Trump wygrał. Co to oznacza dla ciebie? | JasonHunt

Trump wygrał. Co to oznacza dla ciebie?

I co powinieneś o tym myśleć, jeśli nie chcesz powtarzać bzdur, które już usłyszałeś.

Nie trzeba dobrze wyglądać. Nie trzeba być w miarę młodym, w sile wieku. Nie trzeba być wiernym mężem, dobrym katolikiem, nie trzeba wygrywać debat, nie trzeba mieć poparcia w mediach, ani nawet w swojej partii. Nie trzeba mieć poparcia celebrytów i można mieć potężny elektorat negatywny i do samego końca przegrywać w sondażach.
I zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Co ten wybór oznacza dla Polski?

Polska nikogo tam nie obchodzi. Dla ciebie ten wybór ma takie samo znaczenie jak wybór każdego innego prezydenta na świecie. Teraz przynajmniej nikt nas nie będzie czarował wizją zniesienia wiz, a czarowali nas i Obama i Bush i Clinton. Wizy zniesione nie będą. I bardzo dobrze, bo wcale nie muszą.

Ale Trump powiedział, że jak wygra to…

Wyluzuj. Gdyby powiedział, że wyśle wszystkich na Marsa, to też byś uwierzył? Hasła i groźby wyborcze to jedno. Realia polityczne to drugie. Spójrz na obrazek poniżej i pamiętaj, że połowę Kongresu stanowią jego przeciwnicy. W sumie to tych przeciwników ma więcej, bo również w „swojej” partii go nie cierpią.
Wbrew temu, co próbują ci przekazać polscy mediaworkerzy groźnymi nagłówkami, demokracja w USA ma solidne fundamenty i jeden Trumpik nie obróci jej w pył.

500px-proces_ustawodawczy_usa

źródło: Wikipedia

Ale dolar spada, giełda leci…

Wyluzuj. To naturalna i spodziewana reakcja. Niebawem wszystko wróci do normy.

Czy Ameryka stała się podzielona?

jasonhunt-gazeta-pl-polska-i-swiat-wiadomosci-informacje-wydarzenia-zt7a9

Nie. Jest taka, jaka zawsze była. 4 lata temu Obama dostał 51%, 8 lat temu dostał 52%, wcześniej Bush dostał 51%, a w 2000 roku zaledwie 48%. Ostatnim prezydentem, który wygrał znaczną przewagą głosów (60%) był Richard Nixon. 40 lat temu. I zaraz po wyborach został zmuszony do ustąpienia. Jego poprzednicy też zawsze wygrywali ledwo, ledwo.
Podział wpisuje się w historię tego kraju i dotyczy to nie tylko polityki (system dwupartyjny), ale także terytoriów (podział na stany), prawa (stany ustalają własne prawa) i społeczeństwa (tu możemy sięgnąć do czasów walk pomiędzy północą i południem).

Dlaczego tzw. eksperci nie dawali Trumpowi szans?

Screen zrobiłem i dorzuciłem tu następnego dnia po publikacji tego tekstu. Pasuje mi do tego, o czym piszę poniżej :)

Ponieważ eksperci nigdy nie doceniają zjawiska ekstremalnych zmian (wspominałem o tym w ostatnim rozdziale „Social Media Start„). Ekspert jest od wybierania najbardziej prawdopodobnego wyniku. Ekspert nie może powiedzieć, że w lipcu spadnie śnieg, bo przestanie być ekspertem i stanie się oszołomem.
A jeśli za punkt odniesienia przyjmiemy wybory prezydenckie w USA z ostatnich 50 lat, to mamy w nich bardzo mało zaskakujących zwycięstw i ani jednego tak bardzo zaskakującego jak zwycięstwo Trumpa.

Czy wygrałby, gdyby demokraci wystawili kogoś innego niż Hillary Clinton?

Tak. Eksperci będą doszukiwać się błędów w kampanii wyborczej Hillary, ale Trump przecież już na etapie prawyborów pożerał wszystkich jak leci. Demokraci najzwyczajniej w świecie nie mieli kandydata na miarę Obamy. W przeciwieństwie do Republikanów, którzy mają kilka mocnych nazwisk (Cruz, Kasish, Bush(!) czy mój prywatny ulubieniec – Chris Christie).

Dlaczego Trump wygrał, mimo braku poparcia dominujących mediów?

 

We współczesnej polityce zawsze wygrywa się dzięki mediom i tak było także tym razem. Z tą różnicą, że Trump wygrał wbrew woli mediów. Media wykreowały go jako piekielnego kandydata, doskonałe przeciwieństwo urzędującego prezydenta i Hillary Clinton. Zapomniały tylko, że tam gdzie mądrzy ludzie śmieją się z głupich pomysłów, tam głupi ludzie te pomysły chłoną. Podobnie było u nas w Polsce m.in. z Tymińskim, Lepperem, Korwinem, Dudą i Kaczyńskim. Zdobywali przewagę wbrew woli mediów, bo wola mediów ma mniejsze znaczenie niż obecność w mediach. Trump całkowicie zdominował media.

Czy zwycięstwo Trumpa rozochoci innych populistów?

Nie, ponieważ podział na polityków populistów i nie-populistów już się zaciera i w końcu populizm stanie się warunkiem wygrania jakichkolwiek wyborów. Poniekąd wynika to ze specyfiki tworzenia i dystrybucji treści w social mediach. Musisz dotrzeć jednym zdaniem, jednym obrazem, bo odbiorca nie czyta. On skroluje. Aby zatrzymać odbiorcę, musisz wzbudzić w nim emocje. Nie ma czasu na dłuższą treść.

Durne masy będą coraz chętniej głosowały na silne, krzykliwe jednostki obiecujące „zmianę”. Możliwość wyboru takich polityków daje wyborcom złudne poczucie, że wygrywa demokracja. W istocie wygrywa dyktatura opakowana w demokratyczne wdzianko.

Ciekawostką jest, że współcześni „demokratyczni dyktatorzy” są bezkarni w swych poczynaniach. Putin robi co chce i śmieje się z sankcji. Trump mówi co chce i śmieje się z połowy narodu. Erdogan w Turcji też ma w dupie demokrację. Kaczyński zablokował rok temu Trybunał i co? I gówno.
Opozycja wciąż kombinuje jak pokonać go lajkami i memami.

Czy na Trumpa głosowali debile?

Głosowali tacy sami ludzie, jacy głosują u nas w Polsce na Lepperów, Palikotów, Korwinów i Kukizów. Ludzie, którzy wierzą, że faktycznych zmian dokonywać mogą tylko ci spoza koryta i tylko ci, którzy obiecują radykalne zmiany.
Swoją drogą – całkiem sporo z was głosowało na ww. polityków. Wspólnie świętowaliście sukces. Wspólnie marzyliście o zmianach.
I co im zawdzięczacie?

Dlaczego Polacy tak nie lubią Trumpa?

Pomijając kwestie mentalnościowe i naszą wrodzoną niechęć do jednostek wyrazistych, nieprzewidywalnych i kontrowersyjnych?
Bo myślą dokładnie tak, jak jego wyborcy: hasłami. Przeciętny Polak o Trumpie wie mniej więcej tyle, że kogoś tam obraził, zbuduje jakiś mur, kogoś chce wsadzić do więzienia, komuś grozi i jest oszołomem. Przeciętny wyborca Trumpa też zna go tylko z kilku haseł.
W tym braku sympatii do Trumpa (ze strony Polaków) mamy piękny obraz głupoty typowego wyborcy, który polityka ocenia po tym, jak ten zachowuje się prywatnie. Ocenia się go po tym, co palnął, a nie w co wierzy. Wyciąga się z kontekstu jakieś bzdury, bo ludzie chcą słuchać bzdur. Nawet w tej chwili słyszę w CNN „ekspertów” dziwiących się, jak on mógł wygrać mimo tych wszystkich złych słów, które powiedział. Otóż Trump wygrał POMIMO tych gaf. Wygrał, bo jego wyborcy uznali, że wady może dyskwalifikują go jako mężczyznę, ale nie dyskwalifikują jako prezydenta.
I dziś, kiedy czytam te wasze załamki nad wyborem Amerykanów, mam ochotę zapytać, ilu z was wie o nim coś więcej niż kilka, kilkanaście wyrwanych z kontekstu haseł. Ilu z was nigdy nie zawiodło się na polityku, na którego oddaliście głos?
Ilu z was wciąż naiwnie wierzy, że lepszy polityk to fałszywy polityk: krystaliczny, uśmiechnięty, politycznie poprawny?

A Trump jest biznesmenem i dokładnie tak potraktuje swój urząd: jak kolejny biznes, w którym musi się sprawdzić, musi wygrać. Ma ku temu o wiele więcej motywacji niż zblazowana Clinton i dlatego jego wybór jest dla Amerykanów więcej niż dobry.

To z kolei sprawia, że

Podziwiam Trumpa

3 lata temu siedziałem kilkadziesiąt metrów od niego na finale US Open (przeczytaj relację). Przed meczem operatorzy pokazywali, jacy sławni ludzie przyszli na stadion. Na ekranie pojawiały się twarze Kevina Spacey’a, Seana Connery’ego, Aleca Baldwina i na widok każdej z tych twarzy tysiące ludzi wiwatowały. Pokazano Donalda Trumpa. Cały stadion zabuczał. Pomyślałem sobie wtedy, że ten kraj musi go bardzo nie lubić. Trump tylko się uśmiechnął i pokiwał głową.
Trzy lata później ten sam znienawidzony Trump wygrywa wybory.

Rok temu umówiłem się ze znajomym w Trump Tower. Przed budynkiem zrobiłem zdjęcie protestującym kucharzom. Pomyślałem sobie, że jeśli już na tak wczesnym etapie wkurwił zwyczajnych ludzi, to raczej wyborów nie wygra.

protesty

„Trump! Guess who cooks your food”

Jak wiele trzeba mieć wiary w siebie, jak bardzo trzeba umieć dążyć do celu wbrew całemu światu, aby nie załamać się po drodze? Śmiałem się z jego książki 2 lata temu (5 porad, dzięki którym odniesiesz sukces) ale dziś widzę, że trochę niesprawiedliwie. Ten koleś ma wyniki! Obserwowałem bardzo uważnie całą kampanię. Kibicowałem Trumpowi, bo lubię szczerych i wyrazistych ludzi, lubię ludzi z wadami, pewnie dlatego, że sam zaliczam się do tych, którzy lubią wzniecać ogień. Czułem, że ma szanse wygrać, ale traciłem nadzieję, gdy przegrywał wszystkie debaty, gdy wychodziły kolejne afery, a on wygadywał kolejne głupstwa.
A jednak skubańcowi się udało. Nie mam pojęcia jakim cudem, bo na papierze on nie miał prawa tych wyborów wygrać. Za 4 lata znowu wygra, a w 2024 roku na jego miejsce wskoczy Michelle Obama, która dziś zarzeka się, że nigdy nie będzie kandydować. Na szczęście nie jestem ekspertem i mogę sobie pozwolić na taką prognozę.

 

W ciągu tygodnia na blogu pojawiły się 4 teksty. Możesz przeczytać tylko jeden.

Związki bez przyszłości | Koszykowy ból dupy | 10 moich brzydkich cech | Ile kasy trzeba mieć w Bangkoku 

Trump wygrał. Co to oznacza dla ciebie?
5 (100%) 1 głos[ów]
  • Oczywiście, że wizy musza zostać zniesione! Bo postanowiłem, że dopiero wtedy tam polecę. A bardzo chcę! ;)

    • Jesteś tak samo konsekwentny przy podróżach do innych krajów objętych obowiązkiem wizowym?:)

      • Nie e. To tylko moje amerykańskie widzimisię ;)

  • Pewnie miałeś przygotowane jeszcze przed ogłoszeniem wyników dwa artykuły :] padło akurat na ten lepszy

    • Nie, wstałem o 3:45 (w Polsce była 21:45). Po 2 godzinach było dla mnie coraz bardziej jasne, że wygra Trump i napisałem ten tekst. Poczekałem 12 godzin, aby upewnić się, że reakcje są takie jak przewidziałem i voila.
      Gdyby wygrała Clinton, nie napisałbym żadnego tekstu, bo kompletnie nie miałem pomysłu jak skomentować jej wygraną.

      Na dziś była zaplanowana audycja na całkiem inny temat. Wrzucę ją w weekend.

  • Eda

    Jak dla mnie facet, który 6 razy bankrutował i 6 razy się odkuł jest idealnym kandydatem na prezydenta.

  • Za kilka lat wrócimy wszyscy do ostatnich słów w Twoim artykule i będziemy kiwać głowami jak te pieski w samochodach: „Tak tak, Jason może nie jest ekspertem, ale przewidział wszystko” :D

    • Kto obserwował panią Obamę w trakcie tej kampanii i reakcje ludzi/mediów na jej wystąpienia, ten zgodzi się ze mną, że za 8 lat ona będzie kandydatką idealną. Wszyscy albo ją kochają albo są wobec niej obojętni.

      • ClintWestwood

        Podobnie mówiło się o Kwaśniewskiej – nic z tego nie wyszło. Ale kto wie

      • Dorota Kamińska

        Tak samo było w Polsce z Jolantą Kwaśniewską, ale zamiast prezydentury wybrała telewizję :D.

  • >>> „Polska nikogo tam nie obchodzi.”

    To nieprawda.

    Tomek, nie zapominaj o geografii (polecam nową książkę dra Bartosiak, „Pacyfik i Eurazja. O wojnie”).

    Sam Trump (Clinton, Obama i kto tam jeszcze) może „kochać” Polskę, jak George W. Bush w słynnym kawałku Kazika.

    Ale z racji tego, że Polska leży tam, gdzie leży ma znaczenie geopolityczne i geostrategiczne.

    Prezydent USA nie musi o tym myśleć, ale jego sztab i szeroko pojęte zaplecze — jak najbardziej.

    Co nie oznacza, oczywiście, że ktoś da Polakom wizy.
    Państwa teoretyczne są pionkiem w grze, a nie równorzędnym partnerem.

    >>> „Ciekawostką jest, że ta współcześni demokratyczni dyktatorzy są bezkarni w swych poczynaniach. Putin robi co chce i śmieje się z sankcji. Trump mówi co chce i śmieje się z połowy narodu. Erdogan w Turcji też ma w dupie demokrację. Kaczyński zablokował rok temu Trybunał i co? I gówno.”

    Putin robi, co chce, ale nie oznacza to, że przychodzi mu to łatwo.
    Szachy rozgrywane na Ukrainie oraz w Syrii wcale nie były łatwą partią.

    A skoro o Syrii mowa.
    Geografia!
    Turcja — jak wyżej!
    Polska też!

    Kaczor ograł Trybunał (co też było i jest dobrze rozgrywaną partią, tym bardziej, że po drugiej stronie także Komisja Europejska), bo MUSIAŁ!

    Odkąd Amerykanie zakończyli „zgodę” z ruskimi, i znowu mają „kosę”, było oczywiste, że potrzeba pewnego sojusznika w tej części Europy (szczególnie że Niemcom wcale nie nie jest po drodze wszystko, co USA robią w rach NATO).

    Międzymorze w wykonaniu państw teoretycznych samo z siebie się nie wzięło. A więc tak, czystki w wojsku, służbach i zneutralizowanie Trybunału, coby nie blokował zmian — to wszystko było konieczne!

    W kontekście tzw. demokracji warto zwrócić uwagę na drugą stronę medalu.

    Jak to jest, że rozmiłowana w demokracji UE z „sułtanem” Erdoganem w ogóle rozmawia? Dlaczego Merkel obiecywała Turcji ruch bezwizowy w ramach UE?

    Kto zarządza greckim długiem i co to ma wspólnego z demokracją?

    Sprawa jest, jak wszystko na tym świecie, dużo bardziej złożona, niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

    A Trumpa poznamy po owocach.

    Swoją drogą, ciekawe, czy w USA pojawi się odpowiednik KOD.

    • Nie wiem czy zdąży się tam KOD pojawić. Jeśli Trump nie nabierze ogłady, to nie dożyje reelekcji.

      [ Drogie NSA, NASA, CIA, FBI – to nie to co myślicie. Ja Trumpa lubię, to wasz naród durny i lubił strzelać do prezydentów.).

      • W jego wieku nigdy nie wiadomo.
        Zawał zawsze może się pojawić, szczególnie przy tej dawce stresu, jaką przyjmuje Prezydent USA.

        No chyba że miałeś raczej na myśli coś a’la „JFK” ;)

        • No tak, wiek też trzeba brać pod uwagę. Jakoś się przyzwyczaiłem, że prezydenci nie umierają śmiercią naturalną w trakcie sprawowania urzędu.

      • Jednym słowem może być niezła RZEŹNIA!

  • jacek 8

    Kiedy zostaną ogłoszone wyniki o scyzoryku który był do wygrania?

    • Cholera, zapomniałem. Jutro przejrzę komentarze. Zwycięzcy zostaną wymienieni w tekście konkursowym.

      • jacek 8

        tylko pamiętaj o tych co napisali na fb zamiast tutaj

      • Po prośbie.

        Tomek, a byłaby możliwość, żebyś po podjęciu decyzji wrzucił na blog (/fejsa) ankietę z pytaniem o najciekawszy komentarz?

        Parę pomysłów to istne perełki :)
        Jestem bardzo ciekaw, jak widzą to inni.

  • Było do przewidzenia … te płaczące molestowane dwa dni temu to był głos wołającej na puszczy Clinton. Może świat ma dosyć konwenansów ? Ktoś kto jest tak ostentacyjnie niedoskonały, ale skuteczny, budzi zaufanie. Mysli się, kurczę gość jest prawdziwy … i to był/jest ten czas. Ja tam go lubię, do ideałów nigdy mnie nie ciągnie. Fałszem jadą ;)

  • Konrad Norowski

    Galopujący populizm z Twojej wizji nie nastraja optymistycznie… A może zawsze tak było?

  • „Wygrał, bo jego wyborcy uznali, że wady może dyskwalifikują go jako mężczyznę, ale nie dyskwalifikują jako prezydenta.”
    Dokładnie tak.

    Niestety wizy też obiecywał, jak wszyscy inni :)

  • Ja też podziwiam Trumpa. Facet robił na przekór wszystko i wszystkim, i tak jak napisałeś, na papierze to nie powinien nawet dostać nominacji. I również wydaje mi się, że Stany potrzebują prezydenta-biznesmena, który będzie potrafił podnieść kraj z ekonomicznych kolan, na które położył je Obama.
    Śmieszy mnie reakcja Polaków, czy nawet znajomych z Meksyku, którzy żegnają się ze zniesieniem wiz. Tak jakby Clinton kiedykolwiek miała to zrobić.
    Osobiście wydaje mi się, że z Trumpem Polacy będą mogli coś dla siebie ugrać. A później czytam oświadczenie prezesa, że „Polska popiera kandydaturę Hilary”. Ehhh…

    • Piotr Gutfrański

      Akurat nominacja mu się należała jak mało komu, bo jego kampania w prawyborach była mistrzowska i mam wrażanie, że trafi do podręczników. Potem już nie poszło tak łatwo, ale jak widać wystarczyło :)

      • Kampania kampanią, ale biorąc pod uwagę, że nie lubili (lubią?) go ani Demokraci, ani Republikanie, to nominacja była dużym zaskoczeniem.

        • Piotr Gutfrański

          Trzeba tez brać pod uwagę, że Partia Republikańska od czasów G. W. Busha cierpi na chroniczny brak dobrych twarzy i nazwisk. Teraz pojawił się co prawda trzeci Bush, ale jakoś nie szło mu pozyskiwanie inwestorów. Rand Paul niestety też nie wytrzymał finansowo (a szkoda, bo bardzo go lubię i cieszę się z tego, że dostał reelekcję w senacie). No i jest taki Trump. Znane na cały kraj nazwisko i twarz. Z własnym zapleczem finansowym. Idealny kandydat. Nawet jak część Republikanów na początku go nie lubiła to nie można mu odmówić tego, że zjednał ich sobie poprzez świetne wystąpienia publiczne (pięta achillesowa Hillary Clinton). No i to zagrało wszystko aż do prezydentury jak widać :)

  • Mikolaj

    Zgadzam się z Twoim wpisem Tomku. Mądrze piszesz.

  • Dlaczego w tekście nie ma słowa o prorosyjskich sympatiach Trumpa, dlaczego nie piszesz o jego sceptycyzmie wobec struktur NATO. Dlaczego nie piszesz o tendencjach izolacjonistycznych ( te znamy z lat trzydziestych ubiegłego wieku i chyba nie trzeba przypominać czym to sie skończyło, a jak by ktoś zapomniał to wycieczkę do Muzeum Auschwitz proponuje)
    Dlaczego nie wspomniałeś, że Trump w Białym Domu to zgoda na zajęcie Ukrainy i krajów bałtyckich?
    Skrajnie tendencyjny i jednowymiarowy tekst

    • Róża Wigeland

      A jaki ma być tekst blogera? A poza tym, nie może napisać przecież o wszystkim, bo musi coś zostawić dla innych. Np. dla ciebie. Dawaj, chętnie poczytamy, nawet w komentarzu, miejsca chyba nie zabraknie.

      • Tekst blogerski, czyli inaczej wpis to przykład gatunku publicystyki, subiektywnego gatunku dziennikarskiego. Powinien on prezentować zdanie autora, ale równocześnie nie moze być jednostronny, powinien przynajmniej wspominać o innym punkcie widzenia, inaczej jest to propaganda lub manipulacja

        • Mylisz się. Może być i i nawet powinien być jednostronny. Od obiektywizmu masz dziennikarzy.

          • Publicystów czy informacyjnych? Bloger jest społecznym dziennikarzem. Jednostronny może być felieton, a czy to jest felieton?

          • Pozwól, że coś ci wyjaśnię i na tym skończymy.
            NIE jestem społecznym dziennikarzem. Jestem blogerem. Piszę jednostronne teksty, bo mam na to ochotę, bo mogę, bo według mnie na tym właśnie polega blogowanie, bo to moje prywatne miejsce i ja tu ustalam reguły gry. Ja wyznaczam też granice wolności wypowiedzi w komentarzach, co na szczęście dotyczy wyłącznie hejterów, których wycinam w pień za byle przewinienie.
            Tak jest od 11 lat i tak pozostanie.

          • Twoje miejsce, twoje reguły Do hejtumi daleko. Natomiast mam zupełnie inny odbiór Trumpa i inne spojrzenie na kwestię blogowania. Tyle i tylko tyle

          • Pionierka

            Och jak możesz mieć subiektywny odbiór Trumpa i subiektywny pogląd na kwestie blogowania! To bardzo nieładnie, musisz obiektywnie i wielostronnie.

        • Róża Wigeland

          Proponuję zatrzymać się na słowie subiektywny. Swoją drogą trzeba mieć nie lada tupet, żeby na czyimś blogu wymagać, o czym ma być, a o czym nie dany wpis.

          • NIe wymagam od nikogo tematyki, ale nie lubię manipulacji a tu jest przedstawienie sprawy w stylu TVP AD 2016. A półprawda jest gorsza od kłamstwa

        • Ale mamy czasy… Żeby od blogerów, którzy mają kreować opinie, ktoś wymagał obiektywizmu.

        • Pionierka

          Pomyliło Ci się z dziennikarzem. Bo nawet felietonista nie musi już być obiektywny, może pisać całkowicie subiektywnie i jednostronnie. A propaganda i manipulacja to coś zupełnie innego niż wyrażenie opinii.

    • Nie piszę, bo nie jestem baranem wierzącym w groźby wyborcze.

    • Prorosyjskie sympatie? Ktoś tu chyba nasłuchał się za dużo CNN-u.
      Czy powiedzenie, że ‚fajnie byłoby, jakby Stany i Rosja wreszcie zaczęły się dogadywać’, to od razu oznaka prorosyjskich sympatii?

      • Być może dążenie do silnego państwa znaczy dla wszystkich bycie kumplem Putina… Czyli jeśli chcę być silną kobietą muszę iść na piwo z Pudzianem?

    • >>> „…nie lubię manipulacji a tu jest
      przedstawienie sprawy w stylu TVP AD 2016. A półprawda jest gorsza od kłamstwa.”

      Jak na miłośnika prawdy masz zadziwiająco „szeroki” punkt widzenia na to, co się dzieje. Godny jednego z największych intelektów nieprzeciętnych w Polsce, Bronisława Komorowskiego. (Zgadnij, o którym kresie intelektów nieprzeciętnych jest ta fabula z krótkim „u”).

      >>> „Dlaczego nie wspomniałeś, że Trump w Białym Domu to zgoda na zajęcie Ukrainy i krajów bałtyckich?”

      Ruscy nie muszą niczego zajmować. Wystarczy im status quo, czyli utrzymywanie swoich interesów w tle, czyli stan sprzed Majdanu 2.0.

      A jeśli liczysz na wyrwanie ww. z wpływów rosyjskich, to spójrz na mapę i rozważ, czy Rosja (w ramach swej wojennej doktryny) może sobie na to pozwolić. Wspomnij, proszę, konflikt kubański na amerykańskim podwórku.

      Pytanie za 100 pkt.
      Czy Obama był- pro czy antyrosyjski?
      Bo w czasie jego prezydentury była i „zgoda”, i „kosa” z ruskimi.

      No i co mają USA konkretnie zrobić w sprawie Rosji?
      Jak widzisz, proxy war na Ukrainie i w Syrii nie poszły po myśli USA.
      Stany mają pójść na bezpośrednie starcie z Rosją bez udziału pośredników?
      A jeśli tak, to spójrz na mapę, i zastanów się, gdzie byłoby pole walki potencjalnego konfliktu.

      A co z Chinami?
      W ogóle dostrzegasz wagę (dosłownie) chińskiego kolosa (być może na glinianych nogach) — i wpływ tegoż na światową gospodarkę i światowy układ sił?

      Nie tylko ruscy grają na zmianę światowego ładu.

      W polityce nie ma przyjaciół, nie ma nawet sojuszników — są tylko interesy.

      To, że Trump mówi, że coś zrobi, to nie znaczy, że będzie w stanie to zrobić (abstrahując od tego, czy faktycznie mówi to, co myśli).

      Nie przeskoczy stanu gospodarki, odziedziczonego po Obamie (obamacare i inne wydatki socjalne).
      Zmiany będą długotrwałym procesem.

      Nie przeskoczy chronicznego problemu światowej gospodarki. ZIRP nie działa, NIRP nie działa. Widzisz jakieś łatwe, „cudowne” rozwiązanie?

      Geopolityka to szachy wielowymiarowe.
      Dziwi mnie, że jako miłośnik prawdy (a więc jej poszukiwacz) tego nie dostrzegasz.

      Wstrzymajmy się z ocenami Trumpa, bo nawet nie został zaprzysiężony. Pozory mylą.

      Obama zaczął pięknie, od pokojowego Nobla. A potem niósł pokój, że aż strach, nieprawdaż?

      • Obama był fatalnym prezydentem, Od czasów Regana USA nie ma szczęścia do dobrej władzy. Obama przeniósł zainteresowania strategiczne USA na Pacyfik i zapomniał o Europie. Nie zauważył, że odradza sie imperium zła (Przy znacznej pomocy Chiraca i Schroedera). Kakao sie rozlało i dziś na te niebezpieczne czasy jest potrzebny prezydent który będzie przeciwwagą dla Putina a nie będzie zwolennikiem wycofania sie USA z roli globalnego żandarma.
        Od lat wspieram republikanów, ale to co sie stało dziś w USA to oddanie władzy Klaunowi

        • Cofam poprzedni komentarz.
          Wybacz, nie spostrzegłem, że jaja sobie robisz, niby to na serio pisząc :)

          Dopiero teraz, po powyższym komentarzu, widzę, że świadomie blagujesz, coby podgrzać dyskusję. Że też nie skumałem od razu, że taka dawka „przenikliwości” w naturze się raczej nie zdarza. A nawet jeśli, jak w przypadku bronka, na udział w dyskusji raczej nie ma co liczyć.

          Szacun, doceniam. Sam też blaguję od czasu do czasu (jak mawiał Ryszard Y.: „Wszystko jest blagą”;).

    • Za Obamy tez była zgoda na zajęcie Krymu.
      Wszyscy się wyborami ekscytuja jak Tańcem z Gwizdami, a de facto ich wpływ na nas będzie taki sam jak powyższego programu czyli żaden.

      Trzeba natomiast pogratulować mediom skutecznego oszolomienia ludzi, którzy po przegranej Hilary dosłownie dostali histerii i zaczęli bac się o własne życie.

  • Dyabeu

    To jest bardzo ciekawe jak mocno media kreują rzeczywistość. Mimo, że jeszcze przed wynikami wwiedziałem, że decyzja Amerykanów nie ma dla mnie, małego żuczka z Warszawy, najmniejszego znaczenia – i tak po przeczytaniu newsa o wygranej Trumpa poczułem lekkie rozczarowanie. Ale chyba masz rację Tomek, może to nawet lepiej, że to on wygrał. Dla Amerykanów oczywiście.

    • chrisvw

      „Słabe umysły łatwo poddają się Mocy” – Obi-Wan Kenobi

  • Karolina Kołodziejczyk

    A ja nie zgodzę się z tym, że Trump nie będzie czarował wizami – już w kampanii obiecywał, że jak tylko zostanie prezydentem, to się nimi zajmie ;)

  • Trumpa poznałem w 2004. Zrobił na mnie wielkie wrażenie jako doskonały manager, znawca charakterów ludzi. Polecam obejrzenie któregokolwiek show „The Apprentice” z jego udziałem. Można mu wszystko zarzucić, ale nie to, że nie potrafi dobierać ludzi do swojej drużyny.

  • Dla branży kryptowalut to bardzo dobra informacja.
    Od rana Bitcoin idzie w górę.
    Dzięki temu już zarobiliśmy wraz z ludzmi
    tysiace złotych.

    Poza tym przedsiebiorca wspiera przedsiebiorcze rozwiazania.
    A jak bedzie za X lat … czas pokaże

  • Michał Mikina

    A na czym polega ta blokada Trybunału?

    • chrisvw

      Na sabotowaniu jego prac przez sędziów z PiS.

  • Najśmieszniejsza jest w tym wszystkim histeria i gorzkie żale naszych rodzimych KOD-owców. KOD – Komitet Obrony Dotacji

  • softshell

    Chyba odrobił lekcję z ostatnich wyborów w Polsce i proszę – podobnie jak Pis i Duda tak on wygrał.

  • Hilary popełniła sporo błędów w tej kampanii. Doświadczenie stanowiło jej atut. Zamiast przekonać wyborców do tego, że była Sekretarz Stanu jest lepszym kandydatem na prezydenta, niż biznesmen bez doświadczenia w polityce, w wywiadach opowiadała o sobie, jako o outsiderce. „- Bo czy można być większą outsiderką, niż pierwsza w historii USA kobieta prezydent?” – krzyczała. Zamiast zwrócić uwagę wyborców na to, że gdy ona walczyła o Amerykę Donald Trump bawił się w telewizyjnym show, Hilary próbowała odcinać się od establishmentu, który przecież reprezentuje. Za hasło wyborcze wybrała sobie „Love Trumps hate”, w którym na pierwszy rzut oka nie wiadomo o co chodzi, podczas gdy Trump postawił na „Make America great again”! – co bardziej przemówiło do ludzi. To tylko wierzchołek góry lodowej.

    • Jej hasło brzmiało „stronger together”. „Love trumps hate” to hasło soros riots, którzy pokojowo palą teraz flagi.

  • Tomek Domek

    Najsmutniejsze jest to, że i my Polacy dajemy się ponieść emocjom tego celebrity show jakim jest wybór prezydenta usa. To jest szopa która ma wywoływać emocje, badać reakcje i preferencje. Eksperci? Proszę.. Przecież to w konkretnym momencie wpuszczeni do programu opiniotworcy których zadaniem jest siać ferment i mnożyć emocje. Sondaże? Wyniki sondaży są po to żeby sprawdzać jakie są preferencje, sondaże same w sobie są marchewką na kiju dla durnej masy. A najgorsze jest kultywowanie przez establishment wygodnego aparatu kontroli jakim jest dzielenie świata na zero albo jeden. Głupia masa wierzy że polityka jest binarna, bo masa jest zbyt głupia żeby rozumieć tak złożone zagadnienia jak polityka. I w sumie większość zjawisk z otaczającego świata. Chyba właśnie dlatego że dziś swiat sie scroluje bo nie ma czasu na myślenie. To wygodne czerpać światopogląd z binarnej wizji świata kreowanej przez mainstream. Ludzie są wtedy przewidywalni, bo ich preferencje, reakcje, zachowania i opinie są zawsze wypadkową binarnosci w każdym zagadnieniu. Smutne. Tym bardziej że będzie już tylko gorzej.

  • Siri

    Przyznaję, że jestem ostatnią osobą która może rzucać kamieniem w Trumpa , jesli rok temu oddałam głos na Kukiza. O ile kilka miesięcy temu razem z feministkami złorzeczyłam tej „seksistowskiej świni” tak po przemysleniu i dojściu do tych samych wniosków co ty, zwyczajnie mam to w dupie. Nie mam bladego pojęcia o jego poglądach, ba, nawet działalności, choć zna go cały świat, cały rok docierały do mnie tylko nagłówki portali i kolejne afery – naprawdę nic po czym mogłabym ocenić go w sferze politycznej. No i druga sprawa – nie mam żadnej ochoty oddawać głos na Clinton tylko dlatego że jest kobietą. A to zagranie też było mocno wykorzystywane w jej kampanii. Brzmiała rozsądniej i kompetentniej ale oddanie głosu na płeć też jest seksizmem co w sumie stawia mnie na równi z Trumpem. Przyznaję, że przyjęcie wyniku machnięciem ręki było warte tego myślenia.

  • karroryfer

    Głupie pytanie – błyskotliwy Jason nie widzi zmiany od roku ? Może mówić że jest ( jego zdaniem ) chujowa – ale zaprzeczać jej ?

    PS. Jednym z najlepszych prezentów jaki dostane pod choinkę w tym roku będzie „głowa”
    prezesa „siła nałogu”. Choć w sumie nie wiem czy nie bardziej mnie jeszcze cieszyć będzie to że inni w tym czasie dzieląc się tradycyjnym jajkiem bedą musieli znosić usmiehch kaczora No2

  • miko1aj

    Nie wiem co jest bardziej szokujące. Ze w USA rasistowski redneck wygrywa wybory, czy to ze w Polsce specjalista od budyni robi międzynarodowe analizy politologiczne. Jednowymiarowy populistyczny tekst.

  • HenRyk

    „TRUMP WYGRAŁ. CO TO OZNACZA DLA CIEBIE?”
    Odpowiadam: NIC

    A czemu wygrał ?
    – bo ludzie mają dość klanów Buszów, Klintonów i innych „elyt”
    – bo wybór Trumpa to „sprzeciw społeczeństwa wobec elit” oraz „efekt zmęczenia propagandą i polityczną poprawnością”.
    – bo w końcu przyszedł ktoś kogo wybrali biali mieszkańcy, którzy jeszcze są w większości ;)
    – bo ludzie są wkurwieni, a jak są wkurwieni to wybierają tego kto im więcej obieca i powie im wprost: dlaczego są wkurwieni
    – bo wielu ludzi głosowało przeciwko tzw.”Obamacare”

    Cytuję:
    „Jörg Krämer, główny ekonomista Commerzbanku uważa też, że wygrana Trumpa jest „porażką politycznego, gospodarczego i publicystycznego establishmentu w Stanach Zjednoczonych”

    Amerykańce nie wybierali jedynego wodza dyktatora, podział władzy tam jest jasny.

  • Mnie bawi histeria z ucieczką do Kanady. To samo było u nas po wygranej Dudy a potem PiSu. I co wyjechał ktoś?

    • chrisvw

      Być może nie, ale gdy PiS ostatecznie zrealizuje swoją kluczową obietnicę wyborczą (-> Polska w ruinie!), to zapewne wyjdzie nie jeden… za chlebem.

  • Ja w środę przyznaję byłam w szoku i rysunki Andrzeja M sherowałam. Dzisiaj słuchałam ciekawych wywiadów w tok fm, teraz Twój tekst Tomek i teraz już wiem DLACZEGO.

    ps.”że tam gdzie mądrzy ludzie śmieją się z głupich pomysłów, tam głupi ludzie te pomysły chłoną” <3

  • ‚Durne masy będą coraz chętniej głosowały na silne, krzykliwe jednostki obiecujące „zmianę”.’ < W tym zdaniu w zasadzie jest wszystko na ten temat.

    • Wojciech

      Prawda – jedno zdanie nazywające połowę głosujących durną masą jest rzeczywiście znamienne ;)

  • Morrrigan

    W końcu głos rozsądku wśród tych lamentów, których czytać już nie mogę. Dzięki.

  • Idiota jest na ogół bardzo szczery i wyrazisty, dla mnie potrzeba dużo więcej, żeby komukolwiek kibicować, a już w ogóle lubić.