wiem jak cudownie jest otrzymać pozytywny odzew na to, co się zrobiło. I tak uważam, że teraz ludzie są czasem nawet zbyt leniwi by zatrzymać się chwilę i obdarzyć dobrym słowem – pomyślą sobie „fajne” i lecą dalej, a gdyby tylko wiedzieli ile to czasem otuchy dodaje… Zatem specjalnie z tej okazji ‚zatrzymania się’ aż się porejestrowałam na tym czymś na D. – tylko po to, żeby móc tu naskrobać kilka zdań o tym, jak bardzo mi się spodobał ten tekst. Czuć dobrą energię i ekscytację! Aż motywuje! Brawoo! I bardzo ładny ten nowy branding ;)

  • Bardzo bardzo bardzo dobry wpis. Niesamowicie inspirujący i motywujący. Dziękuję i życzę powodzenia :)
    I czekam na druk książki ;)

  • _Lutka

    Jason … Sama sobie krzywde zrobilam, czytajac ten tekst na komorce, ale wiadomix – jak juz byl, to sie rzucilam jak lasuch w cukierni. Ale czlowiek sie uczy i juz wiecej tego nie zrobie. Tylko duzy monitor i pelny focus. Osobiscie gratuluje, ze tworzysz teksty i jakosc nie odstajace od blogerow/coach’ow/motywatorow/kreatorow tresci online anglojezycznych i ze nie trzeba juz ich czytac. Podziwiam balans miedzy doniosloscia przekazu, a lekkoscia tekstu. Jesli ja spelnie swoje marzenie, to moze kiedys spotkamy sie w NY. Postram sie nie byc spocona. Moja kariera tego nie przycmi …

  • iza

    wow! jestem pod wrażeniem!

  • Dawno mnie tak nic nie zainspirowało… Nie pozostaje nic, jak tylko wziąć kartę, ołówek i robić listę…

  • Porządna dawka motywacji. Dzięki!

  • Katie

    Gratuluję i mam nadzieję, że odniesiesz sukces, o którym marzysz. Miło się patrzy na Twoją metamorfozę :)

  • Dominikovy

    Dobry tekst. Chyba będę często tu wpadał.

  • Gracjan Oblizajek

    Jest rozwnięciem 30-stronicowego epilogu – brakuje literki/Kooomiineeek!!!1 – i ta jedyneczka. Być może zamierzona :)
    To tak przy okazji. Poza tym jestem właśnie na 141 stronie książki „Blog. Pisz. Kreuj. Zarabiaj”. Dorwałem ostatnią w Matrasie w Poznaniu i to był pierwszy bardzo udany zakup na początku nowego roku. Pierwszej książki jeszcze nie mam, bo nie wiedziałem kim jesteś ;) Obecnie czytam treści z esiątka na zmianę z książką. Przekazujesz wiele prostych życiowych prawd o których nie pamiętamy. Pozycja obowiązkowa dla przyszłych blogerów i dla ludzi nieustająco tracących wiarę w siebie i swoje marzenia.
    Nie pozwólmy, by ktoś inny stał się królem Naszego nieba – Otóż, to. Dzięki.

  • A Minek mogę? Nigdy mi nie odpowiedziałeś…. a mi tak fajnie sie to skracało…. Kominek Minek, to tak jak przedrzeźnianie, ale nie to nie było przedrzeźnianie to było mówienie do chłopaka, który pisze z pasja swój blog, tworzy ksiażki, chce teraz zostać nie tylko blogerem światowym, nie tylko biznesmenem sprzedającym swoje ksiązki ale także artystą… tak czułam, ze teraz beda opowiadania… teraz będzie powstawała książka, która w przyszłości w zamierzeniu ma być zfilmowana, jako przygody Minka, a nie przepraszam Jasona H, chłopaka o …. oczach…. spodniach powycieranych i szelkach, nie? to nie tak… no dobra niech będzie że ten chłopak wyrusza w świat, poznawac nowe lądy, tworzyc nowe wyspy, nowe horyzonty… nazewnictwo też… oj gdy ja wymysliłam sobie na blogu PIEPRZYKI…. wiedziałam juz ze będa tylko moje, Twoje będa te jak one wszystko z way… te ładnie… uciekam muszę… ale jeszcze kiedys cos namodzę ;-) Powodzenia i zadowolenia w nowym Roku Minku, Haku Way

  • Jasonie Hunt – podobasz mi się.

  • Gosia Ćwiek

    W sedno! Właśnie szukałam inspiracji. Już mam! Dzięki!

  • Poradzimy sobie z tym potem.

  • Iwona

    przekonałeś mnie :D dzieki :*

  • Bardzo tu ładnie ;)

  • Natalia

    Piękny tekst… Potwierdza to, co podejrzewam już od dawna – ja nie jestem nierozsądna i nie mierzę za wysoko, tylko ludzie dookoła się mylą ;)
    Generalnie nie od dziś wiadomo, że pozytywne myślenie i determinacja to podstawa, a jak się dołoży do tego odrobinę zdrowego rozsądku („Jeśli nie jesteś w stanie ustalić daty, nie zapisujesz tego marzenia. Jeśli czegoś nie jesteś w stanie zacząć w ciągu 365 dni, nie zapisujesz tego. 
Jeśli to coś, czego już raz się podjąłeś i poniosłeś porażkę, nie zapisujesz tego.”) to jest to klucz do wszystkiego. Ten tekst to prawie cała ta wiedza w pigułce. Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy! :)

  • Lou

    Powiem tak, zajebisty tekst….dal mi do myslenia, kominka nie lubilam, nie rozumialam jego fenomenu, ale Jason Hunt pokazuje,ze sie mylilam…opowiadanie wciaga i widac ze to jest to.i mnie tez zmotywowales. Czekam na dalsze wpisy;) Jagoda

  • Anna Ven

    Przeczytałam to jednym tchem i z niecierpliwością czekam na książkę. To tragiczne, jak bardzo można sobie uświadomić, ile marzeń odkładamy na później, czyli na nigdy!

  • Konkretnie! Bardzo to lubię :) W gąszczu naśladowców i „copy-paste” blogerów Ty nadal oryginalny i niedościgniony. Tak trzymać Jason!

  • Piękny tekst. Dzięki :-)

  • Masz dar pisania – to pewne. Piękny tekst, na swój sposób wzruszający.

  • Michał K

    Powodzenia!

  • Karolina Ciepiaszuk

    Świetny tekst, trochę w klimacie „latawca”

  • #roweroterapia

    dzięki za inspiracje i motywacje. Jason’ie :)

  • Wow, sporo odsłon!

  • Agnieszka Hermann

    przeczytałam co ważniejsze akapity . nie jest tak, że masz rok i albo cos zrobisz albo przepada to w nicość, czasem to nie jest ten po prostu właściwy moment. listopad i grudzień 2014 dwa marzenia odkładane z roku na rok od 7 lat – done. 366 minus 19 dni przede mną

  • Nie wiem co napisać, ale mam wewnętrzną potrzebę i czuję, że po prostu muszę. To może dwa słowa, które od razu przyszły mi do głowy: KRÓLEWSKIE DZIEŁO. O ile można dzieło określić tym przymiotnikiem. Wiele bym dał, żebym potrafić nauczyć się na pamięć każdego, ale to każdego słowa w tym tekście…

  • Bea

    Zabiłeś mnie!!!Mistrzu!

  • Martyna Szymczyk

    Znalazłam Cię dzisiaj – to już 5 artykuł jaki czytam, ale tego nie mogłam zostawić bez komentarza.

    Jesteś niesamowicie inspirujący i dziękuję Ci za to.

  • papugazusa.wordpress.com

    266 komentarzy przede mną … to chyba nic więcej nie mogę powiedzieć… brawo!

    Od siebie dodam, że zgadzam się co do doświadczeń w nowojorskiej galerii… tak, te tłumy odzierają chwilę z magii, którą obraz epatuje. Powinni zrobić kolejkę, żeby człowiek, choć na moment, mógł stanąć z nim w cztery oczy. A wrażenie jest transcendentne… niczym obrazy Klimta widziane z bliska.

  • Jeszcze nigdy tak nie czekałem na info o lekcjach ;)