Kaczyński "jesteśmy panami"? Nie, to kolejna bzdura na którą dałeś się nabrać | JasonHunt

Kaczyński „jesteśmy panami”? Nie, to kolejna bzdura na którą dałeś się nabrać

„Tak, jesteśmy panami w przeciwieństwie do niektórych ludzi” – rzekomo powiedział Kaczyński z mównicy sejmowej i rozpętał kolejną już nagonkę na siebie, w trakcie której ramię w ramię stanęli „niezależni” dziennikarze i „obiektywni” politycy opozycji. Sprawdziłem, jak było naprawdę.

Na pewno obiło ci się o uszy „jesteśmy ludzkimi panami”. Wypowiedź ta króluje na memach, jest powtarzana przez wszystkich i przez (prawie) wszystkich krytykowana. Jak ten Kaczyński mógł o sobie coś takiego powiedzieć? Jak mógł tak się wywyższyć?

Rasa podludzi sprawdza fakty

Efekt jego wypowiedzi był łatwy do przewidzenia i z miejsca zaczęto dorabiać ideologię. Że jest rasa panów, podludzi, że są ważni i ważniejsi. Że to wyraz pogardy i braku szacunku do „zwyczajnych” ludzi.
I najgorsze jest to, że ci wszyscy od „sprawdzam źródło” mogli tym razem powiedzieć: tak, sprawdziłem i on to faktycznie powiedział!
No nie do końca…

Co naprawdę powiedział Kaczyński?

 

Obejrzałem całe wystąpienie Kaczyńskiego i dosłownie od pierwszego zdania przewija się w nim motyw „pana”, ale nie w kontekście wywyższania się lub zaznaczania różnic rasowych, a w kontekście kultury sejmowej. Kaczyński zaznaczył, że w sejmie jest się na „pan” i mówił w odniesieniu zarówno do posłów jak i członków opozycji. Aż w pewnym momencie rzekł:

Jarosław Kaczyński:Myśmy siły nie użyli choć były wszelkie przesłanki prawne do tego, by użyć. I nie użyjemy jej… nie użyjemy jej
W tym momencie ktoś z sali krzyczy, że są ludzkimi panami. To przytyk. Podśmiechujka. Że niby Kaczyński taki pan, a jednak ludzki.
Na co Jarosław odpowiada:
– Tak, jesteśmy ludzkimi panami, bo jesteśmy panami [gestykuluje w kierunku posła opozycji – mój przypis]… w przeciwieństwie do niektórych ludzi. 

I to wystarczyło, aby żądni krwi mediaworkerzy rozpętali burzę, bo sobie ubzdurali, że Kaczyński miał na myśli panowanie NAD ludźmi. A to nie jest prawda. To była jego ironiczna odpowiedź na przytyk o ludzkich panach, nawiązująca do wcześniejszej wypowiedzi:

Trzy minuty wcześniej

(o tym media i hejterzy nie wspominają)

Jarosław Kaczyński [początek przemówienia] Panie Marszałku, wysoka Izbo, ja chciałbym panu – bo jednak warto używać tego słowa, panu Schetynie, serdecznie podziękować….

To nie koniec. Za chwilę mamy słynną wypowiedź:

Ale najlepsze jest później i to jest największe świństwo, bo dalsza wypowiedź świetnie uzupełnia fragment o panach. 

Co powiedział Kaczyński w kolejnych zdaniach?

Zaraz po wypowiedzi o „ludzkich panach” Jarosław Kaczyński dodał:

…ale teraz jeszcze kilka słów o istocie rzeczy. Otóż to, co robi tutaj pan marszałek, bo powtarzam warto używać tej formy, ona była używana w sejmie i warto to jednak podtrzymywać. Pan marszałek Kuchciński, otóż pan marszałek Kuchciński pracuje na takiej niwie, którą można najkrócej określić likwidacja w Polsce tego zespołu patologicznych relacji społecznych, które się nazywają postkomunizmem. I doskonale pracuje.

 

Co jest dla ciebie prawdą?

Wciąż uważasz, że w kontekście całej wypowiedzi możemy mówić tutaj o rasie panów, podludzi, o wywyższaniu się, o nieszanowaniu zwyczajnego obywatela?

Albo jesteśmy rozsądnymi ludźmi i rozumiemy na czym polega kontekst wypowiedzi. Rozumiemy, co to jest riposta i ironia. Albo jesteśmy baranami, którym tabloidowe media i Facebook już zlasowały mózgi i potrafimy odbierać tylko proste przekazy.

Sprawdzaj źródła, analizuj, myśl rozsądnie. Ja też nie lubię Kaczyńskiego. Ale jeszcze bardziej nie lubię, gdy wciska mi się kit. Żyjesz w świecie post-prawdy. Nie ufaj tym, którzy żerują na twojej naiwnej wierze w uczciwe media. 

 

 

  • Dziękuję Ci Tomku za ten tekst. Mnie już się nawet nie chciało o tym pisać, bo załamany kolejnymi komentarzami swoich znajomych po prostu straciłem resztki wiary w ludzki intelekt. Dodam jeszcze, że „ludzki pan” to zwrot wywodzący się z literatury – konkretnie „Potopu” Henryka Sienkiewicza. I często jest on używany w przeróżnych kontekstach. Nie sądziłem jednak, że ktokolwiek może zrozumieć go jako „panowanie nad ludźmi”. Jak widać, kiedy chce się kogoś przyczepić, to żadne konteksty kulturowe nie mają znaczenia. Można się dowalić do wszystkiego, nie zastanawiając się nawet sekundy jaki był prawdziwy sens i kontekst wypowiedzi. Jak to widzę to aż mi niedobrze.

    • To wojna.
      A na wojnie i w miłości wszystkie chwyty są dozwolone.
      Miłości zresztą też tu nie brakuje, w końcu filantrop George, jak jego tytuł wskazuje, kocha ludzi.

      Kocha w USA, więc chroni ich przed złym Trumpem.
      Kocha we Francji, więc chroni francuski lud przed możliwym triumfem Le Pen.
      Odciski filantropa można znaleźć niemal wszędzie, gdzie króluje miłość do ludu.

  • Paweł Domański

    Poważnie ?? „taki ludzki pan” nie użył siły :) dobre, ale czy naprawdę myślicie że tak nie pomyślał ? Bo ja nie :)

    • Słuszna uwaga. Trzeba zacząć karać ludzi za zbrodniomyśl. Bo jeszcze zaczną myśleć samodzielnie, a to nie po naszej myśli, nieprawdaż?

  • Michał Mikina

    Tak na serio, to podział na „panów” i „chamów” zarysował się przy okazji dyskusji nt. programu 500+ gdzie jaśnie państwo beneficjentów tego programu określało mianem patologii i nie mogło się pogodzić z tym, że niektóre kobiety, po otrzymaniu świadczenia nie chcą się realizować zawodowo ciągnąc paleciaka z nabiałem z Biedronce. Teraz kurna wielce urażeni.

    • Przecież oświeceni mają rację.
      Tylko frajer pracuje za mniej niż 6000 zł.

  • Ciekawi mnie Tomku jak często jesteś nazywany „opętanym propagandą PiSu”. Podejrzewam, że codziennie.

    • Paweł Domański

      Z tego co pamiętam z książki po tym artykule o gorszym sorcie został wydziedziczony :)

      • Pytam, bo przy okazji ostatniego wydarzenia w którym „Kaczyński kradł demokrację”, czyli ustawy dotyczącej działania mediów, kiedy powiedziałem w towarzystwie, że nie ma co dramatyzować zostałem tak nazwany.

        Szczerze powiedziawszy usłyszałem kiedyś piękną teorię: każda akcja wywołuje reakcję i oszołomstwo które stało za jedną opcją musiało sprawić, że powstanie kontroszołomstwo. I teraz te dwie grupy nie dają nikomu zakwalifikować się po środku, albo zupełnie oddzielić od sprawy.

    • Nie jestem tak nazywany, bo nie jestem zwolennikiem tej partii. W zasadzie to jestem jej przeciwnikiem.

  • Cel uświęca środki, Tomku.
    Jeśli PiS to zło, godzi się uderzać weń wszystkim, łącznie z fałszem, manipulacją, propagandą.
    Bierzmy przykład z filantropa George’a.
    Dwoi się i troi w USA, we Francji (zwycięstwo Le Pen może oznaczać koniec UE).
    Kto ma rację? Czas pokaże. Choć już dziś można powiedzieć, że zwycięży silniejszy.

  • Piotr Biniszkiewicz

    1) Ktos może wie skąd nagłe zapotrzebowanie Prezesa na używanie formuły per „pan”? Przyznam, że nie trafiłem oststnio na żadną aferę dotyczącą pominiecia „pana”.
    2) Nawet jeśli autor ma rację, to mimo wszystko Prezes jest w tej sytuacji nadzwyczajnym hipokrytą, bo przez większość poprzedniej kadencji mówił o poprzednim prezydencie (nie pamietam czy o innych politykach aktualnej opozycji też, o prezydencie na pewno i to wielokrotnie) używając samego nazwiska. Zwracano na to uwagę, nie pamiętam żeby Prezes się wtedy do tej sprawy odniósł.

    • Piotr

      Nie unikał słowa „Pan”, a słowa „Prezydent”. Wtedy nie wiadomo było za dobrze dlaczego to robi. Po latach wypłynęły informacje jak BK się zachowywał on i jego ludzie po 10.04 tj. chamskie wejście do Kancelarii Prezydenta.

      • Nie wspominając o wciąż nie badanych „Niebezpiecznych związkach”…

        Ta książka to symbol „teoretyczności” naszego państwa.

        Bo albo mieliśmy prezydenta (a wcześniej ministra obrony narodowej), który był człowiekiem WSI, które wyprowadzały z budżetu kasę na potęgę i miały powiązania ze Wschodem.

        Albo Sumliński bezkarnie zaatakował nieprawdą INSTYTUCJĘ PREZYDENTA RP, czyli de facto państwo, suwerena i jego demokratyczną decyzję.

        Najwidoczniej w państwie teoretycznym takie cuda nikogo nie interesują, bo liczy się mądrość etapu.

        PS A pamiętasz, kto mu klucze do kancelarii przekazał?

  • fineus

    Wcześniej był drugi sort, teraz mamy panów. Kolejne wyciągnięcie wypowiedzi z kontekstu, wykręcenie znaczenia i zbiorowe robienie hałasu. Tego typu numery i codzienne kręcenie afery znudziły się już dawno temu; ludzie są tym już zmęczeni, mało kto bierze te sprawy na poważnie. Opozycja sama sobie strzela w stopę.

  • Trochę walczysz z wiatrakami próbując odkręcać takie rzeczy, ale dobrze, że o tym napisałeś. Wydaje mi się, że opozycja i opozycyjne media, zaślepieni walką z PiS zapominają trochę o tym, że strzelają sobie w stopę w ten sposób. Zarzucać rządowym mediom brak rzetelności i manipulację faktami, a potem robić to samo? Też nie lubię PiSu, ale nie podobają mi się takie metody, jakie stosuje opozycja i media. To jest jakieś rozdwojenie jaźni w ich wykonaniu. TVP nie wolno, ale już innym mediom w imieniu „obrony demokracji” wolno? Czym różni się w tym momencie jedyna słuszna ideologia PiS serwowana nam przez TVP od jedynej słusznej ideologii serwowanej nam przez opozycyjne media? Wkurzałam się na PiS, bo stosowali sekciarskie metody, bo byli nadgorliwi i niemerytoryczni, bo działali w myśl zasady „cel uświęca środki”… Cóż… wygląda na to, że w Polsce zaczyna brakować po prostu ludzi działających inaczej.

  • Szukanie informacji w tabloidowych mediach przypomina coraz bardziej dumpster diving. Szczególnie w przypadku Kaczyńskiego. Bardzo dobry tekst. Fajnie, że istnieją ludzie, którzy myślą samodzielnie.

    • A co ma do tego samodzielne myślenie?

      Jeśli ktoś nie zada sobie trudu, jak uczynił to Tomek, zbadania materiały źródłowego, „G” mu da osławione „samodzielne myślenie”.

      Problemem jest materiał do analizy, a nie sam proces analizowania go (to drugie oczywiście też bywa problemem).

  • Dowiedziałem się dopiero teraz o sytuacji. Znalazłeś dobry przykład na post-prawdę. Krótko, rozsądnie i z dobrą puentą. Myślę sobie, że można tutaj dodać jeszcze jedną radę, aby wyłączać zbędne komunikaty. Mamy tendencję do coraz wrażliwszego spoglądania na to co kto powiedział i dlaczego jest koniec świata. Zachowujemy się jakby komcie na Facebooku miały wpływ na polityków czy w ogóle na rzeczywistość.

    • A nie mają? Trump wygrał wybory dzięki mediom społecznościowym. Bez niezależnych środków przekazu nie miałby szans z amerykańskimi mediami głównego nurtu, które jak jeden mąż stanęły przeciwko nie mu (nawet te tradycyjnie prorepublikańskie).

      Te „komcie” to wyraz czyichś poglądów. A te „poglądy” mają prawo wyborcze.

      A co do „post-prawdy”, to coś takiego nie istnieje.
      Jest albo prawda, albo jej brak.
      W tym drugim przypadku należy zbadać, czy mamy styczność ze świadomym przedstawianiem fałszu, czy działaniem w dobrej wierze, wynikającym z niewiedzy (czyli z nieznajomości prawdy).

      „Post-prawda” i „fake news” — znamię naszych czasów. Zgrozą nie są ci, którzy się nimi posługują, ale ci, którzy za powyższymi to powielają. Ci ostatni też mają prawo wyborcze.

      • 1. Nie mają. Mówiłem o relacji komcie-politycy, a nie komcie-wyborcy. My tu gadu-gadu, a polityka robi się sama.
        2. Ten wyraz czyich poglądów jest średni na jeża, bo poglądy są średnie na jeża i forma ich głoszenia jest też średnia na jeża.
        3. Post-prawda nie istnieje? Samo to stwierdzenie może już być jej wyrazem.
        4. Znamieniem naszych czasów jest wszędobylski ból dupy. Zgrozą są ludzie wiedzący wszystko i mający potrzebę oświecania innych.

        • 1.
          Mają. Ta relacja nie odbywa się w próżni. Rozważmy taki przykład. Wątek hazardowy w kontekście śmierci posła Wójcikowskiego. Twierdzisz, że dyskusja obywateli na w media społecznościowych ten temat jest bez znaczenia? A co, jeśli sprawa zyska naprawdę duży rozgłoś? Politycy też machną ręką, bo „komcie” są bez znaczenia?

          Polityka nie robi się sama. Po pierwsze, jest robiona (czynnik ludzki jest znaczący). Po drugie, proces ten odbywa się za zamkniętymi drzwiami.

          2. Nie rozumiem. Proszę o czytelniejszy obraz. Proszę mówić jak do intelektu nieprzeciętnego kresu dolnego pokroju Bolka albo bronka, innego z naszych exów.

          3. POST-PRAWDA? Poproszę definicję.
          Żeby nie było nieporozumień, chodzi mi o sam termin, a nie o zjawisko.

          4. „Zgrozą są ludzie wiedzący wszystko”

          Tacy ludzie nie istnieją.
          Istnieją tylko ludzie wszechWIERZĄCY.

          Nie posiadamy dostępu do większości informacji. Nie znamy prawdziwych celów czy motywów działań.

          Możemy co najwyżej starać się zbudować całościowy obraz na podstawie niewielu kawałków układanki.

          Przez wieki to nie uległo zmianie:
          wiedza to potęga. Ale najlepszy efekt daje w połączeniu z niewiedzą szerokich mas.

          Proces oświecania oczywiście zachodzi. Z tą różnicą, że nie na polu wiedzy, a wiary.

          Popatrz na świeży dogmat o ruskim wygrywającym wybory za oceanem i szykującym nową ustawkę w Niemczech.

          Wiara. Dowody oczywiście tajne, bo przecież istnieją, nieprawdaż?
          Ale dziwnym trafem wypływa ponownie sprawa podsłuchów amerykańskich i Merkel trafia na dywanik przed BND.

          Ale wiara to silna rzecz. Dla wielu ludzi to już zawsze będą nielegalne ingerencje ruskich hakerów.

          • Nie łudź się, że przeczytam twój komentarz wyżej. Niemniej jeśli chcesz pogadać to zapraszam do sensowniejszego kontaktu niż komentarze pod wpisem Kominka.

          • Cieszę się, że zapraszasz do sensowniejszego kontaktu, bo akurat jest sprawa.

            Jest tak. Ich trzech, nas dwóch, bez przypału, z tyłu za parkiem, wjeżdżamy, rozpierdalamy typów…

            Zero ściemy, to żaden (s)kit.

  • Cała „afera” to kolejny przykład na to, że społeczeństwo głupieje w zastraszającym tempie. Ludzie nie tylko nie potrafią zrozumieć słowa pisanego, ale nie dociera do nich sens tego, co słyszą. Nie jest wielką tajemnicą, że cytując zdania wyrwane z kontekstu, można całkowicie zmienić sens czyjejś wypowiedzi. Tak samo, jak odpowiednio wykadrowanym zdjęciem, sens tego co ukazuje. A dziennikarze z tabloidów, są mistrzami w takich manipulacjach…

    • Jasne, bo to wina społeczeństwa, że media serwują mu zmanipulowany obraz.

      Gdyby ludzie weryfikowali wszystkie medialne przekazy, nie mieliby czasu na nic innego, np. na pracę.

  • IHMO ze tutaj nie jest ważne co się mówi …ale bardziej co się robi .
    Rozpierdala sie wszystko po kolei , nie zostawiając żadnej innej alternatywy i pokrzykując że :”tylko my mamy racje” a oni to niepotrzenbie sie odzywaja bo i tak nie maja głosu!!!

    • Ale przeciez politycy z PO i .Nowoczesnej tez uważają, że tylko oni sami mają rację. To ogólnie jest cecha polityków.

  • Podobnie jak w historii o syryjskich sierotach, rozpętała się bezsensowna histeria. Fake-news i postprawda królują ostatnio we wszystkich mediach – polskich i zagranicznych. Tylko, że kiedyś wiadomości o wielorybie płynącym Wisłą można było znaleźć tylko w tabloidach. A teraz największe gazety podchwytują bzdury bez koniecznej weryfikacji faktów…..

  • Hiu G. Rosemann

    Podejmuje się Pan szlachetnej choć niewykonalnej misji zmuszania ludzi do myślenia. Efekt będzie (o ile już nie jest) że ludzie zaczną myśleć, że się Pan na „pisizm” przechrzcił. Bo to w zasadzie jest poziom, na którym ludziom jeszcze się chce myśleć. Większy wysiłek to już rzadkość. I to po obu stronach co, jako letni bo letni ale jednak „pisior” potwierdzę. Niemniej szanuję bardzo

  • gdi

    Byłem tu wcześniej może ze dwa razy w życiu, ale ponieważ ostatnio linkiem do tego wpisu nie atakuje mnie już chyba tylko lodówka – poczułem się upoważniony do wtrącenia swoich trzech groszy.
    Świetna, fachowa analiza wypowiedzi (bez sarkazmu), rozciągająca kontekst z jednego zdania na… trzy minuty (sarkazm). Całe trzy minuty. Chyba dokładnie tyle, ile jest w stanie ogarnąć sam JK myśląc o tym, czym są lub mogą być jego wypowiedzi dla jego wizerunku.
    Rozciągając kontekst na 6 minut (czyli wypowiedź posła Schetyny) – dziesiątki razy, zwracając się do marszałka – używał form pan, pan marszałek. Zgodnie z ogólnie chyba akceptowaną konwencją, żeby unikać nadmiernych zagęszczeń tego słowa – czasami poprzestawał na samym marszałku. Zwrot z użyciem samego tylko nazwiska – usłyszałem raz (niewykluczone, że mogło być ich więcej, natomiast chodzi mi o proporcję).
    Pan Kaczyński swoją ripostę zbudował na tym pojedynczym zdaniu – co w moim odczuciu (a nie lubię Schetyny co najmniej jak pan Hunt nie lubi pana Kaczyńskiego) – jest także manipulacją, znacznie dalej posuniętą niż późniejsza manipulacja mediów.
    Jest to również mega manipulacją, jeśli kontekst rozciągnąć na całe dorosłe życie pana Jarosława: oni stoją tam gdzie zomo, Komorowski wybrany przez przypadek, nie wychowywałem się na podwórku tak jak oni, wina Tuska etc. Zastrzegam, że cytaty nie są dokładne.
    Teraz wszyscy mają używanie z panów. Literalnie analizując te trzy minuty – może i niesłuszne. Patrząc dalej wstecz – można sobie zadać pytanie czy na pewno nie miał złych zamiarów. Patrząc zaś na wypowiedzi tutejszych dyskutantów – mam wrażenie, że mamy do czynienia z nieco wyższą niż średnia – półką IQ i takie kolejne już tłumaczenie co chciał powiedzieć pan prezes jest po prostu uwłaczające ich inteligencji.
    Panie Jasonie Hunt – pan doskonale wie, że media lubią żartować, często nie są obiektywne, trzeba uważać co się mówi (w perspektywie dłuższej niż 3 minuty) – proponuję więc spuścić trochę powietrza.

  • Patryk

    Tak ja dalej tak myślę. Bo tekst Kaczyńskiego należy rozpatrywać nie przez pryzmat jego wcześniejszych stwierdzeń, lecz przez pryzmat wypowiedzi tamtego posła od ludzkich panów. To on nadał znaczenie wypowiedzi przez myślenie,, Kaczyński uważa że jest lepszy od innych” Kaczyński nawet jeżeli tak nie myśli ( a jestem pewien że myśli) to potwierdził słowa posła który tak je rozumiał.

    • gdi

      > a jestem pewien że myśli
      To już pozostaje kwestią oceny indywidualnej, ogólna postawa tego człowieka może skłaniać do takiego wniosku.
      Mi bardziej chodzi o to, że JK w pierwszym zdaniu zarzucił przedmówcy, że jest chamem, bo nie zwraca się per pan, czego akurat wypowiedzi Schetyny zarzucić się nie da. I to uważam za manipulację z jego strony.
      A ktoś, kto chce przy pomocy mediów manipulować przekazem powinien wiedzieć, że wkłada palec w szprychy i może go stracić. JK często ten palec traci (wciąż mu odrasta), dowodem czego jest fakt, że wybory wygrał dopiero wtedy, kiedy w kampanii wyborczej nic nie mówił.
      Jeśli ktoś za szybko jeździ, czasami ląduje na drzewie, do kogo pretensja, że przecież jechał zgodnie z przepisami..

  • Ja się dziwię, że nie wstyd jest mediom i dziennikarzom, że dają takie informacje w obieg. Wypuszczając takie informacje jak ta, albo jak ta z „ludźmi gorszego sortu”, media przyznają się do braku jakiejkolwiek rzetelności, uczciwości i szacunku do widza. Masakra jakaś.

    • gdi

      Albo takie: „Wydaje mi się, że widać tam też troszkę twarzy osób specjalnej troski.” I wiele innych. No dno, kompletne dno te media. Każdemu newsowi powinna towarzyszyć porządna analiza jak ta powyżej
      Media są takie jacy są ich odbiorcy.Kto tego nie rozumie i mówi jak mówi to musi potem liczyć na łaskę blogerów, którzy po długiej analizie wykażą co autor miał na myśli.

  • Mało jest ludzi, którzy wgłębią się w temat, zanim ulegną mediom, naukowcom, znajomym. Wymaga to niestety czasu, ale przede wszystkim wysiłku swoich zwojów mózgowych. A chcielibyśmy, żeby było tak prosto. Przeczytam artykuł o bach! już wszystko wiem. Super, że w sieci można znaleźć taki tekst.

  • Mem el

    „Panie” Jason, widzę , że tłumaczenie słów i myśli jarosława ( nie Pana) zaczyna Pana pasjonować, może powinien Pan się ubiegać o rolę rzecznika prasowego prezesa. W poprzednim artykule na temat gorszego sortu, w którym również tłumaczył Pan jarka, poległ Pan doszczętnie i aż przykro , że Pan tego nie dostrzegł i nie skwitował jednym ” sorry , macie rację, myliłem się” Przyznanie się czasem do pomyłki stanowi o wielkości człowieka. Jak widzę tego pułapu Pan jeszcze nie osiągnął. Wracając do tematu , myślę , że pschopata prezes ma jeszcze wieksze mniemanie o sobie jak bycie tylko panem i o tym jestem przekonany. Mam nadzieję, że tę odrobinę krytyki potrafi przyjąć Pan na klatę i opublikuje Pan moją wypowiedź.

  • ARyg

    Można było krócej: Jarosław nie uważa się za nadczłowieka. On jedynie wykazał, że poprawnie rozróżnia własną płeć biologiczną.

  • Podobnie było z powiedzeniem z okazji obchodów 11 listopada, iż Jarosław jest niekoronowanym królem Polski. A wystarczy się trochę skupić i słychać, że jest powiedziane „niekoronowany król polskiej polityki”, a to różnica. Myślę jednak, że wszelkie tego typu akcje, to odpowiedź przeciwników PiSu na dość agresywną propagandę dobrej zmiany, która jest uprawiana w TVP i internetowe robaki Szefernakera.