Gdybyś był taksówkarzem, to również byś protestował | JasonHunt

Gdybyś był taksówkarzem, to również byś protestował

Nikt nie lubi taksówkarzy. Są nieuprzejmi, aroganccy, złośliwi, naciągają pasażerów i traktują klientów jak frajerów. Nikt ich nie lubi, a wszyscy korzystają.

Nic mnie w taksówkarzach nie wkurza tak bardzo, jak pytanie „którą trasą jechać?”, bo choć kierowca może to wytłumaczyć chęcią świadczenia usługi dokładnie takiej, jakiej chce klient, to przecież oczywiste jest, że chodzi o to, by klient nieznający miasta nieświadomie zasugerował dłuższą trasę. To kierowca ma znać właściwą drogę. Nie pasażer.

Należę do wymierającego gatunku osób, które lubią jeździć taksówkami. Bardziej niż Uberem. Nie trafiam na chamskich kierowców, nie jestem przez nich naciągany, bo zwykle jeżdżę trasami, które znam i płacę podobne kwoty za przejazdy. Nie wkurzam się, gdy trafię na marudę. Lubię posłuchać, co trapi kierowców, czego nie lubią, co ich denerwuje. Pewnie w końcu trafię na cwaniaka i zrobię z tego dym, ale na razie z taksówkami mam relatywnie miłe skojarzenia.

Nie przepadam za stereotypami. Tyle samo złego co o taksówkarzach, można powiedzieć o policjantach, lekarzach i duchownych. A jednak wszyscy potrzebujemy ich usług. I większość z nich to dobrzy ludzie. To głupota postrzegać całą grupę przez pryzmat kilku zgniłych jabłek.

Dziś mieszkańcy Warszawy wkurzają się, że miasto zablokowane, bo taksówkarze protestują. Przez Facebook przelewa się fala hejtu na „złotówy”, a ci, którzy nie hejtują (bo rozumieją, że protest jest potrzebny) krzyczą, że powinien mieć inną formę. Taką, która nie szkodzi mieszkańcom.

Taksówkarze domagają się równych praw. I ja to rozumiem. Uber jest świetny. Mało z niego korzystam w Polsce, regularnie korzystałem w Bangkoku. Chciałbym, by kierowcy z Ubera funkcjonowali na rynku, tyle że powinni to robić na takich samych zasadach, na jakich funkcjonują taksówki, bo świadczą takie same usługi.
Wyobraź sobie podobna sytuację, ale na rynku medycznym lub dot. bezpieczeństwa. Czy chciałbyś, aby każdy był lekarzem i mógł robić operacje na otwartym sercu? Czy chciałbyś, aby każdy bez odpowiednich uprawnień mógł nosić broń i mieć prawo aresztowania cię?
Prawo musi być równe dla wszystkich. O to walczą taksówkarze i w pełni ich w tym popieram. Popieram też formę protestu. Mimo że za pół godziny muszę być 4 dzielnice dalej i pewnie stanę w korkach. Popieram taką formę protestu, ponieważ inne formy nie przyniosły rezultatu. To się przecież ciągnie już dwa lata. Po dwóch latach nawet ty byś zrozumiał, że po dobroci się nie da i trzeba pierdolnąć. Raz a porządnie.

 

Gdybyś był taksówkarzem, to również byś protestował
Oceń ten post
  • Nie zgodzę się z Twoim argumentem o odpowiednich kwalifikacjach. Aby zostać lekarzem trzeba spełnić warunki wykształcenia, praktyki itd. Aby przewozić osoby, trzeba spełnić warunek posiadania ważnego prawa jazdy. Koniec. Nie ma dodatkowych wymogów, by móc przewozić pasażera.

    Jest jednak inny – bardzo ważny – aspekt, który powoduje, taksówkarzom należy przyznać rację. To kwestia UBEZPIECZENIA, którego koszty ponoszą, aby w razie wypadku pasażer łatwo doszedł swych roszczeń. W przypadku innych przejazdów sprawa jest dużo bardziej skomplikowana.

    • Pionierka

      Ale to jest wybór pasażera, jeśli chce jechać z nieubezpieczonym kierowcą i jego ryzyko.

      • Jasne, tylko ilu pasażerów myśli / wie o tym, że oficjalnie zarejestrowana firma nie ma (szerszego) ubezpieczenia? Ja wiem i ryzykuję, większość nie wie i może się zdziwić.

        • Z tym ubezpieczeniem to kłamstwo – OC (z którego pasażer może dochodzić szkód) działa tak samo, bez względu na to, czy jedzie taksówką, uberem, czy prywatnym pojazdem/przejazdem.

  • Michał Krüger

    Przewóz człowieka, to nie operacja na otwartym sercu, jak piszesz.
    Na przykład na produkcję butów nie potrzeba licencji, a złe buty mogą doprowadzić do Twojego kalectwa na całe życie.
    Ubery są oceniani po każdym przejeździe i to JEST miarodajna ocena umiejętności kierowcy. Jakaś tam licencja na taxi, to forma ukrytego opodatkowania taksiarzy nie mająca wiele wspólnego ani z jego umiejętnościami za kierownicą, ani znajomością miasta, po którym Cię wiezie.

  • We Wrocławiu zdarza się trafić na fajnych taksówkarzy, miałam kiedyś takiego jednego, który mnie przez dłuższy czas po mieście woził (pewnie chciał się umówić). Chociaż zdarzyło mi się też wracać z imprezy o 7 rano i słuchać Radia Maryja.
    Trudno się z Tobą nie zgodzić – prawo powinno traktować wszystkich tak samo i szczerze? Wcale mnie ten protest nie dziwi. A hejtujący zawsze się mogą przesiąść na rower, przecież to takie trendi

  • Paweł Dobosz

    Porównywanie taksówkarzy do kardiologów jest niedorzeczne. Ile lat trzeba studiować aby prowadzić auto? Serio??

    Rozumiem że obciążenia taksówkarza do kierowcy Ubera są niedorzeczne ale częściowo sami taksówkarze ich chcieli aby ograniczyć możliwość przystąpienia do zawodu. Ciężko żałować taksówkarzy którzy nie znajdują sposobu na adaptacje do nowych warunków…. bo sami tego nie chcą.

    • Nie trzeba studiować, żeby być taksówkarzem, ALE co pięć lat trzeba robić kurs na przewóz osób i przechodzić przez badania medyczne. To kosztuje niemałe pieniądze i czas.
      Na dodatek – taksówkarze płacą podatki, ilu kierowców Ubera to robi?

      • Mike

        Niesamowite, trzeba robić badania medyczne. Co za poświęcenie!

      • Paweł Dobosz

        Paulina zgodzę się że to nieuczciwe aby jeden kierowca woził z badaniami i ubezpieczeniem a inny kierowca nie.

        Jednakże:
        A – to nadal nie jest 6 lat studiów i 3 lata specjalizacji. Nie porównujmy procy do armaty.
        B – Nowojorscy taksówkarze skopiowali system Ubera niemal 1 do 1. Wyszli frontem do klienta. Zwiększyli jakość i standard obsługi. Zadbali o przejrzystość i uczciwość ceny…..nasi zaś protestują aby zatrzymać czas. To się nie uda!

      • KAŻDY kierowca płaci podatki. Uber płaci ich więcej niż złotówa, bo w Uberze nie da się rozliczać „pod stołem”.

      • Antoine Michalovic

        W takim razie trzeba protestować przeciwko niedorzecznym wymogom robienia kursów co 5 lat, a nie domagać się delegalizacji konkurencji. Jakoś nie wydaje mi się, żeby lekarze czy policjanci musieli co 5 lat udowadniać, że są w stanie wykonywać swój zawód… To jest logika-paranoika: innym jest lepiej niż mnie, więcej zamiast domagać się zniesienie niedogodność, domagam się żeby inni mieli tak samo przesrane :D

      • Pionierka

        taaa, już widzę, jaki podatek zapłacił pan taksówkarz, któremu trzy razu musiałam przypominać, że naprawdę chcę paragon. Mylisz dwie rzeczy – licencja i jej brak to jedno, a płacenie podatków drugie. Poza tym czego uczą na takim kursie przewozu osób? Dlaczego samo prawo jazdy nie wystarcza?

  • Maciej Zimowski

    No co za bzdury i pomieszanie z poplątaniem. O różnicy między operacjami na sercu a jazdą samochodem już ktoś napisał. A policjant to funkcjonariusz państwowy którego usługi są nomen omen bezpłatne. Nota bene jak chcesz być znachorem i leczyć różnymi formami medycyny alternatywnej to możesz to robić do woli. Jakoś lekarze dyplomowani z tego powodu miast nie blokują.

  • O ile istotne dla mnie jest to, kto robi operacje na otwartym sercu, to już zupełnie nie ma dla mnie znaczenia czy podwiezie mnie ktoś z paszportem polsatu, czy człowiek równy mnie. Bycie kierowcą to nie misja. Niedługo to nawet kierowców zabierających autostopowiczów będą oblewać swoją rozrzedzoną kupą.

  • Jakiś taki słaby ten clickbait tym razem…
    Argumenty średnie (porównanie z lekarzem, research powierzchowny (kierowcy albo są na działalności albo pracują dla kogoś kto ją ma)… #jasonhuntsieskonczyl ;)

  • Marek Gilewicz

    Moja córka w nocy w Poznaniu chciała wrócić do domu ok 2,5 km, więc podeszła na postój Taxi i zapytała panów czy ją zawiozą za 13 zł., bo tylko tyle miała przy sobie.Podchodziła po kolei do każdego i pytała, i dopiero piąty w kolejce się łaskawie zgodził.Tą samą treasę z uberem bez łaski pokonuje za 10 zł.Facet od ubera miał dzialalność,płacił podatki i zus.Nie miał tylko państwowej licencji.

    • This. A państwową licencję naprawdę można sobie wiadomo gdzie wetknąć, jeśli po usłyszeniu adresu odpowiada się: ‚Ee, tak blisko to mi się nie opłaca’. Niby incydentalne przypadki, ale parę razy się jednak zdarzyło, podejrzewam, że nie tylko mnie.

      • A to akurat można zgłosić. Mój kolega w ten sposób pozbawił licencji już dwóch taksówkarzy. Trzeci straci ją wkrótce.

  • Jeżdżę tylko Uberem, bo wybierając trójmiejskie taksówki, trafiałem na
    – śmierdzące fajkami samochody
    – rasistowskie historyjki kierowców
    – celowe robienie dłuższej trasy
    – nieprzyjemną obsługę
    – błędy dyspozytorów

    W Uberze mam swoich ulubionych kierowców, komfortowe warunki i z góry ustaloną stawkę za przejazd.

    • Łukasz Widzyński

      Ciekawe w jaki sposób w Uberze można mieć ulubionych kierowców? Czy w tej bajce były też smoki?

      • Aga Ko (Konewiak)

        Można. Bierzesz numer i pytasz, czy Cię weźmie jak będzie miał wolny kurs. Jak i są kierowcy jeżdżacy po stałych trasach, bo się dzielą między sobą niektórzy.

    • Ostatnio śmigałem Uberem po Krakowie i wcale nie jest tak pięknie i kolorowo, jak piszą w internetowych broszurkach. Zarówno tu i tu trafiam na buców i rasistów. Uber owszem – jest bardziej postępowy i przez to lepiej postrzegany. Ale z całą pewnością nie będę patrzył na nich tak samo, jak wtedy, gdy miałem jeszcze ledwo 18 lat, byłem podjarany nową formą transportu i generalnie „wow, świetne, nowe, młodzieżowe, wow, wow”. I tu i tu zdarzają się ciężkie przypadki.

      Osobiście wolę krakowskie Mega Taxi i iCar. Ciężko w to uwierzyć, ale są tańsi od Ubera, MyTaxi oraz iTaxi.

  • Małgorzata Filiczkowska

    „Czy chciałbyś, aby każdy był lekarzem i mógł robić operacje na otwartym sercu? Czy chciałbyś, aby każdy bez odpowiednich uprawnień mógł nosić broń i mieć prawo aresztowania cię?” – nie, nie chciałabym, ale mam wybór, czy jeździć z droższym, ale „wyszkolonym, wykwalifikowanym kierowcą” z licencją taksówkarza, czy tańszym kierowcą ubera „którym może zostać każdy”. Na własną odpowiedzialność, ale jednak zawsze wybieram ubera. Przynajmniej mam pewność, że będzie uczciwie.

  • Moi znajomi śmieją się ze mnie, bo gdy zamawiam usługi taksówkowo-podobne, to bardzo często moim hasłem zamówienia jest słowo jednorożec. Z punktu widzenia klienta sytuacja jest dla mnie prosta – jeżdżę tym, czym wychodzi taniej. Oprócz Ubera jest cała masa firm oferujących przewóz osób lub bagażu, którym płaci się grosiki. No i którzy znają, to wcześniej wspomniane, tajemne taksówkowe hasło, bardzo pomocne w sytuacji, gdy w sobotę czekasz pod pubem i życzyłbyś sobie uprzejmie, aby nikt ci przejazdu nie podpierniczył.

    Mimo to, rozumiem wkurw tradycyjnych taksówkarzy. Też bym na ich miejscu była wkurzona. Co jednak w żaden sposób nie usprawiedliwia oblewania farbą uberowych aut. Tu trzeba zmienić cały system taksówkowy i taksówkowo-podobny. Wyjście na ulicę na pewno nie zaszkodzi. O ile nie będą protestować w sobotnie wieczory, gdy akurat będę potrzebować jednorożca.

  • Magdalena P-g

    Bardzo często korzystam z taksówek i nie spotkałam się z gburami za kierownicą. Przeciwnie, uważam, że są sympatyczni. Jedni mówią więcej, inni mniej – podobnie jak fryzjerzy. I chyba nie ma w tym nic złego.

  • Pionierka

    Nie protestowałabym. Tak samo jak nie protestowałam, kiedy deregulowano
    jeden z kilku zawodów, jaki wykonuję jako kobieta ciężko pracująca :) Protestowali ci, którzy się bali konkurencji, bo czuli, że bez bata nad głową klient wybierze kogoś innego. I też był argument z lekarzem. Tyle tylko, że zawód lekarza i taksówkarza nie mają wiele wspólnego. Kierowcą ubera nie może być każdy – musi mieć prawo jazdy.. I to jest jedyne uprawnienie, jakie jest potrzebne, żeby wozić ludzi. Po cholerę jakaś licencja?
    Równie dobrze można by wymagać zdawania państwowego egzaminu na licencjonowanego blogera. Albo wprowadzić licencje dla dziennikarzy.

  • lonestar

    Moja matka pojechała pociągiem do Warszawy na jakieś szkolenie, wysiadała na centralnym i musiała się dostać na świętokrzyską. To jest tak blisko, że można iść piechotą ale miała nowiutkie nierozchodzone szpileczki i po paru godzinach tułaczki nie była by w stanie już dojść. Wsiadła w taksówkę, złotówkarz obwiózł ją dookoła centrum i zagroził wywiezieniem poza miasto jeśli nie dostanie 400zł.

  • Tak naprawdę problem jest następujący – „czy jeśli chcę się umówić z kolegą A, że poprosi kolegę B, aby mnie przewiózł z punktu X do Y za opłatą” – to czy mogę tak się umówić, czy nie mogę, bo państwo zabrania. Obecnie nie mogę. I to jest dowód na to, że prawo jest złe i niedostosowane do realiów -> do natychmiastowej zmiany.

  • Marcin Marski

    To wszystko to jest pierdolenie, bo z punktu widzenia pasażera najważniejsze w Polsce jest:
    – kto zapłaci za szkody powstałe na pasażerze w trakcie kursu?

    No, kto wie?

    Jeśli połamiesz się w zwykłej taksie, płaci OC taksiarza. Jeśli w Uberze, płaci kierowca z powództwa cywilnego, bo OC zwykłego samochodu nie pokrywa szkód powstałych w wyniku działalności zarobkowej.

    Jasne? Jak ciemne, to dopiszę – jeśli w wypadku utracę zdolność zarobkowania i odszkodowanie należne to 1mln PLN, to tyle będzie musiał zapłacić kierowca, a nie firma ubezpieczeniowa. To samo dotyczyc kalectwa, NNW i czego tam jeszcze się doszukamy.
    Dlatego w PL nie jeżdzę Uberem. Sam widziałem na własne oczy wypadki taksówek z ich winy, więc wiem, że nie zawsze można liczyć na OC sprawcy – nie-taskówkarza.

    • Uwaga, marcin wprowadza w błąd. Odszkodowanie z oc pojazdu należy się również wówczas, jeśli przejazd był odplatny.

  • Daria Natalia Cybulska

    Strzal w lewe kolano, w prawe juz sobie strzelili bijac kierowcow i niszczac ich samochody kilka mscy wczesniej… Moze zamiast protestowac, lepiej sie zebrac, stworzyc razem cos co pozwoli im byc konkurencyjnym dla ubera, a nie blokowac miasto. Co to dalo? Nic poza tym,ze kolejna reklama dla ubera,a poirytowani ludzie dwa razy zastanowia sie co zamowia nastepnym razem. No i oczywiscie strata pieniedzy, tego dnia chcielismy zamowic trzy taxowki dla gosci, ktorzy przyjechali do naszej firmy, niestety nie bylo takiej mozliwosci, poniewaz w zwiazku z protestem korporacje nie przyjmowaly zlecen. Trzy kursy do Modlina z drugiej czesci Warszawy zostaly zrealizowane przez ubera, innego wyjscia nie bylo…

  • Popieram w 100% to co napisałeś. Też nie mam złych doświadczeń z taksówkarzami, ba często nawet miło sobie z nimi pogawędziłam czy dowiedziałam się jakiś informacji z miasta, o których nie miałam pojęcia. Nigdy żaden nie próbował mnie naciągnąć – wybierali te najkrótsze trasy, sami z siebie – bez pytania. Co do Ubera mam natomiast bardzo słabe nastawienie. Jechałam raz, ze znajomymi ale wiedząc jak działa ta instytucja – czyli „podnosimy ceny kiedy dużo osób chce gdzieś jechać” – uważam że taka reguła mocno nie fair. W taksówce są stałe ceny. Nie ważne zatem czy obok jest jakiś koncert czy nie – zapłacisz tyle samo. Moją negatywną opinię na temat Ubera dodatkowo spotęgował fakt, kiedy to w Anglii po zamachu ludzie płacili krocie aby wydostać się z centrum do swych mieszkań – właśnie w Uberach. W obliczu takich tragedii – zbijanie 200 czy 300% normy jest moim zdaniem słabe, więc kogo w sumie powinniśmy nazywać „złotówami” ?

  • Nie pojmuję hejtu na taksówkarzy. Od kilkuset przejazdów korzystam z mytaxi, gdzie też mogę oceniać kierowców – nie mam ani jednego złego doświadczenia, a często płacę mniej niż za Ubera, bo mają często rabat 50%. Z kolei kiedy jeździłam Uberem, parokrotnie zdarzył mi się kierowca, który kompletnie nie znał miasta. W mojej pracy to niedopuszczalne, nie mogę się spóźniać do klienta.

  • Cudowne zdjęcie, Blogowładny :)

  • kontakt@bootcampy.pl

    > Czy chciałbyś, aby każdy był lekarzem i mógł robić operacje na otwartym sercu? Czy chciałbyś, aby każdy bez odpowiednich uprawnień mógł nosić broń i mieć prawo aresztowania cię?

    Ale wiesz, że już mamy uprawnienia do przewozu osób i wszyscy kierowcy Ubera muszą je mieć? Nazywa się Prawo Jazdy.

    • A masz uprawnienia do przewozu osób?

      • kontakt@bootcampy.pl

        Mam. Te uprawnienia to prawo jazdy. Jak wsiadam z kolegą albo z żoną do samochodu, to wymagam od nich jedynie posiadania prawa jazdy.

  • Bart Strzala

    Cześć wszystkim, myślę, że Uber to przede wszystkim dobrze napisana aplikacja i taksówkarze zamiast niszczyć inne auta powinni skonsolidować się i wypracować taki sam produkt. Zauważcie z jaką łatwością zamawiamy usługę. Nieważne czy poruszasz się pociągiem czy samolotem w którym kraju europejskim / czy na świecie / lądujesz otwierasz jedną appkę i zamawiasz ” taxi „. Nie musisz znać języka w kraju w którym lądujesz, nie musisz znać lokalnych numerów taxi jak przyjeżdżasz pociągiem, ponieważ za każdym razem otwierasz ten sam program do zamówienie przejazdu.

    Tu widzę największy problem taksówkarzy, którzy pewnie nie zamierzają się skonsolidować i być wpięci w jeden system. pozdr

    • Madix

      Bezedura ;) Po pierwsze i zasadnicze – to nie kierowcy Ubera pisali jego aplikację! o.O Kierowca to nie programista, co Ty mieszasz w ogóle, chopie o.O

      Po drugie – taksówkarze jak najbardziej się „konsolidują” i są „wpięci w jeden system”… Większość taksówkarzy jest zrzeszona w korporacjach taksówkarskich – tzw. „prywaciarze” niezrzeszeni nigdzie to jakiś margines, naprawdę niewielki odsetek wszystkich taksówkarzy. Korporacje te mają podpisane umowy z firmami / klubami / innymi obiektami np. na wyłączność na przejazdy i dzięki temu ich kierowcy mają zapewnioną pracę – dużo pracy i to po dobrych stawkach, bo jak klientowi biznesowemu za taxi płaci firma (która wrzuca to sobie w koszty), to mu nie robi różnicy, jaką trasą i po jakiej stawce jedzie… Opłaca się więc być zrzeszonym w korporacji.

      Część z tych korporacji oferuje również aplikacje mobilne analogiczne do tej Uberowej – robi tak np. mytaxi… Ogólnie to trochę wstyd, że nie masz pojęcia jak rynek wygląda a się wypowiadasz. Wszystko co wymieniłeś, już na rynku jest, z tą jedynie różnicą, że pozostałe korporacje (w większości) działają legalnie i przynajmniej starają się zatrudniać ludzi z licencją, a Uber oficjalnie ma na przepisy wy***ane i leci sobie w kulki.