Test sieci kawowych: Starbucks | JasonHunt

Test sieci kawowych: Starbucks

Zgodnie z zapowiedzią, rozpoczynam cykl tekstów-testów sieci kawowych. Dziś będzie wyjątkowy test, bo łączony z video-recenzją książki szefa Starbucksa – Howarda Schultza.

Na początek film, którego pewnie i tak do końca nie obejrzycie, ale to tym lepiej dla mnie. Jakoś tak słońce mi układało światło na twarzy, że nie mogłem patrzeć na siebie i trochę poratowało sytuację nałożenie pomarańczowego filtra. Niestety nic nie mogłem zrobić na odgłos podmuchów wiatru, odgłos helikoptera, strzałów i krzyków zabijanych dzieci.

 

Test Starbucksa przeprowadziłem w lokalu mieszczącym się tuż obok Dworca Centralnego, na lewo od hotelu Mariott.

starbucks-test

expresso-starbucks

Obsługa 5/6: nie mam najmniejszych zastrzeżeń do obsługi. Sprzedawca był bardzo miły, nieprzesadnie miły. W pewnym momencie, gdy już siedziałem, podejrzałem, że z kimś dyskutuje i ma przy tym taką groźną minę. Spodobało mi się to. Dobrze kontrastowało z mało męskim zachowaniem uprzejmego i uśmiechniętego sprzedawcy.
Osoba, która przyrządzała espresso, robiła to bez zarzutu. Pilnował, by wyczyścić maszynę, nie dojrzałem w jego zachowaniu tego rodzaju rutyny, który każdym gestem oznajmia „robię to, bo muszę”.

kawa-starbucks

test-sieci-kawowych

Kanapki 3/6.
Wow, Starbucks jednak ma trójkątne kanapki. W takim razie nie mam im nic do zarzucania, poza tym, że wystawowe dania nie wyglądają apetycznie. W każdym razie ja bym ich nie kupił.

latte-starbucks

Latte. 3/6. No niestety. Starbucks nie ma latte odpowiadającej moim wymaganiom. Nie lubię pić mleka z odrobiną kawy. Nawet podwójne espresso niewiele pomaga.

espresso

Espresso 4/6. Dużo lepsze niż się spodziewałem. Było naprawdę dobre i myślę, że większości ludzi w zupełności będzie odpowiadało.

pike-place-roast

Skusiłem się także na ziarna Pike Place Roast. 4/6
To kawa, z której Howard Schultz był najbardziej dumny i przywracając firmę do łask, na niej oparł „smak” Starbucksa. Cóż, kawa na pewno nie jest zła, ale nie smakuje wyjątkowo. Na pewno nie pali w gardle, jest dobra, jeśli ktoś lubi pić dużo kawy, ale kolejny raz raczej jej nie kupię. Poszukam jeszcze lepszej.

 Większości z was Starbucks chyba nie jest znany. W Polsce mamy jeszcze relatywnie mało kawiarni, ale bardzo szybko powstają nowe. To sieć znana z tego, że osoby mniej wykształcone i trochę bardziej ubogie intelektualnie, traktują ją jako pretekst do lansu. Jest w tej filozofii coś dziwnego, jeśli lans zaczyna się od wydania 10 zł na kawę. Kiedy byłem w Stanach, zauważyłem, że tam istnieje tylko jedna sieć kawowa, właśnie Starbucks. Konkurencja funkcjonuje tam niezauważalnie, a jeśli już daje się zauważyć, to ich logo bardzo przypomina starbucksowe. W samym Nowym Jorku, jeśli przejdziesz się jedną ulicą, trawisz na zielone logo na każdym kroku. Nie wiem ile kawiarni mają tylko na Manhattanie, ale nie zdziwiłbym się, jeśli ponad 200. Do tego w większości hoteli, w  jakich mieszkałem, parzono wyłącznie Starbucksa.
U nas na taką dominację rynku nie mają szans, a przynajmniej nie w najbliższych latach.

Siedząc w kawiarni obserwowałem pracowników, klientów, słuchałem muzyki, połączyłem się z siecią. Akurat internet pozostawia wiele do życzenia, natomiast cała reszta budowała doskonały klimat. Dużo lepszy niż się spodziewałem. W sumie to chciałem na początek testów trochę dowalić Starbucksowi, ale ciężko mi się o coś przyczepić. Koniec końców, sumując wszystkie wrażenia od smaku po klimat, oceniam Starbucksa bardzo pozytywnie. Jest to znakomite miejsce, można się tu napić dobrej kawy i w spokoju posiedzieć przeglądając prasę.

PLUSY
– miła i dobra obsługa
– czystość
– oferta śniadaniowa
– doskonałe frappuccino
– doskonałe muffiny czekoladowe
– bardzo dobry klimat

MINUSY
– sprzedawca przed podaniem kawy pyta o imię i zapisuje je na kubku. Uważam, że jest to bardzo irytujący zwyczaj, kompletnie nieprzystający do naszej kultury, sztuczny. Ktoś wymyślił, że to zbliża klienta do firmy. Mnie oddala.
– słabe latte
– okropnie wyglądające kanapki
– mała liczba punktów w Polsce
– słabe WIFI
– brak dobrego programu lojalnościowego
– brak kawy rozpuszczalnej na wynos (no co, w podróży,  w hotelach byłaby jak znalazł)

Największym minusem, wspominam o tym także w recenzji książki, jest to, że Starbucks nie wyróżnia się szczególnie na tle konkurencji. Nie ma do zaoferowania niczego, co mnie kazałoby chodzić tam i tylko tam. Kiedy w Stanach, w ramach oszczędności zamykano kilkaset lokali, ludzie protestowali na ulicach, płakali, błagali o pozostawienie ich ukochanej kawy, bo dla nich kawa to Starbucks.
W Polsce nikt nie umrze za Starbucksa, nikt nie umrze za Coffeeheaven, nikt nie umrze za Green Coffee. Uważam to za porażkę marketingową, ale i wyzwanie dla każdej z tych firm.

Mam dla Ciebie trzy prezenty, ale możesz wybrać tylko jeden.

Ja bym zapisał się na wykład. Większość wybiera srodkową opcję. Ciekawe, co Ty wybierzesz...