"Nigdy nie porównuj niczego do Hitlera" | JasonHunt

„Nigdy nie porównuj niczego do Hitlera”

Dziś przechlapał sobie Reserved. Wypuścili koszulkę, którą komuś SKOJARZYŁA się z mundurem nazistów. Wczoraj przechlapał sobie Sean Spicer(rzecznik Donalda Trumpa), który palnął, że nawet Hitler nie używał przeciwko swoim wrogom broni chemicznej. Mówił to w odniesieniu do Asada, którego oskarża się o taką zbrodnię na Syryjczykach.

Spicer próbował tłumaczyć, że Hitler używał niemieckiej chemii na Żydach, ale nie na mieszkańcach swojego kraju i przeprosił za to nietrafione porównanie, ale to nie wystarczyło. Wieczne głodne sępy z mediów rzuciły się na niego, jebiąc za wpadkę i domagając się dymisji.

Jak ciekawie zauważył Chris Cillizza z CNN:
Sean Spicer just forgot the 1st rule of politics: Never compare anything to Hitler

No właśnie. Hitler jest jak płachta na byka. Cokolwiek związanego z Hitlerem, powoduje w plebsie natychmiastową i zawsze taką samą reakcję. Wrogości, nienawiści, oburzenia nie tylko do Adolfa, ale przede wszystkim do osoby, która miała czelność nawiązać do niego lub nazistów.
I zawsze pojawiają się komentarze w rodzaju „to propaguje faszyzm/ nazizm/ kaczyzm (czy co tam jeszcze jest).

Na naszym podwórku jest to szczególnie widoczne. Pamiętam jak Korwin-Mikke salutował w telewizji. Od razu doniesiono na niego do prokuratury. Pamiętam, jak jeden z pisarzy założył czapkę z symbolem SS. Jeb – do prokuratury go. Hejt był na całą sieć. Ja go broniłem, za co zebrałem sporo zjebek. Wydawało mi się idiotycznym oskarżanie celebryty o propagowanie ustroju faszystowskiego, co zresztą potwierdziła parę miesięcy później prokuratura umarzając śledztwo. Innym razem paru kolesi w lesie paliło swastykę. Też na nich doniesiono. I tą sprawę też umorzono.
Ja sam na jednej z prelekcji pokazałem slajd z Hitlerem. Zero słowa o wychwalaniu go. Wystarczyło pokazać slajd, aby bezmyślny tłum zareagował z oburzeniem (nie ten na sali, tylko na portalach, które to później opisały). Jakiś czas temu oskarżano Amazon.com, że promuje swój serial, pokazując nazistowskie symbole. Ktoś inny chciał wydać książkę Hitlera w Polsce. Nikt tej książki nie czytał. Nikt nie wie o czym jest. Tysiące baranów się oburzyło.

To się nigdy nie skończy.

Hitler jak Lenin. Wiecznie żywy, zwłaszcza w pamięci pokolenia, które jedyne wojny jakie zna, to dramy toczone na Youtube. Raz na jakiś czas ktoś wyskoczy ze swastyką, ktoś powie coś dobrego o Hitlerze lub palnie gafę, a reakcje są takie same. Tak samo bezmyślne, bezrefleksyjne, jednostronne i negatywne, mimo że zazwyczaj żaden polityk czy celebryta czy firma odzieżowa nie mają w zamiarze propagowania faszyzmu. Pamiętam, że broniłem Witkowskiego, bo dla mnie jego durna czapeczka ze swastyką była elementem sztuki. Gównianą sztuką ale jednak sztuką, bo jeśli pozwalamy na to, by o Hitlerze pisano (i zarabiano na tym) w tysiącach książek, albumów, na filmach, grach i płatnych serwisach fotograficznych, to pozwalajmy też pokazywać się z nią celebrytom. Co komu to szkodzi? Nikt się przez to nazistą nie stanie, a może dzięki temu więcej ludzi dowie się czegokolwiek o Hitlerze, bo pamiętam też świetną prowokację Filipa Chajzera, który razu pewnego udał się z kamerą po Warszawie i pokazał symbol SS kilkudziesięciu nastolatkom. Twierdzili, że to symbol wysokiego napięcia lub znak Powstania Warszawskiego. Na 41 osób tylko 11 wiedziało co symbolizuje „SS”.

Jestem w stanie zrozumieć i rozumiem oburzenie, gdy ktoś próbuje naprawdę propagować faszystowskie idee. Dziwi mnie tylko, że jest na to przyzwolenie, gdy dochodzi do dyskusji o uchodźcach, bo nagle wtedy w narodzie naszym budzi się „Polska dla Polaków” i nikomu to nie przeszkadza. Ba, zjeby dostają ci, którzy nie mają nic przeciwko przyjmowaniu każdej ilości imigrantów i uchodźców, z każdego kraju i każdego wyznania (ja jestem za tym).

Nie jestem w stanie zrozumieć tylko tej bezmyślności, tej ślepej potrzeby szukania Hitlerka tam, gdzie go nie ma. Jeśli już teraz Reserved robi w gacie tylko dlatego, że coś się paru osobom źle skojarzyło(!), to tak jakbyśmy srali na artystyczną wolność i choć oficjalnie uznajemy cenzurę za zło, to sami sobie ją tworzymy. Sami wprowadzamy ograniczenia i to przy najgłupszych okazjach – wtedy, gdy się komuś coś uroi. Dopowiadamy argumenty, czynimy domysły, nadinterpretujemy, aby tylko kogoś zjebać. Jak nie za coś to niech ma na zapas. I temu zawsze będę przeciwny, bo to po prostu jest głupie.

SMS Newsletter Dodaj do kalendarza 2017-08-08 12:00:00 2017-08-08 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger & Biznes MasterClass: Bloger - 12 LEKCJI, KTÓRE NAUCZĄ CIĘ ZARABIANIA NA BLOGU http://jasonhunt.pl/masterclass-biznes Jason Hunt mail@jasonhunt.media

  • >>> „Jestem w stanie zrozumieć i rozumiem oburzenie, gdy ktoś próbuje
    naprawdę propagować faszystowskie idee. Dziwi mnie tylko, że jest na to
    przyzwolenie, gdy dochodzi do dyskusji o uchodźcach, bo nagle wtedy w
    narodzie naszym budzi się „Polska dla Polaków” i nikomu to nie
    przeszkadza. Ba, zjeby dostają ci, którzy nie mają nic przeciwko
    przyjmowaniu każdej ilości imigrantów i uchodźców, z każdego kraju i
    każdego wyznania (ja jestem za tym).”

    Tomek, Ty tak na serio?
    A ilu przyjąłbyś do własnego domu? ;)

    „Verba docent, exempla trahunt” – mawiali antyczni Rzymianie – „Słowa uczą, przykłady pociągają”.

    Bierzmy przykład z Izraelitów. Sytuację Europy trudno porównać z sytuacją Izraela, ale na pewno pewne mechanizmy da się przenieść.

    Oni potrafią przetrwać we wrogim otoczeniu.Ich też nazwiemy faszystami, bo się zamykają na kulturę muzułmańską?
    A może to po prostu wola przetrwania, doświadczenie wielu pokoleń przodków i zdrowy rozsądek?

    • Do swojego domu nie przyjmuję nawet przyjaciół, bo ich nie mam :)

      • To z jednej strony fajne, a z drugiej irytujące – że z Tobą to nigdy nie wiadomo.

        Serio pisze? Ironizuje? Szydzi? Bawi się w cynika?

        Jak żyć, Tomku, jak żyć?

        A jak dużo masz w swym otoczeniu ludzi, którzy chcieliby zostać Twoimi przyjaciółmi?
        ;)

        • Nie szydzę. Mój dom to mój azyl. Nikt nie ma do niego wstępu poza mną i sprzątaczką.
          Co do przyjaciół, wydaje mi się, że więcej wśród nich jest takich, którzy chcieliby bym był ich przyjacielem, bo jestem blogerem.
          Przyzwyczaiłem się do tego.

          • Jestem w kropce.

            Kobiet też nie zapraszasz?
            Czy też potencjalna druga połowa musi mieć „papiery na sprzątanie”?

            Wybacz, nie mogłem się powstrzymać ;)

            A tak już zupełnie poważnie, to ładnie to ujął Kapuściński:

            „Im wyższy postawisz sobie cel, tym bardziej będziesz samotny”.

            Tomek,

            nie pozostaje Ci nic innego, jak ograć owych „przyjaciół”. Nie tylko idioci bywają pożyteczni. „Cwaniaki” również ;)

          • Maciej Nowicki

            Tomek nie zna pojęcia ‚Kobieta’… Celibat4ever!

          • Krążą takie słuchy. Ale myślałem, że to tylko plotki :)

    • jusia

      A ja bym przyjęła!

      • 2 pytania:
        1) kogo?
        (tylko uchodźcę czy może np. też „dobrego ziomka imigranta”, który lubi „ubogacać kulturowo” do woli i wbrew woli)
        2) na jakiś zasadach?
        (własnych, a może przyjmując jego)

    • Maciej Nowicki

      Do siebie bym nie przyjął, tak jak nie przyjmuję bezdomnych, sierot i starców bez rodziny, a jakoś gdzieś jest dla nich miejsce i nie gardzę nimi gdy spotkam takich na ulicy, nie krzycze ‚nie ma tu dla was miejsca!’. To też ludzie. Po to żyjemy w cywilizowanym świecie, aby niewielka część owoców naszej pracy przeznaczana była również na osoby w trudnej sytuacji życiowej. Kwestia organizacji, aby uniknąć ekscesów jaką sobie zafundowali nasi europejscy przyjaciele. Argument ‚a ilu sam byś przyjął pod dach?’ w dyskusji na temat uchodźców jest debilny.

      • >>> „Argument ‚a ilu sam byś przyjął pod dach?’ w dyskusji na temat uchodźców jest debilny.”

        A mi się wydaje, że bardziej debilny jest ten tutaj Twój ;)

        Jeśli potraktować to dosłownie, to faktycznie. Ale „pod swój dach”, czyli do domu, można – i powinno się – rozumieć także przenośnie.

        Dom to więcej niż budynek (stąd ‚home’, a nie ‚house’). To ludzie i wszystko to, co tworzą. Także zasady, zasoby, atmosfera.

        Wychodząc od domu łatwiej jest rozważać kwestię szerszą – przyjmowanie na poziomie państwa. To też dom.

        To system terytorialny, ale przede wszystkim SPOŁECZNY. To ludzie i wszystko to, co tworzą. Także atmosfera, zasady, zasoby.

        Argument „pod swój dach” jest świetny jeszcze z jednego powodu.

        Uzmysławia, że to kosztuje. W domu kosztuje Ciebie. Ty wytwarzasz (/posiadasz) zasoby. To Twoja decyzja, co z nimi robisz. To Ty dzieląc się uszczuplasz własne.

        Bez myślenia w takich kategoriach mamy potem takie „cuda”:

        >>>”Po to żyjemy w cywilizowanym świecie, aby niewielka część owoców naszej pracy przeznaczana była również na osoby w trudnej sytuacji życiowej.”

        Serio TO jest celem życia w cywilizowanym świecie? :)

        Bo jeśli tak, to dlaczego tylko „niewielka część owoców naszej pracy”? :)

        Najwyraźniej masz jeszcze jakiś/jakieś cel/cele, które stawiasz wyżej i na które przeznaczasz WIĘKSZĄ CZĘŚĆ owoców własnej pracy.

        A’propos, jaką część owoców swojej pracy obecnie przekazujesz „na osoby w trudnej sytuacji życiowej”?

        I drugie pytanie: ile środków (własnych, rzecz jasna) byłbyś gotów przeznaczać miesięcznie na utrzymywanie imigrantów?

        I trzecie: jak długo byłbyś gotów ich utrzymywać? Przez miesiąc, rok, do końca życia?

        PS Wesołych Świąt. I mnóstwa równie wesołych myśli. Przyznam, że mnie rozbawiłeś. Dziękuję :)

  • Jaka dobra, mocna puenta!

  • Gosia Brzóska

    Poczytaj sobie, z jakimi problemami borykają się grupy rekonstrukcyjne zajmujące się akurat Niemcami w czasie drugiej wojny światowej. To jest szczyt bezsensu i głupoty. :)

  • Marzi

    Tomku, uwielbiam Twoją inteligencję I dystans do wielu spraw. Niestety wielu rodaków takiego dystansu nie posiada. Najmniejszą głupotę biorą do siebie. Podoba mi się to, w jaki sposób od wielu lat rozprawiasz się z durnymi stereotypami.

  • jusia

    W punkt! Pamiętam te aferę z czapką…. do tej pory nie wiem o co tyle szumu….

  • Michał Mikina

    A co ma wspólnego „Polska dla Polaków” z nazizmem? Nie można już być nawet skromnym nacjonalistą w tym poprawnym politycznie euronazilandzie. Nie chcesz muzułmanów? To jeb: odbieramy fundusze i straszymy sankcjami. Jak Hitler w 39. On też chciał tylko korytarza eksterytorialnego. Po co nam ci emigranci? Mam przypomnieć co się działo jak hitlerowcy weszli do Polski w 1939? Kto ich witał kwiatami? Ano właśnie mniejszość niemiecka. Gdybyśmy mieli w Polsce zdrowy nacjonalizm jaki proponował Roman Dmowski, do takiej żenady nigdy by nie doszło.

    • W myśl zasady „nigdy nie porównuj niczego do Hitlera”: porównywanie Unii Europejskiej, do działania Trzeciej Rzeszy, jest koszmarnie nietrafione ;)

    • „Zdrowy nacjonalizm” to raczej oksymoron.

  • Dajcie już spokój z tymi imigrantami. Kto chce, to niech ich do siebie do domu weźmie. I niech zapewnia im wikt i opierunek za swoje ubogacając się kulturowo.

    • lonestar

      No właśnie, Woody Allen ze wszystkimi się nie ożeni.

  • Ludzie w skali zachowują się głupie. Ludzie coraz bardziej mnie przerażają… W szczególności Ci najmłodsi – oni naprawdę żyją w innym świecie.

  • Robert Walczak

    Dobry tekst.

  • Najbardziej Cię lubię właśnie za obnażanie obłudy Polaków <3
    To teraz dorzucę jeszcze do tego swoje trzy grosze, związane z książką, której nikt nie czytał i dlaczego nie ma szans, żeby wydano ją w Polsce:

    -Hitler był zagorzałym katolikiem.
    -W Mein Kampf podkreślał, że jego "dzieło" jest dokonywane w imię Boże (konserwatywna, czyli ta szeroka Masoneria od zawsze uznawała Boga, jako Wielkiego Kreatora Wszechświata).
    -Watykan wspierał jego działalność. Sam Papież przyjeżdżał specjalnie na jego wiece, a w dowód wdzięczności, Hitler opodatkował wszystkich niemieckich katolików dziesięcioprocentowym podatkiem na rzecz Watykanu.
    -Działalność humanitarna kościoła za czasów wojny i po jej zakończeniu, pozwoliła na ucieczkę nazistów, poprzez wmieszanie ich w tłum uchodźców. Dlatego tak niewielu z nich zostało osądzonych i skazanych.

    Może nawet nie hipokryzja i obłuda, ale skrajna niewiedza. Wesołych świąt katolicy! Dach Kościoła Miłosierdzia Bożego w Tarnowie też ma takie ładne dwa pioruny, ale nikt nie zgłasza tego do prokuratury.

    • W psychiatrykach mamy hitlerów, stalinów, a pewnie także bogów, papieży, a nawet komiksowych superbohaterów.

      To, że ktoś ogłasza siebie kimś, nie oznacza jeszcze, że faktycznie tym kimś jest.

      Co do Kościoła, to pięknie to ujął jeden z bohaterów Gaardera (parafrazuję):

      Ludzie uczynili w imię Boga wiele rzeczy, których niebo się wstydzi.

      Owocnych myśli życzę.
      Święta to dobry czas na refleksję.

      Mała rada od serca.
      Krytykę myśli warto rozpoczynać od siebie.

      • A to nie było oczywiste, jasne i klarowne, że z Hitlera żaden sługa Boży? Fakt jest jeden – był zagorzałym katolikiem. Jak mówi Słowo – „Po owocach ich poznacie. Dobre drzewo nie przynosi złych owoców”. Jeśli Kościół katolicki jest tym drzewem, sam sobie odpowiedz kto jest jego owockiem… Miłych przemyśleń i zaczynania od siebie.

        • NIE.

          Faktem jest co najwyżej to, że TWIERDZIŁ i/lub UWAŻAŁ SIĘ za zagorzałego katolika.

          Czy jeśli ksiądz pedofil (czynny, żeby nie było) stwierdzi, że jest gorliwym sługą Bożym, też uznasz, że nim jest, tylko dlatego, że tak twierdzi i/lub uważa?

          I co, winny będzie Bóg, bo to jemu służy?

          A jeśli facet, który bije kobietę, zmuszą ją do seksu, traktuje jak przedmiot i swoją własność, stwierdzi, że jest w niej zakochany, też uznasz, że to miłość?

          I co, właśnie miłość potępisz, bo przecież jest zakochany?

          >>> „Jak mówi Słowo – „Po owocach ich poznacie. Dobre drzewo nie przynosi złych owoców”.

          Brawo, doskonały cytat.

          Masz z jednej strony słowa Hitlera, a z drugiej czyny. To te ostatnie definiują, kim naprawdę był. Choćby i wbrew słowom/wierze/przekonaniom.

          Podobnie rzecz się miałaby z księdzem pedofilem i jego służbą Bogu.

          Tak samo z miłością. Nie jest słowem. I nawet jeśli nie da się jednoznacznie stwierdzić, czym miłość jest, to z całą pewnością nie jest złem, czyli ani przymusem, ani gwałtem, ani zadawaniem bólu.

          >>> „Jeśli Kościół katolicki jest tym drzewem, sam sobie odpowiedz kto jest jego owockiem…”

          Doskonale ujęte. Znowu.

          Pytanie brzmi: czy ów Kościół aby na pewno jest katolicki, czy tylko takim się tytułu?

          Są zasady. Są dogmaty. Wystarczy przyłożyć papierek lakmusowy.

          Z całą pewnością Kościół wyniósł się do rangi Boga. Rości sobie prawo do odpuszczania grzechów, definiowanie, którego dnia jest szabat. I wiele innych rzeczy.

          Można chyba powiedzieć, że wiara już dawno została przesunięta (patrz: „Pomniejsze bóstwa” Pratchetta) z Boga na Kościół, „nieomylnego” neo-omphalosa, innych kapłanów, obrzadek, rytuały itd.

          Pytanie: czy to jest prawdziwy sens katolicyzmu (i szerzej – chrześcijaństwa), czy jednak wypaczenie?

          Czy Kościół, który podobno służy Bogu, a de facto wcale nie, jest prawdziwym Kościołem, czy tylko się podszywa?

          Tobie również miłych przemyśleń i zaczynania od siebie :)

          • Mogę się przyczepić tylko do tego, co powiedziałeś na temat Szabatu, bo ten kościół nie świętuje ostatniego dnia, jak nakazano w dekalogu, tylko pierwszy. I wcale się z tym nie kryje, bo wszyscy wierni o tym wiedzą – fragment liturgii: „Razem z Tobą świętujemy pierwszy dzień tygodnia…”

            A co na to Słowo? „Sześć dni robić będziesz i wykonasz całą robotę swoją, a ostatniego odpoczniesz”.

            Jeśli to nie na złość Bogu, to ja nie wiem jak to nazwać. A z resztą więcej Przykazań kościół zmienił, bo jednym z najważniejszych jest „nie czyń sobie żadnych podobizn Bożych”, a tu krzyże, Maryjki, obrazy.

            Nie czyń podobizn, to znaczy ŻADNYCH takich rzeczy. Przykład – gdyby Jezus został powieszony, modliłbyś się do szubienicy i takowa stałaby przy każdej drodze.

            Co do ostatnich życzeń, powtarzasz się, bo już mi tego życzyłeś w poprzednim komentarzu ;)

          • I jak tu nie mieć – po kibicowsku – „kosy” z Kościołem ;)

            A tak zupełnie poważnie, to tematu nie zgłębiałem, a tylko liznąłem. Ale nawet to daje do myślenia.

            Widzę, że mamy więcej wspólnego, niż mi się zdawało.

            Wczoraj obejrzałem film „Złodziejski kodeks”. Pada tam kwestia błędnych założeń (i unikania zakładania z góry).

            Guilty :)

            „…powtarzasz się, bo już mi tego życzyłeś w poprzednim komentarzu ;)”

            Repetitio est mater studiorum? ;)

  • Pionierka

    Mnie się ta koszulka skojarzyła z fetyszową imprezką gejowską w klimatach militarnych :)

  • Na moje oko Reserved doskonale wiedział co robi. Takie wardęgizowanie generalnie ma krótkie nogi.

    • Anka Górajka

      Wiedział, wiedział – tez tak myśle.

  • edmun

    Wiesz.. Może to dla Ciebie fanaberie celebryty, może to dla Ciebie tylko koszulka przypominająca faszystowskich Niemców ale jeśli byłeś za młody żeby posłuchać dziadka jak o tym opowiadał to raczej nie masz żadnego prawa aby wypowiadać się w taki sposób o tym, że Polacy czy też świat nie lubi Hitlera. Wiesz Kominku. Są pewne granice, a Ty starasz się udowodnić że jeśli znana marka trzepiaca kasę na tym, że w centrach handlowych biegają lemingi, wypuszcza produkt który jednoznacznie się kojarzy z czasem, kiedy ludzie byli masowo mordowani w imię faszystowskiego totalitaryzmu, to wg Ciebie mamy klaskać i się cieszyć?

    • S.

      „to raczej nie masz żadnego prawa aby wypowiadać się”
      A Ty masz prawo wskazywać osoby, które mają prawo się wypowiadać, a które powinny milczeć ?

  • Robert Hard

    Z tego co pamiętam mundury hitlerowcom zaprojektował Hugo Boss. Znał się na robocie jak nikt. Taki mundur od razu dawał 50 punktów do charyzmy :) Wystarczy porównać wdzianko SS-mana i sowieckiego politruka. Stąd zrozumiały jest pociąg Reserved do sprawdzonej klasyki.