Przecież nikt na ciebie nie czeka | JasonHunt

Przecież nikt na ciebie nie czeka

Jej dłonie wędrowały po moim ciele. Raz sprawiała mi ból, raz przyjemność. Raz czułem cały jej ciężar na sobie, raz mocny ucisk w najbardziej czułych miejscach. Gdy skończyła, ułożyłem się wygodnie na materacu, ciesząc się kolejnym dniem spędzonym w raju i kolejnymi dwiema godzinami spędzonymi pod starą, spoconą, sapiącą Tajką.

Typowa męska rozmowa po…

– Te masaże mnie wykończą – stwierdziłem.
– Mnie też – odparł kolega leżący obok. Ma na imię Maciek, ale wołam na niego Krzysiu. Poznaliśmy się kilka dni temu przypadkowo na wyspie. On był ze swoją tajską kobietą, ja ze swoim polskim jamnikiem. – A jeszcze nie próbowałeś tych najlepszych masaży, he he.
– Jakich?
– No wiesz… nazywają je „happy ending”.
– A idź pan wpizdu. Nie dałbym dotknąć mojego małego kobiecie, która robi to hurtowo przez całą dobę. Obrzydliwe.
– Ty to się żadnej dotknąć nie dasz.
– Trza się szanować.
– Gadasz jak prawiczek.
– Bo tak się tu czuję. Ten naród rżnie się na potęgę. Poznajesz laskę i nie wiesz, czy przed tobą miała legion facetów czy może dwa legiony. Tutaj nawet dziewice zaliczyły więcej kolesi niż ja mam znajomych na Fejsie.
– Mnie to nie przeszkadza.
– A ja bym się po takiej musiał przez tydzień dezynfekować.
–  A ty masz jakąś dziewczynę czy coś?
– Zamierzam. W 2017 roku.
– Mhm. Od dawna tak zamierzasz?
– Spierdalaj.
– To po co ty chcesz wracać do Polski?
– Bo święta, bo trochę posiedzieć i w lutym tu wrócić.
– Dopiero w lutym? Po co tyle siedzieć w Polsce?
– Jest wiele powodów….
– Brakuje ci niskich temperatur?
– Nie bardzo.
– Brakuje ci gadek o polityce, smoleńsku, Kaczyńskim, marud, wiecznie nieszczęśliwych Polaków, którym w życiu nie wyszło?
– Nie bardzo.
– Pierogów?
– Ee tam.
– Może wolisz chodzić w spodniach i kurtkach zamiast w klapkach i koszulce?
– Już zapomniałem co to jest zimno. Przez większość tego roku miałem wiosnę lub lato. Ostatni raz zimno mi było w lutym, przed wylotem do Abu Dhabi na wakacje.
– Za kim tęsknisz?
– Za twoją starą.
– He he.
– He he.
– A ktoś za tobą tęskni?
– Nikt.
– Ktoś chce się chociaż z tobą zobaczyć? Jakieś fanki, stalkerki, urząd skarbowy?
– Nie.
– Ktoś chce cię bzyknąć?
– Tylko twoja stara.
– He he.
– He he.
– Hehehehehehehehe.
– Hehehehehehehehe
– Chyba nie chciałbym wracać do kraju, w którym nikt na mnie nie czeka.
– A na ciebie kto czeka?
– Żona.
– I nie przeszkadza jej, że latasz sobie tutaj na Tajki?
– Nie było okazji, by o tym z nią porozmawiać, wyobraź sobie.
– Mhm…
– Tylko nie wrzucaj tego bloga. He he.
– Nie wrzucę. He he.
– To właśnie lubię w Tajlandii. Czas jaki potrzebujesz, by mieć fajną laskę na noc to tyle co wyjść z mieszkania. Nawet drzwi nie musisz zamykać, nawet ubierać się nie musisz. Znasz metodę „na windę”?
– Znam.
– A „na ptysia”?
– „Na ptysia” niestety też. Poza tym, to o czym mówisz, to kwintesencja Tajlandii. Totalny luz. Wszystko możliwe i zero problemów. I chyba trochę za tym tęsknię. W Polsce nie wszystko jest możliwe. W Polsce musisz od rana do wieczora o coś się starać. Jestem tu już prawie 100 dni i wiesz, że nie mam pojęcia, jaki jest dzień tygodnia?
– Zajebiście, nie?
– Nie. Tajlandia jest super, kiedy chcesz mieć na wszystko wyjebane albo masz zadanie do wykonania. Kiedy jedno i drugie ci się nudzi lub kończy wtedy zaczynasz śnić. Każdy dzień jest taki sam, każdy dzień mija tak samo szybko. Każdy następny przypomina poprzedni.
– Zajebiście, nie?
– Tak, wtedy faktycznie jest jak raju. Tyle że ze snów nie masz wspomnień. Masz tylko migawki. Bangkok jest cudowny, ale nie jest Nowym Jorkiem, miejscem, w którym czuję, że żyję. W Bangkoku cały czas czuję, że uciekam od życia. Chyba muszę od tego odpocząć.
– I tak tu wrócisz.
– Wiem.
– Ja tu na ciebie poczekam. He he.
– He he.

 

Mam nadzieję, że czekacie na mnie i tęsknicie. Ja za wami też. Co tam Tajlandia. W Polsce zimno, ale u siebie. Oferty matrymonialne, towarzyskie, zwroty pieniędzy i żądania wpłat zaległych alimentów proszę słać wyłącznie na priv. 

 

Przecież nikt na ciebie nie czeka
Oceń ten post

Nie przegap i dodaj sobie przypomnienie
SMS Newsletter Dodaj do kalendarza 2017-11-21 12:00:00 2017-11-21 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger MasterClass: Bloger - 12 LEKCJI, KTÓRE ZMIENIĄ CIĘ W PROFESJONALNEGO BLOGERA http://jasonhunt.pl/masterclass Jason Hunt mail@jasonhunt.media

Nie przegap i dodaj sobie przypomnienie
Newsletter Dodaj do kalendarza 2018-03-05 12:00:00 2018-03-05 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger & Biznes MasterClass: Bloger & Biznes - 12 LEKCJI, KTÓRE NAUCZĄ CIĘ ZARABIANIA NA BLOGU http://jasonhunt.pl/masterclass-biznes Jason Hunt mail@jasonhunt.media

  • No, wreszcie dobre Kominkowe czytadło!

  • Te konkretne, męskie rozmowy… :)

  • Czarna Skrzynka

    Wiesz, chłopie, trochę mi ciebie żal…. Ale „no offence”, piszę to z całkowitej sympatii do Ciebie… lubie Twoje posty, styl, własne poglądy i czasami nawet zazdroszę ci życia, jakie prowadzisz… Kurde, każdy facet Ci zazdrości! :) Jeśli, ktoś mówi, że nie… to łże, jak pies!… No to niby dlaczego mówię, że jest mi Ciebie żal? Bo nawet nie wiesz, ile tracisz! Ja też nie wiedziałem, byłem taki jak to opisujesz w poście. Nikt na mnie nie czekał. Ciągle ślizgałem się po powierzchni i dopiero, jak „JĄ” poznałem, nagle traaaaach… Lód się pode mną załamał i dopiero przekonałem się, że poniżej jest całkowicie inny świat :) Świat, o którym nie miałem najmniejszego pojęcia. Piękny świat!. Bogaty świat. Już jesteśmy dziesięć lat razem, mamy dwójkę dzieciaków i chyba tworzymy całkiem zgraną drużynę :) Między mną a Tobą (nadal no offence :) jest taka sama różnica, jak między Kukuczką, a amatorem spacerów po Górce Szczęśliwickiej…. i dlatego jest mi Ciebie żal :) Mam nadzieję, że zdążysz jeszcze zdobyć Twój ośmiotysięcznik w tym życiu! Życzę Ci tego, stary! Masz potencjał… i chyba sam to czasami dobrze rozumiesz, bo Twój wpis „Samotność na Krakowskim Przedmieściu” jest dokładnie o tym :) P.S. Ale mi się napisało! :) Gadam, jak własny ojciec dwadzieścia pięć lat temu! Kto by pomyślał?

    • Wizja dwójki dzieciaków jest dla mnie takim samym koszmarem jak wizja obudzenia się bez penisa. Albo z rudymi włosami.
      Może gdzieś tam jest lepszy świat. Wierzę w to. Ale niech inni sobie w nim mieszkają.

      • Czarna Skrzynka

        Taaaaa… jasne, żeby to człowiek dzisiaj wiedział, co będzie dla niego koszmarem za rok, czy dwa, to by chodził nawalony jak miś koala :)
        Fakt, o penisa trzeba się troszczyć, żeby służył jak najdłużej, bo przyjdzie taki dzień, że kiedyś padnie jak ta szkapa w drodze na Kasprowy!

        • Edyta

          A ja wlasnie lubie to ze Tomek ma w nosie polskie schematy – praca, zona, wspolny dom, dzieci. Na to saws ze przyjdzie czas. A jak nie to tez nie szkodzi.

      • Odkrywca Świata

        Już bez przesady :) Wolałbym 10 dzieciaków niż obudzenie się bez penisa :P Z rudymi włosami też można żyć (wystarczy się golić na łyso i po problemie).

    • Ty tak serio czy nie dostrzegam ironii? :D

      • Czarna Skrzynka

        Moja żona ma imię Ironia :) Prawda, że ładnie?

    • Maja Sułowicz

      Wow! Ale to piękne…!
      Przepisuję to do Worda.

  • Ciekawe jak ta żona sobie skraca czekanie.

    A to, co piszesz to chyba cecha całej ‚rajskiej’ Azji. Wylogowanie się z życia przyjemne jak maraton serialu albo gry video, ale jak trwa za długo, to jakoś brak poczucia dobrze spędzonego czasu.

    • Maraton gry wideo… Ta forma ucieczki od rzeczywistości nigdy mi nie wychodziła. Zawsze szybko się nudziłem. :/ I dłuższe granie sprawia, że człowiek czuje się otępiały. A to nie jest przyjemne. ;)

  • Czekamy Tomku, czekamy.

  • Żarty o ,,Twojej starej” nigdy mi się chyba nie znudzą :D. To chyba nic złego, nie?

    Co do ,,rajów”. Niedawno wyjechałem do Chorwacji. Zawsze mi się tam podobało, luz, wszyscy mili, a w okolicach Splitu nikomu się nigdzie nie śpieszy. No i tereny do jazdy motorem niesamowite! Myślisz, że długo wytrzymałem? Po miesiącu byłem znowu w ,,Polszy”. Ja po prostu nie mogę żyć na ciągłym luzie, myślałem, że tego potrzebuję. Czasem, jak jesteśmy rzuceni w wir niepowodzeń, rozczarowań i stresów, otrząsamy się i zaczynamy żyć. Raj zostawiam sobie po śmierci, a teraz robię wszystko, żeby każdego dnia poczuć, że żyję!

    P.S. Ciekawe, czy żona kolegi czyta Twojego bloga, hehe :D.

  • zakius

    nie chcę powiadomień
    z prostej przyczyny
    najzwyklejszy w świecie, centralny czytnik RSS
    dziękuję, i oby nie wyskoczyło mi to nigdy więcej
    i żeby toto z prawej też sobie poszło, bo tylko zakłóca harmonię przestrzeni

  • Kolejne wtajemniczenie w męski świat. Ciekawie się czytało. „Tyle, że ze snów nie masz wspomnień” – zdanie, które będę przekazywać dalej (z autorem tekstu włącznie :-)

  • Te męskie rozmówki.. Ale żarty o Twojej starej jakoś nigdy mnie nie bawiły ;p

  • Anna Chylińska

    taki kłamczuch, czy taki skromny?

  • Ja to chyba ta marudząca, co jej w życiu nie wyszło.