Jak kupić mieszkanie gdy zarabia się 2 tysiące? | JasonHunt

Jak kupić mieszkanie gdy zarabia się 2 tysiące?

Jeśli symbolem współczesnego ubóstwa jest brak kasy na kredyt, to żyjemy w bardzo bogatym kraju, bo dotychczas wydawało mi się, że bieda nie zaczyna się na 2 tysiącach pensji, tylko na kilkuset złotych emerytury dla ludzi, którzy całe życie uczciwie przepracowali, a na starość państwo rzuca im ochłapy.

Bronek wtopił. Bez dwóch zdań. Na pytanie jak kupić chatę mając 2 koła na rękę, powinien udzielić bardziej empatycznej odpowiedzi niż „zmienić pracę i wziąć kredyt”. A tak to sobie załatwił, że ta wypowiedź przejdzie do historii, tak jak dawniej „spieprzaj, dziadu” czy „sorry, taki mamy klimat”.

 

Mieszkanie na kredyt NIE jest twoim mieszkaniem

 

Inna sprawa, że ten chłopak jest dokładnie tym typem wyborcy, o którym pisałem dwa dni temu w tekście o Kukizie. Jest potwierdzeniem bezradności i lenistwa 20-latków, którzy jeszcze nie pohańbili się żadną pracą, a już od polityków domagają się lepszej przyszłości. Zostawmy jednak tych biednych ludzi i wróćmy do tematu.
Jak kupić mieszkanie, gdy zarabia się 2 tysiące?
Odpowiedź jest prosta: nie kupować.
Jak kupić mieszkanie, gdy zarabia się 4 tysiące?
Odpowiedź jest ta sama: nie kupować.

A dlaczego? Ano dlatego, że cię na to nie stać. Mnie też nie stać. Nie mam własnego mieszkania. Czy mam o to pretensje do prezydenta? Ani trochę. Czy nie miałem pracy po studiach? Nie miałem. To znaczy miałem. Zarabiałem dużo mniej niż 2 tysiące. Dlaczego nie wziąłem kredytu?
Wiecie, jednym z największym kłamstw, jakie udało się wbić do głowy Polakom jest przekonanie, że mieszkanie kupione na kredyt należy do nas. Aż trudno mi uwierzyć, że ludzie naprawdę w to wierzą. Ja nie potrafię. Biorąc chatę na kredyt, nie mógłbym przekonać samego siebie, że ono należy do mnie, bo w rzeczywistości należy do banku. Upraszczając – wynajmujemy je od banku na 40 lat.
Ale po 40 latach przechodzi na naszą własność, odpowiecie.
Cóż, musiałbym mieć bardzo ograniczone spojrzenie na życie, aby cieszyć się, że coś przejdzie na moją własność na jakieś 10 lat przed statystycznym czasem mojej śmierci. No przepraszam bardzo, ale co ja zrobię za te 40 lat? Wyprawię drugą parapetówkę? Wpiszę sobie w CV, że mam własne mieszkanie? Wyjdę na ulice z transparentem?
Jeśli spłacasz kredyt to nie masz własnego mieszkania. Proste.

Kredyty nie są złe. Złe je podejście do nich.

Nie znaczy to, że jestem przeciwny braniu kredytów. A bierzcie! Sam chciałem rok temu wziąć, aby mieć więcej kasy na wyjazd do Nowego Jorku, ale mnie Inteligo wykiwało, bo najpierw sporo obiecali, a kiedy przyszło do podpisania papierów, okazało się, że dostanę tylko 1/5. Kazałem im pocałować się w dupę.
Nie przeczę, że sam w końcu wezmę kredyt na mieszkanie, aby poczuć przyjemność urządzania mieszkania, w którym wszystkie meble są moje i nikt z dnia na dzień mnie nie wyrzuci. Kredyty to świetna sprawa, o ile jesteś rozsądny i rozumiesz, że to, co posiadasz, faktycznie będzie twoje dopiero gdy to spłacisz. Podobnie jest z samochodami. Też nie mam. Koledzy moi są tacy dumni ze swoich autek, bo wydaje im się, że jak je biorą na krechę to należą do nich. Heh, naiwniacy.

W jakim stopniu twoje życie będzie zależało od innych?

Za chwilę skończą się matury i tysiące z was wybiorą się na studia. Nie ma nic złego w studiowaniu kierunków dla bezrobotnych, jeśli chcemy się uczyć tego, co nas interesuje. Sam byłem na takim kierunku (politologia). Głupotą jednak jest planować swoją przyszłość, nie wiedząc, czy będziemy mieli na chleb. Nie zazdroszczę maturzystom, bo mają o wiele bardziej przejebane niż ich starsi koledzy sprzed paru lat. Wiele zawodów wymiera i nawet te, które do niedawna wydawały się bezpieczne – są zastępowane przez maszyny.
Dziennikarstwo? Nigdy w życiu. Chyba że chcesz skończyć jak mediaworkerzy z 2 tysiące na rękę. Pedagogika? Już sama nazwa wskazuje, że kasy w tym zawodzie nie ma.
Medycyna? W ciągu 15 lat lekarze w znacznym stopniu zostaną zastąpieni przez aplikacje w telefonach, a przychodnie opustoszeją, bo większość diagnoz będziemy mogli postawić sobie w domu, dotykając ekranu. Psychologia? W dobie internetu wszyscy jesteśmy psychologami. Najlepszymi.
Jeśli chcesz przetrwać i masz ambicje, to idąc na studia zadaj sobie proste pytanie: w jakim stopniu będziesz zależny od innych?
Jeśli twoje życie będzie zależało od widzimisię jednej osoby, powiedzmy szefa-idioty, to skazujesz się na tułaczkę. Najlepsza praca, jaką możesz mieć po studiach, to taka, w której masz szansę stać się kimś wyjątkowym, a nie jednym z wielu. To taka praca, do której nie musisz wysyłać swojego CV, bo to jest jak granie na loterii. Zazwyczaj wychodzi wielka dupa.

SMS Newsletter Dodaj do kalendarza 2017-08-08 12:00:00 2017-08-08 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger & Biznes MasterClass: Bloger - 12 LEKCJI, KTÓRE NAUCZĄ CIĘ ZARABIANIA NA BLOGU http://jasonhunt.pl/masterclass-biznes Jason Hunt mail@jasonhunt.media

  • Tomek! Napisz jeszcze coś o szczepieniach i masz moją dozgonną wdzięczność! Bo ostatnie 2 teksty po prostu miażdżą to może i szczepienia by zmiażdżyły :D

    • E, u mnie raczej nie ma idiotów, którzy są przeciwko szczepieniom. Raczej z tym tematem poczekam, gdy się nawinie jakaś okazja.

      • Poczekam cierpliwie!

      • JasonHunt: mam pytanie z innej beczki. Nie mogłem nigdzie dopatrzeć się kontaktu, więc podpinam się pod komentarz. Czytam Twojego bloga od wczoraj i w jednym z tekstów przemknęła mi wzmianka o GTD. Korzystasz z tego na co dzień? Jakich używasz narzędzi, regularnie wykonujesz „przeglądy”? Zmagałem się trochę z GTD i ostatecznie odpuściłem, ale gdy widzę, jakie osiągasz sukcesy, zastanawia mnie, czy może nie warto by było wrócić do tego systemu. Może by tak jakiś wpis na ten temat? Z góry dzięki za odpowiedź, pozdrawiam!

  • Daro

    10/10

  • Marta Frąckowiak

    Ty to potrafisz dodać otuchy.

  • Monday

    „na zeszyt” to sobie można wziąć gumy w kiosku, a nie chatę ;)
    Zrozumiałem po fakcie.

  • Jacek

    Bronek wtopił bo wymaga się od niego bardziej elokwentnej odpowiedzi. Jednak jakby chłopak spytał tak samo jakiegoś biznesmena, który ciężką praca i staraniami się dorobił to obstawiam, że odpowiedziałby podobnie. Skoro znalazłeś/aś pracę, która nie zapewnia Ci życia w spokoju (nie mówię już o luksusie i bogactwie) i masz do tego durne pytanie „jak ja mam za tyle żyć” to odpowiedź Prezydenta nabiera lepszego wydźwięku. Takie podejście do życia, pracy i własnej przyszłości można porównać jedynie do otyłej osoby, która zrobi 10 przysiadów dziennie z pizza w gębie i narzeka, że nie chudnie. Chcesz efektów? Progresu? Zadbaj o niego. Bo narzekanie na polityka jest tak samo sensowne jak narzekanie na trenera na siłowni ze przez niego nie schudłem pomimo chodzenia 1 w miesiącu na siłownie.

    • maur

      Dokładnie tak. Cóż innego miał odpowiedzieć? Przepraszam, już zwiększam program MDM? Przepraszam, daj mi chwilkę, zwiększę minimalną płacę?

      • Tak, kochani, powinien powiedzieć: zmiejszam haracze i zamiast 50% swojej pensji dostajesz 80%!

    • Szymon Swoboda

      Ale na świecie są potrzebni wszyscy, od inżyniera, i dyrektora, po sprzątaczkę i zamiatacza ulic… Nie każdy ma możliwości, tyle samozaparcia, i odwagi, żeby coś w swoim życiu zmienić. Bardzo często, żeby zmienić pracę na lepszą trzeba mieć wyższe kwalifikacje, a to zazwyczaj jest równoznaczne z poniesieniem kosztów na kursy itp, z drugiej strony pracodawcy szukają osób z doświadczeniem, a gdzie ma je nabyć ktoś, kto dopiero skończył kurs ? W ten sposób robi się kwadraturę koła, i dlatego spora część ludzi nie decyduje się na rozwój… A najgorsze jest to, że z wypłaty sprzątaczki nie wystarczy nawet na wynajem mieszkania (w Poznańskich warunkach) nie mówiąc o kredycie….

  • Mieszkanie na kredyt różni się tym, że pewnego pieknego dnia nie zadzowni do Ciebie własciciel mieszkania i nie powie Ci „Dzien dobry , moja córka wraca ze studiów z Krakowa z chłopakiem no i nie mają gdzie zamieszkać. Proszę się wyprowadzić w ciągu miesiąca. Do widzenia.” – przypadek mojego brata wynajmującego mieszkanie do którego dość mocno się przywiązał bo było w świetnej lokalizacji i bardzo fajnie urzadzone. No cóż moze i nie mam jeszcze własnego mieszkania ( spłacam kredyt) ale przynajmniej nikt mnie nie wypierdzieli kiedy „synek wróci z Anglii” .

    • O to to! My mieliśmy właśnie niedawno podobną sytuację i o ile wcześniej byliśmy na nie kredytom, tak tego rodzaju sytuacja sprawiają, że myślenie się zmienia. Każdy chce mieć po prostu święty spokój i tym właśnie jest mieszkanie na kredyt. Oczywiście ma to swoje wady – sznur na szyi przez kilkadziesiąt lat, ale w sumie i tak większość ludzi płaci za wynajem mieszkania tyle samo co wynosi rata kredytowa, no to chyba lepiej zamienić?

      • skarbonamamony

        Twój problem polegał raczej na tym, że wynajęliście mieszkanie od kogoś, kto akurat miał je wolne to wynajął. Gdybyście wynajęli mieszkanie od kogoś, kto zajmuje się tym zawodowo (ma kilka takich mieszkań) to zapewne całował by Was po rękach, że chcecie siedzieć dwa, trzy, pięć lat…

        Druga strona medalu jest niestety taka, że mało kto chce wynająć mieszkanie na dłużej niż rok. Najemcy długookresowi to prawdziwy skarb dla zawodowca. A w takim wypadku można i niższy czynsz wynegocjować czy też inne bonusy, np. dofinansowanie do nowych mebli albo innego wyposażenia zgodnie z upodobaniami najemców.

        • maur

          Inna strona medalu, to ktoś, kto wynajmuje zawodowo ma inne ceny.
          Przykładowo za 1000zł wynajmiesz kawalerkę. Ktoś, kto wynajmuje zawodowo urządzi ją w meble ikei i najtańsze płytki i wynajmuje za 1500zł już.

          • skarbonamamony

            Nie wiem z jakiej miejscowości jesteś, ale w Gdańsku znam kilku takich, co mają po kilka mieszkań i za kawalerki umeblowane w nowe meble biorą 900 – 1100 zł. Tylko wszyscy narzekają na jedno – najemcy chcą umowę na max rok, a i tak zwykle próbują rozwiązywać umowę wcześniej. To, że ktoś w ogłoszeniu „woła” 1500 nie znaczy, że jak zaproponujesz umowę na dwa lata lub dłużej i będziesz w miarę wiarygodny to czynsz od razu spadnie. Sam jak mam mieszkanie wolne od najemcy to zwykle daje dwa ogłoszenia. W jednym jest cena wyższa i piszę „umowa na co najmniej rok”, w drugim cena niższa i jest napisane „najem długoterminowy”. Efekt jest taki. Na to drugie dzwonią ludzie i na pytanie na ile chce Pan podpisać umowę odpowiedź brzmi „no na rok”, a na to drugie dzwonią studenci i myślą, że rok ma 9 miesięcy…
            Jak widzisz prawda zawsze leży po środku.

          • maur

            z Warszawy. Tutaj za 1000 nie ma nic urządzonego nowocześniej niż lata 80. ;)
            Nie mam doświadczeń z najemcami dużych, ale samemu wynajmowałem pokoje/mieszkania przez dobre, hm, 8 lat?
            Używałem tych argumentów często – że zależy mi na długoterminowym najmie (dość przeprowadzek co roku lub 2 razy do roku bo syn się wprowadza do mieszkania czy inny wnuczek), że nie wyjeżdżam jak studenci na wakacje. Innym razem jak współlokator się wynosił z mieszkania za 2400 proponowałem właścicielom, że jeśli opuszczą mi do 2200 to znajdę kogoś i zostanę – nie zgodzili się, zamieszkałem niedaleko i wiem, że kolejne 3 miesiące mieszkanie stało puste/ciemne.

        • Zgadza się, ale z kolei cenowo wychodzi spora różnica. Zawodowcy biorą znacznie więcej, podczas gdy np. mieszkanie od zwykłej rodzinki, chcącej sobie dorobić i nie mającej doświadczenia z wynajmem, można znaleźć już od 400-500 zł miesięcznie – nawet cały dom w niezłym stanie da się za podobną kwotę wynająć (autentyk!)

    • Coz, nie ma co narzekac. Mieszkanie bylo kogos, corka na pewno jest mu duzo blizsza nie obca osoba. Kazdy z nas tak by postapil.
      Z kolei fakt. Mieszkanie na kredyt – masz swiadomosc ze nikt Cie z niego nie wywali i ze kiedys bedzie Twoje

    • Adam Gajewski

      Mieszkanie na kredyt różni się też tym, że przynajmniej połowę comiesięcznej opłaty za „możliwość mieszkania” wkładasz de facto na lokatę, z której będziesz mogła skorzystać po spłaceniu banku. Wynajmując często finansujesz tę lokatę właścicielowi.

      • Urszula Jaworska

        Zgadzam się. Jeśli masz do tego dzieci to masz do tego świadomość, że w przyszłości im ułatwisz życie. Fajnie prawda?

        • Waldeck_13

          W jaki sposób ułatwisz? I dlaczego przyszły interes moich dzieci ma być ważniejszy niż mój doczesny? Skąd wiecie, że wartość mieszkania będzie większa za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat niż teraz? A może w 2023 będziesz dalej spłacał wartość mieszkania z 2010, podczas gdy na rynku będzie już ono za połowę ceny? Odpowiedzcie mi na te pytania, ciekaw jestem bardzo.

          • Urszula Jaworska

            Umrzesz i zostawisz w spadku? Hehe

          • Waldeck_13

            Hehe. To mam swoje życie podporządkować temu, że umrę i zostawię dzieciom klitę w bloku, która i tak nie wiadomo ile będzie warta? Śmieszna argumentacja. A gdzie odpowiedzi na pozostałe pytania? Sorki, ale w tej waszej logice, typu: „zostawię dzieciom” są spore luki. I to naprawdę poważne.

          • Michal

            Otoz nie trzeba byc specjalista od nieruchomosci, zeby wiedziec, ze mieszkania to stabilna inwestycja, ktorej wartosc raczej zawsze rosnie niz spada.
            Stad obrotni ludzie biora mieszkania w kredyt pod wynajem zeby na nich jeszcze zarabiac. Dlaczego wiec mieliby na swoim wlasnym mieszkaniu dawac zarabiac komus innemu zamiast wrzucac pieniadze do wlasnej skarbonki.
            Placisz komus 1000zl i nie masz nic lub placisz bankowi to samo 1000zl i za 20 lat masz warta 250000 nieruchomosci.
            Proste?
            Sorry za ogonki, lece z telefonu.

    • Decyma

      Jeśli bank X ogłosi upadłość – traci się więcej, niż jak właściciel mieszkania zarzuci tekstem, który przytoczyłaś.
      Naprawdę trzeba nie mieć rozumu, żeby myśleć, że bank udzielający kredytu chce dobrze dla ludzi, którzy go biorą. To nie są organizacje charytatywne! :) Nie mówiąc już o tym, że coraz częściej banki zabierają ludziom „ICH” samochody, domy, mieszkania i co tam jeszcze można sobie na kredyt wziąć. Gdyby te banki jeszcze były z Polski…

    • Joanna W-M

      Przywiązał się do cudzego mieszkania?!?!? Bezczelność.

    • Ale oczywiście bierzesz po uwagę fakt, że może nastąpić załamanie systemu gospodarczego i upadek waluty (co jest bardzo realne w najbliższych latach) po którym scenariusz jest prosty.

      Wielkie banki wypowiadają kredyty małym bankom (czyli tym w Polsce też), po czym małe banki stawiają kredyty w stan natychmiastowej spłacalności. Oczywiście nikt takiej kasy mieć nie będzie więc przyjdą po mieszkanie na kredyt, i, dokładnie tak samo jak w podanym przykładzie, powiedzą do widzenia.

      Przy okazji tak może dojść do masowego przejęcia polskich nieruchomości przez zachodni kapitał. Nie żebym krakał.

      • Mało realne. Niech sobie biorą w cholerę te cudowne apartamenty 15 minut do centrum miasta (śmigłowcem). Tylko co z nimi zrobią? Zlicytują? Przecież tego nikt nie kupi, szczególnie jak będzie załamanie gospodarcze. Tak naprawdę banki przejmują nieruchomość naprawdę w ostateczności, bo im się to zupełnie nie kalkuluje.

    • To fakt, w Niemczech większość osób wynajmuje mieszkania, ale od osób/firm, do których należy np. cały budynek. I tam nikt nie przyjdzie i nie powie, proszę się wynosić, bo teraz mieszkanie potrzebuję dla swojego dziecka.

      • maur

        W Niemczech mają kulturę najmu i prawo.
        U nas jak trafisz na upierdliwego najemce i cwanego, który zmieni zamki, nie będzie płacił, nie wpuści Cię, a na próby wejścia by „wymienić okna/drzwi” (w praktyce = usunąć je na kilka dni bo „dostawa się opóźnia”) – zadzwoni po policje. I wtedy zysk z inwestycji spada, oj spada. O stresie nie wspominając.

        • Cwaniakom zawsze może się zdarzyć włamanie. Sąsiedzi zapamiętają, że weszli jacyś faceci mówiący po rosyjsku, a policja jak to w takich sytuacjach bywa po miesiącu przyśle zawiadomienie o umorzeniu postępowania z powodu niewykrycia sprawców ;)

          • maur

            Gorzej jak policja zdąży przyjechać. Albo facet nagra zdarzenie.
            Wiem, że rozmawiając z teoretykami wszyscy mają sposoby, a z praktykami to już można się nasłuchać haczyków i niebezpieczeństw.
            Jaki sposób by nie był – możemy się zgodzić, że wania włamujący się do mieszkania, lub lokator ciężki do pozbycia się – obniżają nieźle ROI, nie? ;P
            Fundusz Mieszkań Na Wynajem (jakusiebie.pl) planuje wynajmować stosując najem okazjonalny – umowa u notariusza i najemca okazujący oświadczenie właściciela innej nieruchomości, że można go tak eksmitować w razie problemów. Jest to jakieś wyjście – ale 1) większe koszty, a 2) nie wszyscy najemcy mają znajomego właściciela mieszkania, który im ufa ;)

          • maur

            Gorzej jak policja zdąży przyjechać. Albo facet nagra zdarzenie.
            Wiem, że rozmawiając z teoretykami wszyscy mają sposoby, a z praktykami to już można się nasłuchać haczyków i niebezpieczeństw.
            Jaki sposób by nie był – możemy się zgodzić, że wania włamujący się do mieszkania, lub lokator ciężki do pozbycia się – obniżają nieźle ROI, nie? ;P
            Fundusz Mieszkań Na Wynajem (otwarty przez BGK) planuje wynajmować stosując najem okazjonalny – umowa u notariusza i najemca okazujący oświadczenie właściciela innej nieruchomości, że można go tak eksmitować w razie problemów. Jest to jakieś wyjście – ale 1) większe koszty, a 2) nie wszyscy najemcy mają znajomego właściciela mieszkania, który im ufa ;)

          • Zawsze się zastanawiam, dlaczego ludzie po informacji, że wynajmuję mieszkanie koniecznie muszą mnie poinformować o tym, jakie straszne ryzyko ponoszę i poopowiadać o niepłacących i demolujących lokatorach. Ciekawe, czy na wiadomość o ciąży koleżanki pytają; A co, jak urodzisz niepełnosprawne? A kumpla, który założył firmę pytają, czy nie boi się, że zbankrutuje. Bo przecież świat jest taaaaki niebeeeezpieczny. Najlepiej nic nie robić i płakać, jak źle? Zawsze jest jakieś ryzyko, ale znakomita większość najemców to ludzie uczciwi i terminowo płacący.

          • maur

            To nie było po Twojej informacji, że wynajmujesz. Twoja sprawa. Jeśli dobrze widzę drzewko, to zaczęło się od porównania do sytuacji w Niemczech.
            Pisałem o niebezpieczeństwie tylko pod kątem, że dlatego u nas niektórzy mają mieszkania puste, a nie wynajmują, a niektórzy kupiliby kilka na wynajem ale nie chce im się, ekhm, ryzykować/bawić dla paru złotych w perspektywie takich problemów.

          • To taka ogólna refleksja, nie chodzi mi o drzewko. Po prostu mam wrażenie, że sporo ludzi tylko czeka, żeby mi najemcy przestali płacić, żeby móc wreszcie stwierdzić: A nie mówiłem. Nie ogarnia braku zrozumienia, że zarabianie to jest ryzyko i jak się nie ryzykuje to się nic nie ma.

          • CL

            Wynajmuję mieszkania od 2002 roku, jak do tej pory dwa. Jedno 3.5 roku, drugie, w którym mieszkam obecnie już 10 lat zmieniłam ze względu na lokalizację. Od 2006 roku czynsz zwiększono mi o 200 zł. Gdy byłam w trudnej sytuacji materialnej właścicielka zgodziła się na połowę i w lipcu spłacę już całkowicie wyrównanie. Oczywiście, że do mieszkania można się przyzwyczaić. Poza tym wszystko zależy od kultury najemcy i wynajmującego, od niczego więcej. Bądźmy najzwyczajniej wobec siebie życzliwi. Amen :)

        • Umowa najmu na czas określony załatwia sprawę.

          • maur

            Tak?

            Wpisałem w google „eksmisja lokatorów którym wygasła umowa najmu”, zajrzałem na 2 linki i ewidentnie ludzie mają z tym problemy. Ale może nie znają się tak dobrze na prawie lub sposobach pozbycia się lokatorów..

          • To dobrze ze ja wynajmuje studentom. Jak do tej pory nie miałam takich problemów (na wszelki wypadek pukam w niemalowane) ☺

          • maur

            Życzę byś nie natknęła się na problem. :)
            Słyszałem też o wynajmowaniu pokoi zamiast mieszkania – wtedy zawsze jako właściciel masz wstęp do korytarza/kuchni bez naruszania miru domowego, nie musisz się włamywać, a jak możesz wejść to łatwiej coś zrobić by się pozbyć. ;)

    • luki4ever

      Kompletnie nie zgadzam się z Twoją opinią. Po pierwsze ktoś kto decyduje się na wynajem mieszkania musi mieć na uwadze, że taka sytuacja o której piszesz może mieć miejsce, po drugie w zamian otrzymuje się wolność i brak przywiązania do jednego miejsca, dla kogoś kto zmienia miejsca zamieszkania, chce być mobilny, nie chce się wiązać z jednym konkretnym miastem czy lokalizacją wynajem mieszkania jest idealny. Po trzecie jest bardzo wiele mieszkań które są kupowane pod wynajem, właściciele w ten sposób lokują kapitał i te mieszkania są przeznaczone wyłącznie na ten cel.

  • Obserwuję to wokół siebie: spełnienie najważniejszego marzenia w życiu – posiadanie własnego mieszkania. Gdzie własne to ono będzie, jak ktoś dożyje, zresztą jak napisałeś. Częsty argument to oszczędność, by nie płacić za wynajem. Tylko ja się pytam gdzie ta oszczędność, jak całość kredytu jest dwa razy większa niż wartość mieszkania? Dodatkowo ciekawe dane do przeczytania: http://wiadomosci.onet.pl/posiadanie-wlasnego-mieszkania-symbolem-biedy/re2c3w

  • Ostatnio strasznie mnie denerwowały Twoje teksty, ale ten przeczytałam z przyjemnością :)

  • Better

    Bronek to jakby sie ostatnio z choinki urwał albo nie wychodził z pałacu przez ostatnie 5 lat. Z tymi kredytami na mieszkania też jest taki problem, ze jak sobie je ludzie biorą, to później utykają na amen w mieście gdzie mają to swoje-nieswoje mieszkanie i za nic nie chcą się ruszyć, nawet jeśli wkoło totalna beznadzieja. Tak jest od lat, a to już nie czasy zeby w jednym mieście i w jednej fabryce pracować do smierci.

    • A co za problem sprzedac mieszkanie albo wynająć komuś i się przeprowadzić?

      • Waldeck_13

        Oczywiście, że to problem. Nie sprzedasz w ciągu kilku dni. To trwa nawet miesiące. Kupa formalności i opłat przy okazji. A co jeśli kupiłeś mieszkanie powyżej jego aktualnej ceny? Nawet jak sprzedasz, to nie odzyskasz tych pieniędzy. Wynająć? Łatwo się mówi. Życzę żeby znaleźć szybko i od razu takiego, który wynajmie na długo i będzie płacił w terminie. Żeby nie chodzić za nim co miesiąc i nie prosić się o kasę. A najgorzej,jak nie będzie płacił i nie będzie chciał opuścić lokalu. Prawo stoi po jego stronie. Nie usuniesz takiego lokatora. Także wszystko łatwo się mówi. Mieszkanie własnościowe, to jest kotwica u nogi, co by nie mówić.

        • Moje nie było zadna kotwica. Niemal od razu po kupnie zmieniła mi się sytuacja wiec je wynajelam. Mam na spłatę raty i jeszcze zostaje

          • Waldeck_13

            Ok, ja nie twierdzę, że zawsze to musi być problem. Ale może być. Bardziej mam na myśli sytuację, że musisz się przenieść do innego miasta albo kraju, a tu ci zostaje taki balast. Jeżeli jesteś na odległość, to już tak nie upilnujesz wynajmu i wgl. No chyba, że masz kogoś na miejscu. Ale nie każdy ma. Jakby nie było, zawsze jest to jakiś kłopot, który zostaje. I znam wiele historii, gdzie nie było tak różowo jak w Twoim przypadku. A najbardziej skrajna była taka, że mieszkanie było zajęte przez prawie 3 lata i nie było opłacane. I uwierz mi, nie wyrzucisz takiego lokatora legalnymi sposobami. Tzn. wyrzucisz, ale trwa to bardzo długo. Polskie prawo chroni lokatora, nie właściciela.

          • Bo jak się wynajmuje mieszkanie, to też lepiej najpierw trochę poczytać i zapoznać się z ewentualnymi zagrożeniami. Oczywiście, nie wszystko da się przewidzieć i nie przed wszystkim da się ustrzec, ale istnieją różne zabezpieczenia przeciw niepłacącym lokatorom do zastosowania przed, np. dokładna weryfikacja gagatka, a także tzw. najem okazjonalny. Zgadza się, że jak już się taki cwaniak trafi, to ciężko go wywalić, więc warto stawiać konkretne oczekiwania przed podpisaniem umowy. W ten sposób jesteśmy w stanie wyeliminować przynajmniej część z nich.

          • „Słuchaj maleńka, gdyby ktoś ci kiedyś groził, to pamiętaj, że nieznani sprawcy jeszcze żyją. Twoje zdrowie” – powiedział mi kiedyś emerytowany esbek uderzając swoją butelką ciepłego piwa o moje. Tak że tak

    • Michał Gumienny

      Więc co miał odpowiedzieć dzieciakowi na takie pytanie? Jestem ciekaw jaką złotą radą Ty byś zarzucił, żeby dana osoba mogła zacząć realnie myśleć o kupnie mieszkania ;)

  • Robert Walczak

    Zgadzam się z Jasonem w 100 % !

  • Po co płacić kredyt na mieszkanie, które za 30 lat będzie twoje skoro można płacić za wynajmowane, w którym nawet gwoździa nie można wbić gdzie się chce bez konsultacji z właścicielem. Hm. Kiedyś myślałam podobnie jak Ty, ale teraz jest to dla mnie mało przekonujące.

    • Ja w moim wynajmowanym mieszkaniu mogę robić wszystko. Połowę rzeczy właścicieli już dawno wywaliłem. W mieszkaniach w nic nie inwestujesz, bo za 10 lat wszystko, co masz teraz, stanie się bezużyteczne.

      • Ok, to inaczej. Wynajem czy kredyt – płacisz. Tyle, że przy wynajmie robisz to ot tak, komuś nabijasz konto bez możliwości powiedzenia kiedykolwiek – to mój dom, choćby to miało być po 30 latach. Ja żałuję, że tyle czasu tak robiłam.

        • Waldeck_13

          Jezu, stara śpiewka, nabijasz komuś kabzę zamiast sobie. Może i nabijam. I co z tego? Zamiast kowadła u szyi na 30 lat, mam wolność i mobilność. Zamiast płacić ciężkie raty na mieszkanie na obrzeżach miasta i tracić czas w dojazdach, za mniejszą kwotę wynajmuję mieszkanie w centrum Warszawy (Muranów). Ogólnie miesięcznie jestem ok. 1 000 zł do przodu na wynajmie, w porównaniu do spłaty kredytu w nowym budownictwie. I po prostu na luzie sobie żyję. Tą kasę mogę zainwestować w siebie i podnieść swoją atrakcyjność na rynku pracy. Nie martwi mnie kurs franka, a bank nie włazi z butami w moje życie, sprawdzając moją zdolność kredytową, a potem co jakiś czas, prosząc o udowodnienie, że mnie nadal stać na spłatę tego kredytu. A że nie będę miał mieszkania za 30 lat w bloku? Za 30 lat, to ja będę miał 70 lat i jakbym miał myśleć co będzie wtedy, to bym osiwiał. Może to mieszkanie będzie miało znikomą wartość? A ja całe życie na niego zasuwałem, odejmując sobie od ust. Powiem krótko: mam to w d… Wynajem daje mi wymierne oszczędności i wolność wyboru. Własne mieszkanie to kotwica na całe życie. Howgh!

          • PPp

            Co za bzdura o tej ‚wolnosci’. Postawa 20-latka.

          • Hej, no stara, stara, też jej nie rozumiałam przez długi czas zmieniając miasta i wynajmowane lokale. Taka byłam wolna, nie myślałam też o oszczędnościach. Carpe diem. Jednak teraz kiedy postanowiłam osiąść w jednym mieście jak najbardziej uważam, że fajniej jest mieć swoją przystań. Oczywiście nie mówię o braniu kredytu, który sprawia, że tak jak piszesz, nie zostaje mi nic na inwestowanie w siebie, a po nocy śni mi się kurs franka, takie życie to nie życie. Natomiast nie ma co traktować mieszkania jako kuli u nogi na zawsze. To też taka stara śpiewka jak ta moja. To nieruchomość, inwestycja, nie DNA dane raz na zawsze, można przy tym majstrować, zmieniać, sprzedać i wrócić do radosnego wynajmowania. Twoje podejście jestem w stanie zrozumieć, ale nigdy nie mów nigdy, może jeszcze ci się odmieni ;-) Choć w sumie oba mają plusy i minusy.

          • Waldeck_13

            Zgadzam się. Na pewnym etapie życia, kupno to jest dobra opcja. Jak rzadko kiedy na jakimkolwiek forum, doszliśmy do konsensusu. Pozdrawiam.

          • Cieszę się i pozdrawiam!

          • Mathaus

            Twoje argumenty są dla mnie maksymalnie dziwne. Nie wiem jak liczysz ten 1000zł do przodu ale na moim przykładzie opisze Ci sytuację. Wynajem mieszkania w Warszawie to ok. 1500zł, w tej chwili spłacam kredyt w wysokości 1100zł + 450zł za opłaty = 1550zł.

            Zakładając, że wynajmujemy przez 30 lat to Ty zapłacisz właścicielowi mieszkania 540 000 zł a ja zapłacę 558 000, różnica jest tylko taka, że ja mam to mieszkanie a Ty nie masz nic. Zapłaciłeś ponad pół miliona złotych i nie masz nic. I nawet jak to mieszkanie będzie warte na koniec 100 000 złotych.

            Poza tym, myślenie o przyszłości, wiem widziałem wyżej, że nie myślisz żeby swoim dzieciom ułatwić życie ale dużo osób tak myśli w tym ja. Skoro będzie taka możliwość to niech mają lepiej niż ja.

    • Marlena

      W niektórych spółdzielniach trzeba pisać podanie, gdy chce się wymienić okna…
      we własnym mieszkaniu! Mając dom (nie na kredyt) mogłabym dopiero poczuć się jak u siebie-niezależna od nikogo!

    • Waldeck_13

      Ja wynajmuję i mogę robić wszystko. No może poza burzeniem ścianek działowych. Jakbym miał wynajmować takie, w którym nie mogę gwoździa wbić, to bym nie wynajmował. A najlepiej w miarę możliwości wynająć mieszkanie jak najbardziej puste, bez mebli i bez jakichś drogich wykończeń. Wtedy właścicielowi nie szkoda i nie patrzy ci na ręce co robisz.

      • maur

        Brak mebli to jedno, faktycznie ułatwia. Chociaż wtedy zmiana mieszkania jest trudna bo mało u nas mieszkań do wynajęcia bez mebli.
        Ale są rzeczy, których nie zmienisz – wanna, prysznic, agd, oświetlenie, albo choćby podłoga.

      • Zawsze wynajmowałam urządzone. Bo nagle właściciel wypowiada umowę najmu i potem dopasowuj swoje meble do innego lokalu, przewoź cały majdan, ale jasne, każdy robi jak lubi.

  • W Polsce 80% ludzi bierze kredyty na mieszkania, dla porównania w Szwajcarii i całej cywilizowanej Europie ten % waha się w granicach 20.

    • Nie wiedziałem. Jak oni sobie z tym radzą?

      • Better

        Pewnie od pokoleń gromadzili większy kapitał, wiec teraz mają gdzieś banki.

        • Daria

          W Szwajcarii pewnie nie tyle mają gdzieś banki, co mają banki.

      • Wynajmują i nie mają z tym problemu. W Polsce mentalność jest taka, że jak nie masz swojego mieszkania, to jesteś nieodpowiedzialny, biedny i bój wie .co jeszcze

        • Agnès Więckowska

          Do tego dochodzą też mieszkania socjalne, które są całkiem przyzwoite i tanie.
          Z drugiej strony, warto zauważyć, że cena wynajmu też jest inna.

        • Ula P.

          I zapewne nie wynajmują tylko od osób prywatnych. Nie mam nic przeciwko wynajmowi, pod warunkiem, że jest to wynajem za rozsądne pieniądze i na długi okres. Na takim samym metrażu rata kredytu + opłaty za mieszkanie okazuje się być niższa niż najem. Przestaje mnie bawić przeprowadzka 3 razy w roku.

          • Christine Finlay-Osóbka

            Tak przy okazji – właściciel płaci za wszelkie naprawy i inne sprawy. Sama mieszkam od czasów studenckich w Bonn (GER), w mieszkaniu wynajętym w wielorodzinnym bloku, nie mam parcia na kupno i kredyty. Mogę się wyprowadzić kiedy mi się zechce z 3 miesięcznym wypowiedzeniem. Nie jestem na smyczy, bo…. długi

        • Piotr

          To samo w Niemczech. Brat mojej żony wynajmuje mieszkanie 60m2 w Bremen za 500 e (2000 zł bez opłat). Wynajmij sobie mieszkanie 60m2 w Wawce za 2000 zł bez opłat. Nie ma szans…..Pomijam różnicę w zarobkach w Niemczech i PL.To chyba wszystko tłumaczy. Bez natychmiastowego rządowego programu inwestowania w czynszówki młodzi Polacy zawsze będą pariasami, albo niewolnikami kredytów. No ale ważniejsze są przywileje górników i emerytury Agentów Tomków……..

      • W „cywilizowanej” Europie cena za mieszkanie = 50-60 lat wynajmowania
        (oczywiście w stosunku do zarobków) Czyli bardziej opłaca się wynajmować niż kupić. U nas cena mieszkania (przy cenie wynajmu 2000 zł i cenie za mieszkanie 300 tys. zł) = jakieś 12 lat wynajmowania.

        Suma summarum niestety w Polsce nie opłaca się wynajmować.

        • Aya

          Tak długi okres wynajmu jest najczęściej spowodowany tym, że wynajmujesz je nie od osoby prywatnej, która może nagle zmienić koncepcję i wypowiedzieć umowę, tylko od spółdzielni, co zwiększa bezpieczeństwo wynajmu i można takie mieszkanie wynajmować dożywotnio, przez co de facto traktować jak swoje. Tak jest np w Berlinie.

        • andrju zero lipy

          Powiedz to autorowi znanego bloga o tematyce mieszkaniowej „W domach z betonu.

        • Waldeck_13

          Zaraz, zaraz. W Warszawie jest kupa mieszkań do wynajęcia, w cenie ok. 1 500 zł, za urządzone, dwupokojowe, na długi okres, w tym czynsz, woda, ścieki, ogrzewanie. Wiem, bo niedawno szukałem nawet. Przez długie lata wynajmowałem dwupokojowe za 1 200 w centrum Warszawy, potem podnieśli na 1 350. Teraz wynajmuję za 1 500 ładne, z wykładziną, odremontowane, z balkonem, 55 m2. Widne i jasne. Więc gdzie te twoje 2 000? Owszem są takie, ale to już jest nierozsądne.

          Idąc dalej. Mieszkanie za 300 000? Ok, ale jak doliczysz odsetki to się zrobi 500 000. które trzeba spłacić. Sorry, ale Twoja kalkulacja jest mało realna.

          • Każdy niech sobie to przeliczy biorąc pod uwagę swoją sytuację materialną i poziom życia na którym żyje (czyli też standard mieszkania). Ja w KRK płacę 2100 zł za czynsz. Rata kredytu za podobne mieszkanie będzie trochę niższa. Cenę mieszkania liczę bez odsetek, bo to niepotrzebne. Zakładam sytuację że rata kredytu jest równa, czyli de facto jest to sytuacja jakbym wynajmował mieszkanie od banku na długi okres.

            Jeśli płacisz czynsz 1500 zł, to w rok oddajesz właścicielom 18 000 zł. W 10 lat uzbiera się tego 180 000 zł, a w tej cenie to już całkiem spoko kawalerka. W 30 lat kwota rośnie do 540 000 zł. Gdyby nawet liczyć że za mieszkanie wydasz odsetki x2 jego wartości to miałbyś spłaconą chatę za 270 000 zł. Czyli na jedno wychodzi, tylko że po 30 latach kredytu masz jakąś własność, którą możesz sprzedać albo zrobić z nią co chcesz, a w przypadku wynajmu nie masz nic.

            O to chodziło mi w pierwotnym komentarzu. Wynajmując mieszkanie w Niemczech te kwoty się zrównują dopiero gdzieś po 50-60 latach, dlatego tam lepiej jest wynajmować niż kupować.

          • Nie w Warszawie. Na Białołęce :D

      • Ewelina

        Tam są zupełnie inne warunki wynajmu. Większość ludzi wynajmuje, bo właściciel musi zapewnić ci wszystkie podstawowe sprzęty, a gdy się coś zepsuje, to musi ci kupić nowe (no chyba, że sam rozwalisz młotkiem lodówkę, to inna sprawa). Poza tym mieszkania są zbyt drogie nawet na ich warunki (mówię tu o przeciętnym zjadaczu chleba). Chociaż wiele razy słyszałam, że sobie bardzo chwalą wynajem i nie za bardzo rozumieją po co my właściwie te mieszkania kupujemy.. No i im też nie przetłumaczysz :)

    • V

      W Szwajcarii 20%? Co za bzdury! Orientowales sie ile tutaj kosztuja mieszkania? 3-4 razy wiecej niz w Polsce. Tutaj nikt nie kupuje za gotowke. Mimo wyzszych zarobkow niz w Polsce i tak nikogo na to nie stac. Nie siej bzdur.

    • sid1972

      Artur a to dlatego ze prawo chroni osobe wynajmujaca, pozbyc sie kogos z mieszkania ot tak, bo nie placi nie jest wcale takie latwe, moge podac przyklad z Koloni gdzie koledze najemca nie placil przez rok i jeszcze przez 14 miesiecy mieszkal w rzekomym mieszkaniu, i nikt nie wynajmie miezskania bez umowy, co w Polsce juz nie jest az tak normalne

    • Mariola

      O Boze, wiekszych glupot nie slyszalam :) 20%? Skad ty masz te informacje? Mieszkam w Szwajcarii od ponad 10 lat, moj narzeczony ponad 20. Jeszcze nigdy nie spotkalam sie zeby ktos kupil tutaj mieszkanie za gotowke. Przede wszystkim, tutaj ludzie mysla i wiekszosc wynajmuje mieszkania, bo chyba nie masz pojecia ile tutaj mieszkania kosztuja! 3,4 razy wiecej niz w Polsce. Po drugie jak juz ktos chce je kupic, to tylko i wylacznie bierze kredyt. Druga sprawa dotyczy samochodow. Szwajcarzy biora tylko i wylacznie w leasingu. A jezeli ktos juz ma na wlasnosc, to tylko gruchota (czyli w Polsce auto na poziomie). A podatki? Tu tez nie ma z tym problemu, mimo ze podatki sa kolosalne. A dlaczego nie maja problemu? Poniewaz w kazdym kantonie (wojewodztwie) jest inny podatek. Czyli ile placisz podatku zalezy od ciebie, poniewaz ty wybierasz gdzie chcesz mieszkac. Mozesz placic 140%, a mozesz 70% (oczywiscie tam gdzie mniejszy podatek tam drozsze mieszkania). Poinformuj sie zanim zaczniesz siac bzdury.

    • ulciakk

      Tam ludzi po prostu stać na to, żeby kupić (a nie wziąć na kredyt) mieszkanie. Ot i cała tajemnica ;)

    • Karola

      W Szwajcarii przeciętny obywatel (zarabiający nieźle) nie może sobie pozwolić na własne mieszkanie / dom. Po pierwsze są za drogie, a po drugie już samo wynajęcie mieszkania jest niezłym sportem (kryzys polegający na zbyt dużej ilości chętnych do zbyt małej ilości mieszkań). Poza tym, aby wynająć (nie wiem czy to jest reguła) trzeba wykazać się odpowiednimi dochodami, tzn. czynsz nie może przekraczać iluś tam procent Twojej pensji.

  • Popieram w 100%, chociaz sama bede sie trzymac na odleglosc od kredytow najdluzej jak sie da. A to co opisales wyzej – dzieki Bogu zrozumialam wczesnie i jeszcze zdazylam rzucic studia (prawo). Teraz studiuje grafike komputerowa na wydziale sztuki nowych mediow na polsko japonskiej akademi technik komputerowych i jestem zadowolona. Sam kierunek przyszlosciowy ale uczelnia dba o to zebysmy byli wszechstronni. Ucza nas nie tylko grafiki ale i krecenia filmow (prowadzacy z lodzkiej filmowki), montowania dzwieku i wielu innych ciekawych rzeczy. Mysle ze wybralam dobrze i pluc w brode sobie nie bede :)

  • Nigdy nie wziąłem kredytu, ale 2/3 życia robiłem wszystko żeby mieć robotę przy której nie będę musiał go brać.

    • Zawsze mozna inwestowac. Inwestycje (jesli robisz to dobrze) pomnoza Twoj kapital

      • Waldeck_13

        Na inwestycjach trzeba się znać. A tu chodzi o to, żeby mieszkać.

        • Pewnie, rzucam pomysł na szybsze pomnozenie kapitału. Teraz w tej chwili to nie ma sensu w cokolwiek inwestowac. Jest zbyt ryzykownie

    • matzll

      Kwestia podejścia. Ja właśnie buduję dom. I mimo, że stać mnie na to, żeby go sfinansować bez kredytu, zdecydowałem się jednak na kredyt. Żeby nie brać kredytu musiałbym przez rok czy dwa mocno ograniczyć inwestycje w swoją firmę. Dla mnie te pieniądze zarobią więcej przez rok niż zapłacę bankowi (300 000zł kredytu na 15 lat, 2% oprocentowania i 0,5% marży) w ciągu całego spłacania. W moim przypadku kredyt jest korzystniejszy ekonomicznie niż opłacenie budowy gotówką. Kredyty nie są złe, ani nie są tylko dla biednych.

      • Mnie by przerażała myśl piętnastoletniego zobowiązania wobec banku, ale to, jak piszesz, kwestia podejścia.

  • Krzysiek

    Same słuszności!
    Moi znajomi pokupowali mieszkania biorąc kredyty na 30 lat, mieszkają na jakiś wygwizdowach, a teraz trzęsą się, bo z pracą gorzej, bo można ją stracić i etc…. Oczywiście nie mają żadnych oszczędności i nie ma mowy o podjęciu pracy np. na drugim krańcu Polski, bo mieszkanie….
    A ja jestem wolny. Zdołałem zaoszczędzić pieniądze, tak, aby mi starczyło na co najmniej rok bez pracy, stać mnie na wyjazdy, zdołałem pospłacać kredyty gotówkowej.
    Koszty najmu mieszkania są porównywalne z kosztami kredytu i czynszu, jaki trzeba płacić, ale najem daje więcej swobody.

  • „Najlepsza praca, jaką możesz mieć po studiach, to taka, w której masz szansę stać się kimś wyjątkowym, a nie jednym z wielu. To taka praca, do której nie musisz wysyłać swojego CV, bo to jest jak granie na loterii.” Powieszę to sobie na ścianie. Zgadzam się w stu procentach. Chodząc na te wszystkie śmieszne rozmowy, można dostać depresji.

    • Better

      Myśl nad czymś swoim, olej te rozmowy, bo to jest rzeczywiscie depresyjne.

      • Waldeck_13

        Jasne, bo każdy może ot, tak otworzyć sobie biznes i zarabiać miliony. Masz rację. Przestaję chodzić na rozmowy i rozglądać się za pracą. Już jutro otwieram swoją firmę, a za rok kupuję jacht i prywatny odrzutowiec. Przecież to takie proste. Kurde, a ja połowę życia straciłem na etacie…

        • Better

          Jak ‚straciles’ to chodzac na rozmowy masz znacznie wieksza szanse dostac prace na etat niz ktos kto dopiero skonczyl studia.
          Rzeczywiscie po tym jak otworzysz firme jest wieksze prawdopodobienstwo ze cie bedzie stac na jacht niz jak bedziesz pracowal na etacie.

          • Waldeck_13

            No to mówię, przecież. Jutro szast prast otwieram firmę i obracam milionami. Masz rację, jacy ci ludzie głupi. Chodzą do roboty, zamiast swoje firmy otwierać i kupować jachty i odrzutowce. Oczy mi otworzyłeś. Dzięki!!!

          • Zwykle jest tak, że ci, których nikt nie chce zatrudnić „na swoim’ też nie odnoszą specjalnych sukcesów.

          • wight

            Żeby otworzyć firmę trzeba mieć pomysł i umiejętności. I trafić w niszę. Otworzyć 5 kebaba na jednej ulicy to nie jest rozsądny pomysł. Słyszałem, że 9 na 10 firm pada w przeciągu pierwszych 2 lat ale zawsze słyszy się tylko o tych sukcesach własnych biznesów. Znam kilka przypadków firm, które padły a ich właściciele pogrązyli się w niezłych długach.

  • Beata

    Zgadzam się, że sami jesteśmy kowalami własnego losu i wybierając shitowy kierunek studiów powinniśmy mieć pretensje jedynie do siebie. Jednak zawsze będę uważać, że mieszkanie na kredyt jest lepsze od wynajmu. Po 40 latach wynajmowania dalej nic nie mamy – po 40 latach kredytu mamy mieszkanie, a więc spory kapitał, który możemy przekazać naszym dzieciom.

  • kopromil

    Wręcz przeciwnie, medycyna wciąż ma duże szanse – jak nie w Polsce, to za granicą z otwartymi ramionami przyjmą. Nawet w dobie postępu techniki medycyna wciąż będzie miała wzięcie, a pracy nawet przybędzie (specjalizacje, obsługa technologii, badania).
    Psychologia też ma szanse, ale w dużo węższym zakresie, dla może paru % studiujących, którzy łączą ją z innymi dziedzinami.

  • Nie ważne jakie zarobki sa symbolem ubóstwa. Ważne by wjechać na Komoro, albo innego polityka i obrzucić go winą za swoją nieporadnośc i głupotę.

  • Mówisz, żeby zostawić tych biednych ludzi i przejść do tematu mieszkań, ale nie mogę się powstrzymać ;). Poruszasz w tym tekście (zresztą już nie pierwszy raz) kwestię, która nie przestaje mnie zadziwiać. Jak ludzie mogą myśleć, że to państwo jest winne ich niepowodzeniom i oczekiwać, że zmiany w polityce spowodują zmiany w ich życiu. Jak trzeba być naiwnym aby myśleć, że wraz ze zmianami na arenie politycznej przyjdą spektakularne zmiany w jakości życia przeciętnego obywatela. Taaak, klucze do mieszkań będą rozdawać na ulicy i oczywiście wszyscy obywatele będą mieli zapewnioną dobrze płatną pracę. Każdy ma takie życie, jakie sam sobie zorganizuje, nigdy nawet mi do głowy nie przyszło aby za własne niepowodzenia obwiniać system, polityków, kraj… Rozumiem, że niefajnie jest płacić podatki, niefajna jest też służba zdrowia itd. Ale mnóstwo ludzi przy okazji każdych wyborów wylewa frustracje za wszystkie swoje życiowe niepowodzenia. Zamiast narzekać wzięliby się do roboty, tzn. wzięli swoje życie w swoje ręce, a nie liczyli na pomoc i cudowne rozwiązania z zewnątrz.

    • Szymon Swoboda

      Nie wiedzie mi sie źle, mam pracę na etacie, i dodatkowo sobie dorabiam. Nie chodzi o to, że państwo ma dawać „z urzędu” wszystko wszystkim… Problemem w Polsce jest siła nabywcza pieniądza. Za godzinę pracy w Niemczech możesz kupić minimum 5l paliwa, w PL 2… Tak samo jest w każdej innej dziedzinie życia, mieszkanie wynajmiesz za 400-500€, ale na to pracujesz tydzień, max dwa, a w PL za to samo musisz „zapłacić mniej” bo wynajmiesz za 1300, ale na to musisz pracować 3,5-4 tygodnie… I przytaczam tu przykłady z życia wzięte, bo mieszkałem i pracowałem w Hamburgu, nie zarabiając wcale jak dyrektor. Tam nawet sprzątaczka jest w stanie godnie przeżyć od pierwszego do pierwszego…

  • Mam 25 lat i mam swoje mieszkanie… tylko, że niestety nie kupiłam go sama, nie wzięłam kredytu, ani nie mam długów. Jest niewielkie, jest moje i tak jak Ty marzyłam o swoich meblach i poczuciu, że ten kąt należy tylko do mnie. Banki za każdym razem kiedy chciałam skorzystać z kredytu konsumpcyjnego próbowały mnie wydoić. Nie dałam się. Teraz jak mam swoje mieszkanie i mogłabym spokojnie dostać kredyt hipoteczny to zostaję zasypywana ofertami informacjami i super perspektywami jak moje życie będzie w

  • Daria

    Amen!

  • Szczerze ja uważam, że Bronek bardzo racjonalnie odpowiedział – chcesz kupić mieszkanie, to zacznij zarabiać na nie. To takie proste!

  • „dotychczas wydawało mi się, że bieda nie zaczyna się na 2 tysiącach
    pensji, tylko na kilkuset złotych emerytury dla ludzi, którzy całe życie
    uczciwie przepracowali, a na starość państwo rzuca im ochłapy.” Cóż – inflacja… ;)

  • Renia Jerzyk

    Literówka :)

  • Aya

    Nie będę pisać o tym jak wygląda kupno mieszkania w Norwegii, bo tutejsze warunki są kompletnie odrealnione :)

    Napiszę jednak jak wygląda system kredytowy: prawdą jest, że można dostać do 34 roku życia bardzo niskie oprocentowanie. Po wszelkich renowacjach i ulepszeniach nieruchomości jest możliwe negocjowanie warunków umowy kredytowej z bankiem. Jeśli kogoś nie stać na spłatę rat kredytu wówczas dostaje z powrotem to co już zapłacił (sic!), z potrąceniem rat za parę miesięcy oczywiście- aż tak pięknie nie jest- bank też musi zarobić. Następnie bank nieruchomość przejmuje i sprzedaje
    z zyskiem. To co się na nieruchomość wpłaciło dostaje się z powrotem, ponieważ są to nasze pieniądze. Jeśli natomiast kogoś nie stać na wkład własny może dostać pożyczkę od komuny, na niskie oprocentowanie, którą spłaca razem z kredytem. Mając zapewnione takie warunki kredytowe opłaca się kupić coś własnego już za pierwszą pensję. Czemu tak prostych, rozsądnych i korzystnych dla wszystkich stron zasad nie można wprowadzić w Polsce?
    Czemu bank jest jedyną stroną, która korzysta w każdych okolicznościach?

    Na to pytanie powinni politycy odpowiedzieć. Dzięki takim przepisom człowiek nie boi się, że zostanie z ręką w nocniku i że ktoś go z własnego domu wyrzuci. I taki dom faktycznie można nazwać własnym w moim odczuciu.
    Nie zgadzam się z Twoim podejściem, bo udzielałabym wewnętrznej zgody na bylejakość, na nielogiczne przepisy, na dymanie
    ludzi na każdym kroku i na usankcjonowanie tragicznych zasad, które są obowiązujące w Polsce. A na to nie mogę sobie sama pozwolić. Trzeba dążyć do racjonalizacji naszego życia, a prawo w Polsce działa przeciwko obywatelowi.

    • CKczm

      Hej, także mieszkałem przez pewien czas w Norwegii (Hamar, Lunner) i system kredytowy o którym napisałaś ma jedną potężną wadę. To właśnie łatwość uzyskania kredytu i relatywnie łatwa rezygnacja z niego nakręciły bańkę nieruchomościową w Norge. Kredyty nadmuchują ceny nieruchomości. Dlatego zwykła drewniana chałupka na wsi 60m2 kosztuje ok. 1,4 -2 mln NOK. Ciekawą opcją jest kredyt od gminy tzw. startlan. Każdy system ma swoje wady i zalety. Ha en fin dag ;)

      • Aya

        System norweski ma wiele rozsądnych rozwiązań. Zresztą ciężko się dziwić, w końcu to bardzo pragmatyczny naród. Żałuję, że w Polsce nikt nie pokusi się o implementowanie chociaż niektórych z nich.
        A jeśli chodzi o ceny, o których wspominasz to niestety jest to prawda. Ale z drugiej strony przy norweskich zarobkach nieruchomości nie mogłyby kosztować tyle co w innych krajach, bo dysproporcja byłaby zbyt duża. Zresztą to samo rozbuchane ceny samochodów… Ha det godt :)

  • Agnès Więckowska

    Cokolwiek Komorowki by nie powiedział to i tak zostałoby to źle odebrane. Za 5 lat pewnie napiszesz podobny tekst o Dudzie (jeśli wygra), bo znowu wszyscy będą nieszczęśliwi. To chyba nasza cecha narodowa.

    • Jerzyna

      Głosowałaś za Komorowskim?

      • Ja głosowałem na Komorowskiego i oczywiście teraz też będę głosował na Bronia.
        Na, nie za.
        Ale ciemny lud ma wbijane do głowy, że ma hejtować Bronia i oskarzać go nawet o spadek bezrobocia.
        Spadek bezrobocia. Wina Bronka.

      • Agnès Więckowska

        Nie, nie głosowałam. W ogóle nie głosowałam, bo obudziłam się z ręką w nocniku i było już za późno żeby zapisać się na wybory do Ambasady czy na przyjazd do Polski. Mniejsza o to…
        Obserwuję po prostu, co się dzieje m. in. na Facebooku. Jakieś wydarzenia mobilizacyjne żeby głosować na Dudę, czy na Bronka, opluwanie innych za odmienne poglądy, czy przekonywanie, że Duda będzie cudownym prezydentem, bo ma ładną córkę. W tej fali nienawiści (bo inaczej tego nie można nazwać) każda wypowiedź Bronka będzie zła. Gdyby jego wypowiedź pokryła się z wypowiedzią Kominka, to chyba by go zlinczowali.

  • lil-p

    Przyczytalam kilka wpisow i szczerze to dupy nie urywa :-) ale widze ze laski piszcza wiec chyba dobry kierunek. ogolnie pomysl na bloga bardzo fajny ale wpisy troche chamskie… no ale wszystkim nie dogodzisz :-) rob swoje i powodzenia :-*

  • Mam rodzinę w Szwecji i tam coraz bardziej popularne jest wynajmowanie mieszkań, nie ich kupowanie. Jestem w wygodnej sytuacji, że mieszkam z narzeczonym w mieszkaniu własnościowym i nie muszę martwić się o to, jak spłacałabym 30-letni kredyt…Myślę, zbyt wiele osób w zwyczaju życie ponad stan, w stylu „zastaw się a postaw się”. Chcemy więcej, coraz więcej i najlepiej, by było nam to podane na złotej tacy i na dodatek z pocałowaniem … ręki.

  • Wzięłam kredyt zarabiając niewiele więcej i było mnie na niego stać. Nie było mnie stać na wynajem. To była dobra decyZja chociaż pół roku później się z tego własnego mieszkania wyprowadzilam :) ale podjelam ją bez pytania prezydenta o radę

  • sid1972

    OJ pamietam jak jeszcze dwadziescia lat temu zaczynalem jako programista, w ciagu 10 lat zmienilem 14 razy miejsce pracy ani razu nie wysylajac CV (Hedahunterzy byli boscy) tylko raz sie obnizylem zarobkowo, bo byl naprawde wyjatkowy projekt… Masz racje studiujmy albo to co lubimy i nie liczmy na milionowe zarobki, albo studiujmy to co pozwoli nam zajebiscie zyc… I byc wyjatkowym… A co do kredytow, na moje pierwsze mieszkanie wziolem zaledwie 15% pozyczki bo bylo to oplacalne ze wzgledu na podatki..

    • Można zajebiscie żyć bez milionowych zarobków

      • sid1972

        Mozna, tylko po co??

    • Name

      Na słownik już nie starczyło?

  • Ania

    Ja kupiłam mieszkanie jak zarabiałam 2000 zł, na kredyt, 3 pokoje, dwa wynajęłam a w trzecim mieszkałam. teraz na pewno też da się kupić jakieś lokum np w oficynie (taka wyższa piwnica) albo kawalerkę w odrapanym bloku z wielkiej płyty na skraju miasta.

  • Ty to umiesz człowieka na duchu podnieść. Pozostaje mieszkać z rodzicami aż mnie wywalą :D

  • Tianzi

    Za 40 lat to +/- będzie emerytura (chyba, że wiek emerytalny znowu pojedzie w jakieś nieoczekiwane rejony). No i jak tu obiecać na tyle lat miłość, wierność i gwarancję, że nie zechcę jej wymienić, jednej miejscówie?

  • Konfucjusz kiedyś podobno powiedział, że szlachetny wymaga od siebie, a prostak… No, coś tam było dalej. Nieźle mi to gra z całą sytuacją.

  • Gattme

    Nie mogę się powstrzymać od skomentowania jednej kwestii, mianowicie lekarzy zastąpionych przez aplikację. Przypuszczam na podstawie Twojej opinii, że nie masz za dużo wspólnego z medycyną. Ludzie niestety chorują nie tylko na zgagę, niedobór magnezu czy grzybicę pochwy, większość pacjentów szpitalnych ale nawet tych „przychodniowych” ma nieco poważniejsze problemy. Do postawienia diagnozy nie wystarczy wstukanie w klawiature „boli mnie głowa, noga i swędzi odbyt”. Chyba żadna aplikacja nie zrobi nikomu w domu badania, nie obejrzy człowieka, nie wspominając już o bardziej skomplikowanych badania laboratoryjnych czy obrazowych. Idąc dalej, mówisz jedynie o diagnozie a co z leczeniem? Aplikacja wystawi Ci receptę? Zrobi Ci zabieg? Oczyści ranę, zmieni opatrunek? Medycyna to dziedzina bardzo szeroka, w dodatku nieustannie rozwijająca się i zapotrzebowanie na lekarzy wcale nie maleje. Wręcz przeciwnie ciągle jest deficyt stąd absurdalne kolejki. Jeśli nawet w ciągu 15 lat „mobilna medycyna” się rozwinie tak jak mówisz, to przychodnie może doprowadzić najwyżej do stanu normalności a na pewno nie opustoszenia. Poza tym tworzenie takich aplikacji też chyba będzie wymagało udziału lekarzy :)
    A w ogóle fajny tekst, wszystko super itp. Itd. pozdrawiam

  • path

    Hmm co zrobisz za te 40 lat z tym mieszkaniem? np. Podarujesz swoim dzieciom (jeśli masz je w planach) ;)

  • Joanna W-M

    Mam szczęście w życiu, bo robię to, co kocham i mam to wszystko, o czym marzyłam. Mogę marzyć dalej i spełniać.

  • Ostatnio rozmawiałem z byłym studentem filozofii i podobno od pierwszego roku większość studentów tego kierunku traktuje go jak pasję, a uniezależnienia się szuka w innych miejscach. Dziś nie da się całe życie robić tego samego. A może ja nie potrafię? Problem polega na tym, że zawsze znajdą się ludzie, którzy zamiast kreować swoje życie, będą czekać aż ktoś im da coś za darmo lub zrobi wszystko za nich. Tacy ludzie będą narzekać, że zarabiają dwa tysiące i na narzekaniu się skończy.

  • Waldeck_13

    Cholera, w zalewie opinii typu, bierz kredyt na chatę jak najszybciej, nie bądź frajerem, nie nabijaj komuś kasy wynajmując mieszkanie, kto nie wziął kredytu, ten przegrał życie, itd., itd, ten wpis brzmi jak głos rozsądku. Też się dziwię ludziom, ledwo skończy studia, albo i nie, kelneruje gdzieś w knajpach za 2 tys. z napiwkami, a już chatę chcą kupować, bo wynajem to wstyd i hańba i marnowanie pieniędzy. I oczywiście koronny argument: za 30 lat będzie twoje… Śmiech i żenada.

  • J. Merrick

    Ogólnie popieram takie zdroworozsądkowe podejście, ale muszę jednak przyznać, ze historie o niepotrzebnych lekarzach i diagnozy w domu na smartfonie za 15 lat można włożyć między bajki. Sprawa może się wydawać tak prosta jedynie pacjentom, zwlaszcza tym chorującym od święta na przeziębienie. Mowie to jako lekarz.

    • Niekoniecznie. Zobacz jak już teraz Apple kładzie nacisk na rozwój aplikacji zdrowotnych. To potężny biznes, który w przyszłości przyniesie miliardy i zwolni ławki w przychodniach. Gdyby ci ktoś 20 lat temu powiedział, że telefonem zmierzysz puls, to byś się z tego zaśmiał.
      Przychodnie teraz są pełne pacjentów z problemami, przy których nie potrzeba osobistego kontaktu z lekarzem, aby postawić diagnozę. Tydzień temu sam zapłaciłem lekarzowi za wizytę 250 zł tylko po to, aby przez 3 minuty posłuchał, co dolega mojej stopie i wysłał mnie na rezonans.
      Jestem przekonany, że badania krwi, moczu oraz większość spraw, które dziś załatwia się przez rodzinnych, do 2030 roku będziemy załatwiali przez aplikacje w telefonach. O przyszłość nie muszą się jeszcze martwić chirurdzy, anestezjolodzy i ci, których bezpośredni kontakt z pacjentem jest warunkiem wyleczenia. Nie twierdzę, ze pozostałe specjalizacje znikną. Twierdzę, że ilość pacjentów w przychodniach znacząco się zmniejszy, a co za tym idzie – zapotrzebowanie na lekarzy.

      • Waldeck_13

        Ja się zasadniczo zgadzam. Nie każdy choruje na raka czy ciężką cukrzycę, które wymagają dużych konsultacji. Większość chorób, to zwykłe infekcje, które da się zdiagnozować prostą aplikacją. Myślę, że to jest realne. Ciekawe tylko, czy lekarze nie będą robić szumu, żeby to zablokować. Na pewno będą. Ale postępu nikt nie zatrzyma.

      • Za każdym razem dwa razy się zastanawiam zanim idę do lekarza. ostatnio mam przyjemność często obcować z ortopedą. „no nie wiem, a jak Pani uważa” – więc nie dziwi mnie, że po szczegółowych badaniach sami będziemy stawiać diagnozy. Pomijam, że na każdą gorączkę dziecka dostaję ten sam antybiotyk…

  • ewq

    Nie każda matka jak na przykład Twoja ma pieniądze żeby pomagać dziecku i na studiach i po do czego sam się przyznałeś. Dla mnie to Ty jesteś nieudacznikiem. Ja mając 18 musiałam sama stanąć na nogi bo nikt mi nie dał. Wyjechałam za granicę i zaczęłam pracować. Po 4 latach poszłam na studia. Teraz śmiać mi się chce jak czytam takie teksty. W Polsce nie da się normalnie żyć, a że Tobie udało się zarabiać w taki sposób to nie znaczy, że każdemu się uda. W Polsce jest znacznie ciężej cokolwiek osiągnąć. Chyba właśnie chodzi o to. Młodzi ludzie nie chcą mieć ciężej. Chcą mieć tak samo jak w innych krajach, kumasz to?

  • Piotr

    Jeżeli weźmiesz kredyt to mieszkanie nie jest Twoje – fakt.
    Jeżeli wynajmujesz mieszkanie to też nie jest ono Twoje – fakt.

    Kiedy masz kredyt i kupiłeś mieszkanie to przynajmniej możesz zrobić z nim co chcesz ( w granicach przyzwoitości ). Zrób to z mieszkaniem wynajętym ( będzie kłopot i marudzenie ).
    W odpowiedzi Komorowskiego jest jedna smutna prawda. Ma on zwykłych obywateli za parobków bez wizji przyszłości.
    W takich np Stanach Zjednoczonych wszystko jest na kredyt i ludzie żyją w tzw American Dream. Czy to źle ? Oczywiście że nie bo ludzie żyją tak jak chcą i nie musza się martwić czy kiedyś będą mieli samochód lub ‚swoje’ mieszkanie.
    Oni realizują swoje plany ( małymi kroczkami ) ale je realizują. Nie ważne że auto lub inne dobro jest czyjeś, ważne że cieszą się z życia.
    Nawet jeżeli będzie Ciebie stać na kupno swojego M3 za gotówkę to skąd będziesz wiedział, że np ziemia na której będzie stać Twoje mieszkanie nie należy do jakiegoś oligarchy który każe ów dom wyburzyć ?!

    W wypowiedzi tego młodego chłopca chodziło raczej oto czy ma on zaczynać swój zawodowy początek w innym kraju czy w Polsce.
    Ta sama osoba w Polsce i zagranica zachowuje się zupełnie inaczej, dlaczego ? kasa go zmienia i kształtuje jego wyobrażenie o życiu :) takich co to wyjechali nie dla kasy jest może 1%

  • „Najlepsza praca, jaką możesz mieć po studiach, to taka, w której masz szansę stać się kimś wyjątkowym, a nie jednym z wielu. To taka praca, do której nie musisz wysyłać swojego CV”
    Nie trzeba wysyłać CV, ale warto zrobić ten test: http://jasonhunt.pl/test-jak-bardzo-nadajesz-sie-na-blogera/
    :D

  • Dawid

    Jak to co zrobić ze spłaconym mieszkaniem za 40 lat ??? Przepisać na kogoś np. Twoje dzieci – będą dziękowały staruszkowi za taka hojność…

  • ma_lwa99

    Około 75% Niemców wynajmuje mieszkania i nie mają specjalnego pędu by kupować koniecznie coś na własność.Jeśli znudzi nam się mieszkanie w jednym miejscu, zawsze można się bez problemu przeprowadzić.Po co przywiązywać się na ileś lat do jednego miasta, jednego osiedla? Ja się z tym poglądem nie zgadzam. Sama wynajmuję mieszkanie i żyję w niepewności jak długo będę mogła mieszkać.Moim wielkim marzeniem jest mieć własne mieszkanie, ale nie wezmę kredytu dopóki nie będę miała przynajmniej zaoszczędzonych 70% wartości mieszkania.

    • Waldeck_13

      Jak będziesz miała 70%, to po co w ogóle brać kredyt? Jak uzbierałaś 70 to uzbierasz i resztę. Rozsądniej by było uzbierać 30 i wziąć 70 w kredycie. Pytanie ile czasu będziesz zbierać te 70. Po to jest kredyt: bierzesz i już mieszkasz. Bo przez ten czas jak zbierasz, to też musisz gdzieś mieszkać i płacić. No chyba, że mieszkasz z rodzicami i 2/3 pensji możesz odłożyć. Ale nie każdy ma ten komfort. A raczej mało kto go ma.

    • wight

      Tak jak mówi Waldeck_13 uzbierasz 100% musisz mieć więcej bo jeszcze dojdzie podatek albo vat w przypadku nowego a trzeba wyremontowac i trzeba mieć pieniądze na ewentualne awarie. Wiadomo warto mieć jak najwięcej na wkład własny jednak nie można się też spompować z kasy do cna.

  • Stvorki

    Można i tak, i tak. Chcę mieszkanie na kredyt to biorę na kredyt. Wolę płacić za wynajem też dobrze. Bierz pod uwagę konsekwencje i siebie obwiniaj za podjęte decyzje. Nierobienie niczego też nią jest.
    Strasznie mnie drażni ta pretensja, że się należy. Rośnie nam banda nierobów z wiecznymi pretensjami o wszystko. I chyba lepiej by było gdyby wyjechali skoro im tak źle. Prawda jest taka, że jak jesteś sierota to nikt i nic Ci nie pomoże, i nawet szóstka w lotka będzie za mało.

    Zaś co do PBK. Jaki jest koń każdy widzi, ale czy w tym kraju serio nie ma fachowców, którzy by potrafili ładnie go zapakować i sprzedać? Bo nie oszukujmy się, że chodzi o coś innego. Codziennie specjaliści od marketingu wciskają nam większy szajs. Na prawdę nikt w otoczeniu Prezydenta nie miał na tyle wyobraźni, żeby ściągnąć najlepszych ludzi do tego? Jeśli pod jakimś względem ta kampania jest kompromitująca dla PBK to dla mnie przede wszystkim pod tym.

    • andrju zero lipy

      Jaki prezydent, tacy specjaliści :)

      A swoją drogą to bardzo zastanawiające, jak to możliwe, że podejmują same błędne decyzje. Aż trudno uwierzyć, że się starają.

      • Stvorki

        Jakbyś się nie starał do łóżka z Tobą nie pójdę. Vide ostatni tekst Tomka.

        • andrju zero lipy

          Można jaśniej? Przyjmijmy, że pod względem intelektualnym bliżej mi do Komorowskiego niż do Einsteina.

  • Margaret Szukszta

    Dobrze zobaczyc, ze ktos ma podobne zdanie do mnie! ostatnio moj wlasny brat zalil mi sie ze za duzo pracuje i jest strasznie zmeczony, wiec od razu poradzilam mu zeby troche zwolnil i wybral sie na wakacje, gdy mi opdowiedzial: „Zwariowalas! A kto splaci kredyt!” No tak, dom i dwa samochody ma wziete kredyt, ale kto mu kazal?! Ludzie sie powykanczaja z takim podejsciem!
    Ja sama mieszkam w Stanach – kraju w ktorym WSZYSCY zyja na kredyt ale nigdy przenigdy bym sama nic nie wziela! Ludzie, prosze przejrzyjcie na oczy!

  • dud

    I tu nie zgodzę się z autorem. To, że mieszkanie jest banku to bardzo daleko idący skrót myślowy. W przeciwieństwie do kredytów na zakup samochodu czy czegokolwiek innego poza nieruchomościami, w przypadku tych ostatnich od razu stajemy się ich właścicielami. Nie istnieje bowiem w polskim prawie instytucja przewłaszczenia nieruchomości na zabezpieczenie, tak jak może to być w przypadku innych kredytów. Kredyt mieszkaniowy zabezpieczony jest hipoteką, z której ściąga się wierzytelność w przypadku zaprzestania jej dobrowolnej spłaty. Wiem, że różnica de facto jest niewielka, ale mimo wszystko – mieszkanie jest twoje od początku.

  • tanczaca_chmura

    e tam, ginekolog nie wymrze. No chyba, że ktoś lubi przykładać tyłek do ekranu. Moje dzieci będę albo ginekologami albo pilkarzami. Tak postanowiła ich przyszła mamusia i już.

  • Zgadzam się w pełni. Młodym ludziom wmawia się, że każdy zaraz po studiach powinien mieć własne mieszkanie. Napędza to oczywiście koniunkturę. Prawda niestety jest jednak taka, że 80% tych ludzi na to nie stać. Biorąc mieszkanie na kredyt stają się więźniami tej decyzji na lata, tym samym ograniczają swoją decyzyjność w innych obszarach (np. zmiana pracy, wyjazd).

  • Grzesiek

    Medycyna taka nieprzyszłościowa, debile uczą się pół życia, żeby zostać bezrobotnym. Przecież już teraz wujek Google powie co mi jest, rentgen i usg w laptopie niedługo będzie na porządku dziennym. Phi, nawet leki będzie wymyślać maszyna, od razu wyśle recepturę do fabryki i maszyny wyprodukują go i bezzałogowa ciężarówka pojedzie z dostawą do apteki bez farmaceuty. Głupi Zachód, że inwestuje w kształcenie lekarzy, głupi eksperci biją na głupi alarm, że nas głupich nie będzie miał kto leczyć za 15 lat, bo mało lekarzy. Nie ma się czym przejmować, ktoś zrobi appkę na iPhone’a, a NFZ wreszcie zmniejszy wydatki o połowę. W dobie internetu gabinety psychologiczne przeżywają oblężenie. Pozostałe kierunki, które wymieniłeś? Za dużo absolwentów, ale najlepsi znajdą pracę, nie jest tak, że nie potrzebujemy tych zawodów. Jedyne, co można powiedzieć, to to, że bezsensowne jest finansowanie tylu miejsc na studiach i pchanie się na te dwa kierunki. Ale nie, Kominek, pardon, Jason, wie lepiej. Trzeba brać przykład z myśliciela, założyciela tego bloga. Wszyscy zostańmy blogerami, wyroczniami narodu, przecież wszystko zrobi za nas internet i roboty. Nikt nie będzie potrzebny, zostanie nam tylko zabawa, przeglądanie pudelka i pisanie blogów. Piszmy banały a la Paulo Coelho, który zresztą powinien zacząć bać się rosnącej konkurencji ze strony tak hamerykańsko brzmiącego Jasona Hunta. A potem ludzie przed ekranami potakują głową, że są tacy mądrzy, bo myślą tak samo jak ta sława z internetu, a reszta populacji taka głupia. Jason po przechrzczeniu zaczął żyć w XXIII wieku ;) Nie boisz się, że takie komunały jak Ty, niedługo będą w stanie pisać appki, na postawie trendów w wyszukiwarce? Ale zawsze zostanie Ci Twoja politologia, tam zawsze znajdzie się etat dla bajarza z kilkoma populizmami w rękawie ;) Końcówka zalatuje megalomanią, ale może niedługo znajdziesz w AppStore coś na swoją dolegliwość.

  • Kredyt jest dobry, jak go bierzesz na mieszkanie, które potem ty będziesz wynajmował. Faktycznie nie wiem, co to jest, że w Polsce trzeba mieć własne mieszkanie. W Niemczech wynajmują mieszkania i żyją i nie są związani kredytem.

  • Aleksandra A

    Jeśli chodzi o mieszkanie na kredyt to zaleta jest taka, że po tych 40 latach jest na własność. Wyobrażacie sobie emeryta, który płaci za wynajmowane mieszkanie z opłatami 2 tysiące złotych miesięcznie? Z czego? Polak wie, że musi się zabezpieczyć na przyszłość i stąd mieszkanie na kredyt.
    Kolejna różnica jest taka, że mieszkanie z obciążoną hipoteką można sprzedać więc część, którą spłaciliśmy jest do odzyskania. Pieniądze, które płacimy za wynajmowane mieszkanie przepadają.
    W Niemczech nie dość, że są tanie mieszkania na wynajem to jeszcze emerytury są takie, że o nic nie trzeba się martwić i tu powinno być pole do popisu polskich polityków.

  • Artur

    Jestem niepełnosprawny, pracuje w budżetówce zarabiam na rękę ~1550 zł mam mieszkanie własnościowe kupione dawno temu przez rodziców, teraz spodziewam się z moją drugą połówką dziecka ona ma rentę, nie wiem czy nam wystarczy na życie, wiem jedno nie siedzę nie proszę władnych tego świata żeby mi coś dali, nie pytam nikogo jak mam żyć, wiem że mam jakoś tam sprawne ręce, wiedze i chęci do pracy, i wiem też że jak ktoś chce pracować to zawsze coś znajdzie. Odnoszę wrażenie że ten koleś był podstawiony. Aha i choćby mnie nie wiem jak opluwali jako wyborce i tak zagłosuje na Bronka.

  • Czułam od rana, że o tym napiszesz;)

    • Damian Dami

      :-)

  • Mateusz

    A może po prostu trzeba zacisnąć pasa, zaoszczędzić trochę pieniążków i po kilku latach kupić mieszkanie normalnie, za gotówkę, zamiast brać kredyt o zmiennym oprocentowaniu na pół życia?

  • Katarzyna

    A ja, jednak chciałabym wybudować dom nawet 15 lat kredytu mnie nie przeraża :) w przyszłym roku wybuduję jak chcę i gdzie chcę. Nie mam parcia na zarabianie kasy; po prostu chcę zrobić coś swojego od podstaw, a raty spłacę i tyle.

  • Wnikliwy

    Co zrobisz za 30 lat jak te mieszkanie będzie już w końcu Twoje? Zostawisz je dzieciom :)

  • Ł

    Kolejne zbyt duże upraszczanie rzeczywistości, nie będę wchodził w szczegóły, ale stwierdzę dwie proste rzeczy.
    1. Spłacając kredyt, w każdej racie spłacasz część kapitałową i odsetkową. Zgadzam się, że przy tzw. równych spłatach, na początku spłacamy prawie same odsetki, ale kapitał też powoli się spłaca. To co już spłaciłeś jest Twoje!
    2. Co Ci po mieszkaniu gdy masz 50-60 lat ? (nie można już chyba wziąć kredytu na 40 lat). Praktycznie – „niedługo” później przechodzisz na emeryturę, czyli prawdopodobnie w okres życia, w którym będziesz miał mniejsze przychody, więc warto zadbać o mniejsze koszty życia.

    Jest jeszcze jeden aspekt, który może Cię nie interesować. Możesz także uznać, że jest pewną formą niesprawiedliwości społecznej. Ja nie mam kredytu, bo mieszkanie dostałem właśnie po moich przodkach. To jest jedna z przewag krajów od dawna wysoko rozwiniętych. Oni w większości nie muszą pracować na mieszkania, bo już większość mieszkania posiada.
    Jestem osobiście zdania, mogę się mylić, że programy typu MDM etc. są w stanie w jakiś sposób pomóc młodym, w zdobyciu tego mieszkania, nieco mniejszym kosztem (szczególnie kosztem odsetkowym), mimo, że ja z tego programu nigdy nie będę mógł skorzystać.

  • A mnie, mimo, że jestem bardzo młodą osobą, wkurza takie roszczeniowe podejście do Państwa(i w ogóle do kogo/czegokolwiek) jakie często przedstawiają młodzi ludzie, tacy jak chłopak, który zadał to pytanie. … Oglądając film z jego pytaniem, miałam wrażenie, że zamierza usłyszeć „No niemożliwe, zaraz damy jej mieszkanie i posadę za 5 tysięcy”. Dzisiejszy świat otwiera przed nami mnóstwo, naprawdę mnóstwo możliwości, zarobkowych ale także wspierających samorozwój, ale zwłaszcza młodzi ludzie właśnie, zamiast z nich korzystać, poświęcają 5 lat na studia i bimbanie podczas nich, po czym myślą, że sam tytuł magistra zagwarantuje im na dzień dobry posadę co najmniej za 5 czy 6 tysięcy i to jeszcze w pracy, w której najlepiej jakby się nie narobili, bo przecież ‚pracujemy po to, żeby żyć, a nie żyjemy żeby pracować’. Ja również wyznaję taką zasadę, ale nie oczekuję, że coś samo spadnie mi z nieba. Mam wielu znajomych, którzy nie podejmą 90% możliwych ofert pracy, bo ‚przecież nie po to się uczyli’, ale siedzą i narzekają na bezrobocie, mimo, że mogliby np. przemęczyć się kilka miesięcy, zarobić pieniądze na dodatkowe kursy/narzędzia i spróbować zarobkowo coś, co lubią. Mogliby, ale nie. Wolą siedzieć i narzekać na system. Może gdyby większość społeczeństwa zamiast skupianiu się na tym, co to im się należy wzięła swoje życie we własne ręce to po prostu wszystkim żyłoby się lepiej. Ja też uważam, że w wielu kwestiach funkcjonowanie naszego kraju delikatnie mówiąc jest chore, ale jednocześnie nie marnuję życia na narzekanie na to, tylko staram się jak najlepiej wykorzystywać otaczającą rzeczywistość do realizowania swoich celów i tyle.

  • Pawel

    Mieszkanie jest, powinno byc i zawsze bedzie dobrem luksusowym w kazdym kraju. Luksusowym tzn ze drogim, a drogim tzn ze ‚troche’ trzeba na nie popracowac, na pewno nie 3 lata i na pewno nie zarabiajac 2 tys miesiecznie. Chcesz wczesniej miec mieszkanie to ‚mozesz’ brac kredyt a czy warto go brac to zupelnie inny temat. Problemem jest natomiast to ile z tych 2tys wezmie nam Panstwo a powinno brac jak najmniej. Zeby brac jak najmniej powinno szukac pieniedzy gdzie indziej jak na naszych wynagrodzeniach. Ale Panstwo nie szuka pieniedzy gdzie indziej, Panstwo nie zabierze pieniedzy grupom uprzywilejowanym, nie zmniejsza biurokracji, nie prywatyzuje pewnych instytucji ktorych to bycie publicznymi przynosi tylko straty etc etc. A jak juz Panstwo potrzebuje jeszcze wiecej pieniedzy to zabiera je dalej obywatelom (emerytury, dodatkowe podatki etc). Obecna wladza jest krotkowzroczna, rozwiazuje problemy po macoszemu lub odklada na pozniej. Prezydent odpowiedzial bardzo dobrze: zadbaj o siebie obywatelu a ja Ci sie tylko postaram pomoc dbajac o gospodarke. Na szczeszcie prawie wszyscy juz zauwazyli ze nic z tego nie bedzie. A jak wladza klamie to jest do wymiany. Nie wspominajac o jej innych wadach.

    • Krzysztof P

      ja właśnie 3 lata ale w kraju nie należącym do UE, tylko do Schengen, dom w 130k mieście

  • Ciężko mi się wypowiadać, bo rodzice pomagają, a i moja pensja troszku jednak większa. Musiałabym być na miejscu takiej osoby, by zrozumieć temat. Jedno słyszałam – wynajmowanie mieszkania to podobno debilizm.

  • Powiem tak w tym chyba w każdym zawodzie będzie nieciekawie jeśli stoi nad tobą jak to sam określiłeś szef-idiota. Jakaś taka dziwna jest mentalność w naszym kraju. Zero empatii i 100% egoizmu. Wykorzystać pracownika na wszelkie sposoby a później wypierniczyc ;) Dlugo myślałam, że po studiach w zawodzie inżyniera budownictwa będę robić to co uwielbiam, zarabiać tyle ile chcę, a przede wszystkim będę spełniona w tym zawodzie. A rzeczywistość wszystko zweryfikowala i poza zszarganymi nerwami nic mi nie dała. Doszlam do wniosku najlepiej byc szefem samego siebie . Będę próbować ;)

  • quarolline

    w niczym mnie nie uswiadomiles w tym spostrzezeniu, akurat uswiadomosc to chcialabym ludzi korzystajacych z programu MdM mieszkanie dla mlodych gdzie niby panstwo czy banki daja dotacje sratatata w efekcie okazuje sie ze to sa tylko wybrane banki gdzie stopa oprocentowania jest wyzsza co w efekcie wychodzi na to samo co wziecie kredytu w innym banku z nizszym oprocentowaniem , ktory nie korzysta z tego durnego programu to tyle

  • CHK

    To właśnie przez masowe branie kredytów ceny mieszkań biją rekordy. Banki rozdając kredyty na lewo i prawo powodują nagły wzrost cen na rynku nieruchomości. W ciągu ostatnich 10-15 lat ceny mieszkań wystrzeliły do jakiś absurdalnych już rozmiarów. Kredyt hipoteczny to zło!

  • Piotr221

    Sam już wynajmuję mieszkania od jakiś 10 lat i w tym roku powiedziałem dość. Biorę kredyt, bo już nie mogę znieść ciągłej niepewności, czy ktoś mnie przypadkiem z miesiąca na miesiąc nie wyrzuci, bo nagle się okaże, że mieszkanie idzie na sprzedaż bo córka się żeni i potrzebuje lokum i masa innych powodów. Mam też dość proszenia się o pozwolenie na odmalowanie ścian, czy urządzenie według własnego gustu. Zmieniałem już 4 razy mieszkania:
    1: Po 9 miesiącznicach okazało się, że mieszkanie idzie na sprzedaż
    2. Mimo zapewnień, że mogę urządzić mieszkanie według własnego gustu, zostałem poproszony o opuszczenie lokum, bo właścicielowi nie podoba się nowy kolor ścian.
    3.Właściciele pod moją nieobecność, pod różnymi pretekstami wchodzili do mieszkania
    4.Właściciel nie życzy sobie zwierząt (małego kota)

    W ostatnim miesiącu obdzwoniłem dziesiątki mieszkań, i z każdym coś było nie tak, a to miesięczne wypowiedzenie, większość właścicieli w ogóle nie chce słyszeć o jakichkolwiek zmianach, tak samo nie życzą sobie zwierząt czy osób palących.

    • CHK

      Z twojej wypowiedzi wynika, że zwyczajnie nie potrafisz negocjować umów. Jeżeli podpisujesz wszystko co ci podstawi właściciel danego mieszkania, to do kogo masz pretensje? Szukaj takich mieszkań, gdzie właścicielowi zależy na długoterminowym najmie. Wtedy masz klasyczną sytuacją win-win, bo właściciel ma kłopot z głowy na kilka lat, a ty możesz sobie urządzać mieszkanie jak chcesz. Pomyśl trochę.

  • Tessa

    Dokładnie to samo pomyślałam o tych 2tys.. To jest bieda?? I to jeszcze zdaje się dopiero na początku drogi, po dwóch latach pracy-jakoś tak było chyba w tym konkretnym przypadku.
    Tysiące emerytów, rencistów i innych ludzi byłoby szczęśliwych mając te 2tys zł.
    No ale teraz takie czasy roszczeniowe i tylko KASA KASA KASA.. aby więcej.

  • maggie

    Nieróbstwu, i roszczeniowej postawie jak zawsze mówię zdecydowane „nie”. Jednak nasza prywatna sytuacja jest wypadkową naszych starań i tzw okoliczności zewnętrznych. Przyglądnijmy się zatem tym okolicznościom. Mamy XXI wiek, mechanizacja, informatyzacja, kosmiczne technologie leją się strumieniami. W dzisiejszych, tak pięknych, dostatnich czasach teoretycznie nawet leń patentowany powinien z łatwością wejść w posiadanie własnego dachu nad głową. Skoro jest znacznie lepiej niż kiedyś, a kiedyś mój dziad, potem ojciec, skrzykiwał paru chłopa, jednego lata robili cegły, drugiego stawiali dom, w zimę wykańczali, nie zadłużywszy się przy tym na 30 lat… Coś poszło nie tak… temat mieszkań to tylko jeden z przykładów. Ludzie, ci którzy „wzięli zycie w swoje ręce” tyrają jak woły, myślę że więcej niż kiedykolwiek. Każdy, kto uczciwie pracuje, powinien mieć bezpieczny dach nad głową, michę i trochę czasu dla siebie (i rodziny). Inaczej tzw rozwój cywilizacji nie ma sensu, bo nie nadąża za nim rozwój społeczny.

  • Jarosław Pałyska

    Po raz pierwszy zgadzam się z Kominkiem vel Huntem. Przede wszystkim w tym, że mieszkanie na kredyt niemal po wsze czasy należy do banku, a po drugie w tym, że synom powtarzam: – Lepiej zostać technikiem cukiernikiem niż dumnym licealistą.

  • Świetny tekst Tomku :) zdecydowanie zgadzam się z tym, żeby zadać sobie pytanie, czy będziesz zależny od innych. Sam przez to przeszedłem. Dobrych kilka lat od rana do wieczora uczylem sie grafiki 3d. Minimum 12 godzin dziennie. A gdy dostałem pierwszą wymarzoną pracę w świetnej firmie graficznej, po 2 miesiącach zrozumiałem,że nie tędy droga. Zrozumiałem,ze zawsze będę musiał być zależny od innych i będę małym trybikiem w wielkiej maszynie. Zwolniłem się, poszedłem inną drogą i przekwalifikowalem sie. Trochę sie bałem, bo z pozycji specjalisty nagle stałem się początkującym i kilka lat nauki poszło w las, ale wiedziałem, że to właściwa droga i bedzie dobrze :)

  • angelika

    Bardzo dobrze powiedziane, chociaz chyba sie starzejesz bo złagodniałeś :) najbardziej wkurza mnie slogan „mi sie należy” i mowi to osoba po skończonej politologii, mimo ze od x lat mówią ze nie ma po tych studiach pracy. Ludzie sami pracują na swoja porażkę. Mamy czasy w których lekarz musi byc dobry zeby dostać prace, to co politolog musi zrobić? Musi byc najlepszy, albo zmienić prace, branże. Znam wielu młodych ludzi, moze z uwagi ze sama mam 21 lat i normalnie czasem mnie przeraża to wieczne „państwo nie daje na to” i inne socjalizmopolupizmy. Nie wiem czy to kwestia wychowania ale należeć to sie moze po 40 latach pracy emerytowi godna emerytura a nie młodemu na starcie, któremu śmierdzi praca za 7zl/h ale nic kreatywniejszego od siedzenia u mamy nie wymyśli. Niestety wielu woli narzekać niz ruszyć tyłek i wziac sie do roboty, takie to pokolenie młodych socjalistów.

  • Z tym młodym człowiekiem nie jest do końca tak, że to on należy do grona roszczeniowych 20-latków. On mówił na przykładzie swojej siostry. Chodzi o to, że w Polsce nie ma klimatu do rozwoju tzw. MiŚów – małych i średnich przedsiębiorstw. Płaci się wysoki podatek od zatrudnienia, wysoki VAT, wysoki podatek od dochodów, jest biuropatia… jednym słowem wielu MiŚów chciałoby zatrudniać i płacić młodym, a 20-latkowie chcieliby zarabiać wykonując dobrze swoją robotę. Amen i szekerapsy.

  • Z tymi lekarzami nieco przestrzelone. Reszta się zgadza w 100 proc.

  • Ania

    „W ciągu 15 lat lekarze w znacznym stopniu zostaną zastąpieni przez aplikacje w telefonach, a przychodnie opustoszeją, bo większość diagnoz będziemy mogli postawić sobie w domu, dotykając ekranu.” Poważnie?

    • SirRay

      Po takich diagnozach wszyscy będą mieli raka.. ;-)
      Ta część tego tekstu była klasycznym przykładem „nieznam się więc wypowiem się”. Najgorsze jest to, że wielu ludzi uważa że jak ktoś pisze bloga czy książkę to ma coś mądrego do powiedzenia i słuchają / czytają go bez żadnej refleksji i biorą to jak leci („bo przecież on pisze bloga!”).

  • Alicja

    hipoteka czy wynajem, odwieczne pytanie kapitalizmu ;) W wynajętym mieszkaniu szczerze mówiąc nie chce się nic robić. Bo nie moje. Bo i tak się wyprowadzę. Bo ważniejsze wydatki, ważniejsze rzeczy. Bo zaraz mnie wykopią. Teraz jestem na swoim, tak, na swoim. Ja je remontuję i z taką radością to robię, po jakiej nie spodziewałabym się, że może mi dać wkrętarka, wiertarka czy młotek. Kładłam z partnerem panele, malowałam ściany i zamówiłam kuchnię zaprojektowaną przeze mnie. Rewelacyjna sprawa. Codziennie rano wchodząc do dużej, jasnej kuchni cieszę się patrząc na to dzieło. Wszystko moje i nikt mi tego nie zabierze, bo nawet gdyby noga mi się powinęła i straciłabym pracę to mam oszczędności. Nawet gdybym straciła oszczędności to znalazłabym sposób by spłacić te 700zł miesięcznie. 700zł i czynsz. Mniej niż wynajem za 57 metrowe, cudownie jasne, z ogromnym balkonem z wiśnią zaglądającą mi do salonu. Moje miejsce. Co kilka tygodni coś nowego robię w tym miejscu i coś ulepszam. Podwyższam wartość rynkową mieszkania. Gdy pierwszy raz weszłam do niego i agent nieruchomości podał cenę, kosztowało trochę ponad to, co Kiya Sportage w wersji XL Moje największe marzenie: podróżować i mieć swoją oazę, przystań – spełnia się. Gdybym wynajmowała – płaciłabym dużo wyższe czynsze, nie czułabym tej satysfakcji, nie miałabym gdzie magazynować swoich rzeczy i przede wszystkim – nie miałabym dokąd wracać. Własne mieszkanie daje mi ogromną swobodę, łącznie z wyborem – kiedy i jak remontujemy kamienicę, w jakiej jest to mieszkanie.

  • John Mike

    witam, czy potrzebujesz pożyczki na spłatę rachunków lub rozwiązania jakiegokolwiek problemu finansowego, prosimy o kontakt poprzez e-mail teraz: johnlutherloanfirm1@outlook.com
    i oferują wszelkiego rodzaju pożyczki.
    dzięki

  • Kosa

    Jeden z nielicznych twoich tekstów, który mi się w znacznej części podobał (napisałabym „bez obrazy”, ale mam gdzieś twoje zdanie na ten temat). Zgadzam się, że nie musisz mieć studiów żeby być kimś. Ja sama teraz na studia jeszcze nie idę. Kiedyś pójdę, ale raczej z pasji niż w celach znalezienia pracy. Nie oczekuję, że będę robiła w jakiejś korporacji za 6 tysi miesięcznie (broń boże bycie korpo-ludkiem, zależy m i na życiu prywatnym). Mogę za to znaleźć całkiem dobrą pracę w hotelu czy jako opiekunka i nie wydaje mi się, że jestem przez to gorsza od profesora z UW. Każdy jest potrzebny. Jeżeli wykonujesz swoją pracę jak należy, to nawet jeśli pracujesz w MPO, to szacunek ci się należy, bo to uczciwa praca. Co zarobisz to twoje. O mieszkanie się nie martwię, mój facet ma dwa własnościowe (czekam na stwierdzenie, że jestem z nim dla kasy). Jedyne co mnie martwi, to że jest u nas tyle śmieciowych umów, a Polska to jakby nie patrzeć wciąż taki zaścianek :)

  • Już lepiej oszczędzać całe życie i na starość kupić mieszkanie czy chatę – na jedno wyjdzie, a bata pod tytułem kredyt nie ma.

  • klahsadom

    „Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy z niego wynieść. „

  • Kasia

    Ja się nie zgadzam. :)
    Dla przykładu, na Śląsku w mieście 50tys. sąsiadującym z innymi
    większymi miastami, mieszkanie 3-4 pokoje, 55-65m2 z balkonem, komórką
    zamiast piwnicy, z fajnym parkingiem i świetną okolicą, kosztuje
    100-150tys. Rozkładając na 10 lat powiedzmy te 150tys. już z odsetkami
    to ok. 1250zł raty na miesiąc. Do tego
    wszystkie opłaty 600zł. Po 10 latach ma się własne mieszkanie, w dodatku
    przez okres spłaty kredytu możemy z mieszkaniem robić co chcemy. Jednak jest to coś swojego – pomimo hipoteki – można
    remontować, czuć się bezpieczniej niż na wynajmie. Z wynajmowanego mogą
    Cię wyrzucić, właściciel rozwiąże umowę i sobie radź –
    z tymi wszystkimi meblami teraz weź się gdzieś podziej, bo znaleźć
    fajne mieszkanie na wynajem, w rozsądnej cenie, to naprawdę fart.
    Przerabiałam z mężem dwie przeprowadzki z meblami, musieliśmy na krótki
    czas zatrzymać się u rodziców – masakra, pudło na pudle, wszyscy na tym
    cierpieli.

    Teraz
    mamy ogromne mieszkanie, kredyt na bardzo krótko, rata przyzwoita
    (mniejsza niż wynajem), będę miała 35 lat (!) i mieszkanie na własność. Nie
    wyobrażam sobie wynajmować mieszkania przez 30 lat. Po 5 miałam dość.

    Dla porównania, wynajem mieszkania na Śląsku to koszt 1000-1700zł samego
    odstępnego (tutaj faktycznie trzeba zarabiać 4k.), do tego i tak trzeba opłacić czynsz z opłatami ok. 500zł.
    Po co wynajmować mieszkanie za tyle pieniędzy, jak można mieć swoje i po
    kilkunastu latach płacić tylko czynsz. Poza tym to nie jest tak, że to
    bank jest właścicielem mieszkania, to my jesteśmy wpisani do KW, a bank
    ma tam dopisaną do działu czwartego tyko hipotekę, która jest przecież
    ograniczonym prawem rzeczowym na nieruchomości. Wbrew pozorom bankowi
    trudno jest zabrać mieszkanie, jak ktoś przestaje płacić. Najpierw
    wysyłają pisma, później komornika, jeszcze później ew. cofają kredyt i
    każą spłacić w trybie natychmiastowym, przy czym zanim zabiorą
    mieszkanie i w ogóle zanim zacznie się jakiekolwiek piekło, dogadujesz
    się z bankiem, możesz odroczyć kredyt o kilka rat (tzw. urlop). Jak ktoś
    straci pracę to od razu idzie się do banku, a nie czeka, aż go wywalą.
    Do tego ubezpieczenie od utraty pracy, zdrowia, życia i kredyt
    hipoteczny wcale nie jest taki straszny…

    Ja cieszę się z własnego, dużego mieszkania. Zostało nam kilka lat spłaty i nigdy nie żałowałam decyzji o wzięciu kredytu na mieszkanie.

  • Ola

    A ja jakoś nie mogę się odnieść całkiem pozytywnie do tego tekstu. Bo jeśli masz rację w sprawach kredytu, to już ja mam inne zdanie na temat studiów i na temat tego, co jest dobrą drogą dla każdego (oczywiście nie mówię, że Twoje jest złe – bo to Twoje zdanie, nie mam prawa Ci nic wciskać na siłę, jednak chętnie podzielę się swoim, jeśli pozwolisz. W sumie to już pozwoliłeś, bo chyba są od tego komentarze ;)). Ja nie wyobrażam sobie innych studiów dla siebie niż pedagogika, bo to jest to, w czym się spełniam i w czym jest mi dobrze, co mnie tworzy i w pewien sposób odróżnia od innych. Nie mogę pójść na studia praktyczne, na studia, po których niby będę miała pracę, bo cholera, ale ja się nie znam i nie interesuje mnie coś co jest akurat z takimi kierunkami związane. W tym bym się dusiła i „skazała się na tułaczkę”. W tym momencie w naszym kraju bardzo trudno jest o pracę, która będzie dobrze płatna, będzie spełnieniem naszych marzeń i do tego bez „szefa-idioty”. A co jest złego w wysyłaniu CV, w jakiś sposób nawet przy pracy dorywczej można sobie podgonić doświadczenie w różnych dziedzinach. Jeśli jestem beznadziejna np. z matematyki, to czy mam za wszelką cenę pchać się w coś, co będzie dla mnie koszmarem? Czy iść na to, co będzie ciekawe, interesujące i może kiedyś będę miała pracę idealną (choć takiej nie ma – moim zdaniem). Wiem, głupia i młoda jestem, ale myślę, że nawet po pedagogice coś się dla mnie znajdzie, w czym będę czuła się dobrze, w czym będę się realizowała po swojemu.

  • luki4ever

    Fajnie jakby autor odniósł się jeszcze do jednego, a mianowicie według statystyk największa liczba mieszkań własnościowych jest w Polsce i Rumunii, w Niemczech, Austrii czy Francji mieszkania się wynajmuje. Przykładowo Wiedeń jest miastem o największej liczbie mieszkań komunalnych w EU, dzięki temu miasto świetnie zarabia na wynajmie. W Polsce się utarło, że mieszkanie trzeba kupić i nie ma od tego odstępstwa, to jest wręcz cel życia. Może dlatego między innymi Polaków na nic innego nie stać bo każdy ubiera się w kredyty na 40 lat.

  • Anonimek

    Psychologia jest zawodem przyszłościowym, medycyna np. chirurgia, psychiatria nie upadnie, bo raczej sam sobie wyrostka nie wytniesz, a psychicznych trzeba leczyć. Nie dostałeś kredytu więc boli Cię to, że będziesz wynajmował mieszkanie do końca życia. Albo jesteś gówniarzem który nie wie co pisze, albo jesteś po prostu głupi. Może Ty z tego nic nie będziesz miał, ale zakładam, że pewnie dziecko Ci się marzy.. No pewnie lepiej żeby ono miało takie samo zesrane życie jak Ty, a tak to chociaż mu mieszkanie zostawisz.. Na samochód kredyt to głupota, bo lepiej przez 3 lata odkładać po 1000 zł (tyle zostanie po racie kredytu za mieszkanie 950 zł) i żeby na życie zostało 1000. I kupić samochód za 30 tysięcy, niż porsche na raty, nim je spłacisz, to będzie warte połowę swojej ceny. Miesięczne wynagrodzenie dobrego ! psychologa w Krakowie to około 2500, zabawne siedzisz i zadajesz pytania które są rutyną(jak czujesz się w związku ze śmiercią matki?, uważasz że twoje odczucia są słuszne?) , a mąż inżynier mając odpowiedzialność całej budowy na głowie zarabia 3000. Dlaczego nie mają wziąć kredytu i nie przejmować się niczym.. NIKT NIE ZABRANIA CI BYĆ BOGATYM, ZROZUM !!

  • Patryk Gawron

    My z dziewczyną mieliśmy o tyle dobrą sytuację, że kredyt wzięliśmy naprawdę niewielki, bo 80% kasy dołożyli nam moi rodzice… gdyby nie to, pewnie mieszkalibyśmy kątek u jednych rodziców albo drugich odkładając na kupno kilka dobrych lat. A udało nam się bardzo, bo na genialną inwestycję Łódzką trafiliśmy, więc bardzo wdzięczni za pomoc jesteśmy.

  • Sebastian Seboxik

    Podpisuje się obiema rękami. Trzeba patrzeć na realia jakie są w Polsce a nie myśleć sobie „oj jakoś w Niemczech tyle osób wynajmuje i żyją”.

  • Barbarra

    Też teraz z mężem rozglądamy się za mieszkankiem, bo ile można mieszkać z rodzicami… Tylko te mieszkania są takie drogie… Na szczęscie dostalismy kredyt, na całkiem fajnych warunkach w deutschebank. Troche sie nasiedzieliśmy w necie, zeby znaleźć cos ciekawego ale sami wejdzie i sie rozejrzyjcie https://www.deutschebank.pl/. Wszedzie dobrze, ale na swoim najlepiej ;)

  • C.E.O Aramco

    E-mail: aramconationalfinance@gmail.com

    Ubiegać się o pożyczkę

    Czy potrzebujesz kredytu biznesowe, pożyczki osobiste, auto kredyt, kredyt rolny lub finansowania projektu? Mamy dla Ciebie dobrą wiadomość. Prezes i dyrektor generalny firmy saudyjskiej firmy naftowej, konfiguracji krajowa instytucja kredytowa dać wsparcie dla spółek publicznych i prywatnych firm sektora, a także dla osób prywatnych. Ma to na celu wspieranie status finansowy dookoła świata. ubiegać się o pożyczkę już dziś. zapewniamy Państwu najlepszą ofertę. priorytetem jest naszym szczęściem. Oferujemy pożyczki różnych części świata. Azja, Australia / Oceania, Europa, Ameryka Północna, Ameryka Południowa i Afryka, Antarktyda. Skontaktuj się z naszym agentem o sposobach na uzyskanie kredytu. Poniżej kontaktowy adres e-mail.

    E-mail: aramconationalfinance@gmail.com

    C.E.O Amin H Nasser
    Środek Bamba Fatou

  • Kamil Redkowski

    Co za bzdety piszesz.
    Po pierwsze nie odpowiedziałeś na pytanie – ja na nie odpowiem.
    Kupić tanie mieszkanie na wsi.
    Da się uwierz mi w cenie ok 1000 zł za metr – stać cię chyba na 2 pokojowe 40 metrowe za ok 40 tysi?
    Dalej twoje wywody o lekarzach śmiech na sali – za 15 lat będzie jeszcze gorzej i kolejki takie jak dzisiaj lub większe! Mówię sprawdzaj w 2032 moje słowa!

  • Krzysztof Borysiak

    ja mam dwa główne powody, żeby mieszkanie kupić na kredyt.
    Po pierwsze, single, którzy na starość dostaną ochłapy emerytury, za co mają dalej wynajmować jako staruszkowie?
    Po drugie, dla dzietnych, mieszkanie zostawią dzieciom.