Trendy w blogosferze na rok 2016 | JasonHunt

Trendy w blogosferze na rok 2016

Dziś potężna dawka inspiracji i sporo materiału do przemyśleń. Nie byłem w stanie napisać tego tekstu samodzielnie. Pół dnia spędziłem rzeźbiąc swoje przewidywania, ale wyszedł mi masakrycznie pesymistyczny obraz polskiej blogosfery, dlatego pobiegłem z płaczem do znajomych blogerów, aby wspomogli mnie swoimi komentarzami. Dlatego zacznijmy od nich, a ja od siebie dam parę słów na końcu.

Trendy w polskiej blogosferze w 2016 roku?


Paweł Tkaczyk

paweltkaczyk.com

  • Zaangażowanie podstawową jednostką mierzenia wartości blogera. Już nie lajki, odsłony czy liczba obserwujących (300 lajków na FB kosztuje na Allegro 9,99 PLN, za tysiąc obserwujących na Instagramie muszę zapłacić 7,99$) ale zaangażowanie mierzone realnym czasem spędzonym na oglądaniu komunikatu (świetnie robi to Periscope, który poza liczbą oglądających pokazuje retencję i skumulowany czas oglądania).
  • Influencer (nadal nie mogę znaleźć polskiego odpowiednika tego słowa), nie bloger. Definiowany jako człowiek, który ma za sobą zaangażowaną społeczność. Blog jest opcjonalny, bo ludzi można angażować artykułem (na blogu, Facebooku lub LinkedIn), linkami na Facebooku czy wideo na Snapchacie. Człowiek i jego społeczność są ważniejsi od platformy wywierania wpływu. Bloger bez blogu, którzy pisze na FB? Bez problemu.
  • Świadome budowanie zaangażowania za pomocą kanałów i treści typu „stock” i „flow”. Średnia długość wpisu na blogu w ciągu ostatniego roku zwiększyła się o 10% (z 900 do 1.000 słów w anglojęzycznej blogosferze). Coraz lepiej widoczne są kawałki, których stworzenie wymaga sporo pracy. Siłą rzeczy wypuszczamy je rzadziej. Jednocześnie chcemy utrzymać zaangażowanie na co dzień za pomocą lżejszych form (krótki status na FB) i mediów (Snapchat). „Stock” to medium (np. blog) i format (np. zestawienie, poradnik), którego wartość rośnie w czasie. „Flow” to medium (np. Snapchat) lub format (np. news), którego zadaniem jest budowanie zaangażowania tu i teraz. Świadomi influencerzy balansują umiejętnie między jednym i drugim.
  • Komentarze do artykułów nie są potrzebne. Dobry artykuł na blogu to „stock”, komentarz jest ulotny, „flow”. Jego miejsce jest na Facebooku lub innej tego typu platformie. Jestem w stanie wyobrazić sobie żywe dyskusje wokół blogu z wyłączonymi komentarzami.
  • Obsługa klienta kluczem do sukcesu we współpracy. Ponieważ w blogosferze jest coraz gęściej, reklamodawcy i firmy współpracujące mogą wybierać i wybrzydzać. Bloger, który nie jest jedną z niewielu gwiazd musi zaakceptować fakt, że łatwo można go wymienić na innego, o podobnych zasięgach i charakterystyce. Procedury „obsługi klienta”, dotrzymywanie słowa, budowanie relacji będą kluczem do sukcesu na takim rynku.
  • Wirtuozeria w używaniu narzędzi. Marketing robi się coraz bardziej techniczny, budowanie wpływu (między innymi przez blog) także wymaga znajomości narzędzi i technik optymalizacji. Wysokiej jakości zdjęcia, szablon zoptymalizowany pod urządzenia mobilne, „ogarnięte” Google Webmaster Tools czy newsletter – to coś, co będzie odróżniało dobrych influencerów od tych przeciętnych.

Łukasz Smoliński i Natalia Sitarska

Tasteaway.pl

1)Dalszy wzrost zainteresowania blogosferą jako medium, za pomocą którego można promować produkty/usługi. Wynika to z okoliczności biznesowych -coraz większe problemy, w szczególności agencji PRowych z przeniknięciem z komunikatem do coraz słabszych mediów tradycyjnych, dalszy spadek skuteczności tradycyjnej reklamy internetowej, coraz droższa i bardziej wymagająca komunikacja via social mediach(Facebook, instagram, snapchat, twitter).

2) Nastąpi powrót do pisania przez blogerów – wydaje mi się, że fala zachwytu Youtube trochę minęła i okazało się, że zarabianie na video jest trudniejsze niż by się wydawało.

3) Weryfikacja własnych kanałów social media i rezygnacja z tych, które nie „sprzyjają” blogerowi a wymagają nieproporcjonalnego do korzyści zaangażowania.

4)Niestety przewiduje również negatywny trend, który obserwowaliśmy już w 2015 roku tj. tworzenie treści dziennikarskich a nie blogerskich tj. nie opierających się na własnych doświadczeniach. Oby upodabnianie się do dziennikarzy nie stało się zmorą blogosfery bo stracą na tym wszyscy

5) Na fali sukcesów biznesowych(pozablogowych) blogerów możemy obserwować wysyp nowych konceptów, opierających swój sukces na dotychczasowych osiągnięciach blogowych.

Andrzej Tucholski

Andrzejtucholski.pl

Był etap fascynacji blogami „o czymś”. Problem wystąpił, gdy się okazało, że autorzy są o wiele ciekawsi od pojedynczych artykułów. Temat blokował ich rozwój. Potem był etap fascynacji blogami „czyimiś”. W efekcie nastąpił wysyp autorów, którzy próbowali wybić się na tym, „że są”. Tutaj to brak tematu blokował ich rozwój.
Wierzę, że teraz nadal wzrastającym i dominującym trendem będą blogi zbalansowane, te pomiędzy prywatnymi a eksperckimi w pewnym konkretnym polu tematycznym. Zwiększy to liczbę „sznurków”, którymi powiążą się autorzy z Czytelnikami i pogłębi to ich wzajemne zaufanie. Taki system daje osobie piszącej dużą wolność, a Czytelnik może wygodnie wybrać, „jak głęboko” będzie danego autora śledził.
Umacnianie się usług takich jak Snapchat, Instagram, Persicope czy newslettery pozwala na wygodne stopniowanie tego zaufania.

Jan Favre

StayFly.pl

Nie trzeba mieć już swojego bloga, żeby świat odnotował Twoje istnienie. Wystarczy popularny profil na Instagramie albo mocny status na Twitterze, żeby być cytowanym w mediach analogowych, a Twoja treść przebiła się przez wąski krąg znajomych. Media społecznościowe często zaczynają być istotniejszym, a na pewno bardziej zasięgowym, kanałem komunikacji niż blog, przez co w 2016 roku widoczniejszy będzie podział treści.
Treść jednorazowa zostanie oddzielona od ponadczasowej.
Komentarze do aktualnych wydarzeń już coraz rzadziej będą pojawiały się na blogu, bo kogo za 6 miesięcy będzie obchodziło, że minister kultury bojkotował jakiś spektakl we Wrocławiu? Odniesienia do bieżących sytuacji będą dłuższymi statusami na fanpage albo celnymi tweetami. Tam ich miejsce i tam też radzą sobie najlepiej pod kątem angażowania odbiorców i rozprzestrzeniania się.
Treści tworzone stricte na blogi będą coraz bardziej ponadczasowe, tak by można było je udostępnić ponownie za rok, za 2 lata i za dekadę, i wciąż były atrakcyjne dla nowego odbiorcy. Z pewnością zmniejszy się częstotliwość publikacji nowych wpisów – bo stworzenie uniwersalnego, nieśmiertelnego tekstu jest zdecydowanie bardziej czasochłonne, niż skomentowanie tego, czy rowerzyści są wbrew polski wartościom, czy nie – ale to tylko kolejny skutek profesjonalizacji blogosfery.
W końcu blogi, to już nie internetowe pamiętniki, żeby aktualizować je codziennie.

Eliza Wydrych

Fashionelka.pl

W tym roku blogerzy będą chętniej zatrudniać ludzi do pracy przy swoich blogach. Będziemy zlecać im to czego nie umiemy, to w czym jesteśmy słabi, albo to na co nie mamy czasu. Grafik, researcher, redaktor, asystent… Ich będziemy potrzebować najbardziej. To kolejny krok do profesjonalizacji blogowania. Potrzebujemy kogoś z zewnątrz, kto da nam kopa, kto pomoże obrać odpowiedni kierunek i kto będzie od nas w jakiejś dziedzinie lepszy.
Blogerzy zorientują się, że afiliacja naprawdę się opłaca. Będziemy prześcigać się w pomysłach na ciekawe, inspirujące i klikalne wpisy afiliacyjne. To zagwarantuje stały dochód, którego blogerzy tak bardzo potrzebują. Podstawą jest spora liczba czytelników, bez tego, nie spodziewajmy się kokosów.

Jakub Prószyński

pijarukoksu.pl

Dotąd było to sporadyczne, ale w 2016 przewiduję, że będzie coraz więcej akcji w blogosferze, które zainicjuje bloger. Bez czekania na brief, odpowiednią kampanię. Akcje szyte od początku do końca w taki sposób, żeby dopasować przekaz do własnej społeczności.

Paweł Opydo

Zombiesamurai.pl

Jesteśmy nauczeni dzielić internetowych twórców na „gatunki” – bloger, podcaster, vloger, youtuber. Niedługo ten podział stanie się wymuszony, zwłaszcza, że narzędzi mamy coraz więcej.
Do tej pory blogosfera zajmowała się głównie odwzorowywaniem klasycznych mediów. Jasne, była bardziej „na luzie”, bardziej niezależna, bliższa czytelnikowi. Na tym polu możemy zrobić jednak coraz mniej, bo coraz częściej widzimy w blogosferze projekty, które jakością nie tylko dorównują „starym” mediom, ale również je przebijają.
Blogerzy coraz częściej korzystają z profesjonalnej korekty, kupują zdjęcia, wystawiają faktury. Coraz rzadziej widać za to kompleks starych mediów – nie chcemy już być jak gwiazdy telewizji, bo mamy własne gwiazdy. Chcemy iść inną drogą, własną – nie musimy się na niczym wzorować, bo sam fakt, że tworzymy coś w internecie nie będąc wielkimi mediami przestał kogokolwiek zaskakiwać.
Innym trendem jest bycie na żywo – począwszy od Snapchata po Periscope. Coraz częściej nasi odbiorcy będą od nas oczekiwać niemal bezpośredniego kontaktu. Niesamowicie istotne jest wideo – jeśli nie wejdziemy w tę kategorię, to za parę lat będziemy traktowani dokładnie tak samo, jak dziś my traktujemy np. radio.
Oczywiście, w tym momencie część z Was powie, że się do tego nie nadaje, że dobrze im tu gdzie są i że nie rozumieją Snapchata – oczywiście, macie do tego pełne prawo. Tacy jak Wy też są na pewno do czegoś potrzebni. Tak jak radio.

Michał Górecki

Nevergrowup.pl

Moim zdaniem dobre blogi w 2016 roku będą coraz bardziej odchodzić od tradycyjnego wyglądu blogowego prezentującego tylko chronologicznie ułożone notki, a coraz bardziej przypominać dopracowane serwisy z odpowiednim ułożeniem treści i bardzo mocnym naciskiem na stronę główną i wyeksponowaniem na niej kluczowych w danym momencie elementów. Coraz więcej blogerów sięgnie po płatne templatki lub nawet zleci przygotowanie indywidualnej szaty graficznej, sięgnie też do stocków po zdjęcia do notek lub położy jeszcze większy nacisk na jakość swoich zdjęć. Dobre blogi nie odbiegają już wyglądem od reszty serwisów, a nawet często są pod tym kątem lepsze. Wzrośnie rola newsletterów jako medium podtrzymującego kontakt z czytelnikami. Rola Facebooka maleje wraz ze stałym spadkiem zasięgu postów, z RSS-ów korzystają już nieliczni, dlatego też dobrze skonstruowane newslettery będą odgrywały coraz większą rolę. Co więcej może powoli docierać trend o którym mówi się głośno w USA, czyli rezygnacja z komentarzy. To może wydawać się dziwne, ale coraz więcej blogerów zza oceanu mówi o zmęczeniu komentarzami i ich moderacją oraz małym realnym przełożeniu tych dyskusji na cokolwiek. U nas jako pierwszy wyrzucił komentarze Paweł Opydo, zostawiając tylko dyskusje na Facebooku. Ja eksperymentowałem z tym i ciągle chodzi mi po głowie, by do tego wrócić. Coraz bardziej zaciera się granica między poszczególnymi typami influencerów – blogerami, vlogerami, youtuberami, czy instagrammersami (jak zwał, tak zwał). Liderzy opinii będą próbowali romansować z różnymi kanałami, ale ja jestem zdania, że nie będzie to proste – o ile można dobrze wykorzystywać media uzupełniające (Instagram, Twitter, Snapchat, Facebook), o tyle przeskok z formy pisanej na video (i vice versa bo są takie próby) nie uda się większości twórców – to kwestia różnych predyspozycji, różnej tematyki, różnej grupy docelowej. Ale próby takie będą podejmowane. I w końcu mam nadzieję, że w 2016 roku, marketerzy po tym jak zrozumieli (trochę) zasięgi, zrozumieli (nieco) interakcję, zrozumieją demografię odbiorców i zaczną zwracać na nią uwagę przy planowaniu akcji reklamowych.

Tomasz Sulewski

facebook.com/tomasz.sulewski

Pierwszym – i najważniejszym – trendem będzie coś, co można nazwać „nabieraniem jakości”. Kilkuletni okres początkowego „zachłyśnięcia” nowością kanału, łatwością dostępu do odbiorcy i możliwością robienia „kariery” stosunkowo małym nakładem sił dobiega końca.
Druga fala to czas jakościowych treści, inwestowania w przygotowanie contentu o merytorycznej sile – w nadmiarze twórców w tłumie wyróżnić się mogą tylko ci, którzy wnoszą faktyczną wartość w życie odbiorców. Blogosfera, z okresu adolescencji, zacznie przechodzić w dojrzałość. Drugim zjawiskiem będzie profesjonalizacja współprac – głównie po stronie agencyjnej i klienckiej. W 2015 roku branża wreszcie na szerszą skalę zrozumiała i doceniła wpływ influencerów na odbiorców, co widać po liczbie zrealizowanych projektów. Z jednej strony to dobra wiadomość dla blogerów – bo to poszerza możliwości działania (więcej zainteresowanych podmiotów). Z drugiej będzie to także podniesienie poprzeczki, bo marketerzy, przeznaczając chętniej pieniądze na działania w ramach współprac, zaczną równocześnie mocniej przyglądać się efektywności ich wydawania. To, co wcześniej traktowane było jako działanie eksperymentalne czy uzupełniające ( a tym samym ulgowo rozliczane), zyskując mocniejszy akcent w miksie mediowym będzie też uważniej rozliczane. A to z kolei oznacza, że trudniej będzie robić działania „po łebkach”.
Efektywność (niekoniecznie sprzedażowa) będzie głównym wskaźnikiem. A ponieważ trend nr 1 będzie mocno definiował „skuteczność” blogera, w trend nr 2 wpisywać się będą liderzy tego pierwszego. I to dobra wiadomość dla nas wszystkich.


Podsumowanie

Zdecydowanie najważniejszym trendem będzie dalsza

decentralizacja działalności

będąca następstwem postępującej marginalizacji blogów (rozumianych jako własne strony, na których tworzymy treść). Do niedawna był blog i serwisy społecznościowe. Kierunek jest jeden: blog<serwis społecznościowy.
Rozwój Facebooka, Twittera, Instagrama i wielu pomniejszych serwisów będzie dla każdego blogera warunkiem egzystencji. Podtrzymuję opinię, że w najbliższych latach blogi zmienią się w miejsca sprzedaży produktów (własnych lub cudzych), a najważniejsza działalność twórcza przeniesie się do serwisów społecznościowych, co zresztą świetnie widać na przykładzie zachodnich influencerów. Oni coraz chętniej publikują np. na medium.com niż na własnym blogu. Facebook też w tym temacie nie powiedział jeszcze ostatniego zdania, a upowszechnienie „instant articles” tylko przyspieszy proces odchodzenia blogów. Wybierzemy wygodę i szybsze dotarcie do odbiorcy. Zawsze tak wybieraliśmy.
Historia zatoczy koło, bo przecież przed erą blogów wiele osób miało strony internetowe, które pełniły rolę wizytówek. W ciągu najbliższych 5 lat blogi zmienią się właśnie w takie strony-wizytówki, bo i sprzedaż w coraz większym stopniu będzie przejmowana przez społecznościówki i wyszukiwarki.

Wzrośnie wartość zaangażowanych czytelników. 

Coraz trudniej o nich. Blogerzy dotychczas byli skoncentrowani na poszerzaniu swojego zasięgu, budowaniu jak największej społeczności, ale w dobie, kiedy każdy z Facebookiem może być blogerem, zmienią się cele rozwoju. Zamiast: „buduję, bo chcę być większy” będzie: „buduję, aby uzyskać przewagę nad konkurencją„. A do tego nikt nie potrzebuje mieć 200 tysięcy unikalnych miesięcznie. Oddam swoje 200 tysięcy uników za 10 tysięcy nowych osób w newsletterze, bo największą wartością są i już na zawsze będą czytelnicy zaangażowani – podążający za nami. Dlatego zgadzam się z opinią, że

spadnie rola komentarzy

na blogu. Paweł Tkaczyk i Michał Górecki (a także Paweł Opydo) trochę wyprzedzają przyszłość, bo jestem przekonany, że to będzie trend dopiero na lata 2017-18, niemniej już teraz wielką wagę do komentarzy przykładają tylko początkujący blogerzy. Ci bardziej doświadczeni nie potrzebują ich do szczęścia, bo komentarz na blogu niewiele daje.  Z kolei udostępnienie tekstu wraz z komentarzem to już inna para kaloszy. To jest właśnie to zaangażowanie, o które bloger musi walczyć i powinien to robić głównie na serwisach społecznościowych oraz eksperymentując z różnymi formami (video, podcast, itp…), ale to raczej większości się nie uda. Dlatego spodziewam się, że

blogosfera będzie traciła na znaczeniu. 

Na rzecz influencerów działających głównie na FB i Twitterze oraz – co oczywiste – vlogerów. Przygotowując ranking wpływowych blogerów rozmawiałem z kilkudziesięcioma twórcami i dało się wyczuć, że dotarli do ściany. Robią to, co robią, jest dobrze, może będzie lepiej. Nie odniosłem wrażenia, że optymistycznie patrzą w przyszłość. Nie było „o stary, zobaczysz jak w przyszłym roku rozwalę system!”. Już prędzej: „oby było jak jest, bo jest dobrze”. Wszyscy wiemy, że musimy się rozwijać, wszyscy próbujemy, ale próby nie kończą się dobrze, bo przeciętny twórca ma zakodowane, że blog jest najważniejszy. Blogerzy nie zginą. Będą z powodzeniem przez całe lata działać w swoich zamkniętych społecznościach, gromadząc do 10 tysięcy lojalnych czytelników (nie mylić z unikalnymi w skali miesiąca), a ich

społeczności nie będą migrować 

pomiędzy blogerami. Jeszcze parę lat temu – nawet jeśli nie czytaliśmy danego blogera – to mieliśmy pojęcie o jego istnieniu i od czasu do czasu zaglądało się do wszystkich „znanych i lubianych” w blogosferze. Teraz tych znanych i lubianych mamy setki i coraz częściej jest tak, że o ich popularności dowiadujemy się, gdy od dawna… są popularni. To zupełnie jak z celebrytami. Jest ich zbyt wielu, abyśmy mogli ogarnąć wszystkich i nie wiem jak wy, ale ja każdego dnia dowiaduję się, że ktoś jest bardzo znany.
Migracje czytelników w blogosferze będą dokonywały się tylko wśród topowych blogerów, którzy mają największe zasięgi, natomiast zdecydowaną większość będą stanowili blogerzy zamykający się w obrębie własnej grupy wiernych czytelników. Serwisy społecznościowe, mimo że korzysta z nich kilkanaście milionów Polaków, dają złudne poczucie, że możemy dotrzeć do każdego. Niestety docieramy do niewielkiego procentu populacji.

To, o czym żaden z komentatorów nie wspomniał, a moim zdaniem będzie dominującym trendem w najbliższych latach i najbardziej zmieni blogosferę to

recykling treści. 

Polskiej nazwy jeszcze nie ma. Nie rozpiszę się na ten temat, bo chcę o tym opowiedzieć wam innym razem, ale już teraz zwróćcie uwagę, jak niewielu (naliczyłem pięcioro) blogerów regularnie przypomina o archiwalnych wpisach. Regularnie czyli codziennie lub co dwa dni.
Zazwyczaj robią to od czasu do czasu, kiedy nadarza się okazja. Zaledwie garstka częściej przypomina o starych wpisach niż publikuje nowe. Nie robią tego, bo wbrew pozorom nie jest to takie proste i trzeba odpowiednio zaplanować działania, ale blogerzy w końcu się tego nauczą i za parę lat (wypomnijcie mi to!) najpopularniejsi autorzy będą pisali na blogu raz na parę tygodni (lub rzadziej), natomiast regularnie (nawet parę razy dziennie) przypominali archiwalne wpisy. W moim przypadku świetnie się to sprawdza. Publikuję linki do archiwalnych tekstów  wyłącznie na moim fanpage i dobieram głównie takie teksty, których od lat nie było na blogu i które kiedyś cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Żadnych zapchajdziur, tylko mocne wpisy. Niebawem część archiwalnych tekstów będzie dostępna wyłącznie dla zapisanych na newsletter.
Recykling treści nie jest żadnym odkryciem ameryki. Zachodni blogerzy z powodzeniem stosują to u siebie od lat. Oni poszli nawet dalej – nowe teksty publikują nie częściej niż raz na tydzień – wyłącznie na Facebooku lub Medium.com i skupiają się głównie na tym, aby być z czytelnikami

codziennie na żywo. 

Zmiany na Facebooku, Youtube i co oczywiste na Snapchat idą w kierunku przekazywania treści „tu i teraz”. Szybko, krótko, wyraziście i celnie. Zbliżenie z odbiorcami jest nieuniknione, choć największy bum na to nastanie dopiero po upowszechnieniu narzędzi do prezentowania wirtualnej rzeczywistości. W tym roku się zacznie, ale wydaje mi się, że nie upowszechni się przed 2020 rokiem. Pierwsze modele będą zbyt drogie i zbyt niedoskonałe, ale biada każdemu blogerowi, który wierzy, że przyszłością jest słowo pisane. Przyszłość to małe „reality show”: bliski, stały, najlepiej codzienny kontakt z odbiorcami za pomocą wszelkich narzędzi i wśród wszystkich, jakie wymyślono – blog jest najmniej odpowiedni. Niestety.
Czy to znaczy, że wszyscy mamy przejść na Youtube? Nie. To oznacza, że wszyscy powinniśmy być tam, gdzie już są nasi potencjalni odbiorcy. Nie czekać. Aktywnie ich szukać. Nigdy tego nie robiliśmy, nigdy nie byliśmy w tym mocni, dlatego teraz jesteśmy coraz słabsi.


Jak bardzo lubisz kozy?

Tyle na dziś. Jutro nowy newsletter, a w nim tradycyjnie: bardzo głupi tytuł, bardzo głupia koza i pierwsze konkrety o moich najbliższych planach wydawniczych. Początkujący blogerzy powinni być tym szczególnie zainteresowani, bo to dla nich coś przyszykowałem.
Więcej i publicznie o swoich planach na ten rok napiszę na początku lutego.



 

PS Uprzejmie proszę, aby na newsletter nie zapisywały się osoby, które nie lubią kóz, wyznań miłości i abstrakcyjnego poczucia humoru. Ostrzegam, że wyznania miłości kieruję także do facetów (bo jeszcze nie potrafię personalizować listów).

Nie pukaj w baner. Nie pukaj w baner. Nie pukaj w baner.

Trendy w blogosferze na rok 2016
Oceń ten post

Nie przegap i dodaj sobie przypomnienie
SMS Newsletter Dodaj do kalendarza 2017-11-21 12:00:00 2017-11-21 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger MasterClass: Bloger - 12 LEKCJI, KTÓRE ZMIENIĄ CIĘ W PROFESJONALNEGO BLOGERA http://jasonhunt.pl/masterclass Jason Hunt mail@jasonhunt.media

Nie przegap i dodaj sobie przypomnienie
Newsletter Dodaj do kalendarza 2018-03-05 12:00:00 2018-03-05 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger & Biznes MasterClass: Bloger & Biznes - 12 LEKCJI, KTÓRE NAUCZĄ CIĘ ZARABIANIA NA BLOGU http://jasonhunt.pl/masterclass-biznes Jason Hunt mail@jasonhunt.media

  • Bardzo dobre podsumowanie! Fajnie uzupełnia ranking.
    Widzę, że moje działania, które prowadzę od dobrego półrocza, idą dokładnie w stronę prognoz :-)

  • Wow, muszę zrobić notatki z tego wpisu :)

  • Dobre zestawienie. Dla mnie niektóre punkty przyznaję, że odkrywcze.
    Dołożyłaby jeszcze jedno – rosnąca popularność blogowania. Blogów powstaje coraz więcej i wynikają z tego dwie rzeczy. Z jednej strony blogosfera rośnie w siłę, a blogerzy stają się konkurencją i partnerem dla tradycyjnych mediów nie tylko jako pojedyncze postaci, ale również z powodu zjawiska skali.
    Po drugie, początkujący bloger ma bardzo wysoko zawieszoną poprzeczkę. Myślenie „moje pisanie samo się obroni” to dziś mrzonki, nawet jeśli po prostu chcesz mieć czytelników, nie mówiąc o współpracach.
    A ponieważ blogosfera jak wspomniałam rozwija się, to mam nadzieję, że pójdzie za tym profesjonalizacja i praktyki typu „branie zdjęć z google” przestaną być akceptowane nie tylko przez blogerów, ale i przez czytelników.

  • Dobry tekst! Stawiam na afiliację, budowanie i sprzedaż własnych produktów (np. e-booków) i skupienie się na tworzeniu zajebistych newsletterów. Do tego kanały społecznościowe, of kors.

  • Paweł Tkaczyk #takimądry :) bardzo fajnie podsumował i wydaje im się, że bardzo trafnie. :)

  • A ja dokładnie pracuję nad rozwaleniem systemu.

  • Jason, mam takie małe pytanie… Jestem ciekaw kiedy powstanie pierwsza „stajnia” na wzór polskich wydawców hip-hopowych, która będzie zrzeszać Influencerów.

  • Mam wrażenie, że co roku pojawiają się te same spekulacje i przewidywania. Czytając opinie poszczególnych influencerów wydawało mi się, że już kiedyś to słyszałem, ktoś już to mówił. Niemniej jednak całkiem rzeczowe zestawienie :)

  • Ta rezygnacja z komentarzy na początku wydała mi się dziwna, ale faktycznie, ma to duży sens.

  • 100 % zgody co do komentarzy. Dodałabym jeszcze do tego fakt, że większość blogerów założyła blogi na studiach, jakieś 5 albo i więcej lat temu. Byliśmy młodsi. Nasi czytelnicy również byli młodsi. Niczym specjalnym nie było przesiedzenie całego weekendu przy kompie. Nie chcę tu zabrzmieć jak emeryt, ale lekko dorośliśmy, nasi czytelnicy również i często zamiast kompa wybieramy weekend offline. Krótko mówiąc – dorosły czytelnik zostawia znacznie mniej komentarzy. A też ja na przykład przestałam interesować się UU i komentarzami, kiedy zaczęłam interesować się wskaźnikiem sprzedaży :D Priorytety się zmieniają. Wszystkim.

    • Popieram :).

    • A ja nie spędzam weekendu offline i komentuję – taka dziwaczka ze mnie.

  • Zgadzam się tutaj z Michałem Góreckim z tym co napisał tutaj. Jedni nadają się do jednego, inni do czegoś innego, bardzo niewiele osób potrafi i dobrze blogować i vlogować.
    „o ile można dobrze wykorzystywać media uzupełniające, o tyle przeskok z formy pisanej na video nie uda się większości twórców – to kwestia różnych predyspozycji”
    Ja na przykład pisałam bloga prawie dwa lata bez większych sukcesów i po tym czasie stwierdziłam, że zwyczajnie nie umiem tego robić, jeżeli tak słabo mi idzie i statystyki to średnio 1000UU/miesiąc. Przerzuciłam się na YT i to idzie mi zdecydowanie lepiej. Nie mam pojęcia z czego to wynika.

  • A dodam komcia, skoro brak komentarzy to trend na 2017 ;) Dzięki za fajne podsumowanie :)

  • Ponowne udostępnianie kilkuletnich treści to dla mnie norma. Wrzucam, jak Tomek tylko wybrane pozycje, ale to jest mega sprawa. Wystarczy pomyśleć, ilu nowych ma się followersów od czasu opublikowania danego postu. Dawanie wpisowi kolejnego życia to jedna z najlepszych formuł na jakie wpadłem już długi czas temu obserwując zachodni trend #TBT.

  • ToJa

    Dobry tekst. Ale ile błędów?!!!
    Rozumiem, Tomku, że Twoim zadaniem było głównie skopiowanie i wklejenie z maila opinii innych blogerów/przyjaciół, ale powinieneś go chociaż przeczytać i skorektować. W wielu miejscach brakuje spacji, jest parę pomniejszych błędów, a w Twoim podsumowaniu – Ameryki piszemy dużą.
    Pozdrawiam.

  • „Przygotowując ranking wpływowych blogerów rozmawiałem z kilkudziesięcioma twórcami i dało się wyczuć, że dotarli do ściany. Robią to, co robią, jest dobrze, może będzie lepiej. Nie odniosłem wrażenia, że optymistycznie patrzą w przyszłość. Nie było „o stary, zobaczysz jak w przyszłym roku rozwalę system!”.”
    Kurcze, a mi się właśnie wydaje, że ten rok dla mnie będzie dopiero przełomowy i tyle jeszcze przede mną do zrobienia. Mam też wrażenie, że dopiero teraz mój blog i cała jego otoczka nabiera tempa. Teraz mam solidne podstawy do pracowania dalej i rozwijania się. Pomysłów to mi nigdy nie brakuje, bardziej boję się, że zabraknie mi życia do ich zrealizowania.

    • Kasiu, bo Ty wzielas sie za Vina. Otworzylas na nowe rzeczy, nowych miedzynarodowych odbiorcow. Trzymam kciuki, no i uwielbiam te Twoje vinowskie filmiki.

      • Beata, ale ja wcale nie myślę o Vine. Ja widzę, że blog się rozwija mocno i to jest moje oczko w głowie. Vine to zupełnie osobna działalności. ;)

    • Alex _

      Niestety wkurwia mnie jak Tomek skrzętnie unika tematu polityki, pomimo tego że wchodząca właśnie ustawa wo Internetowej inwigilacji możne bardzo wpłynąć na to czy da on rade zarabiać na życie.

  • Po takiej prognozie tym bardziej cieszę się, że mogę sobie nadal niezobowiązująco klepać blogową pitu-pitu biedę na blogspocie. BLOGSPOCIE, czaicie? Cisza, spokój – jak na wiosce. I skromniutka garstka czytelników.

    Ale lubię Was, i trzymam za Was mocno kciuki. Robicie dobrą robotę :)

  • Dodałabym coś, za co szczególnie Cię lubię – eksperymenty, inscenizacje, podpuchy i prowokacje. Takie, które będą jeszcze lepiej ukazywać kim są nasi czytelnicy niż wszystkie analizy tego świata.

  • Wow jestem pod wrażeniem, mnóstwo dobrej treści. Trochę przeraża mnie fakt, że nasza aktywność w sieci zmierza do tworzenia własnego mini reality show, ale wraz z wejściem Snapchata zaczęłam się tego spodziewać.

    Od niedawna testuję udostępnianie archiwalnych treści z bloga (koncentrując się na tych mocnych wpisach, które budziły kiedyś duże zainteresowanie) i faktycznie zauważyłam, że jest w tym sens, bo zaangażowanie Czytelników rośnie. W końcu jeśli Szafrański to robi to musi działać ;) Dzięki za świetne podsumowanie!

  • Kamil

    Część Pawła Odydo została przeczytana w mojej głowie jego głosem. Co się ze mną dzieje?

  • Wpis konkret. Patrząc za ocean można przewidywać rozwalenie systemu, które w Polandzie jeszcze się nie odbyło, chyba, że coś mnie ominęło. Myślę tutaj o sprzedaży treści dla nowych blogerów, produktach know-how, afiliacjach do produktów służących do budowania blogów (jak robią to Lewis Howes, Patt Flyn czy John Lee Dumas). Tomek, Twój wpis z rankingiem osiągnął ponad 82 tysiące odsłon i zapewne większość natrzepaliśmy my – blogerzy, oglądając nawzajem swoje blogi. Idąc dalej – duża część czytelników ostatniego wpisu to blogerzy, którzy jeszcze są mniej poczytni (siłą rzeczy takich zawsze będzie najwięcej). Czy to nie jest dobry materiał na sukces? Fani, którzy tworzą swoje treści, a “my” zarabiamy na tym, że oni stają się coraz lepsi? :) Czy popularyzacja zawodu influencer (na co może mieć wpływ umocnienie pozycji reklamy na blogach, vlogach, podcastach etc. i ogólna profesjonalizacja blogów) nie daje wspaniałych możliwości dla blogerów, którzy osiągneli już wiele w swoim temacie i rozwiną się w “doradztwie” dla innych? Czy jednak przeceniam możliwości polskiego rynku i za oceanem np. kupuje się kursy za 999$, o tym jak tworzyć kursy online i na nich zarabiać, a w PL się jednak takiego kursu nie kupuje? Czy tylko USA można miesięcznie wyciągnąć 40 k $ z afiliacji do hostingu? :) Dobrego wieczoru i sukcesów.

    • W Polsce są już kursy, jak robić kursy online, chociaż faktycznie nie mają „amerykańskich” cen ;)

      • Nawet nie chodzi o cenę kursu, bo w USA są również tańsze abonamenty/produkty :) Chodzi mi też o wolumen sprzedaży + znana sylwetka blogera + transparentność :) tego jeszcze nie ma u nas, trochę Michał Szafrański namieszał, ale też nie były to produkty dla blogerów (PS Michał, dzięki za wczorajszy #JOPLive :)

  • Recykling treści, newsletter, balansowanie między podejściem eksperckim a „życiowym”, to lubię :)
    Nad dłuższymi tekstami w socialach i nad przekazem „tu i teraz” muszę przysiąść. No i nad całą resztą. To najbardziej wartościowe „trendy”, jakie widziały internety, brawa dla Was :)

  • Wiele starych tekstów na blogu umiera z chwilą właśnie wrzucenia ich do archiwum. Wkurza mnie w blogach to, że wchodząc na nie muszę sporo klikać wstecz by przeczytać stare teksty. Przez to wiele wpisów się marnuje. Dobre menu powoduje, że można blog wertować na wszystkie strony – właśnie jestem w trakcie jego tworzenia, by czytelnik mógł dostrzec wszystkie wpisy, a nie tylko te umieszczone na stronie głównej.

    • Miałam coś takiego u siebie i bardzo słabo się sprawdza. Prawda jest taka, że niewiele osób buszuje po blogach. Większość czyta najnowsze wpisy + to, na co gdzieś trafili.

  • Dobry post, tego Ci odmówić nie można, zarówno jak i wiedzy. Zapoznanie się chociaż z częścią słownictwa specyficznego dla blogosfery zajęło mi nieco czasu, ale „pracę domową” należy odrobić. Zawsze warto znać pojęcia używane w danej branży, a każda ma swoją specyfikę.
    Co mnie zastanawia, to kwestia dobrego posługiwania się narzędziami, które wspomniane są w poście oraz zatrudnianie osób, które znają się na tym lepiej. Cóż ma, więc zrobić osoba początkująca? Nie do końca chodzi mi o porady, a zwyczajnie zaczęłam się zastanawiać nad tą sprawą. Dla części bloggerów nie będzie stanowiło to problemu, by zatrudnić kogoś, kto zajmuje się takimi rzeczami nieco bardziej profesjonalnie. Nie wszyscy jednak mogą sięgnąć po takie środki, a opanowanie niektórych rzeczy samemu jest dość trudne.
    Osobiście jestem z technologiami na bakier, sporym postępem było dla mnie praca w wordpressie, a chociaż przejrzałam opcje wzdłuż i wszerz, czuję się ciągle jak 5 latka, która dopiero poznaje ten świat. Toteż jest to dla osób początkujących niezbyt dobry znak, jeśli znajomość rzeczy nam obcych może stanowić tak ważny czynnik, a przecież nie każdy ma smykałkę do takich rzeczy.
    Co takie osoby mają zrobić? Na pewno uczyć się i rozwijać, jak najbardziej, jest to chyba dość oczywiste, że trzeba będzie się nieco postarać. Czy w tym przypadku nie pozostaje nic innego jak trwać wiernie przy swoich przekonaniach, czy może jednak lepiej dać się ponieść fali trendów?
    Jako zwolenniczka treści, zamiast popularności, wolałabym chyba zignorować trendy, które i tak z czasem przemijają i podążać własną ścieżką, chociaż lubię być na bieżąco.
    Lepiej mieć kilku, lecz oddanych, jak to napisałeś, czytelników, niż wielu tymczasowych. Chociaż wątpię, żeby wszyscy się z tym zgodzili. Ludziom ciągle jednak zależy na popularności, czy to tylko kwestia tych początkujących?
    Pozdrawiam

    • Hej. Aby blogowac wystarczy zainstalowac wordpressa i kilka podstawowych wtyczek. Nie trzeba sie znac, doswiadczenie przyjdzie z czasem. Licza sie fajne tresci regularnie publikowane.

  • Bardzo inspirujący tekst :)

    Z komentarzami pozwolę sobie się nie zgodzić :) Michael Hyatt zrezygnował z komentarzy na rok czasu – niedawno do nich wrócił i zaliczył to jako nieudany pomysł (i uznał to za jeden z powodów, przez które blog pierwszy rok się nie rozwijał), więcej: http://michaelhyatt.com/ive-brought-comments-back.html

    Faktycznie komentarze mogą wydawać się zbędne, szczególnie gdy czyta się setki komentarzy nic nie wnoszących – jest to jednak pewnego rodzaju ukłon w stronę czytelników – „jestem otwarty na rozmowę, na was”. Blog bez komentarzy wygląda bardzo ponuro (przynajmniej ja tak to odbieram), u Pawła Opydo baardzo brakuje mi komentarzy i wieje chłodem.
    Nawet krótki nic nie wnoszący komentarz: „wow Tomek, super tekst” – powoduje według mnie większe poczucie wspólnoty i bliskości.

    Inna rzecz, jeśli do wartościowego tekstu dojdą wartościowe komentarze, uzupełniające tekst – jest to niezwykle fajna sprawa i zdecydowanie lepiej, gdyby takie teksty były pod tekstem, a nie na facebooku, twitterze czy innych portalach, żeby każdy mógł je obejrzeć niezależnie z jakiej platformy korzysta – tak samo jak jest fajna dyskusja, łatwiej do niej wrócić, gdy jest pod tekstem, dzięki czemu jest też większa szansa, że taka dyskusja w ogóle się rozwinie.

  • Michał Górecki – dał mi do myślenia! Mam pomysł i go zrealizuje!

  • Swietny wpis. Blogosfera bardzo sie zmienia. Co roku zmieniaja sie trendy w internecie. Takie czasy. Tacy potentaci jak google, ktory ma instagram kreuja nowe sposoby komunikacji w internecie. Moim zdaniem na 100 nowych blogow tylko kilku przetrwa. Blogowanie to biznes, a na biznesie nie kazdy sie zna. Blogowanie staje sie biznesem, jak kazdy inny, sposobem na zarabianie ponadprzecietnych pieniedzy. Ale te pieniadze zarobi tylko 1% wszytkich blogerow, tych najlepszych. Tak jak jest na swiecie. 1% ludzi trzyma 99% wszystkich pienierzy. Sukces odniosa Ci kreatywni i podazajacy z duchem czasu. Fajne haslo propaguje Michal Szafranski: Be Everywhere Be Everywhere Be Everywhere. To jest biznes i nigdy nie wiesz ktore zrodlo przyprowadzi Ci nowego klienta. prowadze biuro projektow i unikatowego bloga branzowego od 2010 roku. Mam 30000 Uu i prawie 10000 fanow na fb „prawdziwych”. Blogowanie jest jak narkotyk. Publikuje 2 razy w tygodniu i to wystarcza. 2 wpisy ale ciekawe, unikatowe a mam trudna branze bo poradnik dla projektantow z branzy wodkan wentylacji ogrzewania. Ale wpisy sa zywe, napisane na podstawie mojego dosiwadczenia. Nie pisze tylko o projektowaniu ale o prowadzeniu firmy, moich doswiadczeniach, moim zyciu. Wszystko zmienilo sie gdy przeczytalem dwie ksiazki Tomka, moim zdaniem jedyne ksiazki o blogowaniu: blog i bloger. Blogowanie to biznes i nalezy do niego podchodzic profesjonalnie albo w ogole nie wlaczac komputera. W necie jest dosyc smieci ktorych nie chcemy czytac. Fajnie poczytac opinie ludzi z branzy. Niedlugo ludzie beda przychodzic do naszego bloga nie tylko po rady eksperckie ale rowniez zobaczyc jak zyjemy. Taki wlasny big brother. Nasze zycie jest ciekawe i bezcenne. Pamietaj: Be Everywhere. Pozdrawiam Adam ☺

  • Od kilku lat stosuję w social mediach RECYKLING treści. W przypadku DIY to świetnie działa.
    Teksty o odnawianiu mebli, szyciu, gotowaniu, remontach – raczej się nie dezaktualizują.
    Pozdrawiam

    • Hania, my mamy dobrze. Ja mam posty, które żyją własnym życiem i świetnie wypozycjonowały się w google.

  • Bardzo dziękuję za te źródło porad i inspiracji. Cieszy mnie, że blogosfera będzie stawiać na jakość, że będzie się rozwijać i że nawet może blogerzy będą korzystać z pomocy specjalistów z innych dziedzin (tj Blonde Salad – to podobno team 40 osobowy). To na pewno będzie sprzyjać lepszym ocenom blogerów, nie traktowanych jako „dziennikarze” gorszego sortu. Nowe formy promocji bloga – zamiast czegoś co zostaje jak wpisy – formy „ulotne jak ulotka” – czyli te wszystkie snapy, vine’y itp. To ciekawa opcja i jak widać ma duży potencjał i bardzo oddziałuje na odbiorców, jak to jest w przypadku naszych czołowych blogerek modowych – Maff i Jess. Ciekawe te pomysły z komentowaniem na fb, to bez wątpienia zwiększa tak teraz pożądane zaangażowanie odbiorców bloga.
    Post sobie wydrukowałam i będę uczyć się na pamięć i wdrażać w życie :-)

  • Wydaje mi się, że z komentarzami jest bardzo różnie zależy od tematyki bloga. Bardzo często komentarze wiele wnoszą do samego artykułu czy zdjęć, a dodatkowo „podają” rękę w stronę czytelnika, że jest mile widziane jego zdanie, opinia, że ma miejsce na jej wyrażenie. Przeniesienie tego na FB osobiście mi się nie podoba. Czas pokaże.

  • Jakich zachodnich influencerów masz na myśli, pisząc, że „blogi zmienią się w miejsca sprzedaży produktów, a najważniejsza działalność twórcza przeniesie się do serwisów społecznościowych, co zresztą świetnie widać na przykładzie zachodnich influencerów”?
    Jestem ostatnio zafascynowana Micheal’em Hyatt’em, który bardzo mocno podkreśla rolę bloga, jako centrum. Jasne, że media społecznościowe są ekstremalnie ważne, ale nie ma się na nie niemal żadnego wpływu. Co w sytuacji, gdy znowu zmienią się algorytmy etc. i treści będą docierały do ułamka czytelników? Zawsze może wydarzyć się „coś”, nawet (teraz abstrakcyjne) zamknięcie danych serwisów, całkowita zmiana warunków użytkowania etc. A blog to jednak „własny kawałek podłogi” w tym wirtualnym świecie :)

  • Obsługa klienta na blogu? Instant articles? Zatrudnianie ludzi przy blogach? Chyba muszę się jeszcze sporo nauczyć… Słowo „influencer” kojarzy mi się z influezą, czyli grypą – nie wiem, czy to właściwy kierunek rozumowania.

  • Tomek, dajesz mi do myslenia od kilku dni nad zmiana kursu. Jako wierna czytelniczka oczywiscie podaje dalej do przemyslen innym. Pozdrawiam sedecznie beata

  • A ja myślę, że fala „profesjonalizacji” już przechodzi i znowu pojawi się wiele ciekawych „klasycznych” blogów. Ponadto coraz mniej wierzę w social media – popularne platformy są coraz droższe i wielu blogerów zdecyduje się iść pod prąd budując własne kanały komunikacji (wrócą fora, a dyskusje w komentarzach będą jeszcze ciekawsze, choć lepiej moderowane).

    • Nemesis Nave

      Też przeczuwam „upadek” social mediów. Coraz większa grupa ludzi porzuca lub ogranicza choćby fb, bo w gruncie rzeczy rozwija się on dosyć powoli. Z jednej strony dobrze, bo nie ma tak naprawdę co tam wpychać dodatkowych funkcjonalności, z drugiej – ludzie szybko się nudzą.

  • W sumie trendy, które w pewnej mierze obserwuję na własnym małym blogu. W ogóle świat blogowy bardzo się zmienił przez ostatnie kilka lat. Przede wszystkim w bardzo szybkim tempie przybywa nowych i to zakładanych od razu w celu zarabiania na nich, a to ma duży wpływ na wiele spraw. Cóż! Świat idzie do przodu. Ja idę tam, gdzie chcę. :)

  • Marta

    Taka refleksja co do wartości zaangażowanych czytelników i tego, że coraz trudniej o nich. Wydaje mi się, że przenoszenie się z treściami na FB, Twittera, Youtube’a dokładnie to powoduje – zmniejszenie zaangażowania. Bo jak można być zaangażowanym w coś, co pojawia się pośród tysiąca wyświetlających się na wall’u kotów, zdjęć z wakacji i filmików?

    Wg mnie czytelnik zaangażowany to ten, któremu chce się przeczytać dłuższy tekst na blogu. Na dłuższą metę (czyli w perspektywie lat) nie widzę nic dobrego w bombardowaniu ludzi skrawkami bezwartościowych informacji tylko po to, by utrzymywać z nimi „stałą więź”. To jest moim zdaniem iluzja.

  • Przyznam szczerze, że trochę zeszło ze mnie powietrze po przeczytaniu tego artykułu. Ja jednak wierzę, mam nadzieję, że nie naiwnie, że dobre słowo pisane obroni się i blogosfera nie pójdzie w stronę, co tu dużo mówić, płytszą. Bo taką trzeba nazwać wstawianie zdjęć na Instagram, co może zrobić każdy czy napisanie krótkiego tweeta, który w sposób wręcz drastyczny ogranicza przekaz. Napisanie sensownego, fajnie czytającego się tekstu na 1500 słów to większa sztuka, która mam nadzieję, nie tylko pozostanie na obecnym poziomie docenienia, ale ta wartość będzie miała tendencję wzrostową. Oczywiście to wszystko również z wykorzystanie social media, których nie sposób dzisiaj wykluczyć i mam tego pełną świadomość. Jednak to forma powinna być dodatkiem do treści, nigdy odwrotnie.

  • Sądzę że ciągłe przypominanie o kozach niezbyt dobrze „wstrzeliwuje” się w tematykę muzułmańskich imigrantów :) A tak serio to szacun za cenne informacje w którym kierunku podążać jako początkujący bloger/dziennikarz społecznościowy. Pozdrawiam Mutek.Michal.Murawski