Komu dziś zawiązałeś linę wokół szyi? | JasonHunt

Komu dziś zawiązałeś linę wokół szyi?

Przejęliście się śmiercią 14-letniego chłopca, który powiesił się kilka dni temu, bo – wedle mediów – wykończyli go koledzy ze szkoły? Bo ja nie. Uwierzyliście, że homofobia w szkołach jest nowym problemem narodowym? Ja nie. Uważam, że wszystko jest w porządku, bo trzeba mieć wyjątkowo zryty łeb, aby do jednej tragedii dorabiać całą filozofię.

A jeśli przejąłeś się jego śmiercią, to czy w takim samym stopniu przejąłeś się 71 dziećmi w wieku 10-14 lat, które w ubiegłym roku targnęły się na swoje życie? Jeśli tak, to twoja egzystencja musi być wyjątkowo bolesna, bo statystycznie raz w tygodniu przejmujesz się śmiercią dziecka. Mam dla ciebie złą wiadomość. Tylko w ubiegłym roku pół tysiąca nastolatków (15-19) podjęło próbę pozbawienia się życia. Co najmniej połowa zakończyła się śmiercią. Daje ci to jedno dziecko na dzień.
Ale chyba w zeszłym roku nie znalazłeś czasu, by przejmować się tamtymi tragediami, co? Tamte tragedie nie miały znaczenia, bo nikt nie kazał ci się nimi przejmować.

Być może homofobia jest problemem. Ale zawsze była. Odzywka „ty pedale” funkcjonuje w szkołach od dziesięcioleci. I jakoś nie umieraliśmy z jej powodu.
Być może tamten chłopiec powiesił się, bo nie wytrzymał znęcania się nad nim. Ale to jeszcze nie powód, by z jednej tragedii robić wielki problem, bo za każdym samobójstwem kryje się jakaś tragedia. Jakiś problem – czasami prywatny, czasami społeczny. Jeśli setki martwych nastolatków nie były dla ciebie problemem, to dlaczego ten jeden chłopiec miałby problemem być?
Jego śmierć to tylko symbol. Niestety w największym stopniu symbol zidiocenia społeczeństwa, które przeżywa tragedię wyłącznie wtedy, kiedy dowiedzą się o niej z nagłówków prasowych. W innych przypadkach chowamy głowę piasek. I dobrze, że to robimy, bo cudze samobójstwa nie są naszym prywatnym problemem. Nie są czymś, czym powinniśmy się przejmować, a jeśli już jakimś zaczynamy, to warto mimo wszystko trzymać dystans. Dzieci zawsze będą umierać. Starsi również. Nawet najszczęśliwsze społeczeństwo wychowuje jednostki, które nie potrafią się przystosować.

W przypadku śmierci tego chłopca nie są winni koledzy, którzy zachowywali się tak, jak zachowują dzieci w szkołach na całym świecie od wielu pokoleń. To społeczne przyzwolenie na nienawiść jest problemem. Te same media, które dziś pasożytują na jego śmierci, codziennie z pełnym wyrachowaniem i cynizmem publikują newsy mające wzbudzać nienawiść do kogoś lub czegoś. Wejdźcie na dowolny portal – gazeta.pl, onet.pl, wp.pl czy jakąkolwiek stronę plotkarką i po samych nagłówkach zobaczcie, ile jest artykułów, które mówią ci, kogo masz nie lubić, kogo nienawidzić, kogo wyśmiewać.

Nikomu to nie przeszkadza. Wszystkim się podoba. Bo nikt nie umiera. Kiedy czytasz ten tekst kolejna rodzina w Polsce przeżywa śmierć dziecka. Jutro spotka to inną rodzinę. Już im nie pomożesz. Twoje współczucie też im nie pomoże, a tym bardziej nic nie wskórasz kierując nienawiść w stronę „winnych”.  To nie homofobia jest problemem, ale nasza wrodzona nienawiść do ludzi, którzy myślą inaczej. Zawsze śmialiśmy się z tych, którzy odstają od norm. Cały internet jest jedną wielką drwiną z ludzi, którzy są w jakiś sposób inni. Jesteśmy źli. Przypomnij sobie o tym, kiedy będziesz pisać w sieci jakikolwiek komentarz będący przeciw czemuś lub komuś. Wiesz, co sobie wtedy powiesz?
Powiesz, że robisz to, bo racja jest po twojej stronie. I że twój komentarz nie ma znaczenia.
Jestem przekonany, że ci, którzy znęcali się nad tym chłopakiem mówili tak samo. Wszyscy jesteśmy źli. Nie tylko wtedy, kiedy ktoś umiera.

SMS Newsletter Dodaj do kalendarza 2017-08-08 12:00:00 2017-08-08 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger & Biznes MasterClass: Bloger - 12 LEKCJI, KTÓRE NAUCZĄ CIĘ ZARABIANIA NA BLOGU http://jasonhunt.pl/masterclass-biznes Jason Hunt mail@jasonhunt.media

  • Stvorki

    Zastanawiałem się jak ugryziesz ten temat, bo że się połakomisz nie miałem wątpliwości :) Zgrabnie, panie Tomku, zgrabnie

    • To, co napisałem, to było najbardziej szczere. Po głowie jeszcze chodził mi bardziej kontrowersyjne ugryzienie – skoro ten chłopak tak bardzo afiszował się ze swoją orientacją i widział, jakie powoduje to reakcje, to dlaczego wolał umrzeć niż spróbować to ukryć. To nie wina atakujących, że on uparcie pokazywał swoją odmienność. Plebs zawsze będzie gryzł. Od tego jest. Czasami wystarczy nie dać mu powodu do gryzienia.

      • ser dePtak

        Skoro afiszował się ze swoją odmiennością, skoro miał parcie na szkło, to jego samobójstwo było jeszcze jedną próbą zaistnienia

      • Stvorki

        I wtedy nie udźwignęło by tego nawet tysiąc Iwonek, taki to ciężar :)

      • Konrad Norowski

        Ten chłopak nie miał do końca wykształconej świadomości – w końcu miał raptem 14 lat – więc nie tyle „wolał umrzeć” co nie widział innej drogi.

      • Arno

        W jaki sposób afiszował się „ze swoją orientacją”? No i tak, jasne, najlepiej lepiej dać oprawcy satysfakcję świadomości, że „ma rację”, podporządkować się jego oczekiwaniom i podkulić ogon…Sugerujesz, że trzeba zmienić siebie, w tym przypadku osobę która nikomu nie robiła krzywdy swoim sposobem bycia, tym jak wyglądała? Gratuluję…

      • Ależ ten chłopak nie afiszował się z orientacją! My przecież nawet nie wiemy, jakiej on był orientacji. Wiemy tylko, że otaczające go bydło uznało go za homoseksualistę, bo dbał o wygląd. Ciebie też by nazwali pedałem, bo się afiszujesz z tym, że używasz perfum, a nie pryskasz się dezodorantem na spoconą pachę i dbasz o to, co na siebie zakładasz.

      • Nie bierzesz, Tomku, pod uwagę, że skoro popełnił samobójstwo, zapewne miał depresję. Nie wiem, czy miałeś tę wątpliwą przyjemność doświadczyć, zetknąć się…, ale w depresji i na skraju wytrzymałości psychicznej człowiek nie wybiera tego, co woli, nie kalkuluje, nie rozważa, co jest bardziej opłacalne, co by mogło pomóc.
        Inna rzecz, kurna, serio? Uparcie pokazywał swoją odmienność? Był sobą. Tomek, weź bądź inny, to może będziesz miał mniej negatywnych komentarzy. Kamą…
        Oczywiście rozumiem ten punkt widzenia. I jasne, może w tym przypadku zmiana rurek na dzwony (nie chodziło o orientację seksualną, nie wiadomo czy był gejem) by pomogła. Ale inny chłopiec może dostawać bęcki za to, że ma klapnięte ucho. Koniecznie ma lecieć na operację zamiast uparcie pokazywać to nieszczęsne ucho?

        • Gdybym chciał to napisać, tobym napisał o tym tekst, a skoro nie napisałem, to znaczy, że nie przemyślałem tematu i dlatego tylko „chodził mi po głowie”.
          Więc nie musisz mi tłumaczyć tutaj o jakichś depresjach, uszach i gejach, wykorzystując okazję, że podzieliłem się ideą publikacji, której nie było.

          • Powiedziałeś to głośno a nie pomyślałeś. Odnoszę się do komentarza, który opublikowałeś, nie zaś do tekstu, którego nie ma

        • Taak, ja dalej zastanawia się jak zawinił z tym afiszowaniem się odmiennością, jak można go winić za bycie sobą. Bo miał być taki, jak chcieli? Od kiedy plebs dyktuje nam co mamy nosić, mówić, jak wyglądać?!
          PS Ja to nawet z tym kawałkiem o uszach się zgadzam, ja to kumam.

          • Od zawsze plebs dyktuje. Co nie oznacza, że trzeba mu się podporządkowywać.

        • Co trzecia osoba popełniająca samobójstwo w ogóle nie ma zaburzeń depresyjnych, nie mówiąc o wieloletniej chorobie. Samobójstwo bardzo często jest kwestią impulsu, szybkiej decyzji czy po prostu używek.

          • Co trzecia, gdybyś, Wero, nie pamiętała, to jest mniejszość. Większość to 2/3.

          • So what? 2/3 nie uprawnia do mówienia o „zapewne”.

          • A od ilu procent upoważnia do „zapewne”, które – przypomnę – różni się semantycznie od „na pewno”?

          • 93%. To jest bezsensowne pytanie, oczywiście.

          • Starałem się jakoś dopasować do Twojego komentarza :)

          • To nie jest mój styl dyskusji :) Pozdrawiam.

      • a.

        Panie Tomaszu, dobrze, że jest Pan taki normalny. Taki dopasowany i nieodstający. Taki akurat, nietrudny, taki ogólnie przyjęty :)

        Wszystkiego dobrego!

      • Madeline

        Równać do nijakości zwanej normalnością? Cały PRL uczyli Polaków, żeby było jednakowo, że ma być grzecznie i szaro. 26 lat minęło, nic się nie zmieniło? Everyman lives in Poland.

      • Kajetan Rewers

        A mnie najbardziej uderza nieudolność jego rodziców (choć jego sytuacja rodzinna nie jest mi niestety znana). Rozsądny rodzic, wiedząc, jak taki „styl” jest postrzegany w społeczeństwie, zwłaszcza wśród młodzieży, przestrzegłby dziecko, aby nie prowokowało rówieśników do mobbingu (tym bardziej, jeśli chłopak był tak wybitnie delikatny). Tymczasem obawiam się, że chłopak mógł być raczej zachęcany do manifestowania swojej odmienności. Rodzice często sugerują dzieciom, aby ze swoich dziwactw robiły tarczę honorową. Z tym że to wymaga pewnej odporności psychicznej :/

        • Czyli „udolny” rodzic powinien powiedzieć: bydło ma rację, po co się ubierasz jak pedał? Ja moim bardzo długo nie wybaczyłam, że we wszystkich moich problemach szukali mojej winy. „Źle cię traktują? Pewnie coś takiego robisz, że cię nie lubią”. Super wsparcie, normalnie na medal rodziców roku.
          Dwa razy zetknęłam się z dzieckiem potrzebującym wsparcia z powodu akcji w szkole. Na szczęście sytuacja ie była tak drastyczna.
          1. Wyzwiska z podtekstem seksualnym, bo się strój nie podobał. Szybko rozmowa z rodzicami delikwenta przy innych rodzicach z ostrzeżeniem, że albo sami rozwiążą problem, albo problem zostanie rozwiązany na znacznie wyższym szczeblu z sądem włącznie. Efekt: gnojek przeprosił i miesiąc się bujal ze szlabanem na kilka rzeczy.
          2. Wyzwiska, bicie, wyrywanie i niszczenie rzeczy. Pokazałam, jak skutecznie bić, będąc niższym od przeciwnika i gdzie są słabe punkty na ciele, które działaą na każdego. Pomogłam opracować strategię słabych punktów psychicznych. Powiedziałam, że człowiek atakowany ma pełne prawo się bronić i w takiej sytuacji ma pełne wsparcie. Na razie wakacje, więc spokój, zobaczymy we wrześniu.
          Kurde, nie rozumiem, jak można w ogóle myśleć nie pomóc własnemu dziecku i nie uczyć go, że nikt nie ma prawa w niego rzucać kamieniami tylko dlatego, że się komuś kolor spodni nie spodoba. Jasne, najlepiej nich dzieciak zaloży skarpety do pół łydki i gumowe klapki a do tego wyciągniętą podkoszulkę i wtedy będzie odpowiedni styl, bo przecież lepiej się nie wyróżniać. A dbanie o higienę i czyste włosy to pedastwo.

          • IMHO odpowiedzialny rodzic w sytuacji skrajnego mobingu po prostu przenosi dziecko do innej szkoły. I do skutku. Mój kuzyn zmieniał ją 7 razy (i dzięki temu skończył, jako-tako w jednym kawałku).

            Ja na przemoc fizyczną nigdy nie odpowiadam przemocą fizyczną, bo od tego na świecie jest tylko więcej, khm, przemocy fizycznej. Nie tego bym chciała uczyć swoich dzieci.

            Spierdalanie jest lepsze.

          • No cóż,ja zawsze odpowiadam na przemoc fizyczną tym samym. I właśnie tego będę uczyć dzieci – jak lać bydło na tyle skutecznie, żeby nigdy więcej nie odważyło się podejść.

          • To chyba nie jest droga do lepszej rzeczywistości, nie uważasz?

          • To jest droga do lepszej rzeczywistości. Moja rzeczywistość zawsze stawała się odrobinę lepsza, jak jakiś reprezentant bydła oberwał i znikał z tej rzeczywistości.Pewnie się nie dogadamy, bo ja nie jestem pacyfistką :)

          • Kajetan Rewers

            I tu się zgadzam – niektórzy ludzie są po prostu zbyt ograniczeni, żeby dało się WYJAŚNIĆ im pewne kwestie, wymienić z nimi ARGUMENTY. Dlatego w skrajnych przypadkach pouczający „luj ogłuszacz” jest na miejscu ;) Niech ludzkość przestanie walczyć z własną naturą – pacyfizm, wegetarianizm, tolerancja to wszystko nieosiągalne mrzonki. I z naturą wszechświata też nie walczmy – ilość szczęścia i cierpienia, dobra i zła zawsze wyjdzie na zero i niemożliwym jest zmienienie świata na lepsze. Można zmienić tylko własne otoczenie czy własny kraj, ale jedynie kosztem innego…

          • Mając do wyboru lepszą rzeczywistość lub własne przetrwanie, zawsze wybieram przetrwanie. Gdybym miał dzieci, czułbym się spokojniejszy wiedząc, że potrafią o siebie zadbać.

          • Przemoc jest wtedy, kiedy silniejszy celowo krzywdzi słabszego – to oficjalna definicja (w wielkim skrócie). Kiedy słabszy się broni, to nie jest przemoc tylko samoobrona. Czasami niestety jest niezbędna, bo możesz nie mieć gdzie spierdolić, a niebezpieczeństwo zagraża tu i teraz. Niekiedy samoobrona jest też tą metodą, dzięki której napastnik zrozumie, że nie jesteś atrakcyjną (słabą) ofiarą i lepiej dać Ci spokój. W najgorszym razie samoobrona jest tym, co uratuje Ci życie, uchroni przed traumą lub kalectwem.

          • W sumie bardziej piłam do nazywania ludzi „bydłem”, pytając, czy to droga do lepszej rzeczywistości. Nie mam nic w gruncie rzeczy do idei samoobrony, prócz tego, że: 1) bywa nieskuteczna – i dlatego ja bym swoje dziecko jednak przeniosła, zamiast sprawdzać, czy uda mu się obronić, 2) ja się bicia boję, bić nie chcę i mam szczerą nadzieję nigdy nikogo nie uderzyć i owszem, świadomie wybieram drogę tchórzostwa. Walczyć mogę z czyjąś opinią, wyzwiskami, znęcaniem psychicznym – gdy widzę pięści, uciekam.

          • Nie nazywam bydłem ludzi, tylko jednostki, które na to zasługują, bo do gatunku ludzkiego trudno ich zaliczyć. Ktoś, kto robi sobie rozrywkę z dręczenia innych ludzi czy zwierząt jest dla mnie nic niewartym bydłem, które nie zasługuje na żadne względy. Lepsza rzeczywistość byłaby, gdyby zniknęli, a nie gdybym ja przestała ich nazywać bydłem.

          • Rozumiem złość i frustrację, nie rozumiem nazywania ludzi bydłem. Zwłaszcza dzieci (które znęcają się nad innymi dziećmi) – nie wiemy, jakie są motywy ich zachowania, co dzieje się u nich w domu, jak traktują je rodzice. Nazywając je bydłem – nie pozwalamy się zmienić, odbieramy szansę na człowieczeństwo.

          • Bydło szansę na człowieczeństwo odebrało sobie samo. Ja dla nich nie mam litości. I mam dupie, co się u nich w domu dzieje. Nie przypuszczam, żeby ludzie, którzy mnie niszczyli zastanawiali się nad moimi domowymi problemami, więc dlaczego ja miałabym się zastanawiać nad ich? I każdego kto tknie moje dziecko lub dziecko z mojego bezpośredniego otoczenia potraktuję tak, że pożałuje tej decyzji. Takie mam podejście. Ani Ty mnie nie zrozumiesz, ani ja Ciebie.

          • Fakt.

          • Kajetan Rewers

            I z tego wychodzą dzieci nauczone, że jeżeli w ich życiu źle się dzieje, to mam pomoże i obroni. W efekcie zamiast stawiać czoła problemom i brać odpowiedzialność za własne porażki, nieustannie biegają po pomoc do rodziców. Właśnie w ten sposób powstają samobójcy. Przyznam szczerze – mnie też hejtowali, kiedy byłem w podstawówce i gimnazjum, też byłem inny i właśnie dzięki temu jestem teraz kim jestem i mam gdzieś, co nic nieznaczący dla mnie ludzi o mnie myślą. Obelgi i bezzasadna krytyka po mnie spływają, jestem nonkonformistą. Rodzice mi mówili „Kiedy koledzy zobaczą, że masz ich w dupie, też zaczną cię olewać”. Gdyby zamiast tego zabrali mnie ze szkoły, a potem z następnej i następnej, nauczyłbym się tylko, że przed trudnościami należy uciekać. I niczego bym w życiu nie osiągnął, a już na pewno nie zapracowałbym na niczyj szacunek :/

          • Ja wprawdzie nie matka tylko macocha, ale… Tak, dzieci mają wiedzieć, że zawsze pomogę i obronię. Np. pokażę, jak skutecznie bić ;) Nie chodzi o przenoszenie do innej szkoły. Chodzi o to, żeby nie mówić: to twoj problem, pewnie coś robisz nie tak. Dzieci mają wiedzieć, że nikt nie ma prawa ich wyzywać i bić. A jak to zrobi, to ja sa nimi stanę murem. Ja i moi koledzy z kałachami jak będzie trzeba też ;)

          • To miałeś dużo szczęścia!

          • Kajetan Rewers

            Ale w dużej mierze tak jest – żeby przetrwać i odnaleźć się w każdej grupie trzeba być dobrym hipokrytą ;) na tym to polega – jeżeli nikt Cię nie lubi, to znaczy, że zachowujesz się w niewłaściwy, nieaprobowany w danej grupie sposób. Wtedy albo należy zmienić sposób, albo grupę. Jeżeli uparcie tkwisz w niej, czyniąc ze swojej inności tarczę honorową, to musisz zaakceptować i zrozumieć tę niechęć i hejt… Poza tym to nie rodzice tych dzieciaków wychowują je na bydło – w większości przypadków dzieci nie wynoszą takiego wzorca z domu, tylko wzajemnie się go uczą i się nakręcają. To jest naturalny mechanizm obronny – stykasz się z czymś innym, odstającym od normy –> czujesz się zagrożona –> atakujesz to. I o ile dorośli ludzie potrafią spojrzeć na sprawę chłodnym okiem i poprzestać na niemej dezaprobacie, albo wręcz mają tak wpojone przez media, że homoseksualizm i modna pi***watość jest w cenie, to u dziecka działa to bardziej naturalnie, bardziej emocjonalnie. Stąd dziecko z dobrej i tolerancyjnej rodziny także będzie szykanowało klasowego „pedałka”, bo inne dzieciaki tak robią. A dlaczego tak robią? Bo pedałek jest inny niż wszyscy…

          • Ja wybrałam trwanie w grupie, bo nie lubię nie poddawać. Ale nigdy nie zaakceptowałam hejtu, bo bydło nadaje się do eliminacji a nie akceptacji. I nie zajmowałam się zastanawianiem, czy może bydełko ma trudne dzieciństwo i dlatego takie jest. Nie. Zero zrozumienia. Zamiast tego walka. I to skuteczna. I jednak myślę, że pewne rzeczy przynajmniej częściowo wynosi się z domu. Nigdy nikogo nie szykanowałam. Czyli jednak można. Ale może to nie wychowanie tylko geny, Nie wiem.

        • Tianzi

          Nieudolność rodziców rówieśników, skutkująca wychowaniem pociech na bydło, Cię nie uderza?

          • Moi rówieśnicy to już raczej mają własne dzieci. Nie uderza – „nieudolność” nie brzmi nawet w 1% tak mrocznie jak „było”.

          • Tianzi

            Co mają Twoi rówieśnicy wspólnego z moim komentarzem (odnoszącym się do rówieśników dzieciaka opisanego w tekście i skierowanym do użytkownika Kajetan Rewers)?

          • Pojawił się pod moim komentarzem. Taki bałagan robi Disqus.

          • Kajetan Rewers

            Odsyłam do mojej odpowiedzi na odpowiedź pionierki – tam w skrócie wyłożyłem, dlaczego rodzice tego, jak niektórzy to nazywają, „bydła” niekoniecznie mają z tym wszystkim coś wspólnego. Dziecka nie da się nauczyć tolerancji – to przywilej (?) ludzi psychicznie dojrzałych.

          • Da się nauczyć. Metodą wzorców pozytywnych,czyli na własnym przykładzie i tresurą: pokazywaniem, że są zachowania dla których nie ma wytłumaczenia i aprobaty.

        • Prowokowanie do mobbingu? No chyba sobie żartujesz! To najlepiej przez całe życie schylać głowę, bo jeszcze się kogoś sprowokuje. Na zasadzie: ukradli ci torebkę na ulicy – samaś sobie winna, trzeba było mocniej ją trzymać bądź też trenować wcześniej bieganie, żeby dogonić złodzieja. W końcu sensem naszego życia powinno być nieprowokowanie i nierzucanie się w oczy.

      • Adam D. Kucharski

        Kto powiedział, że ten chłopak był homoseksualistą? Nikt! To było dziecko, które przechodziło okres dojrzewania i jak każdy z nas kreśliło swój odmienny styl ubierania. Problem nie jest z orientacją tego chłopaka – bo powtórzę: jej nie znamy – problem jest w tym, że jego koledzy od razu go zaszufladkowali. Pan mi powie, skąd jego koledzy, 14latkowie, mogli nauczyć się takiego sposobu traktowania innych kolegów? Tylko z domu, szanowny nieomylny Panie obserwatorze rzeczywistości…

        • Zgadzam się – problemem jest orientacja psychoumysłowa jego kolegów i nauczycieli.

      • Rudolf

        Z jednej strony krytykujesz spoleczne przyzwolenie na nienawisc, a z drugiej zachecasz do nieodstawania od ogolu w imie swietego spokoju od atakow agresywnego plebsu. W takim razie jak mamy walczyc z tym przyzwoleniem na nienawisc wobec wszelkiej odmiennosci? Uznajac terroryzowanie przez plebs za norme? I z tego szkolnego plebsu wyrasta potem nienawistne spoleczenstwo, bo takie normy mamy wpajane od mlodego.

  • ale dlaczego jego śmierć nie wywołała ciszy w śród jego rówieśników? dlaczego nie zamilkli a komentujący wciąż szukają winnych, lub podskakują z radości? psychopatyczny krąg….

  • Ten wpis będzie potrzebował dobrej moderacji.

    • A wiesz, że chyba nie?
      Też myślałem, że wielu baranów przeczyta „mocny” lead i na tym skończą, wyciągając wnioski, ale póki co widzę, że docierają do końca tekstu.

      • Stan idealny, gdy trafiają do nas tylko wyrobieni, kulturalni komentatorzy, czytający tekst ze zrozumieniem i do końca.

        #blogerskautopia

        • Stvorki

          #nudaaaa :)

  • Mój dziadek mawiał „Od rzemyczka do koniczka”. Szkoła toleruje okrucieństwo. Rudy, gruby, zezowaty, albinos, leworęczny oni maja przechlapane. Każda odmienność jest zbrodnią a my dorośli to tolerujemy, bo podobno „zawsze tak było” a „dzieci bywają okrutne” no to potem mamy.
    Każde postponowanie kogokolwiek za cechy od niego niezależne powinno być mocno karane. Najlepiej przeniesieniem do innej szkoły. Bo to kłopot dla rodziców ( wtedy rodzice będę bardziej sie interesować) i przyklejenie szkolnemu katowi łatki, choć by to tylko była łatka „ten nowy”

    • smakrzi

      niekoniecznie leworęczni mają przechlapane, nie spotkałem się z żadną dyskryminacją na podstawie tego

      • Zdziwiłbyś się :)

        • smakrzi

          jedyna ‚dyskryminacja’ z którą się spotkałem, to droższe instrumenty leworęczne, ale to jakby jest uzasadnione, bo produkuje się tego mniej i jest mniejszy popyt

      • Stvorki

        zasadniczo nie mają przechlapane, bo ponieważ jak rudzi nie mają duszy, nikt się nimi nie zajmuje

        • Mnie też dziwi, że leworęczni są uznawani za gatunek ludzki. Wszystko przez tę poprawność polityczną. Dziś leworęczni, jutro rudzi, pojutrze trzydziechy z kotem. Nagle każdy będzie miał prawo do życia. Świat się kończy.

          • Ilona

            Ok, przekonaliście mnie. Zmieniam rękę. Chcę mieć duszę.

          • Taa, a wkrótce dwaj tacy, co ukradli Księżyc też będą odrębnym gatunkiem ludzkim ;)

          • Czy to Kominek włamał się Jasonowi na konto?

          • Bunt maszyn :)

      • Może miałeś szczęście. Zobacz na synonimy słowa mankut lewszun, szmania one nie są pochlebne.
        Le bardziej chodzi mi o inność niż o ten konkretny rodzaj inności

        • smakrzi

          może miałem, bo z takimi słowami spotykałem się tylko między leworęcznymi w ramach czegoś na kształt poklepania po plecach

    • A czy nie jest tak, że MY POLACY nienawidzimy wszyskich i wszystko co jest inne? Oczywiście generalizując. Przeciętny Polak nienawidzi sąsiada, bo kupił sobie nowy samochód. Zastanawia się skąd na to wziął peiniądze. Pewnie ukradł.

      Ludzie generalnie są dobrzy, ale biorąc na dywan stereotypowego Polaka, zauważymy, że ma on w sobie tę nutkę zazdrości, gorczy i nienawiści. To jest dziwne, ale chyba trudno się z tym nie zgodzić, że dosyć często natrafiamy właśnie na takie zachowanie w olbiczu czegoś co jest nam nie znane. Reagujemy w ten, a nie inny sposób.

      Nie oznacza to, że jesteśmy narodem złym i pełbym nienawiści. Tylko GENERALNIE, tak jakoś wielu z nas ma…

      • Problemy sie zaczną kiedy w Polsce powiatowa gminnej pojawią sie imigranci, i ci ze wschodu i ci z południa.
        O tym jacy jesteśmy w stosunku do dzieci chyba najlepiej pokazuje syndrom „nie idę do pierwszej komunii”

      • Marko Polo

        No serio? My Polacy nienawidzimy? Bo Niemcy i Amerykanie to wszystkich kochają? Nie zgadzam się nacjonalizowaniem. Polacy zachowują się tak samo jak wiele innych nacji. A uderzanie się w pierś ilekroć coś „niedobrego” dzieje się z udziałem Polaków uważam za wyraz niskiej samooceny wypowiadających się, Nienawiść jest problemem dość uniwersalnym, wystarczy jej dla całej ludzkości i nie ma narodu który przygarnął jej więcej.

        • Spróbuj w USA albo w Niemczech powiedzieć coś o religii ucznia. Twoja kariera jako pedagoga jest skończona.
          W Polsce opłacani przez podatników katecheci gnoja małe dzieci które nie idą do pierwszej komunii. Rodzice innych dzieci zachowują sie skandalicznie. Takie dziecko dostaje łatkę GORSZE. Otwórz oczy!

          • Marko Polo

            Jak widać po „strzelaninach” których co jakiś czas dokonują ich uczniowie, nienawiści mają tyle co i my. Nie jesteśmy wyjątkowi.

        • Napisałem, że GENERALNIE, jest tego u nas dużo więcej. Wcale nie mam złej opinii o nas Polakach. Mieszkałem bardzo długo na Węgrzech i jestem zadowolony/dumny z innych Polaków, którzy bardzo elegancko się zachowują wobec innych narodowości, nie dotyczy to tylko Węgrów.

          W dużej mierze zależy to od danej osoby, ale biorąc pod uwagę ilość hejtu i głupotę (brak umiejętności kulturalnej rozmowy) ludzi wypowiadających się W INNYCH częściach internetu, takie wnioski, może wyciągnięte pochopnie, można wysnuć. Co nie znaczy, że gdzie indziej tego nie ma. Ale chodzi tutaj też o to, że przeciętny Kowalski, czuje się gorszy, a ma też do tego podstawy, od przeciętnego Jochanesa. To przekłada się na gorycz i frustrację, która narasta. I czasami się trudno dziwić ogólnym pesymizmem narodu, który przepracowauje mnóstwo godzin rocznie w porównaniu do innych krajów, spowodowanym np tym, że nie zarabiamy tyle samo co ludzie w krajach zachodnich. Można o tym naprawdę długo dyskutować.

    • Jestem leworęczna, nie miałam przechlapane. Bawiło mnie zdziwienie: „Ty jesteś leworęczna, jak ty możesz tak pisać?”. Ominęły mnie też czasy, kiedy w szkołach leworęcznym przywiązywano rękę do krzesła i kazano pisać prawą ręką :)

      • Pogo

        Szkalowanie leworęcznych przeszło już raczej do lamusa. Połowa mojej rodziny od strony ojca jest leworęczna, jednak tylko babcia miała nieprzyjemność bycia bitą linijką po ręce. Mojego wujka raczej (bo nie było o tym mowy, wobec tego przypuszczam, że takie sytuacje nie miały miejsca) nikt nie zmuszał do pisania prawą ręką i nikt z tego powodu nie wyśmiewał, a mnie jedynie, jak wyżej, pytali „jak ja mogę tak pisać?”. W dodatku pojawił się argument „leworęczni statystycznie są inteligentniejsi”, z którym mało który dzieciak miał siłę i ochotę się spierać :D

    • Leworęczni? Przepraszam bardzo – ja jestem bardzo lubiany za to, że jestem leworęczny. Mam nawet tę łatowść, że znacznie łatwiej otwiera mi się dekielek od słoików. Ha!

  • Konrad

    Tekst super ale dopiero po przeczytaniu musiałem sprawdzić o co chodzi z tym chłopakiem

  • Agnieszka Makowska

    O chłopaku nie słyszałam, więc dzisiaj nie musiałam się przejmowac, a tekst świetny

  • Problemem nie jest homofobia. Pomijając już, że tam nie było żadnej homofobii, czyli strachu przed homoseksualizmem tylko nienawiść wobec homoseksualizmu, więc raczej antyhomizm. Problemem jest to, że w szkołach poza normalnymi dziećmi uczy się bydło i jest przyzwolenie na to, żeby bydło terroryzowało normalnych. A powinno być z tych szkół usuwane w trybie natychmiastowym .

    • Chyba definicja homofobii na stałe się zmieni. Jakoś mogę z tym żyć. Bardziej nie mogę przełknąć tekstów, w których na określenie czegoś zajebistego mówi się ‚epicki” :)

    • Konrad Norowski

      Jednego załatwią za domniemaną orientacje, innego za to że jest chudy/gruby… tutaj chodzi o inność samą w sobie.

    • Wojciech Pituła

      Zabawne użycie słowa „normalnych”. Z teog co wiem homoseksualiści nie przystają do normy seksualności w tym kraju :)

      • W tym kraju może nie. Ale w Polsce, czyli w moim kraju, jak najbardziej. Dla mnie normalni ludzie to c, którzy potrafią się zachować przyzwoicie i nie gnębią kogoś dlatego, że mają krój spodni, który im się nie podoba. Natomiast nie uważam, żeby o normalności świadczyły upodobania erotyczne. Nie interesuje mnie, czy ktoś połyka czy nie połyka, w jakich pozycjach lubi i jak.

  • Monika Perszowska

    Jest dokładnie tak jak piszesz: wszędzie i o każdej porze społeczeństwo jest zasypywane negatywnymi informacjami. Już nie w nocy słyszymy w mediach o tych najgorszych przestępstwach, ale dostajemy je do wszystkich posiłków w ciągu dnia. Takie informacje potencjalnego przestępcę lub samobójcę zachęcają do działania. Z resztą… Wystarczy wpisać w google „syndrom i potencjał przestępczości a media” i poczytać… Pozdrawiam.

    • Konrad Norowski

      Efekt domino, syndrom Wertera – pojęć jest sporo. To o czym piszesz to całkiem niezły powód żeby wyrzucić telewizor przez okno i samodzielnie filtrować informacje które do nas dochodzą.

      • Monika Perszowska

        To zależy co i na kogo działa.

  • Lorka

    Jak zwykle wielka filozofia dorobiona do zwyczajnego uczucia WSPÓŁCZUCIA, jakie ogarnia człowieka kiedy slyszy smutne i dość szokujące wiadomości. Zwykła, ludzka rzecz. Jak ktoś znajomy mi powie, że zmarła mu babcia, to też jest mi prykro, bo takie uczucia mają ludzie, a ja jestem człowiekiem. A ty piszesz, jakbyś chciał być następnym krzewicielem ogólnie pojętej znieczulicy. Najlepiej tak żyć – niczym sie nie przejmując, nie dopuszczając do siebie żadnych uczuć, bo przecież wczoraj też umarło 50 osób i nikt sie tym nie przejął. Według mnie lepiej jest przejąć się śmiercią jenego dziecka, niż żadnego. Może takie rozdmuchanie tej sytuacji ruszy chociaż jedną osobę do jakiegoś działania i przemyślenia swojego postępowania, a może nawet do pomocy komuś poszlodowanemu? Nie wiadomo. Ale miło jest wierzyć że tak, i nie być robotem bez uczuć

  • Peter Lasota

    nie komin. Nie chodzi o gowniarza ktory nie wytrzymal presji tylko o rowniesnikow ktorzy po smierci tworzyli strony na fejsie i jawnie nasmiewali sie z niego, kpili ze sposobu smierci jaki wybral. Obrazali w obrzydliwy sposob. Takich dzieci kiedys nie bylo. Nawet najbardziej spaczony umysl mlodego dziecka nie byl w stanie w takim momencie produkowac takich obrazliwych form.

    • Były, były. W każdej klasie kilkoro chłopaków to był margines. Wulgarni, niewychowani, debilni i brudni.
      Wiem to, bo byłem jednym z nich.

      • Peter Lasota

        komin wlasnie pisalem to z mysla ze bylem tym najgorszym. Nigdy nie przyszloby mi cos takiego do glowy. Ale biore pod uwage ze byles jeszcze gorszy. Glownie tacy pna sie pozniej na sam szczyt…

    • Jasne że byli. Nie mieli tylko narzędzi jakie ma dzisiejsza młodzież, to i zasięg mieli mniejszy. Dawniej się podmieniało treść gazetki szkolnej na ścianach. Bez zdjęć, bo komórek nie było. Swoją drogą, jak usłyszałem ze powiesił się na sznurówkach to pierwszą myślą było „nie mógł na pasku? pewniejszy jest”. Najbardziej spaczony umysł, hę? ;)

      • Peter Lasota

        ke?

    • Takie dzieci zawsze były i będą. Ludzie, którzy muszą się w jakiś sposób wyżywać na innych, czy rozładowywać swoje emocje czyimś kosztem zawsze są. Wątpię że to się kiedyś zmieni.

  • Mnie natomiast bawi wielkie poruszenie, które jest związane z jednostką i wylewa się na całe społeczeństwo. Przecież w polskich szkołach są tysiące takich Dominików, którzy potrafią żyć z tym, że ktoś nazywa ich „Gruby”, „Łysy”, czy „Zezowaty”. Jeśli będę miał syna i będzie on totalną pokraką, zgarbioną, bezzębną i leworęczną, to po pierwsze nauczę go dystansu do siebie, a po drugie nauczę go paru fajnych tekstów, którymi uciszy przezywających go gagatków. Na pewno nie pozwolę mu być obrażalskim frędzlem.

    • Obrzucany kamieniami dzieciak był po prostu „obrażalskim frędzlem”.
      Ciekawa koncepcja, choć kompletnie mija się z Kodeksem Karnym.

    • Monika Perszowska

      Bo wszystko zaczyna się w domu rodzinnym. Jeśli dzieciak ma wsparcie rodziców i nic nie zaburza poczucia jego wartości, to poradzi sobie z zalewem czegokolwiek.

      • Konrad Norowski

        „Zalew czegokolwiek” może zaburzyć poczucie wartości takiego dzieciaka. Na pewnym etapie ważniejsze od zdania rodziców jest zdanie kolegów.

        • Monika Perszowska

          Jeśli dzieciak więcej czasu spędza z kolegami, aniżeli z rodziną, to tak.

          • Nie, to naturalny etap rozwoju psychicznego nastolatka. Jeżeli nastolatek nie przerobi tego poszukiwania siebie w grupie rówieśniczej, to wyrośnie na dorosłego, który nie ma własnego zdania i pędzi pytać mamusię, czy może brać ślub z Anką.

          • Monika Perszowska

            Oczywiście, ale nastolatek nie przebywa z kumplami 24h na dobę.

          • Monika Perszowska

            Oczywiście, ale z rówieśnikami nie przebywa 24h na dobę.

        • Chyba na prawie każdym etapie zdanie kolegów/koleżanek jest ważniejsze. No i jeszcze może mediów. Rodzice od praktycznie początku szkoły tracą autorytet, chyba, że mocno pracują z dziećmi. Niestety w większości przypadków i tak przegrywają, ale z drugiej strony większość dzieciaków i tak wyrasta na ludzi, kończą studia i kulturalnie idą na bezrobocie.

      • Chyba że go zatłuką – na to wsparcie rodziców nie działa.

    • Ja raczej nauczyłabym, jak doprowadzić prześladowcę do samobójstwa.

  • Sanchez

    Ciekawie ujete, rzeczywiscie. Zreszta jak wiekszosc tekstow. Nic nowego bo przesladowanie w szkole bylo, jest i bedzie. Dzieciaki sa z natury bardziej okrutne od doroslych wiec nie ma sie co dziwic. Z drugiej strony przyzwolenie na cos takiego przez „grono pedagogiczne” jest niedopuszczalne. Jakosc komentarzy w necie po smierci chlopaka pokazuje tylko poziom komentujacych, ktory jest masakrycznie niski :(

  • Wojciech Pituła

    W końcu głos rozsądku, w końcu. Czytałem komentarze na wykopie i portalach informacyjnych i wszędzie ten sam poziom debilizmu. Uff. Już myślałem, że oni jednka mają rację.

  • Nobojanierozumiem! Jak w ogóle można się znęcać nad ludźmi, którzy nie są rudzi, a komu to potrzebne. A dlaczego!
    I nad psami kurde. Pies też człowiek! Ale nie, człowieka zgnębią, psu czekolady nie dadzą, a potem się dziwią, że burki masowo popełniają samobójstwa, zamykając się masowo w rozgrzanych samochodach :C
    W strasznym świecie żyjemy, zamiast serca – sucha karma dla psa. A gdzie odrobina słodyczy dla bliźniego swego!

  • Często spotykam się z nastwieniem, że wszystko, co nowe i inne to zawsze złe. Jak dla mnie to nie zawsze tak musi być. Nie zmienia to jednak faktu, że większość z nas nie toleruje tego czy tamtego i potrafi mocno po kimś lub po czymś pojechać.
    Nie wstrząsęła mną wiadomość o samobójstwie tego chłopaka. Tak, jak mówiłeś, to się zdarza każdego dnia i nie jest to nasza sprawa, dopóki to nie jest osoba z naszego otoczenia, której… cóż, możliwe, że mogliśmy jakoś pomóc podnieść się na duchu.
    Jestem jeszcze nastolatką i czytając o tym, ciągle chodzi mi po głowie, że mogę mieć jednak jakiś wpływ na tych debili na szkolnych korytarzach, którzy postanowili zgnoić tego czy tamtego. Może jestem po prostu przewrażliwiona? Wydaje mi się, że ludziom znikają serca i sumienie.

  • Wiesz, wzmożone zainteresowanie społeczeństwa wynika chyba głównie z tego, że przekroczona została pewna cienka granica. Nastolatki odbierają sobie życie codziennie, najczęściej z durnych powodów, ale zawsze było to związane z konkretną reakcją najbliższego otoczenia (piszę to na podstawie przypadków lokalnych) – padało mnóstwo pytań, ludzie okazywali smutek bądź po prostu obojętność, gdzieś w powietrzu wisiało poczucie winy. Powstanie fanpage’a typu „Jaś Kowalski dobrze że zdechł” do niedawna nie mieściło się nikomu w głowie. To pierwszy przypadek o którym kiedykolwiek słyszałam, gdy śmierć nie przerwała fali nienawiści, gdy samobójstwo nie przyniosło za sobą opamiętania tych, którzy w pewnym sensie przyczynili się do zakończenia cudzego życia. Nastolatki i hejterzy to bardzo durne stworzenia, ale dotąd ich zacietrzewienie nie sięgało tak daleko.

    • Konrad Norowski

      To wcale nie jest nowe zjawisko. Od kiedy w miarę świadomie korzystam z Internetu widziałem że przy wielu podobnych sytuacjach były wypisywane bzdury typu „selekcja naturalna”, „samobójcy to egoistyczni tchórze!”, „niech ginie” itp.

    • Wszystko jest w normie. Jak umierał papież to było też sporo ludzi cieszących się z jego śmierci. Jak z papieża można to i z dziecka można.

      • Papież to jednak kontrowersyjna osoba publiczna, z ich śmierci przeważnie cieszy się wiele osób ;)

  • Tutaj sie z Toba zgadzam, chociaz ja nie moge tego ogarnac, ze choc doszlo niewatpliwie do tragedii to te dzieciaki zamiast zamilknac ida dalej. „Dobrze ze zdechl”? No prosze Was…
    Tak, dzieci umieraja codziennie, ale tutaj to sprawa, ktora nie zaprzeczysz chyba, ma ciag dalszy, bo to reakcja rowiesnikow najbardziej mna wstrzasnela.

  • Piotr Spalony

    Dzisiaj o tym czytałem, moim zdanie to tylko wielka afera, o coś co zawsze było, jest i będzie. Jest medialna, wiec w internecie trwa mała gównoburza. Widziałem też przykłady Facebookowych profili na, których ludzie świętują całe wydarzenie, część (uwaga teraz czas na poprawność polityczną) wbrew mojemu wielkiemu zniesmaczeniu nawet mnie bawiła. We wszystkim nie potrafię zrozumieć jednego, dlaczego w całym tym przedstawieniu, winę zrzuca się na brak tolerancji dla osób o innej, od społecznie akceptowanej, orientacji seksualnej. Dzieciak z tego wszystkiego co udało mi się wyczytać był co najwyżej metroseksualny. Trzymał się swojego stylu życia, rówieśnicy usilnie pokazać mu, że nie akceptują takiego stanu rzeczy, większość miała całą sprawę w dupie, a ci co nielicznie, którzy nie mieli prawdopodobnie nie zrobili nic. Koniec końców, skończyło się jak się skończyło. I nagle czary mary, robi się z tego szopkę o braku tolerancji dla innych. Młodzież jest okrutna, co z tego, zawsze była.

    Przeżyłem trochę na własnej skórze. W szkolę dopierdzielali się do mnie, bo byłem inny. Najczęściej powtarzany komentarz na mój temat wymyśliła moja wychowawczyni. „Masz własny świat.”. Nasłuchałem się tego tyle razy, że z czasem stało się nudne. Potem miałem okres poznawania przemocy fizycznej, tam kilka szwów, tu złapany nos, czy chociażby pęknięty łuk brwiowy. Wyzwiska się nie skończyły, padały dalej, tylko, że ze strony zorganizowanej grupy.

  • W szpitalach i hospicjach małe dzieci i młodzież walczą z nowotworami każdego dnia, bo znają wartość życia i chcą żyć – ich jest mi na prawdę żal. I właśnie z tego powodu wszystkimi samobójcami gardzę, bez względu na ich wiek.

  • Brzeska

    Ludzie współczują w takich chwilach dla własnego ukojenia sumienia. Temat nagłośniony przez masówkę to się to zauważyło i się czuje żal, by zapewnić siebie że jest się dobrym człowiekiem z gigantyczną empatią. Że to inni to hieny. Mass media to nagłośniają, bo ludzie chcą sensacji. Ludzie lubią sensację i wypowiadać się zawsze i wszędzie w taki czy inny sposób, to media dają im pożywkę. Koło zamknięte. Neverendig story

  • Sebastian Matusik

    Warto dodać, że „dzięki” masowym mediom które pokazują przypadki samobójstwa mogą mieć wpływ na ich wzrost w społeczeństwie…”Wyniki badań potwierdzających korelację pomiędzy nagłośnieniem w mass mediach faktu popełnienia samobójstwa a wzrostem liczby popełnionych samobójstw opublikował socjolog David Philips w 1974 na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego „

  • To normalne, że ludzie się afiszują, bo zrobili o tym hałas. W sumie to nie wiadomo o co i po co, przecież i tak wszyscy wszystko mają głęboko w dupie. Śmierć tego kolesia także.

  • Mniej sie przejelam tym samobojstwem, a bardziej tym jak zachowali sie jego „koledzy” potem. Wpisy na fejsie typu „dobrze, ze zdechl” swiadcza chyba o zupelnym zidioceniu. Obrazanie publiczne i pod swoim nazwiskiem? Jak to wogole nazwac.?

  • Nagłośnienie medialnie tej sprawy i późniejsze tworzenie gównoburzy na Facebooku akurat po tym jak w Stanach zalegalizowali małżeństwa homoseksualne tylko pokazuje jak łatwo jest manipulować wszystkimi baranami, którzy teraz siedzą godzinami i komentują, przejmują się, wkurzają, wyzywają ludzi od homofobów, debili, ułomnych i tak dalej, zamiast tego żeby skupić się na sprawach we własnym kraju, a przede wszystkim swoich. Niestety taki jest Darwinizm – przeżywa najsilniejszy, najlepiej przystosowany. Chłopak widocznie nie był.

  • duzo racji. lepiej przejąć się tym co my robimy niż roztrząsać „problemy”

  • „W przypadku śmierci tego chłopca nie są winni koledzy, którzy zachowywali się tak, jak zachowują dzieci w szkołach na całym świecie od wielu pokoleń.”
    Wiele rzeczy, które trwają od pokoleń właśnie jest rewolucjonizowanych. Szczególnie gdy dotyczy to wychowania dzieci. Znęcanie się nad rówieśnikami jest kolejne na liście (zresztą już coraz głośniej się o tym mówi – było nawet parę ważnych kampanii). I bardzo dobrze, że tak się dzieje. Bo sam fakt, że coś jest od lat praktykowane, nie znaczy jeszcze, że jest właściwe.

    Dlatego też uważam, że nagłośnienie tej jednej śmierci, jest ważne, bo przemawia do zwykłych ludzi silniej niż suche cyferki. Przemawia do nich na poziomie emocji. To już nie jest bezimienny człowiek w statystykach GUS, tylko dziecko, które miało imię, miało rodziców, miało marzenia. I uważam, że dzięki nagłośnieniu tej sprawy, znajdą się ludzie, którzy rzeczywiście się zastanowią nad kolejnym hejterskim komentarzem. Może nawet znajdzie się dziennikarz, który wyrzuci swój niedokończony artykuł do kosza, bo nie będzie chciał mieć kogoś na sumieniu. Na to liczę.

    • Zgadzam się, że to jest ta dobra strona nagłaśniania pojedynczych tragedii. Media przy okazji spełniają swoją funkcję edukacyjną, ale moją rolą jako blogera jest dostrzegać, że chodzi tylko o to, by wzbudzać emocje. Żadnego dziennikarza nie interesuje dobro nastolatków, ani tym bardziej wychowanie społeczeństwa, zwłaszcza, że tolerancyjne społeczeństwo byłoby zabójcze dla mediów. Połowa odsłon by im spadła, a one – w przeciwieństwie do blogerów – żyją w dużym stopniu z odsłon.

  • Veronika

    A mógł założyć Bloga…

  • S.

    Ja zawsze mam dwie opinie na wszelkie sprawy i jestem pomiędzy nimi rozdarty.

    Moja ludzka strona mówi: „Należy zjednywać sobie ludzi i im pomagać. Współczucie i pomoc bliźnim jest jakąś miarą człowieczeństwa”.

    Moja nieludzka strona mówi: „A ch*j mnie to obchodzi, niech zdychają wszyscy. Naturalna selekcja”.

    Zwykle jedna strona bierze górę nad drugą w zależności od pogody. W tym wypadku jest tak samo.
    Jest spora wina po stronie oprawców i zła całego świata. Ale.. co mnie to wszystko obchodzi?

  • Piotr Św

    Bardzo dobry tekst. To, co Tomek napisał na temat trollowania w necie znajduje odzwierciedlenie w godzinnym filmie telewizyjnym „Cyberbully” z 2015 roku – polecam obejrzeć jako uzupełnienie :)

  • Fajny tekst ale ciekawi mnie czemu twój twitter padł.
    Chyba nawet w ksiązce pisałeś, że nie przepadasz za twitter i to tylko taki dodatek który warto miec ale nic nie daje.
    Otóż teraz daje bardzo dużo a dawać będie jeszcze więcej.
    Twitter już zmiazdzył Instagram i goni fejsa. Nigdy go nie dogoni ale już spokojnie są polskie konta po pół miliona obserwujących i myślę, że gdybyś był aktywny na twiterze miałbyś 70 tysięcy a nie 7 tysięcy obserwujących.
    Ja zacząłem pisac na twiterze i z 10 skoczyło mi do 1130 w krótkim czasie a ty już nawet nie dodajesz linków do tekstów na twiterze. Szkoda, że wygaszasz twittera.

  • Inną kwestią jest to, że w Polsce jest kompletnie skopany system pomocy psychologicznej. Najpierw się tworzy otoczkę tego, że do psychologa czy pedagoga w szkole chodzą tylko osoby ze specjalnymi wymaganiami edukacyjnymi lub patologiami w rodzinie, że normalni tam nie chodzą, potem człowiek robi się starszy i widząc w gimnazjum czy liceum reklamę koło gabinetu psychologa, że pomoże w różnych kwestiach, zachodzi do środka i się okazuje, że psycholog nie pomaga kompletnie albo wręcz zakłada, że człowiek chce być zwolniony z lekcji, więc udaje, że potrzebuje pomocy psychologicznej.
    Dopiero wiele lat później można się nauczyć, że psycholog pomaga w zaakceptowaniu siebie. Gdyby Dominik i jego klasa chodzili mniej więcej raz na miesiąc do takiego porządnego i kompetentnego psychologa w szkole, być może wszystko potoczyłoby się inaczej. A teraz to wszystko się zwala na homofobię. Meh.

    • Wystarczyłoby, że nauczycielami byliby ludzie nadający się do tego zawodu i przechodzący inną selekcję nić: ciocia Krysia jest dyrektorką szkoły to cię zatrudni.

  • Patryk Zima

    Jestem homofobem i jestem z tego dumny

    • Boisz się homoseksualistów? Dlaczego? Ale trochę rozumiem. Ja mam arachnofobię i też jestem z tego dumna.

      • Patryk Zima

        Nie, brzydze sie po prostu.

        • Ja tak mam z grubymi facetami hetero, więc cię rozumiem.

          • Patryk Zima

            Grubych tez sie brzydze, spoko. Ale nie az tak jak homo.

  • Katie

    Bo dzisiejsze nastolatki to (przepraszam) pizdy. Płaczą na widok krwi, mdleją na widok świeżego mięsa (bo biedne krówki!), popierają polityków, choć nic o polityce nie wiedzą kompletnie nic. Kiedyś człowiek się dopasowywał, a dziś na siłę chce być inny. Smutne, że zamiast iść wypić w buncie pierwsze piwo, młodzi ludzie coraz częściej wpadają w depresję, tną się i wieszają na sznurówkach.

  • Problem – moim zdaniem – dotyczy mediów. I ich sposobu uogólniania, skracania perspektyw, wysuwania łatwych wniosków. Dziennikarze pokusili się o szybką ocenę. Winni hejterzy z sieci, a przede wszystkim konkretna szkoła pokazana jako tygiel nienawiści. Łatwo wpaść na wieś z kamerą na godzinkę, porozmawiać z paroma przypadkowymi przechodniami i zdołowaną mamą. A potem jeszcze ocena szkoły i mamy sprawcę. Gdzieś indziej, w innej miejscowości już ludzie będą wiedzieli jak analizować sytuację i wysuwać wnioski…

  • Czasem Tomku czytam Twoje teksty, choć rzadko z braku czasu :-( jednak po przeczytaniu Twoich książek bardziej mnie zaintrygowałeś jako człowiek i przyznam, że zaczęłam Cię bardziej cenić :-) Do rzeczy… Ja się przejęłam śmiercią tego chłopca jak każdą inna, oczywiście to co media przedstawiają, tak społeczeństwo zazwyczaj się zachowuje, współczuje i zapomina żyjąc dalej swoimi sprawami… Ale temat medialny to warto napisać… Jednak tu problem jest głębszy, tak jak napisałeś „To społeczne przyzwolenie na nienawiść jest problemem” chodzi o to, by generalnie zwracać uwagę na ogólny hejting i niszczenie często młodych ludzi bolesnymi, przykrymi słowami. Kilka lat pracy z dziećmi i młodzieżą w domu dziecka otworzyło mi oczy na wiele spraw. Młodzi ludzie są wbrew pozorom bardzo delikatni i wrażliwi, choć sprawiają wrażenie ludzi twardych i bez zasad. Każdy z nich tak naprawdę szuka w życiu miłości, zrozumienia, tolerancji, przyjaźni, ale świat okazuje się brutalny, czasem zbyt brutalny i dlatego tak wiele jest samookaleczeń, prób samobójczych, tak wiele ludzi sięga po środki odurzające i dopalacze, taka jest smutna rzeczywistość polskiej młodzieży i to w dosyć dużej skali. Rodzice często nie mają czasu dla swoich dzieci, a nastoletni człowiek, który czuje się samotny i w nikim niema oparcia do tego wyśmiewany przez rówieśników nie widzi sensu dalszego życia… Dlatego warto zwracać uwagę na problem ale i edukować rodziców, że to od nich zależy zachowanie ich dziecka… to czy będzie hejterem, czy raczej osobą tolerancyjną, czy jak kto woli obojętną. Zawsze wśród nas są indywidualiści i ja też byłam i jestem inna niż większość ludzi, może nie odebrałam sobie z tego powodu życia, choć doświadczyłam wielu przykrych słów pod swoim adresem ale miałam rodzinę dającą wsparcie. Uważam, że przy każdej okazji warto zwracać uwagę na problem, mimo świadomości, że większość ludzi i tak się nie zmieni bydło zostanie bydłem do końca… A tekst bardzo dobry :-) mam nadzieję, że przy okazji jakiegoś blogerskiego spotkania będziemy mieli okazję pogadać :-)

  • Ja jestem dobra. Nie wyśmiewam się z ludzi. Co najwyżej się z nimi nie zgadzam. O!

  • Tianzi

    ‚To społeczne przyzwolenie na nienawiść jest problemem.’ Też.
    Ale także rozmywanie winy i niepodciąganie kogoś do odpowiedzialności, bo ‚to wina społeczeństwa’ albo ‚gdzie indziej też coś takiego robili i nikt się nie powiesił.

  • „Jedna śmierć to tragedia, milion to statystyka”

  • Świetny tekst, ale jeszcze bardziej podoba mi się dyskusja pod tym postem! Wracam do czytania komentarzy.

  • A może ludzie nie przejmują się właśnie tak bardzo tym konkretnym chłopcem, co raczej ten chłopiec pozwala im dostrzec problem nienawiści, o którym piszesz?

  • andrju zero lipy

    W USA sprawa dostępu do broni podnoszona jest za każdym razem, gdy jakiś wariat zrobi rzeź. To tylko kwestia czasu, jak zostanie wprowadzony zakaz posiadania broni.

    Można przypuszczać, że jeszcze parę takich głośnych przypadków, jak ten opisany, a nasze władze zajmą się tzw. mową nienawiści. Wprowadzenie cenzury Internetu nie jest przecież technicznie niemożliwe, podobnie karanie ludzi za tzw. internetowy hejt (vide „antykomor” i wjazd ABW na chałupę o 6 rano).

    Widać, że wielu ludzi wciąż ma opory, bo nie wypleniono z nich tradycji, a więc i tradycyjnej moralności, ale postęp robi swoje. A system wprowadza postęp tym łatwiej, gdy jest czym przekonywać opinię publiczną.

  • Hi Jack!

    Rewelacyjny artykuł!
    Często mam Cię za buca i nie zgadzam się z Twoimi tezami a jednak wracam do tego bloga i wracam, i warto; będę wracał nawet jeśli wyrzucisz mi ten komentarz.

    Jeśli mogę coś od siebie, idę o zakład,ze gdyby dzieciaki mogly wybierać na wf co chcą robić, samobojstw byłoby o 25% mniej.
    Najwięcej szkolnej agresji jest zawsze w szatniach przed wf, ‚gorsze’ dzieci obrywają właśnie wtedy.
    Tyle, że czesto okazuje się, że ktoś kto chujowo kopie piłkę może zajebiście się wspinać, pływać albo strzelać.
    Albo nawet grać w brydża, jeśli jest totalną ofermą. Lepsze to niz zwolnienie z wf z powodow (pseudo?)medycznych na parę klas.

    A jeśli szkoła nie jest w stanie tego zorganizować, to niech przyjmuje podpisane karnety z basenu czy dowolnej innej aktywności i w zamian za to zwalnia dzieciaka z zajec.

    Uprawialbym sporty o 10 lat wczesniej gdyby nie zniechęcali mnie do tego w szkole.

  • To, że znęcanie się nad gejami funkcjonowało od lat to nie znaczy, że teraz mamy się tym nie przejmować, bo funkcjonowało od lat. Słaby i kompletnie niewpisujący się w problematykę wpis.

  • Bardzo zgrabne ujęcie tematu, gdy dzisiaj już każdy temat potrafi poruszyć i podzielić społeczeństwo na konkurujące ze sobą obozy. Właściwie każdy z nich ma rację, ale żaden z nich nie wie o co toczy się spór. Czując się wolnym i bezkarnym w sieci, wiele osób zapomina o kulturze. Tak jak mało jednostek odważyłoby się napluć w twarz, tak w internecie są bogami „hejtu”. Bo tak łatwiej, bo to nic nie znaczy i zginie zaraz w gąszczu innych powiadomień czy wpisów. Konstruktywnej krytyce mówię „tak”, komentarzom pełnym nienawiści i jadu „nie”.

  • katol73

    Lepiej sznurówką niż samolotem.

  • Masz świętą rację w tym co piszesz! A może źle to odbieram? To nie święta racja, to po prostu prawda.

    Jakoś do tego wszystkiego dawno żałoby narodowej nie było…

  • Joanna

    Do krytykujących „grono pedagogiczne”, które nie zrobiło nic – czy Wy spędziliście chociaż jeden dzień we współczesnym gimnazjum? Macie jakieś dziwne wyobrażenie w nastolatkach, które po 45 minutach pogadanki o tym, że nie można prześladować innych, wychodzą grzecznie z lekcji i zaprzestają hejtu. A także przepraszają swoje ofiary. Oraz tłumaczą kolegom, których nie było tego dnia w szkole, że hejt to zło. Seriously? Jeśli ktokolwiek z rówieśników dowiedziałby się, że dziecko poskarżyło się nauczycielowi / dyrekcji, wtedy dopiero miałoby przechlapane. Nie krytykujcie nauczycieli – podajcie konkretne rozwiązania, biorąc pod uwagę realną sytuację w polskich szkołach.

    Po drugie – Nastolatki, podobnie jak dorośli od dawien dawna dzielili się na „większość” i „mniejszość”. Żeby być w „mniejszości” ( z jakiegokolwiek powodu – stroju, poglądów, stylu życia), trzeba mieć albo jaja, żeby swojej odmienności bronić, albo mieć głęboko w nosie prześladowców i nie przejmować się nimi. Sorry Winnetou. Podobnie zachowują się wrażliwe dziewczątka – blogerki, które najpierw zalewają internet swoimi fotkami a potem się dziwią, że ktoś je skrytykował. A także celebrycie wpuszczający fotografów do swojej sypialni, zaskoczeni po pół roku, że ktoś tam wchodzi już bez zaproszenia. Żeby być „innym”, trzeba mieć stalowo twardą dupę.

  • Patrząc na to w tej sposób to zabrakłoby mi życia bo skupiałabym się tylko na tych tragediach. Nie o to chodzi, żeby non stop się emocjonalnie zadręczać tagediami, tylko żyć swoim życiem tak by nie krzywdzić innych. I czasem zatrzymać się, rozejrzeć i wyciągnąć wnioski z tego co się dzieje w około. I zaktualizować też swoje postępowanie. I niekoniecznie wtedy gdy przypomina o tym internet, tylko wtedy gdy na naszych oczach jeden daje wycisk drugiemu (człowiek człowiekowi – fizycznie bądź psychicznie). Takie rzeczy nie dzieją się tylko w 4 ścianach, ale przed naszymi oczami. Kiedyś powiedziałam, że ludzie są z natury źli i tylko nielicznym udaje się ucywilizować. Nie wiem czy to słuszna opinia, i jeszcze się nad nią zastanawiam… ale coś w tym jest.

  • Problem jest w tym, że młodzież
    psychicznie nie wytrzymuje tempa i oczekiwań, które się im stawia.
    Obecnie to są sfrustrowani nastolatkowie, którym wmawia się, że
    jedyne co muszą to kuć kuć i jeszcze raz kuć, bo jak nie, to do
    niczego nie dojdą. Rodzice nie maja dla nich czasu, bo tyrają na
    etacie, więc szukają akceptacji wśród rówieśników a jeśli jej
    nie znajdą, to każdy impuls może spowodować krytyczne załamanie
    i sięgniecie po linę. Obecnie młodzież największy problem na z
    samoakceptacja i postrzeganiem własnej wartości. A media?
    Tradycyjne media każdej maści ostatnio rozkochały się w sprzedaży
    śmierci w każdej postaci, telewizory dosłownie rzygają niusami o
    śmierci, ale nie w trosce o podnoszenie bezpieczeństwa. Po prostu
    jest to krzyk o zatrzymanie przy sobie widza. Wydaje mi się, że
    jest to chyba jedyne pole na którym mogą jeszcze powalczyć o widza
    bo resztę bitew już dawno przegrały.

  • Tomek Strzelczyk

    Ale to co? Mamy się nie przejmować samobójstwem szykanowanego chłopca, tylko dlatego, że był jednym z wielu?
    Nie jestem super na bieżąco ze sprawą, ale była rozdmuchana, bowiem jego mama PRÓBOWAŁA pomóc; zwracała się o pomoc do dyrektora, nauczycieli. Co więcej, jedna z jego „psorek” również znęcała się nad nim psychicznie. Dzieci są głupie i zawsze będą śmiać się z inności, idąc za silniejszym, bardziej lubianym. Mnie w tym wszystkim najbardziej uderzyła obojętność dorosłych, stąd tak głośno o śmierci Dominika.

    „Jeśli setki martwych nastolatków nie były dla ciebie problemem, to dlaczego ten jeden chłopiec miałby problemem być?” – Pytasz chyba retorycznie, po czym nieświadomie odpowiadasz sobie w kolejnym pytaniu: „Jego śmierć to tylko symbol.”
    Tylko, czy aż? Pytam ja.