Lubię Walentynki i gardzę tymi, którzy nie lubią | JasonHunt

Lubię Walentynki i gardzę tymi, którzy nie lubią

Miała wszystko, czego może potrzebować facet – wysoka, pełne usta, dwie duże piersi, była dziewicą i goliła meszek pod nosem. Miała też trochę w nadmiarze. Na oko wychodziło jakieś 30 kg.
– Ja cię naprawdę kocham – powiedziała mi kilka lat temu.
Jako że nie byłem przygotowany na to wyznanie, a decyzję trzeba było podjąć od razu, odpowiedziałem:
– Jestem gejem.

Była moją pierwszą prawdziwą walentynką. I ostatnią.
Jakiś czas później dowiedziała się, że daleko mi do homoseksualizmu, miała żal i przez to wszelkie powody, by nabawić się urazu do walentynek. Ja także mógłbym znaleźć tysiąc powodów by nienawidzić tego święta i móc to racjonalnie uzasadnić. Miłości mego serca, od których wyczekiwałem choćby jednego czułego słowa, nigdy do mnie nie napisały. Ja sam nie miałem dość odwagi, by jakiejkolwiek koleżance (mowa o latach liceum) wyznać skrywane uczucia. Teraz wiem, że nic wielkiego się nie stało i uniknąłem późniejszych rozczarowań, albowiem z wyjątkiem jednej czy dwóch, wszystkie wyrosły na dorodne pasztety. Dziś są już mężate i dzieciate, w dzień pracują w spożywczakach, a wieczorem siedzą przed telewizorem i wspólnie z ukochanymi napawają się swoim szczęściem.

Walentynki są jednym z nielicznych świąt, które zamiast łączyć, potrafią dzielić ludzi na dwa obozy – zwolenników i przeciwników.

Tych pierwszych traktuję z szacunkiem. Tych drugich mam w dupie, ale to właśnie o nich będzie ten tekst.

Co wam się, barany, nie podoba w tym święcie?

Co roku, gdy tylko zbliża się magiczna data 14 lutego, wychodzą na powierzchnię antywalentynkowe uosie i wszem i wobec ogłaszają światu, jakie to święto jest beznadziejne, jaka to komercja i bezsens. Pozują na zbuntowanych, chełpią swoją obojętnością i pogardą dla święta miłości. Wyśmiewają tych, którzy tego dnia chcą w szczególny sposób potraktować swoich ukochanych. Kim są ci ludzie?

Z pewnością jest to grupa naiwniaków, dla których słowo komercja ma zawsze pejoratywne znaczenie. Srają na reklamy walentynkowe, srają na samonapędzającą się machinę konsumpcji, ale nie zauważają, że to święto niczym nie różni się od Bożego Narodzenia czy Wielkanocy. Dlaczego w inne święta tak bardzo nie przeszkadza im komercja? W przypadku Gwiazdki, św. Mikołajów możemy zobaczyć już na dwa miesiące przed 24 grudnia. Dwa miesiące czystej komercji! A jednak, gdy przychodzi czas Wigilii, siadają przy stole, wpieprzają komercyjne żarcie, wręczają i dostają komercyjne prezenty, a wieczór kończą przed komercyjną telewizją. Wszechobecna komercja nie przeszkadza im na co dzień, bo są nią tak przesiąknięci, że jej zapach dochodzi do nich tylko wtedy, gdy zbliża się jedno z najbardziej intymnych świąt – właśnie Walentynki. Bądźcie konsekwentni i wypieprzcie z kalendarza Dzień Kobiet, Dzień Matki i Dzień Dziecka.

Do tej samej grupy należą mądralińscy, których ulubionym twierdzeniem jest

„uczucia należy wyznawać przez cały rok, a nie tylko w jeden dzień!”.

Tym z kolei, w niezrozumiały dla mnie sposób, święto koliduje z codziennością. Nie wiem, kto im zabrania mówić „kocham” przez resztę roku, tak samo jak nie mam zielonego pojęcia, dlaczego właśnie w ten jeden dzień…nie chcą tego robić! Pojebani jacyś.

Daremne to, co piszę, bo wam i tak wykrzywi się morda na widok ludzi, którzy tego dnia w szczególny sposób okazują swoje szczęście. Rozgoryczenie, samotność i głęboko skrywane skąpstwo zastąpicie pieniackimi poszczekiwaniami skierowanymi w tych, którzy ulegli tej cholernej komercji. Żal mi tylko waszych partnerów i partnerek. Jak wiele jest tego dnia nieszczęśliwych ludzi, których partnerzy oznajmili, że nie obchodzą tego święta i jak im przykro się zrobi na widok normalniejszych par. Mało to jest przypadków, gdy smutna dziewczyna na próżno będzie czekała na jedno maleńkie okazanie czułości i spotka się tylko z brakiem zrozumienia?

Jak czulibyście się, gdyby wasza druga połówka oznajmiła, że ma w dupie wasze urodziny, bo ona nie chce dostosowywać się do tradycji i nie złoży wam życzeń, nie wręczy choćby symbolicznego prezentu? Jak czulibyście się, gdyby oznajmiono wam, że nie będzie innych świąt, bo śmierdzą komercją? Wbijcie sobie do swoich pustych łbów, że każdy związek rodzi pewne zobowiązania i jeśli wymyślono walentynki, to nie po to, by dzielić ludzi, ale by ich zbliżać, a antywalentynkowe nastawienie jest obrazem pustki w waszych łbach.
I jeszcze jedno – nie składajcie mi życzeń z okazji Walentynek. To idiotyczne. Wystarczą cycki.

 

 

Opublikowany 14 lutego 2007 r. 

 

 

SMS Newsletter Dodaj do kalendarza 2017-08-08 12:00:00 2017-08-08 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger & Biznes MasterClass: Bloger - 12 LEKCJI, KTÓRE NAUCZĄ CIĘ ZARABIANIA NA BLOGU http://jasonhunt.pl/masterclass-biznes Jason Hunt mail@jasonhunt.media

  • Nie obchodzę walentynek i moja druga połówka również nie, dlatego nikt na tym nie cierpi. Miłość okazujemy sobie każdego dnia przez 365 dni w roku, w walentynki również, mimo że nie mają dla nas żadnego znaczenia. Tak jak Ty, Tomku, gardzisz tymi, którzy nie lubią walentynek, tak jak gardzę tymi, którzy miłość okazują sobie tylko i wyłącznie w walentynki. I nie zaprzeczaj, że nie ma takich par ;)

    • Pionierka

      Nie widziałam jeszcze nigdy ludzi, którzy byliby sobie kompletnie obojętni lub wrodzy i organizowali walentynkową szopkę z jednodniowym wyznawaniem uczuć. Przynajmniej jedna strona jest zaangażowana. Poza tym co innego nie obchodzić walentynek, a co innego rozgłaszać, jakie to okropne i komercyjne święto.

      • To że Ty nie widziałaś, nie znaczy, że nikt nie widział ;)

        • Pionierka

          To widocznie podobne zjawisko jak „piękna, inteligentna, seksowna, samodzielna, zrównoważona kobieta”, która jest sama, bo „nie ma już prawdziwych mężczyzn” i „mężczyźni boją się silnych kobiet”. Też podobno ktoś kiedyś widział.

          • Przykład, który podałam widzę codziennie w domu. Ojczym alkoholik spędza całe dnie w barze, ale w walentynki prezent dla żony jest. Wtedy i tylko wtedy. W żaden inny dzień w roku. Nie będę się z Tobą kłócić, bo nie o to chodzi. Mówię tylko, że tak czasami jest, nie mówię, że to normalne. Żółwik na drogę i luzu więcej życzę ;)

          • Pionierka

            Jeszcze więcej luzu? To już będzie totalna anarchia :)

  • Pionierka

    Ani prowalentynkowo ani anty. Dostałam buziaka, czułości mi nie brakuje na co dzień, ale na romantyczną kolację akurat dziś nie ma szans i nie rozpaczam z tego powodu. Jakby była szansa, to by było dobre wino wieczorem i byłoby super. A najbardziej intymne święto to będzie jak się sami na dwa tygodnie w góry wyrwiemy.

  • Proctor

    Nie wiem dlaczego, ale gdy ktoś mówi „komercja” to mnie szlag trafia, ludziom nie dogodzisz…

  • Wczoraj też o tym pisałam. Nie rozumiem – znaczy sama w tym roku walentynek nie obchodzę – ale nie rozumiem, czemu ludzie aż tak się pieklą o to, że ktoś obchodzi. Nikt im przecież nie każe. Ok, od dwóch tygodni widać serca na witrynach sklepowych, ale… Po co psuć święto tym, którzy chcą świętować. Żyj i daj żyć innym – to dobra zasada. Niestety wiele ludzi jej nie zna. Można nie obchodzić, wolna wola, ale po co zaraz robić zadymę, że walentynki są. Są i miną. Jeszcze u gimbazy takie zachowanie zrozumiem, bo głupie to to i młode, ale u starszych… Jednak jak wszystko – kwestia gustu.
    Pozdrawiam

  • Wojtek Żuchowski

    Ja mam w głębokim poważaniu wszelkie święta i tradycje, łącznie ze swoimi urodzinami, których nigdy nie obchodziłem. A walentynki w praktyce polegają na tym, że się je obchodzi, bo inni obchodzą, i pewnie niewielu jest takich, co to naprawdę „tego dnia chcą w szczególny sposób potraktować swoich ukochanych”. Nie, nie chcą, oni są jak te rodziny, które w Wigilię udają, że wszystko jest w porządku, bo przecież Wigilia… Na szczęście moja najbliższa rodzina od wielu, wielu lat też zlewa święta, w Wigilię jest co najwyżej kolacja w sześć osób, ot spotkanie rodzinne, żadnych prezentów, żadnych choinek, żadnych kolęd.

    • Agata Filewicz

      Wszystko, co napisałeś brzmi jak na wskroś smutny świat. M. in. dlatego uważam, że czasami pozór jest lepszy od olewki. Przynajmniej jest szansa, że jakaś iskra romantyzmu czy uczucia się rozświeci.

      • Wojtek Żuchowski

        E tam. Też pisałem o tym na swoim blogu i moja dziewczyna, osobista cenzorka, kazała mi dopisać, że my walentynki mamy przez cały rok :) W każdym razie kino proponuję jej prawie codziennie, a jestem w nim co najmniej sto razy w roku. Nawet jej zaproponowałem wypad w niedzielę, nieświadomy tego, że to akurat ten dzień, ale w porę sobie uświadomiliśmy, że nie będzie już miejsc. A w Wigilię, jak pisałem, mamy spotkanie rodzinne, tylko że bez tej całej otoczki. Nawet karp jest, „ekologiczny”, bo ojciec ma sentyment, ale to wszystko.

        • To chyba chodzisz po dwa, trzy razy na ten sam film i zaliczasz też poranki :)

          • Wojtek Żuchowski

            W Polskich kinach każdego roku mamy około 300 premier, a ja jestem, powiedzmy, na 100.

          • Albo nie jesteś wybredny, albo pracujesz w multikinie ;)

          • Wojtek Żuchowski

            Nie rozumiem. Pewnie z 90% to repertuar kin studyjnych, a do tego mnóstwo ciekawych rzeczy po prostu nas omija, nie to co we Francji. Mam nawet listę filmów, które obejrzałem w kinie w zeszłym roku:

            Makbet
            Victoria
            Love
            Moja matka
            Młodość
            Demon
            Crimson Peak
            Whiplash
            Who Am I
            Haker
            Hiszpanka
            Turysta
            Pięćdziesiąt twarzy Greya
            Kebab i horoskop
            Mr. Turner
            Dzikie historie
            Son of a Gun
            Fotograf
            Foxcatcher
            Gra tajemnic
            Birdman
            Teoria wszystkiego
            Wielkie oczy
            Kingsman
            Snajper
            Samba
            Co robimy w ukryciu
            To właśnie sex
            Ex Machina
            Sils Maria
            Fanka
            Disco polo
            Focus
            Body/ciało
            Gloria
            Sąsiady
            Party Girl
            Nocny pościg
            Onirica
            System (Child 44)
            Miasteczko Cut Bank
            Kraina jutra
            Rozumiemy się bez słów
            Eden
            Zabójcy bażantów
            Wiek Adaline
            Mad Max. Na drodze gniewu
            Eden
            Timbuktu
            Magical Girl
            Marsylski łącznik
            Manglehorn
            Terminator: Genysis
            Idol
            Klucz do wieczności
            Mission: Impossible. Rogue Nation
            Nowa dziewczyna
            Lost River
            Dar
            Eskorta
            Reality
            Gołąb przysiadł na dachu i rozmyśla o istnieniu
            Nieracjonalny mężczyzna
            O dziewczynie…
            Kryptonim U.N.C.L.E.
            Pieśń słonia
            Karbala
            Wizyta
            Sicario
            Marsjanin
            Legend
            The Walk
            Obiecujący początek
            El Club
            Agentka
            Jurrasic World
            Strefa nagości
            11 minut
            Życie na kredycie
            Pentameron
            Sztuka uciekania
            Cień latarni morskiej
            Pakt z diabłem
            Sól ziemi
            Spectre
            Moja chuda siostra
            Steve Jobs
            Igrzyska śmierci. Kosogłos, część 2.
            Slow West
            Sufrażystka
            Imigranci
            Czerwony Pająk
            Most szpiegów
            Duke of Burgundy
            W samym sercu morza
            Tajemnice Bridgend
            Czarodziejska góra
            Fala
            Poznajcie Harolda
            Rock the Kasbah
            Stare grzechy mają długie cienie

  • Miałeś wtedy dobre podejście do tematu. Uśmiałem się przy tym tekście widząc, że również wyłapałeś wszystkie te sprzeczności. Nie jestem w związku, to sobie odpocznę w lepszym klimacie z tej okazji. Jestem w związku, to spędzę go z drugą połówką. Może z 0,7l…słaby, wałkowany żart. Nie lubię z byle powodu pluć jadem, a zwłaszcza z przyczyny kiedy inni się mogą bawić dobrze, a ja nie mogę. Dobry tekst. Ale to już wiesz…

  • rodzynek

    a ja idę na fali komerchy i Puszek dostał flachę Balantainsa :) zasłużył :)

  • (…) With love, Sarah Grace <3 :-)
    PS. Niech tego roku dotrą na Twoją skrzynkę takie Walentynki, o jakich nawet nie śniłeś :-)

  • No sorry, ale porównywanie Walentynek do Bożego Narodzenia?! Obraziłeś moje uczucia antropologiczne.

  • To nie jest kwestia podziału na zwolenników i przeciwników walentynek. To nie jest nawet kwestia samych walentynek. Wielu ludzi nie lubi po prostu żeby im coś narzucać. Żyjemy sobie normalnie z dnia na dzień, czasami okazujemy partnerowi/partnerce ciepłe uczucia, czasami potrafimy ostro dop***dolić. Życie. I nagle ni z tego ni z owego 14 lutego trzeba się opowiedzieć. Czy jestem za tradycjami polskimi, czy daję się amerykanizować. Czy zarezerwować miesiąc wcześniej stolik w knajpce albo kupić bilety do kina i nie wyjść na buca i hipstera, czy olać temat i zobaczyć jak będzie… Dla mnie osobiście 14 lutego to dzień kiedy właśnie nie da się nigdzie wyjść bo stoliki są już zajęte, bilety wykupione a kupując prezent czuję, że nie do końca jest to moja własna inicjatywa.

  • A propos love, mam dla Ciebie filmik. Sugeruję 1:39. Może jeszcze końcówkę :D
    Ze specjalną walentynkową dedykacją ;-)

  • Tomasz Dudzik

    Zastanawiałem się w tym roku czy walentynki mają sens i doszedłem do podobnych wniosków:
    1. „Srają na reklamy walentynkowe, srają na samonapędzającą się machinę konsumpcji, ale nie zauważają, że to święto niczym nie różni się od Bożego Narodzenia czy Wielkanocy.”
    2. „Do tej samej grupy należą mądralińscy, których ulubionym twierdzeniem jest „uczucia należy wyznawać przez cały rok, a nie tylko w jeden dzień!””
    W Boże Narodzenie jakoś nikt nie mówi, że prezenty powinno dawać się cały rok . :D

  • Ja nie jestem zwolenniczką walentynek, ale to dlatego, że nie mam z kim obchodzić. W innym przypadku pewnie byłabym jak najbardziej za.

  • Piotr Suszycki

    Są ludzie, którzy nienawidzą wszystkich świąt, bo wszystkie święta to komercha i dziadostwo. Nienawidzę ludzi, którym się wydaje, że wszyscy lubią i obchodzą święta Bożego Narodzenia, Wielkanoc i każde inny przejaw odprężenia wśród narodu. To jest tragedia jak dla mnie w tym kraju. Przygotowania jak do wojny, wszędzie dziko napierające i pędzące w zwariowanym tempie tłumy, korki i spaliny. Jak ktoś nie pomyśli i nie kupi sobie wcześniej zapasów, to potem zdycha z głodu, bo wszystko wyludnione i pozamykane. Tragedia jakaś. Wolny kraj, wolny wybór. Jasne. Zwłaszcza dla tych którzy trzymają się z dala od jakichkolwiek religii i chcą sobie spokojnie żyć według swojego planu. Ja nikomu nie wadzę i czuję dyskryminowany, bo ktoś tam sobie zarządził, że świętujemy i bez dyskusji. Kiedy ja nie chcę…

    • Nie histeryzuj! :) [FACE SLAP!] :)

      • Piotr Suszycki

        Staram się tylko im jestem starszy tym coraz trudniej mi to przychodzi :)

  • Oj, Tomek, czasami zbijaja mnie z nog Twoje puenty, jak ta … Walentynki sa po to, zeby przynajmniej raz na rok przypomniec sobie, ze kazdy zwiazek trzeba pielegnowac, bo niepodlewany usycha. A jezeli marketingowcy pod to sie podczepili, czesto skutecznie, to juz inna para kaloszy. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Klaudia

    Właśnie fajna jest ta komercja, bo walentynki to jedyny dzień w roku, kiedy jest w sklepach tyle słodziakowatych pluszaków i innych gadżetów. Tak na co dzień to raczej ciężko je dostać.

  • Michał Mikina

    Walentynki powinny być tylko dla par po ślubie, ewnetualnie narzeczonych mających zaplanowaną datę ślubu. Inni żyją w grzechu i powinni się tego wstydzić a nie się z tym obnosić.

    • zakius

      gr8 b8 m8

  • Adam

    Ja należę do zwolenników Walentynek i traktuję je, jako bardzo miły wyróżnik w ciągu roku. Jako dzień, w którym bardziej niż zwykle można komuś okazać swoje uczucia i spędzić naprawdę miłe chwile z najbliższą nam osobą.
    Poza tym, jeśli ktoś chce obchodzić Walentynki codziennie, to niech zostawi sobie w kalendarzu tylko datę 14.02. a resztę kartek wyrwie :)

  • Cacko świętuje każde święto, niezależnie od tego jakie ono jest. Świętuje nawet dzień wegetarianina – jedząc z tej okazji golonkę i boczek.
    Apeluje więc do wszystkich – kochajmy się! <3

  • Tekst z 2007 roku jest prawie jak spotkanie z dawnym Kominkiem. Poza tym jest fajnym przykładem korzystania z archiwów, o którym była mowa w książkach ;)

  • Co roku przypominam sobie o Walentynkach nie z powodu żadnej komerchy, ale dlatego, że fejsa zalewają narzekania na nie :}

    Kupiłam maxi czekoladę, odpaliłam Netflixa i spędziłam wieczór z osobą, którą kocham najbardziej – ze sobą.

  • Ten kotlet był opanierowany, usmażony, trzymany w lodówce, zamrożony, rozmrożony, ponownie odgrzewany, na powrót zamrożony i tak wielokrotnie. W przyszłym roku może by tak świeżutki? Mogę go nawet rozbić i przyprawić 😉

  • Daniele Karo

    A ja jestem tym obrzydliwcem, który sra na Walentynki. Wypadały bodajże we wtorek, a ukochaną wziąłem na randkę w sobotę, a w środę po Walentynkach kupiłem jej kwiaty i bieiznę, zabrałem na kabaret… I co? I żyjemy… i nawet więcej – jesteśmy szczęśliwi. I (oboje) sramy na Walentynki