Jak reagujesz, gdy cię ktoś usuwa? | JasonHunt

Jak reagujesz, gdy cię ktoś usuwa?

Mam taki dziwny zwyczaj robienia porządku w aplikacjach i serwisach, które używam. Raz w miesiącu reinstaluję cały system na laptopie, staram się raz w tygodniu doprowadzać do inbox zero w programie pocztowym, kasuję niepotrzebne smsy, zdjęcia. Na moim dysku musi być całkowity porządek i nie trzymam na nim tysięcy plików, które kiedyś tam mogą się przydać. Wolę trzymać je na zewnętrznych dyskach.

Czyszczę też książkę adresową. Staram się mieć w niej tylko numery do osób, z którymi miałem lub mogę mieć kontakt w ciągu 3 miesięcy. Dlatego od czasu do czasu rozmowy z „najbliższymi” tak wyglądają:

Babcia mówiła mi, że kiedyś to było tak, że ludzie jak się znali to się znali cały czas. Nie musieli sobie tego w żaden sposób potwierdzać i udowadniać.
Oczywiście z pełnym rozmysłem udaję, że nie wiem kto pisze. Mam archiwa, numery moich znajomych są często publiczne, często moi znajomi to znajomi moich innych znajomych. Gdybym chciał, sprawdzałbym kto pisze. Ale przyjemność usłyszenia paru epitetów jest większa. Wycinki to jeden z moich ulubionych sportów, bo na co mi ktoś, kto się obraża za usunięcie z książki adresowej?
To samo przerabiam na Fejsie. Kto mnie zna, ten wie, że nie dodaję do znajomych osób, których nie znam. Nie i chuj. W dupie mam udawanie, że „znam” dużo fajnych osób. A jeszcze głębiej w dupie mam tych, którzy udają, że mnie znają.
Wszyscy kolekcjonują, większość boi się odmawiać, a ja piszę wprost: nie dodam cię, bo cię nie znam. Czasami słyszę argumenty „przecież wiedzieliśmy się…”, „to się możemy poznać…”, „skoro rozmawiamy to już się znamy”. Nie rozumiem skąd w ludziach taka ogromna potrzeba posiadania w znajomych wszystkich, których napotykają.

Wracając do trzymania numerów telefonów – po co komu w dzisiejszych czasach wielka książka adresowa z tysiącem kontaktów „na wszelki wypadek”? Z każdą osobą można mieć kontakt via mail, via FB. Nie ma tak, że nagle będziesz potrzebować numeru do swojej byłej i nie znajdziesz z nią kontaktu. Jak jest przed trzydziestką, to ma Facebooka, jak po trzydziestce to Naszą Klasę. Albo Twittera. A nawet jeśli nie znajdziesz kontaktu do tej osoby, to co się stanie? Nic. Życie będzie toczyło się dalej.
Prawda jest taka, że trzymamy przy sobie wiele osób, z którymi nie mamy kontaktu i prawdopodobnie mieć nie będziemy. Nie usuwamy ich, bo boimy się reakcji. Niepotrzebnie. Usuwanie ich i obserwowanie reakcji to świetny sposób, by przekonać się, co oni na nasz temat sądzą.

 

PS Kochanie, jeśli masz zamiar napisać do mnie smsa i zapytać czy twój numer też usunąłem, to od razu wyjdź z założenia, że tak zrobiłem. To oznacza tylko tyle, że lubię mieć porządek i wcale ale to wcale nie mam cię w dupie. Nawet jeśli mam.

 

Jak reagujesz, gdy cię ktoś usuwa?
Oceń ten post
  • Rafał Kowalik

    Mogłeś nie upubliczniać naszej prywatnej korespondencji, KOCHANIE?

  • Nie – nie usunąłem cię :*

    • żeś się z plakatu antyaborcyjnego urwał..;)

    • Mówię, wejdę do Kominka zobaczyć, czy Michno jest :D

    • to dobrze. Ja cię jeszcze nie dodałem. jesteśmy kwita.

  • Asia Jaśka Jankowska

    Ukradli mi telefon w czerwcu. Bardzo dobry sposób na wyczyszczenie kontaktów w telefonie. Tylko dość kosztowny.

  • Więc Ty też możesz nie zauważyć, że ktoś umarł ;)

  • O ja, nikt nie napisał mi SMSa od niepamiętnych czasów. Ale siłownia i lekarz jak piszą, to ZAWSZE pamiętają moje imię, więc czuję się zadbana.

  • W takim razie… Też jestem. Jedyny foch jaki pamiętam, to usunięcie ze znajomych na fb. ;)

  • Ja w grudniu i na początku stycznia skasowałem z fb wszystkich „znajomych” i jak do tej pory tylko jedna osoba to zauważyła i w ogóle zareagowała. Popieram twoje podejście bo nie ma sensu mieć kogoś w znajomych tylko dlatego, że wie jak wyglądasz czy patrząc na zdjęcie dopasować imię. Dla mnie liczy się kontakt fizyczny, to w jaki sposób i czy w ogóle z daną osobą rozmawiam, gdy spotkamy się np. w restauracji czy gdzieś na mieście.

    Ps. mam nadzieję że będzie Ci obojętne gdy poruszę ten temat u siebie na blogu… dziękuję za temat na post.

    • Paweł Domański

      No ba.
      Ja bym jeszcze dodał że nie przyjmuje do grona znajomych ludzi którzy nie wiedzą jak się nazywają i używają dzikich pseudo. Zamiast napisać Jan Nowak to przedstawiają się John N dodając zdjęcie płaczącego kotka. A skąd do licha mam wiedzieć kto to jest ?

  • ma_lwa99

    Co jakiś czas robię przegląd swoich znajomych na FB i za każdym razem kilka osób usuwam bez żalu.Do tej pory chyba nikt z usuniętych tego nie zauważył, bo reakcji żadnej nie było. Nigdy nie zrozumiem potrzeby kolekcjonowania znajomych. Może to działa tak, że łał, taki jestem super, mam 1000 znajomych-ludzie mnie lubią, jestem ważny itp. To dla ludzi sposób dowartościowania się.
    BTW, przy czytaniu tej notki przypomniało mi się, jak jeszcze bardzo popularne było GG. Któregoś razu pojawił się u Ciebie status, który wzbudził spory niepokój (we mnie też:-))) „Czyszczenie listy kontaktów.Tak, Ciebie też na niej nie będzie”

    • Cholera, to oznacza, że ja zawsze taki byłem. A myślałem, że dopiero teraz :)

  • ma_lwa99

    błąd: ciebie, nie Ciebie:-)

  • Piotr Spalony

    Ja nie mam takich problemów, bo nie mam znajomych. To dopiero jest życie.

  • Ja np. na fejsie nie przyjmuje zaproszeń od ludzi, którzy widzieli mnie raz gdzieś w pubie lub z którymi zamieniłem dosłownie jedno zdanie

  • Też robię co jakiś czas porządki. Może nie tak systematycznie, ale jeśli ktoś na nie powie mi nawet cześć na ulicy to po co mi ktoś taki w znajomych? Sama też widziałam, że ktoś usunął się sam. Wzruszałam ramionami i tyle. Życie nijak się specjalnie nie zmieniło.

  • Dagmara Górzkowska

    Ja również lubię mieć porządek w gronie znajomych, nie tylko odrzucam tych, których ledwo poznaję na ulicy, ale także takich, przed którymi nie mam ochoty się upubliczniać.
    Pamiętam, jakie oburzenie wywołałam kiedyś tym, że nie chciałam dać numeru telefonu znajomemu z pracy, usłyszałam masę ciekawych epitetów!

  • Grono tych znajomych „na wszelki wypadek” doskonale widać, gdy masz urodziny/imieniny/bar micwę (niepotrzebne skreślić).
    Jak im fejsbuk nie przypomni to nie odstaniesz złamanych życzeń. A te na fejsie będą tylko dlatego, że się pasku z prawej wyświetliło, że Zdzich jakiś ma dziś święto.
    Kasuję, ale chyba muszę majtnąć porządniej klawiszem ‚delete’

    • Magdalena P-g

      Nie rozumiem skąd bierze sie ta nagonka na facebookowe przypomnienia. Przecież nikt nie ma obowiązku mieć w głowie daty naszych urodzin. I nie wiem czym różnią się życzenia będące wynikiem dobrej pamięci od tych, które złożone zostały z pomocą (przypomnieniem) facebooka.

      • Nagonka? Dlaczego nagonka? Co kto lubi.
        Urodziny bliskich mi osób mam w głowie, a tych, na których mi zależy w kalendarzu.
        Powiadomienia o moich urodzinach na fejsie wyłączyłam bo nie potrzebuję tablicy z wrzutkami STO LAT. Sama też nie piszę życzeń na fb.
        Pewnie jestem trochę staroświecka, ale strasznie się obserwuje to spłycanie formy kontaktu do dostępności online. Życzenia albo powinny coś nieść, jakieś przesłanie, albo po co sobie strzępić język. Czy klawiaturę w tym przypadku.

      • No własnie bez sesnu tak generalizować, ja wiele osób lubię i szanuję ale sklerozę mam ogromną i bez tych przypominaje Facebookowych marnie bym zginęła i mnie samej byłoby przykro, że nie złozylam zyczeń komuś kto na nie jak najbardziej zasługiwął tylko dlatego że nie sposób pamietać o wszystkim. Jaka jest różnica w zrobieniu przypominajki o ważnych datach w telefonie czy kalendarzu żeby pamietać od przypomnienia na Fb?

  • Śmieszna sprawa, ktoś chce się spotkać i być fajnym kolegą czy koleżanką, aż tu nagle zdecydował trochę powyzywać drugiego z tej sympatii. Czasami wchodzę w rozmowę z „nieznajomą” osobą, aby domyśleć z kim gadam. Zbyt życzliwy jestem, wiem.

  • Ludzie starej daty i dobrze wychowani mają taki zwyczaj, że jak dzwonią pierwszy raz od dawna, to się przedstawiają i mówią skąd znają tego, do kogo dzwonią, i to pomimo że świetnie pamiętają, że się z daną osobą wymieniali numerami telefonów. Proste, a ułatwia życie.

    • Zależy, co dla kogo znaczy pojęcie „od dawna”. Tydzień, miesiąc, 3 miesiące, rok…?

  • Musze sie tego tez od Ciebie nauczyc. Niestety na moim Facebooku juz jest taki balagan, ze nie da sie tego odkrecic. Ostatnio sporo osob wysyla mi zaproszenia do grona znajomych, i nie wiem czy to z bloga, czy z grupy, nie chce nikogo urazic, akceptuje, tyle ze juz w ogole nie uzywam prywatnego FB, bo wpuscilam na niego tylu ludzi, ktorych nie znam, ze to juz nie ma sensu. Gdybym ja potrafila byc taka niebalaganka. Ale natury ludzkiej tak latwo nie zmienisz. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • „W życiu warto usuwać ciążę i znajomych z Facebooka”. Paulo Coelho

  • Mamę i piesię też? :O

  • Mnie sie pare razy zdarzylo, ze do kogos znajomego napisalam i w odp dostalam: kim jesteś? No to już nie odpisywalam. W takim przypadku najlepsza reakcja to brak reakcji. Nie? To nie. Swój honor też trzeba mieć.

  • Paweł Domański

    O mamo to mnie też usunąłeś :( czuję się zdruzgotany.
    Dodałbym że warto jeszcze robic taka „czystkę” w stosunku do ludzi toksycznych, ba nawet dawać co niektórym bana na kontakty z nami.

  • Michał

    Jak reaguje? Zwyczajnie, mam to po prostu gdzieś.

  • Olga Wiktorowicz

    A co z osobami, od których nie chcemy odbierać telefonów i odpisywać NA SMS? Moim zdaniem już lepiej, niech zostaną…