Nie zauważysz kiedy umrę | JasonHunt

Nie zauważysz kiedy umrę

A nawet jeśli, to będziesz miał to w dupie. W porządku. Ja też mam cię w dupie. Możesz liczyć na mnie tylko wtedy, gdy żyjesz i coś mi dajesz. Przestań dawać, a staniesz się bezużyteczny.

Jakoś tak w połowie listopada przestałem pisać. W grudniu wrzuciłem tylko ranking i jeden post sponsorowany. Początkowo po prostu cieszyłem się ostatnimi dniami w Bangkoku i nie miałem głowy do pisania bloga. W połowie grudnia zaczęła się pierwsza edycja mojego szkolenia MasterClass: Bloger. Pochłonęło mnie to całkowicie i ku swojemu wielkiemu zdziwieniu odkryłem coś, czego nie doświadczyłem nigdy odkąd jestem blogerem – radości tworzenia dla nielicznych. Zawsze pisałem dla tysięcy. Blog, książki, social media –  ilość moich odbiorców w tych miejscach jest liczona w tysiącach lub setkach tysięcy. Na szkoleniu tych osób były „zaledwie” setki, w tym 50 (taki był limit) miało ze mną prywatny kontakt. Było to wspaniałe doświadczenie, pewien rodzaj prywatności i bliższych relacji z odbiorcami, której wcześniej nie znałem.  Myślę, że trochę ich nauczyłem, bo wiem, że wypuściłem dobry produkt, ale i oni otworzyli mi oczy. Już nie mam obaw o nagrywanie audycji. Ba, nie mam nawet obaw o pokazywanie się w wideo na żywo. Mój pierwszy webinar trwał trzy godziny, do późnej nocy. Kolejny w niedzielę (tylko dla 50 osób). W międzyczasie nagrałem kilka audycji na blog, które zacznę od tego tygodnia publikować. Pierwsza będzie dosyć mocna, trochę w kominkowym stylu, bo o relacjach damsko-męskich z gościem, który lubi walić prosto z mostu.
A co do „MasterClass: Bloger” – zimowa edycja się skończyła. Następne zapisy najwcześniej w marcu. Ponownie będzie limitowana ilość uczestników.

Myślałem, że jak tylko „MasterClass: Bloger” się skończy, wrócę do pisania bloga i nie będę szukał wymówek. Miesięczna przerwa sprawiła, że statystyki miałem najgorsze w historii, no ale jak może być inaczej, skoro nic nie pisałem? A jednak nie wróciłem. Przeczekałem jeden tydzień, drugi, trzeci.

Poza znajomymi i czytelnikami książek, którzy w tym czasie do mnie pisali, nikt nie pytał, co się ze mną dzieje. Czy jeszcze żyję? Czy mam jakiś kryzys? Może w czymś pomóc? Nie dziwi mnie to, bo ja też nie zauważam, kiedy ktoś nagle znika. Nie dopytuję się blogerów, czy mają jakiś problem, który chcą przedyskutować. Jesteśmy dla siebie tylko wtedy, kiedy cokolwiek tworzymy i tym samym przypominamy, że wciąż istniejemy.

Ach, przepraszam. Parę osób o mnie pamiętało. Parę osób napisało mi, że się skończyłem, że nudy na blogu, że przestają mnie czytać. Standard. Pomyślałem, że przeczekam ich wszystkich i wrócę do bloga wtedy, kiedy znowu będzie na nim pusto. W ciągu ostatnich 2 miesięcy pojawiły się bodajże tylko trzy publikacje, ostatnia zaś 5 tygodni temu. To chyba wystarczający czas, aby mieć pewność, że nie została tu żadna trująca dupę kurwa, żaden malkontent i chyba wystarczający czas, abym mógł twierdzić, że zaczynam od początku. Uwielbiam to. Uwielbiam coś tworzyć. Osiąganie celów mnie demotywuje i rozleniwia, a miałem bardzo dużo czasu na przemyślenie, jaki chcę mieć 2017 rok i dokładnie wiem, co w tym roku zrobię. Blog leży, social media mi leżą, Insta trzyma mi tylko Piesia, a jeszcze trzeba zaktualizować poradniki i wydać książkę, która ma już kilka miesięcy opóźnienia. Nad tym wszystkim już sobie pracuję. Już się nacieszyłem byciem martwym. Teraz tak powoli będę sobie wszystko budował.

PS Jeśli przeczytałeś cały tekst, to gratuluje. Jesteś wśród nielicznych, którzy go zobaczą w pierwszych dniach publikacji. Buzi, kocham cię, tęskniłem, przytul mnie, jesteś dla mnie wszystkim.

PS A jeśli cały tekst przeskrolowałeś, czytając tylko pierwsze zdania akapitów, oto skrót dla ciebie: pierdol się i nie wracaj.

  • To ja cierpliwie czekam na audio :)

  • Co za pomysł z tym kończeniem się, skoro ty się ciągle zaczynasz ;).

  • Tekst przeczytałam cały i oddaję uściski ❤

  • Jak nic, skończyłeś się, znowu.
    By zacząć, znowu. Tak trzymaj.

  • Patrycja

    no w końcu jesteś :) czekałam, zaglądałam tu i tam, a może nawet się martwiłam, dobrze, że jesteś :)

  • Powodzenia z planami :)
    ps. to raczej normalne, że osiąganie celów demotywuje. Ale wróć już na dobre, tęsknimy.

  • Uściski!

  • Nie jesteś jakimś moim super bliskim kochankiem bym pisała do Ciebie jak tam, co tam, pomóc w czymś? Wszystko ok, bo umilkłeś? To jeszcze nie ten etap relacji. Ale myślałam o Tobie :)

    TULĘ!

    • Mogę wiedzieć w jakich sytuacjach myślałaś o nim?

  • No już już – nadal czekam na format video ;)

  • Ewa Głębocka

    Niech się pierdolą. I spierdalają, słuszna koncepcja.

  • W ciągu życia wielokrotnie coś kończymy, po to aby coś zacząć… mocniejsi i bogatsi o to, co właśnie skończyliśmy. Przytulam i wspieram.

  • Kucyk92

    A rozwiązanie konkursu z golarką juz było? – nie noo.. bardzo mnie interesujesz. Martwię się.

  • Ania Siudak

    Dzień dobry kochanie, gdzie nasza koza? :) Nie chcemy, by koza umarła :) Pozdrawiam.

  • Ja obstawiałam, że balujesz po udanej edycji kursu… Każdemu się należy urlop.

  • Eee tam. Ludzie boją się przyznać, że myśleli tak: Qrna, ale się nachapał kasiury, że pewnie leży gdzieś na plaży i nawet mu się nie chce klawiatury stuknąć. Przyznam się, że spojrzałem przynajmniej raz w tygodniu czy jest coś nowego, ale pomyśleć, że ci się coś stało? Licho złego nie bierze. Ale dobrze, że przeprosiłeś się z klawiszami.

  • Wiedziałam, że wrócisz. Zawsze wracasz :)
    P.S. Od dawna cieszę się stałą, wracającą liczbą czytelników. Jakość, nie ilość :)
    Pozdrawiam!

  • No cześć ;)

  • Katarzyna Kplan

    szkoda że nie wrzuciłeś zdjęcia Piesi. Byłoby ładniej

  • Gdy wszyscy zaczynają nowy rok na pełnej, dobrze jest właśnie zatrzymać się, przeanalizować zeszły rok, osiągnięte i nieosiągnięte cele i ruszyć, ale z wiedzą i świadomością tego, co się sprawdzało (Piesia), a co nie. Czekam na kolejne podcasty.

  • Michal

    elo i też się pierdol ;)

  • Dominika Koz

    Ta długa przerwa sprawiła, że nadrobiłam wiele tekstów z archiwum, więc w sumie to dzięki za ten czas :) Ale.. dobrze, ze wróciłeś :)

  • KarrStarr

    Koza… brakuje mi kozy. I Piesi. I tak w ogóle to fajnie, że wróciłeś. I też Cię kocham, tęskniłam, buzi, przytulam mocno do 85D.

  • Dlaczego uważasz iż czytelnik jest półgłówkiem nie potrafiącym myśleć.

    Jak wypuszczałeś książki także miałeś małe przestoje i jest to zrozumiałe. Tak samo było ze szkoleniem. Chyba każdy ledwo myślący człowiek zdaje sobie sprawę z czasu jaki pochłaniają takowe działania i jak będzie wyglądał twój blog w trakcie ich prowadzenia… Zapewne rok 2017 będzie opiewał w mniejszą ilość publikacji – I bardzo dobrze, bo oznacza to jeszcze więcej kasy dla ciebie z innych źródeł niż blog.

    Drugą sprawą jest wizerunek jaki wykreowałeś – Nikt nie widzi człowieka lecz blogowego króla. A jak wiemy królowi tyłka byle kto nie zawraca… Z racji pełnionego stanowiska nawet robienie kupy jest ważniejsze niż zawracający głowę.

    Do lepszego jutra,
    Kant, twój ostatni czytelnik.

    Ps. A teraz pozwól, bym bez skrupułów sprawdził czy ludzie poszli się pierdolić ;)

  • Lena Sokołowska

    Tak szczerze, to nie tęskniłam. Cały czas mam Cię pod ręką, bo czytam Twoje książki jedna za drugą (Thorna póki co odpuszczam – wybacz). Też wiem jaki będzie mój 2017 rok – wkraczam do blogosfery. Trzymaj kciuki, żebym nie zgasła słomianym dymem. Wiem, że i tak masz to w dupie. ;)

  • Przeczytałam. Do końca. Słowo w słowo. Żeby nie było.

  • Buziaczki buziaczki ;*

  • Pionierka

    Jakbyś umarł, to by Pudelek napisał.

    • Nie ważne kto, tylko w jaki sposób… A znając finezję Pudelka. Piękną śmiercią odszedł nasz Kominek- spalił się.

      • Albo „Śmierć zapolowała na Hunta”.

  • :)

  • To prawda, nikt nie zauważy. Nikt nie uroni łzy. Nikogo to nie obchodzi.

    Chodzi o to, że wielu z nas oszukuje się, że ma wokół siebie pełno życzliwych osób. Jednak tak naprawdę jest ich tylko garstka. A w niektórych przypadkach, jesteśmy całkowicie sami.

    Kiedy jesteśmy im potrzebni, inni są przy nas. Kiedy tracimy siły, inni odwracają się na pięcie. To smutne, jednak jeżeli nie zderzysz się z prawdą, może cię to kiedyś zaboleć jeszcze mocniej.

    Żyjemy w gronie nielicznych osób, których los nas szczerze interesuje. I możesz się oszukiwać, że twoja przyjaźń przetrwa wszystko, jednak tak naprawdę nigdy nie możesz być tego pewien.

    Ci którzy mają być, to będą. Wszyscy inni, to zbędny balast. Chwasty, które prędzej czy później, będą chciały wyssać z ciebie wszystkie soki. Dlatego nie przejmuję się tym, że nie zauważą kiedy umrę. Nie przejmuję się, bo wiem, że ich śmierć również nie wywróci mojego świata.

  • Urszula Jeziorska-Kosmann

    Przeczytalam calosc, jak wszystko co napisales.
    Po prostu lubie Twoje teksty, a i wyobraz sobie, ze jak nic nie publikowales to czytalam te starsze, takze bylas obecny w moich myslach. Pozdrawiam🤗

  • Pięknie :D

  • Ale tak serioserio – chciałbyś, żeby ktoś totalnie Ci nieznajomy napisał, że w mediach socjalnych Cię nie ma i się martwi co u Ciebie?

    • Czy chciałbym to nie wiem, ale chyba nie obraziłbym się na to.

  • Karol

    Całość, miło mi ;D
    Pozdrawiam
    PS Dobrze, że wróciłeś

  • Czekam na reaktywację kominotek, dawno tam nie było nowego wpisu.

  • Audio to dobry pomysł. Ostatnie (3 listopada, ale ten czas leci), w którym opowiadałeś o sobie, było interesujące i można było się nawet lekko uśmiechnąć.

  • Buzi. Czekoladkę?

  • <3

  • Nina Kurzyna

    tęskniłam ;)

  • ❤️ Oj tam, oj tam…zaraz umierasz…w branży finansowej zwykło się mawiać „jesteś tyle wart ile Twój ostatni kwartał”. Ja widać to zajebiste powiedzonko jest uniwersalne…
    Pamiętasz co pisałeś jakiś czas temu…otaczajmy się ludźmi, którzy nas motywują, którzy mają pozytywną energię (nie żebym wierzyła w bioenergo terapie), tworzymy dla siebie (nasze ego też jest ważne 😉) i dla tych, którzy tego chcą, chcą nas czytać, bez łaski i zbędnej spiny. A cała reszta, której coś nie pasuje niech się walcuje…dobre wietrzenie pomieszczenia, raz na jakiś czas jest wskazane- dla zdrowotności. Powiało u Ciebie świeżością 👍🏼.

  • No pięknie :) Lubię takie teksty, trochę mi przypominają Ciebie z czasów, gdy pierwszy raz spotkaliśmy się na appm (stulecia temu). Good to know you’re alive :)

    • Faktycznie stulecia minęły. Mroczne czasy:)

  • Lubię takie Twoje teksty :)
    I hmmmm tęskniłam :)

  • Szymon

    Miło Cię znów widzieć, co dwa dni wchodziłem na bloga licząc na nowy tekst. Nic nie zastałem, ale w dalszym ciągu wierzyłem, że wrócisz! <3

  • Karolina :)

    Dobrze że istnieje facebook, dał mi znać, że żyjesz i dalej tworzysz :)
    Miło Cię znowu czytać :*

  • O w mordę. Cały przeczytałam.
    Pewnie dlatego, że naiwnie myślałam, że na dole jest konkurs.

  • Joanna Wu

    jestem u Ciebie od niebieskiego bloga, ale rzadko komentuje. Fajnie natomiast patrzy się jak zmieniają się ”twarze” w komentarzach, jedni przychodzą inni odchodzą. Cos, co pozostaje jednak stale, to grupa takich bliższych/bardziej zżytych osób (która tez z czasem ulega zmianie). Tak czy inaczej, to pokazuje jak blog nieustannie ewoluuje, dopasowuje do czasów jakie nadchodzą. Jednocześnie wiele starych tekstów pozostaje nadal aktualnych. Ostatecznie wychodzi na to, ze Kominek dobry na każdy czas ;-) bez względu na to pod jakim pseudonimem występuje. Wiec może trochę późno, jak na życzenia noworoczne, ale życzę Tobie, sobie i pozostałym czytelnikom, kolejnych lat z wieloma wspaniałymi tekstami twojego autorstwa.

  • Dobre i mocne to. Trzeba przyznać, że cholernie prawdziwe. Można się z ogólnym rozrachunkiem oczywiście nie zgadzać, no ale błagam tak to w końcu wygląda. Może gdyby tak zniknąć na dłuższy czas, to wtedy może by to wywołało jakieś większe poruszenie i szok. Są pewne rzeczy, których ludzie nie dostrzegają bo mają to w dupie dopóki coś istnieje…gdy znika to pojawia się zdziwienie.

  • Asia

    No i super :)

  • Przeczytałem na szczęście bez skrolowania. Na szczęście, bo wolę wrócić jeszcze. Tak się zdarzyło, że trafiłem na ciebie ostatnio, więc jestem nowym czytelnikiem do kwadratu.

  • Rzadko Cię czytam, przyznaję. Zauważyłam jednak Twe zniknięcie i zaglądałam co jakiś czas, by sprawdzić czy wróciłeś. Bo czy możliwa jest polska blogosfera bez Ciebie? Pewnie tak, ale to już nie byłoby to samo ;)

  • Mam to samo. Tylko, że w moim przypadku zwalam wszystko na bejbi blues.
    Buzi. I z niecierpliwością czekam na kolejną edycję kursu :)

  • Kilka razy zajrzałem podczas blogowej ciszy :) Skoro nie pisałeś to miałeś coś do zrobienia i tyle w temacie. Po co zawracać dupę. Z drugiej strony byś dostał fioła jakby nagle posypały się tysiące wiadomości „co się z Tobą stało?”, „Żyjesz?” itd.

  • Przeczytałem cały. No to buzi :*

  • Czytałam do końca, buziaki:* Dobrze, że wróciłeś

  • Ja używam feedly, więc nie odwiedzam blogów, na których nie ma nowych tekstów. To wygodne rozwiązanie. Dziwi mnie, że tak mało osób z niego korzysta.
    Dodatkowo, w Twoim przypadku, czekam na kozę. Za nią już zaczęłam tęsknić :-D

    • Mam podobnie z Bloglovin, tylko czasem w jakimś zupełnie losowym momencie najdzie mnie, że hej – o tym co słychać u X to już z milion lat nie słyszałam…

      • To ja wtedy zaglądam na sociale :-) I często się okazuje, że blog zmienił adres lub przestał być prowadzony…

  • <3

  • Poznałem Cię na tyle, że doskonale wiem,.. im dłużej cicho tym większe wow i głośniejsze pierdolnięcie będzie na wejściu ;)
    Nie zawiodłeś :D
    Z drugiej strony, nie wstydź się przyznać, że brakuje Ci czasem nas maluczkich ;)

  • Maria Izabella Rękawek

    Ojeju, jak uroczo. Fajnie, że wracasz C;

  • Aż mi się… zrobiło głupio, że nie napisałem i nie zapytałem, czy wszystko gra. Ale tylko przez chwilę. Bo mnie też nikt nie pyta. Nie tylko na blogu (he he, nie ma tam kto pytać…), ale i w życiu realnym. Zostały tylko osoby, z którymi mam styczność na co dzień w pracy i na studiach, i moja jedyna, ostatnia przyjaciółka – moja Ukochana. I w sumie… tak, inni niech się pierdolą.

    Ale ej weź pisz częściej.

  • Arleta O.

    Boski wpis <3
    Love u!

  • iii skoro piszą, że się skończyłeś i że nudy to kochają i pamiętają. Gderaniem starają się zmotywować Cię do pracy. Zupełnie jak w małżeństwie. Jak żona nie krzyczy – to nie kocha :D
    Buzi

    • Niech buk mnie chroni przed małżeństwem. Żony pragnę tak jak dzieci, a dzieci pragnę tak jak marcepanowych batonów.

      • Nie wiesz, co tracisz, serio. Te wrzaski, nieprzespane noce, pierdolnik w domu 5 minut po sprzątaniu… Nieocenione doznania. Swoisty sport ekstremalny ;)

  • Naila

    Po prostu cierpliwie na Ciebie czekałam. Buzi!

    • W niusleterze :)

      • Naila

        Właśnie otrzymałam i niusa i kozę :)

  • Cześć :)

  • To tym bardziej dzięki za odpisanie na maila w martwym okresie. Jednak dobry z Ciebie chłop.

  • Tęskniłem <3

  • Natalia_21

    Ja też dziękuję Ci za to. Obiecuję, więcej tak nie zrobię… :D

  • Pierdol się Kochanie 🙂 Tworzenie daje cholernie przyjemne slow-flow I uzależnia. Witaj w klubie. A cele? Jak ktoś lubi zaliczanie…

  • Mogę potwierdzić, że szkolenie MasterClass Bloger zostało profesjonalne przygotowane i było warte każdej wydanej złotówki. Dużo porad jak skutecznie działać oraz dodatkowo możliwość wymiany doświadczeń z innymi blogerami. Polecam

    • Potwierdzam. Warto. Bardzo warto.

    • Potwierdzam. Warto. Bardzo warto.

  • Nikat

    kiss kiss bang bang. Wiemy że żyjesz bo Piesia na Insta :)

  • Chciałam wrzasnąć: „Tomasz, zauważę, że umarłeś, bo książki nie będę mogła kupić!”. Potem zmieniłam zdanie, bo nie chcę bana za Tomasza. Doszła moja wersja „Social Media Start”, szara i ponura, więc molestuję ją zakreślaczem. Teraz jest szara i ponura z dodatkiem hot pink. Nad jaką książką pracujesz?

  • W formie ;) Wybaczam not-happy-end i czekam na więcej. Cisza dla mnie to naturalny element tworzenia. Zastanawiałam się, gdzie Jesteś i co słychać, jednak przyzwyczajona do baraku regularności ;) uznałam, że w swoim czasie wrócisz. I oto Jesteś – wszystko zgodnie z planem. 3mam kciuki i powodzenia!

  • Zniknąłeś akurat w momencie, w którym Cię poznałam (wcześniej nie bardzo interesowałam się blogoświatem). Przeczytałam znaczną część tekstów, kupiłam książki i czekałam na najświeższe posty. Czekałam… czekałam… i się doczekałam! Dobrze, że już jesteś! :)

  • Ja tez ostatnio mam dziwne wrażenie, że na blogu większość ludzi obchodzę tylko wtedy, gdy mogę im pomóc w blogowaniu, a ogólnie to by nawet nie zauważyli mojej nieobecności. Przykre, ale takie życie.

  • Eda

    Ja tam nie pytałam czy umarłeś, bo twoje przerwy w blogowaniu to nic nowego. Myślałam, że albo skupiasz się na szkoleniach, albo znowu zmieniasz bloga, albo że w końcu znalazłeś w tej Azji swojego ptaka ciernistego krzewu i nie masz czasu na duperele.

  • Olga Diana Jasińska

    Tak się kończy sprawdzanie skrzynki raz na miesiąc.

    Witaj z zaświatów :)

  • Malami

    Trafiłam tu z polecenia jako detoks od blogów parentingowo – lajfstajlowych. Tak jak kiedyś do dobrego szewca. Zaczęłam czytać i w dwa dni przeczytałam wszystkie teksty.Szowinistyczne, błyskotliwe, obraźliwe, aspołeczne i bezpretensjonalne. Teraz czytam w miarę na bieżąco. Przez kilka tygodni echo więc przez jakieś 3 minuty zastanawiałam się dlaczego. Konstatacja była taka. Mój szewc odmawia klientom. Dosłownie mówi „proszę wyjsć, nie przyjmuję zleceń”. Dlaczego tak robi? Bo potrafi uszyć buty. Na miarę, jedyne w swoim rodzaju. Mistrz może sobie pozwolić na wszystko.

  • Martyna Żaczek

    E tam! U Ciebie to wiadomo: albo coś znowu kombinujesz albo tajska masażystka Cię porwała. Dawaj jakąś bombę 😉

  • Martyna Kot

    Taaaa niuńki niuńki i tulaski