Do kogo należysz? | JasonHunt

Do kogo należysz?

Na co dzień o tym nie myślisz, bo nie masz powodu, aby przejmować się faktem, że jest ktoś, kto jedną decyzją mógłby wywrócić twoje życie do góry nogami.

 

Nie obchodzą nas strajkujący górnicy, nie obchodzą nas problemy rodzin z kredytem we franku, a ludzie, o którym się nie powiodło są tylko kolejnymi newsami w strumieniu informacji. I bardzo dobrze, że tak jest, bo nie ma ani jednego powodu, byśmy płakali nad cudzym nieszczęściem. Jest jednak powód, byśmy w takich sytuacjach mieli odwagę zadać sobie jedno proste pytanie:  od kogo jestem uzależniony?

Dzisiaj rano przeczytałem w Newsweeku dosyć przejmujący wywiad z Robertem Gonerą, który przyznał, że – najogólniej mówiąc – klepie biedę i bywało, że sypiał w samochodzie. Trochę mnie to zdziwiło, bo sądziłem, że ci, których widuje się od czas do czasu na ekranach telewizorów, mają się świetnie, ale w sumie niedawna zbiórka (obrzydliwe hejtowana na gazeta.pl) pieniędzy dla Krzysztofa Globisza pokazała, że nie wystarczy być znanym, aby mieć za co żyć.

Łatwo jest wskazać winnych swoich niepowodzeń i najłatwiej nie obwiniać samego siebie, a tymczasem wielu z nas mentalnością niczym nie różni się od tych, którzy od czasu do czasu marzną pod sejmem krzycząc „chcemy chleba i pracy”.
Kiedy widzę teraz mężczyzn, płaczących do kamery nad wyższym kursem franka i biadolących, że to jest granica bankructwa, odzywa się we mnie współczucie, bo nikomu źle nie życzę, ale też jestem pełen pogardy dla takiej osoby, bo trzeba być skończonym idiotą, aby brać kilkudziesięcioletni kredyt, którego miesięczna rata jest bliska miesięcznym dochodom. Nie moja sprawa, czy rząd im pomoże, ale znacznie sprawiedliwiej byłoby zostawić ich samych i zmusić albo do zaciśnięcia pasa albo do zmiany poziomu życia na gorszy. Przechodziłem przez to. Kilka lat temu zmieniłem fajne mieszkanie na śmierdzącą klitkę tylko po to, by zaoszczędzić 300 zł na opłatach. Da się przeżyć. Trzeba umieć pogodzić się z własnymi możliwościami i przeczekać gorszy czas.
Znacznie więcej współczucia mam do górników, od których trudno wymagać, by pogodzili się z utratą pracy i przekwalifikowali, bo nie są mentalnie do tego ukształtowani. To tak jak wymagać od lekarza by zmienił się w Krysię z warzywniaka.

W którymś momencie życia większość ludzi dochodzi do punktu bez powrotu. To zaczyna się już przed maturą, kiedy wybieramy kierunek studiów, ale najważniejszy moment przychodzi wtedy, gdy studia się kończą i decydujemy, w którym kierunku potoczy się nasze życie. To wtedy wielu decyduje się na założenie rodziny, podjęcie pracy, wzięcie kredytu. W każdym z tych przypadków rozsądek przesłaniają trzy słowa: Jakoś To Będzie.
A potem okazuje się, że żona się puszcza, firma upada, a waluta idzie w górę.
Nie jest moim celem straszenie, że na pewno coś złego ci się w końcu przytrafi. Ty powinieneś sam to lepiej wiedzieć, ponieważ większość problemów zawodowych i finansowych naprawdę można przewidzieć. Zdrowie i rodzina to inna bajka. Jeśli masz kredyt w tych nieszczęsnych frankach, to musisz przyjąć założenie, że on nie tylko nie będzie tańszy, ale za 5 lat może być dwukrotnie droższy. Jeśli pracujesz dla kogoś, to znaczy, że… pracujesz dla kogoś. Nie dla siebie. Nie na siebie. Tworzysz czyjąś spokojną przyszłość, żyjąc niepewnością jutra.  No czyja to wina? Kto ponosi winę za to, że tak bezkrytycznie i naiwnie oddajesz swój los w cudze ręce?

 

[su_testimonial name=”William Szekspir” company=”‚Julek Cezar'”]

Drogi Brutusie, są w życiu tym chwile,
W których przeznaczeń swych panem jest człowiek.
Jeśliśmy zeszli do nędznej sług roli,
To nasza tylko, nie gwiazd naszych wina.

[/su_testimonial]

Do kogo należysz?
Oceń ten post

Nie przegap i dodaj sobie przypomnienie
SMS Newsletter Dodaj do kalendarza 2017-11-21 12:00:00 2017-11-21 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger MasterClass: Bloger - 12 LEKCJI, KTÓRE ZMIENIĄ CIĘ W PROFESJONALNEGO BLOGERA http://jasonhunt.pl/masterclass Jason Hunt mail@jasonhunt.media

Nie przegap i dodaj sobie przypomnienie
Newsletter Dodaj do kalendarza 2018-03-05 12:00:00 2018-03-05 13:00:00 Europe/Warsaw Jason Hunt - MasterClass Bloger & Biznes MasterClass: Bloger & Biznes - 12 LEKCJI, KTÓRE NAUCZĄ CIĘ ZARABIANIA NA BLOGU http://jasonhunt.pl/masterclass-biznes Jason Hunt mail@jasonhunt.media

  • Daniel

    Idealnie wstrzelone w czas i moje życie, za pół roku kończę studia i na pewno nie skończy się, „jakoś to będzie”. Odnosząc się do górników, niestety ale to wina tego, że zamiast inwestować w sprzęt i technologię wydobycia, zatrudniano po prostu więcej i więcej osób.

  • Mahmurluk

    Jak zwykle w punkt.

  • druga :P

  • Świat dzieli się na dwie grupy ludzi. Zachowawczych analityków, realistów i spontanicznych, agresywnych optymistów
    Czasami zazdrościmy tym drugim, myśląc, że jesteśmy nudni, schematyczny i będziemy tego żałować. Ale tak już po prostu jest, że dla mnie nie ma tylko planu A. Jest zawsze A i B. Oczywiście nie można iść w przesadę i mieć ABCD.

    • Wojciech Gawel

      „Świat dzieli się na dwie grupy ludzi. Zachowawczych analityków, realistów i spontanicznych, agresywnych optymistów” – prawda… oraz na 3cią kategorię – ludzi sukcesu, czyli tych którzy są zarówno jednymi jak i drugimi ;)

      • hyzye

        Idealnie. Pomoglo mi to w idetyfikacji czlowieka sukcesu w sobie :D

  • Jak zwykle konkretnie.

  • Prawda to, że sprawiedliwiej by było ich zostawić. Biorąc kredyt w obcej walucie każdy mądry i głupi powinien wiedzieć, że raz z górki a raz pod. A jak pocierpią to może zrozumieją. Z jakiej paki rząd ma im pomagać, a nie pomoże takim jak ja, którzy żyją zaciskając pasa, ale bez kredytu? Wychodzi na ten sam absurd. Trzeba myśleć przyszłościowo, też mogę sobie na hura wziąć kredyt na pierdylion złotych (czy też franków), walnąć domek i bude dla psa, a potem leżeć i kwiczeć jak mi rata podskoczy. Szło się spodziewać, że tak będzie, a teraz wszyscy zdziwieni.

    • Mahmurluk

      Zawsze jak media wyskakują z frankiem przypomina mi się, że niedługo po transformacji moi rodzice (i tysiące innych ludzi) płacili kredyt, gdzie w pewnym momencie same odsetki przewyższały ratę. I nie było, że boli – rodzina pomagała, ale spłacać trzeba było. Nawet nikt nie myślał, żeby płakać publicznie.

      • Tak powinno być. Bierzmy odpowiedzialność za swoje decyzje. Jak się tego nie nauczymy to wiecznie będzie źle, a państwo „be”, bo liczyliśmy na pomoc a nikt jej nie udzielił. Umiesz liczyć – licz na siebie.

  • Z górnikami jestem całym sercem, bo wiem ile wysiłku kosztuje postawienie się ludziom oraz walka o swój los. Zwłaszcza kiedy odbija się od Ciebie echo krzyków tłumu, że nie powinnieneś tego robić.

    Co do reszty wpisu to od dawna praktykuję brak uzależnienia od innych osób. Gorzej z tym zerwać niż z papierosami i nie ma na to żadnych plastrów. Prawda jest taka, że można żyć bez kredytów, chociaż ciężko. Można żyć bez potomstwa i dalej być spełnionym człowiekiem. Moje pokolenie ma teraz takie możliwości o jakich nie śniło się naszym rodzicom. Mogę mieszkać gdzie chcę, robić to co chcę i wciąż pozostać sobą.

    • lkr666

      Tzn. żyjesz na bezludnej wyspie, mieszkasz w szałasie i żywisz się tym co złowisz lub zbierzesz?

  • Bartosz Ostrowski

    Brakowało mi tekstów z dobitną szczerością :D

  • Bycie popularnym nie oznacza mającym kasę…

  • rewelacyjny wpis, najbardziej podoba mi się fakt że pracujemy dla kogoś, nie na siebie, i tu możnaby rozwinąć ten temat bardziej. Ludzie inwestują w swoją…głupotę a potem płaczą!

  • JackWalker

    „Jakoś To Będzie.” – I mają jakoś w tym swoim życiu.

  • Michał Lewandowski

    Znam przynajmniej jeden dobry powód by „płakać” nad nieszczęściem innych, ale przecież nie trzeba Ci cały czas przytakiwać, nie? ;)

  • okrutna prawda – i to w sam Blue Monday ;)

  • E tam, i tak jest taniej niż w pln. Film oglądałeś? Ja dziś zamierzam.

  • Aleksandra Szczepańska

    No nasza to, nasza wina. Boimy się ryzykować, dlatego całe życie pracujemy na kogoś. Podziwiam tych, którzy mają odwagę i biorą życie w swoje ręce.

  • Mocne, ale dobre. Dzięki, właśnie czegoś takiego dzisiaj potrzebowałem.

    „A potem okazuje się, że żona się puszcza, firma upada, a waluta idzie w górę.” – to jest mistrzowskie :)

  • Nikt nigdy nie będzie niezależny całkiem od nikogo. …chyba, żeby się urodzić jako… Hugh Hefner wtedy można przynajmniej żyć jak człowiek i się pozorną niezależnością w ogóle nie przejmować…

    • Z tego co się orientuję Hefner nie urodził się jako milioner a w kołysce nie brykały mu miniaturowe króliczki ;)

    • Myślę, że Hefner akurat jest bardzo zależny i uzależniony. Od lekarzy, od opinii i własnej legendy, od viagry pewnie też. Ciekawe, czy takie uzależnienie istnieje w ogóle?

    • Nie musimy być niezależni, wystarczy, jeśli nasz los nie będzie zależał od jednej decyzji jednego człowieka.

      • To prawda. Ważne by wziąść swoje sprawy w swoje ręce. Ja jak na razie tylko patrzę w dobrym kierunku … mam nadzieję, że tam w końcu pójdę zanim nie będzie za późno…

  • Kasia

    Hej! To mój pierwszy komentarz tutaj:) Zauważyłam, że bardzo negatywnie odnosisz się do pracy na etacie. A ja widzę same zalety! O 17 żyję tylko swoim życiem, nie jestem już w pracy, nie muszę uśmiechać się do swoich klientów – chlebodawców. Jeżeli się dużo umie i dużo robi, to się dużo zarabia i można być spokojnym o swoją przyszłość. Zwolnienie takiego kogoś to strata jedynie dla pracodawcy, bo jak ktoś jest dobry i się nie obija, to długo lepszej pracy nie będzie szukał;)

    • nie obijająca się

      Kasiu, nie wiem ile masz lat, ale obódź się dziecko! NIE MA LUDZI NIEZASTĄPIONYCH! Zawsze znajdzie sie jednak ktoś tańszy, jakiś krewny, cokolwiek.

  • To w sumie fajnie, że od 17 żyjesz tylko swoim życiem. Ja żyję 24h swoim życiem. Męczące, ale można się przyzwyczaić:)

    • Touchdown! :-D

    • Darek

      Szach-mat

    • Kasia

      Jesteś jednym z nielicznych szczęściarzy:) W moim otoczeniu absolutnie wszyscy, którzy poszli na swoje, harują 3x bardziej niż wcześniej. Od świtu do nocy, bo konkurencja nie śpi, bo to bo tamto bo klient dzwonił itede itepe;) Pozdrawiam!

    • kuba

      poważnie, dawno się tak nie uśmiałem. Mistrzostwo :D

    • Pozamiatane

    • kot

      za tą ripostę pokazałaBYM cycki ;)

    • Piotr Matkowski

      Męczące, a jednak przyjemne i satysfakcjonujące :)

    • Piotr Matkowski

      Męczące, ale jakże piękne i dające ogromną satysfakcję :)

  • Oj Polacy uwielbiają płakać nad czyimś nieszczęściem. Uwielbiamy wspólczuć a może uwielbiamy sytuację jeśli komuś jest gorzej? Z pewnością wiem, że największy hejt idzie w kieruku osoby, która ma więcej, której się powiodło, zamiast się uczyć i naśladować.

  • kin

    jakoś to będzie, zamieniam na jest bardzo dobrze/jestem idealna/mam świetne cycki. i zycie staje sie prostsze

    • Jak się ma fajne cycki to można tak mówić.

      • Jak się nie ma to też. Kwestia przyzwyczajenia :)

  • Bo tak jest łatwiej. Zrzucić odpowiedzialność na innych, byle nie na siebie. Na rząd, że jest źle, na bank, że oszukał, na porę roku i pogodę, że tak nas wkurwia i ciśnienie słabe i przez to nic się nie chce…
    Bo to przecież tak boli kiedy mamy się przyznać do własnej porażki czy błędu.
    By the way, dziś można z ulgą odetchnąć – wszystko co złe, to przez Blue Monday.

  • nick

    A co jeżeli niezależność jest mitem, a spokojna przyszłość przedsiębiorców jeszcze większym?
    Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy ludzkość jest jedną wielką siecią współzależności.

  • Przy obecnym stanie rzeczy najlepiej skończyć edukację na gimnazjum i mieć pomysł na siebie/ albo rodziców z pokaźnym kontem i działać. Kończysz studia i meldujesz się w urzędzie pracy co chwilę potwierdzając stan gotowości do pracy, której nie ma…a górnicy…zasuwają narażając życie żeby nam w tyłki ciepło było.

    • Jestem zwolennikiem studiowania. Im dłuższy kontakt z nauką tym lepiej, nawet jeśli spowalnia to rozwój zawodowy.

      • Ja też byłam zwolenniczką studiowania do momentu kiedy…chodzę co miesiąc do pośredniaka , szukam pracy i jej nie ma. Usłyszałam nawet propozycję żeby studia z cv wykreslić to może mnie przyjmą gdzieś…ale drugim problemem jest małe dziecko i tak kręci się to wszystko w kółko. Nie mniej jednak 6,5 roku studiów wspominam dobrze. Wiedza, którą zdobyłam nieraz się przydaje:)

      • Sam kontakt z nauką jest bardzo dobry i ze wszech miar polecenia godzien, acz nie zawsze przynosi rezultaty. Tak naprawdę przede wszystkim warto edukować się samemu. Studia studiami – spróbować warto, nie ma co rozpaczać czy szukać sznura jeśli się nie uda, ale przede wszystkim czytać, słuchać rozmawiać. Chłonąć wiedzę – tę, która Cię interesuje. Bo nie, na studiach człowiek nie uczy się wyłącznie ciekawych rzeczy. Jak to powiedział pewien dość niesamowity mózgowiec a jednocześnie zaciekły krytyk istniejącego za jego życia systemu edukacji, niejaki Frank Zappa (polecam nie tylko jego muzykę, ale też, a może przede wszystkim, poczytanie i posłuchanie wywiadów) – „if you want to get laid, go to the college; if you want an education, go to the library”. Ten sam człowiek zresztą powiedział „If you end up with a boring miserable life because you listened to your mom, your dad, your teacher, your priest, or some guy on television telling you how to do your shit, then you deserve it”. I coś mi się widzi, że przynajmniej z tym drugim zdaniem byłbyś skłonny się zgodzić.

  • Ulcia Miszkiel

    Najgorsze jest myślenie, że „jakoś to będzie”, bo przez to podejście człowiek blokuje sobie drogę do samorealizacji. Ma mylne poczucie stabilizacji, które może runąć z dnia na dzień, bo inaczej zawieje wiatr. Najtrudniej zacząć cos zmieniać, postawic krok do przodu…

  • Katarzyna Kubiczek

    Podobnie jak Ty uważam, że rząd nie powinien pomagać kredytobiorcom mimo, że sama mam kredyt we frankach. Biorąc kredyt liczyłam się z ryzykiem kredytowym i byłabym kompletnym idiotą gdybym teraz uważała, że jakaś pomoc od państwa mi się należy. Tym bardziej, że przeliczając to na PLN nadal jestem grubo na plusie, spłacam 10 lat. Co do górników mam odmienne zdanie. Dlaczego nikt nie płacze nad tymi którzy tracą pracę na etacie, gdy zamykają nierentowne fabryki. Dlaczego mamy dopłacać do tego by jakiś górnik co miesiąc dostawał trzykrotność pensji przeciętnego Polaka? Ilu korporacyjnych lądujących na bruku musiało się przebranżowić? W czym niby są gorsi, że ich rodzinami nikt się nie przejmował?

    • Sedno leży w organizacji. Jestem przekonany, że masowy najazd pod sejm Kryś z warzywniaka także przyniósłby im jakieś korzyści.

      • Katarzyna Kubiczek

        Masz rację tylko te Krysie z warzywniaka już dawno zrozumiały, że ich
        jest tylko to na co sobie zapracują. Natomiast niektóre grupy, w tym
        górnicy, uważają, że im się należy. I nie ma w tym właściwie nic złego,
        sama uważam, że zasługuję na więcej niż inni ( taki typ :) ) tylko
        zamiast o to prosić, ruszam dupę i staram się dążyć w jakimś kierunku.
        Mam trójkę dzieci i jak widzę te mamuśki z dziećmi na rękach
        wydzierające się do kamery, co one tym dzieciom jeść dadzą, mam ochotę
        zapytać – ile razy z tej mega wysokiej, jak na nasze realia, pensji
        górniczej pomogła sąsiadce obok, która od lat dziecku chleb margaryną w
        kostce smaruje?

        • Luna

          Niektórzy tutaj, z tego, co widzę, pojęcia nie mają o tym, czym jest praca górnika i czym dola Jego Żony/ Dzieci/ Rodziny. Jakbyś każdego dnia musiała żegnać się z kimś ukochanym wiedząc, że być może ten Ktoś już nie wróci, inaczej byś myślała/ inaczej byście myśleli.

          • Ellas

            Naprawdę myślisz, że codziennie tak wygląda ich pożeganie?

        • Kasia

          Górnicy nie zarabiają tyle, ile podają w tv.

  • Łylek Szekspir.

  • Najgorsza w życiu jest NIJAKOŚĆ. Nijaka praca, nijaka żona/mąż, nijaka teraźniejszość i nijakie perspektywy na przyszłość. Nie potrafimy zrozumieć, że życie jest w naszych rękach. Tylko tyle i aż tyle do uświadomienia sobie.

  • Łukasz Czubak

    Odnosnie gorników to też bym płakał gdybym zarabiał jak zarabiam (2000netto) i firmę mieliby zamknąć, aczkolwiek taki górnik to ma średnio 5000zł do tego 13, 14 i barbórka, a przy zwolnieniach zaproponowano im 36msc odprawę. Żle? Mnie jak zwalnianio to pozwolono zachować ubranie i buty robocze. pozdro

    • Anastazja

      Z całym szacunkiem, to Twoje „średnio” uwzględnia średnią ze sztygarami, nadsztygarami, biurami? Pewnie tak, właściwie na pewno tak, ale wiesz – od razu każdy koduje sobie :”aaa, no tak, pięć wyciągają” – a tymczasem mój brat, górnik dołowy z Brzeszcz z 19-letnim stażem, zarabia netto (tu daję słowo) 2570, z czego 300 odchodzi mu na bilet miesięczny. To już inaczej brzmi, prawda?… No, trochę inaczej, IMO. Aha, czternastek nie mają.

      Nie będę tu pisała o jego 9 kolegach, dobrych kolegach, którzy mieli pecha znaleźć się na zmianie podczas wybuchu metanu parę lat temu, w związku z czym ich już nie ma.

      Dla jasności – nie podejmuję się obrony górników, wiem, że prawa kapitalistycznego rynku są, jakie są – po prostu piszę to dla jasności.

      A poza tym – należę niestety do tej zachowawczej części społeczeństwa, nie mam w sobie odwagi rzucić się na głęboką wodę samodzielności – ale nie płaczę w związku z tym, nie narzekam i po prostu godzę się z tym, bo znam siebie. I naprawdę nie mówię, nikomu ani sobie, że jest mi nijako. Jest mi bezpiecznie – i ja to wybieram. Po prostu. Teraz możecie pokiwać głowami z politowaniem ;-), ale chciałam tylko dać głos tej grupy „nędznych sług”. ;-)

  • A ja myślę, że nie „jakoś to będzie”, ale czasami nie ma co przesadnie roztrząsać przyszłości. Siedzieć, analizować, bać się podjąć jakiejkolwiek decyzji. Czasami nawet najgorsza decyzja jest lepsza niż jej brak i poczucie, że się coś straciło. Nie ma kredytu we frankach, nie jestem górnikiem. Ale wierzę, że jeśli się ma otwarty umysł i chęć działania, to nawet takie kryzysy da się zażegnać.

  • tak bardzo męczy mnie ostatnio „pracujemy dla kogoś. Nie dla siebie” i zmienię to. Jeszcze moment, jeszcze chwila, zmienię to!

  • Ania

    Mam 20 lat, jestem na drugim roku medycyny i patrze na moich znajomych, którzy jakoś zdali mature, poszli na jakieś studia, bo jakoś to będzie. Nie chcę jakoś. Chcę dobrze i szczęśliwie, chcę móc jechać na wakacje na drugi koniec świata, chcę mieć fajną pracę, chcę poznawać nowe rzeczy i nie martwić się o to czy mi starczy do pierwszego, czy kredyt zje za mnie jutro obiad. Już teraz jestem szczęśliwa, studiuje to o czym marzyłam, nie jest łatwo, ale mam plan na życie, mam cele które chcę zrealizować, a jaki cel mają ci, którzy się śmieją, że znowu się uczę? Jakoś to będzie. Nie wszystko trzeba analizować i planować, ale spontaniczne to może być pójście do kina, a nie wzięcie kredytu we frankach na 30 lat.

  • Tomasz Zielonka

    Doskonale ujęte. Kredyty w innej walucie to zawsze było ryzyko i będzie, tyle w temacie.
    W sprawie górników można było działać wcześniej, ale tak to już jest w naszym cudownym państwie. Wszystko na ostatnią chwilę. Najlepiej wszystko sprzedać, aż w końcu dojdziemy do tego, że w Polsce nie zostanie już nic polskiego.

  • W tym wszystkim trzeba by wrócić do podstaw, a mówiąc konkretnie do podstawówki i zmienić cały system edukacji. W szkołach kształci się pracowników, a nie przedsiębiorców, więc później mamy tego efekty. Jakoś nigdy nie widziałam właścicieli firm strajkujących pod sejmem…. I to wcale nie dlatego, ze każdy z nich zarabia grube miliony. Tacy ludzie po prostu biorą się do roboty mimo różnych problemów.

    A co do tej edukacji – żaden z nauczycieli (od przedszkola do studiów) nie powiedział do mnie, ani do pozostałych uczniów: „wszystko czego się uczycie przyda się wam kiedyś, gdy zechcecie rozkręcić swój biznes”. Wciąż tylko słyszeliśmy: „musicie się tego nauczyć, by dostać dobrą pracę”. W sumie nie ma się co dziwić, że żyjemy w państwie pseudo-socjalnym.

    • Grzegorz Lityński

      To chyba wynika też trochę z tego, że uczyli nas ludzie, którzy sami całe życie pracowali dla kogoś i zazwyczaj otaczają się takimi ludźmi; i tak samo ich nauczyciele mówili, bo tak samo robili.

  • Mi również ciężko jest współczuć osobom, które wzięły kredyt we frankach. Historia uczy, że wszelkie waluty i nie tylko waluty mają swoje wzloty i upadki. Czy można nazwać człowieka odpowiedzialnym, który pomimo świadomości, że kurs może wzrosnąć do niewyobrażalnych rozmiarów uzależnia od niego kilkadziesiąt lat swojego życia?. Ktoś powie, że trzeba być dobrej myśli… Ale niechże mają litość. Odrobinę złości fakt, że najprawdopodobniej i tak wszyscy w podatkach będziemy musieli opłacić ich „sny”. Jeżeli rząd podejmie taką decyzję to szkoda słów. Zupełnie jakby pieniędzy w budżecie było pod przysłowiowy kurek i nie byłoby ważniejszych wydatków.
    A odnośnie wywracania świata i uzależniania życia od czegoś/kogoś to zawsze byłem zwolennikiem myśli, że „Dasz sobie ze wszystkim radę, jeśli wiesz dokąd zmierzasz.” – niestety nie pamiętam autora tych słów, ale bardzo utkwiły mi w pamięci.

    • Ten ktoś był chyba przesadnym optymistą :)

  • Wiele osób robi wszystko na hura, idzie za tłumem, nie patrząc na możliwe konsekwencje, a potem płacz i zgrzytanie zębów. Życie to nie bajka, to bój. Ale jak już walczyć to wyłącznie swoją armią, a nie oczekiwać na posiłki nie wiadomo skąd i być zależnym od czyjejś dobrej lub złej woli. Odpowiedzialność za siebie i swoje działania to podstawa, ale niektórzy tego nie potrafią pojąć.

  • Dekagram

    Górnicy ach ci górnicy, ostatni czasy przetoczyła się fala krytyki pod ich kierunkiem, że wszystko co chcą osiągnąć to osiągają poprzez strajki, blokady itd… JA również jest krytycznie do nich nastawiony, nie dlatego, że robią brudną robotę, nie dlatego, że gdyby nie oni to nie byłoby czym w piecu napalić, tylko dlatego, że nikt im nie kazał pracować jako górnik, poszli z własnej woli a raczej z woli niezłych zarobków, przywilejów itd to samo jest z frankowcami, nikt im nie trzymał lufy pistoletu przy głowie i ładnie prosił aby kredyt wzięli we frankach a nie w złociszach. Każdy jest kowalem swojego losu i każdy za swój los odpowiada sam, przecież nie będę kogoś winił za to, że jadąc samochodem, nie zachowując się do przepisów drogowych kasuje komuś auto z mojej winy, nie będe winił nikogo za to, że nie mam pracy bo mi się jej nie chce zwyczajnie poszukać ale większość ludzi tego nie rozumieją i szukają byle pretekstu by zwalić winę na kogoś za swoją niemoc

  • A mnie się wydaje, że niektórzy lubią być zależni od innych. Daje to komfort ograniczenia myślenia do minimum. Tak wygodnie tkwi się w rozżaleniu i goryczy, grając męczennika i obwiniając cały niedobry świat :-)

    • Też prawda. Jesteśmy uczeni bycia zależnymi, że nawet nie zauważamy innych możliwości.

      • E.

        O rany a ja chodziłam do terapeuty bo nie potrafie byc zależna. Ciągle po swojemu i po swojemu. W żadnej pracy nie dłużej niż 2 lata. Teraz juz od lat na swoim ale pojawił się brak satysfakcji. No to sie panie przebranżowiłam. Obecnie spłukana z kredytem (a jak) ale z celem, a i pieniądz powoli zaczął spłwać. Nowy Jorku i ja niedługo nadchodze :)

  • Stvorki

    Do kogo należę? Do motorniczego w tramwaju, bo ufam, że ma odpowiednie uprawnienie i nie jedzie na bani. Do każdego kierowcy którego mijam, bo ufam, że nagle nie postanowi popełnić samobójstwa na mojej masce. Do pilota, bo patrz motorniczy. Do lekarza, bo wierzę, że był na tych zajęciach. Itd. Nikt nie jest samotną wyspą Tomek. Natomiast cały trik to wiara w ludzi. Nawet w szefa, jeśli się takiego ma. Bo tak naprawdę należymy do wielu, wielu osób, tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy.

    • Grzegorz Lityński

      Tak samo należymy do kucharzy, którzy przygotowują nasze jedzenie, czy zamaskowanych bandytów. ;)
      Ale to co jemy nie wpływa jako tako na naszą drogę życia, o ile o ile nikt nas nie otruje. Bandyci nie mają na nas wpływu o ile nie zrobią nam krzywdy.
      Ale już szef czy wspólnicy taki wpływ mają.

  • Agnieszka Hermann

    nawet autor tego artykułu jest zależnym od kogoś i czegoś , ale zawsze to miło poczytać kilka puszczonych w świat słów ,że to my tworzymy swój los :-) puszczająca się żona/ mąż, zbankrutowana firma i frank za 5 pln to dobry moment aby zacząć nowy rozdział, w którym będziemy uzależnieni od zupełnie nowych i fascynujących rzeczy i osób :-)

  • Marzena L. [ml76]

    Do kogo należymy? Wyłącznie do tego, co/ kogo wybieramy ;-) Kredyt to wybór, zawód to wybór. Wszystko można zmienić. Nie da się zmienić pasji. Dogoni na końcu świata.

  • Justek aka cacko_z_dziurką

    to znaczy, że … muszę znaleźć pracę !? <-czytanie ze zrozumieniem.

  • Podoba mi się ten tekst. Dobrze napisane! Jak ktoś myśli w stylu „jakoś to będzie”, to kończy też jakoś – zazwyczaj byle jakoś.

  • Za pięć lat będą linkować ten tekst i mówić, że kiedyś pisałeś lepiej.

  • Nieźle Jason, stylem podchodzisz trochę pod Kominka, a to dobry bloger był!

  • Praline

    A ja studia dopiero zaczęłam, pracuję od dawna, choć pierwszy raz tak intesywnie. I już myślę jak pieprznąć to wszystko. Tylko co dalej?

  • Marlena

    Tomaszu – tekst fajnie napisany i sporo prawdy. Odnosnie kredytow i sytuaccji gornikow mam zblizone zdanie. Jesli natomiast rozchodzi sie o wybor pracy, to nie zawsze mozemy wybierac, wplynac na zarobki, zatrudnienie etc. – duzo zalezy od wielu czynnikow, na ktore czesto nie mamy wplywu. Tobie sie akurat udalo, tak mi sie przynajmniej wydaje. Pozdrawiam :-) M.

  • pethi

    „Robertem Gonerą, który przyznał, że – najogólniej mówiąc – klepie biedę i bywało, że sypiał w samochodzie. ”
    A no tak to jest jak się wplątuje w kręte interesy z Chyrą.

    „zbiórka (obrzydliwe hejtowana na gazeta.pl) pieniędzy dla Krzysztofa Globisza”
    No coś takiego a jeszcze wczoraj bronił Bake przed karą śmierci.

  • Jakoś to będzie – pierwsze przykazanie Polaków. A ja wolę, żeby była Jakość. W każdym wymiarze.
    Jakość w związku, zdrowiu i życiu bez kredytu nad czaszka.

  • Grzegorz Lityński

    Ano otóż to, ludzie są albo proaktywni i biorą swój los w swoje ręce albo są reaktywni i narzekają, że im w życiu nie wyszło, a jak wyjść miało kiedy nic w tym kierunku robić nie chcieli?

    W tym temacie polecam książkę Stephena Coveya – 7 nawyków skutecznego działania.
    Cały pierwszy rozdział jest o braniu odpowiedzialności za swój los, w czynach i w tym co się mówi i jak się mówi. Jak zmienić swoją mentalność, jak zamiast skupiać się na tym na co nie mamy wpływu, skupić się na tym na co mamy, powiększając swój wpływ.
    Żadnych frazesów, żadne „człowiek sukcesu w 7 tygodni”.
    Polecam osobom, które po przeczytaniu tego wpisu stwierdziły, że to jakby trochę o nich. Jeszcze nie wszystko stracone. :)

    • Po 4-godzinnym tygodniu pracy mam uraz do wszelkich poradników :)

  • Myślę, że to jest trochę bardziej skomplikowane.

  • Każdy przeciętniak jest taką szprotką, która koniec końców zostanie zjedzona przez większą rybę. Użalanie się nad sobą (powtarzanie jak mantrę „jakoś to będzie”) lepiej porzucić w kąt i wziąć się w końcu do roboty. Nie przypominam sobie, by ktoś zarabiał wypowiadając te słowa na okrągło.

  • Aga

    Jestem „na swoim” a jednak na pytanie od kogo jestem uzależniona pierwsza myślą są pracownicy. Ok, niby od siebie bo sama ich wybrałam ale wypadkowa różnych warunków powoduje, że szanse na zatrudnienie nieomylnego ideału są małe.

  • Bardzo absorbujący tekst, myślałem że będzie dłuższy ale czasami można coś opowiedzieć krótko ale mocno.

  • Marlena

    Tomaszu, sporo racji w tym co piszesz. Mam zblizone zdanie odnosnie sytuacji gornikow i kredytow. Natomiast na zycie zawodowe, to czy pracujemy u / na kogos ma wiele czynnikow, na ktore nie zawsze mamy wplyw. Tobie sie udalo. Pzdr. ! Marlena

  • pauluZ

    Z tym wahaniem się kursu franka to może być tak:
    „Kiedyś uczeń wyżalił się Mistrzowi Zen:
    – Mistrzu, mam strasznego doła, nic mi się nie chce i cały świat jest do du….
    Mistrz: – nie przejmuj się, to minie.
    Po paru dniach uczeń ponownie przychodzi do Mistrza:
    – Mistrzu, wszystko się udało! Jest pięknie, cudownie! Kocham świat!
    Mistrz: – To minie.”

  • Luk

    Spróbowanie ziarna gorczycy jest konieczne aby pójść do nieba. No i żeby wreszcie wziąć sprawy w swoje ręce. W tym życiu.

  • Nie moja sprawa, czy rząd im pomoże, ale znacznie sprawiedliwiej byłoby
    zostawić ich samych i zmusić albo do zaciśnięcia pasa albo do zmiany
    poziomu życia na gorszy. Przechodziłem przez to. Kilka lat temu
    zmieniłem fajne mieszkanie na śmierdzącą klitkę tylko po to, by
    zaoszczędzić 300 zł na opłatach. Da się przeżyć. Trzeba umieć pogodzić
    się z własnymi możliwościami i przeczekać gorszy czas.

    Pozwoliłem sobie zacytować u siebie ten fragment Twojego tekstu – wszyscy płaczą, że kredyty w górę, a jakoś nikt nie powie że głupio zrobił i mógł jeszcze trochę pomieszkać w mniejszym mieszkaniu, z rodzicami, z rodzeństwem czy w gorszej lokalizacji. Przyznać się do błędu? – Fe!!

  • Do nikogo nie należę. Mam swój rozum i swoje ręce i to wystarczy, żeby zawsze dać sobie radę w życiu. Co z tego, że pracuję dla kogoś? Niech się cieszą, że pracuję dla nich, bo jutro mogę pracować dla kogoś inego lub nie pracoać w ogóle. A niepewność jutra? Pewność nie jest mi do niczego potrzebna.

  • Fajny tekst. Zapachniało trochę Michałem Szafrańskim, ale to dobrze, bo to mądre słowa.

  • Wojtek S.

    Moim zdaniem frank będzie tylko drożał. Nasza gospodarka jest dużo słabsza niż gospodarka szwajcarska. Poza tym oni mają za granicą o prawie 800 mld euro więcej, niż zainwestowały w Szwajcarii inne kraje, więc zarabiają na tym. My jesteśmy pod tym względem 300 mld euro na minusie. No i nasze banki zaciągnęły kredyty w Szwajcarii, więc żeby je spłacać nieustannie będą potrzebowały franków na rynku międzybankowym, co będzie pchało kurs franka w górę. Analiza techniczna wskazuje wzrost przynajmniej do 4,9 złotych za franka, co jest kolejnym potwierdzeniem. Moim zdaniem w tym roku kurs jeszcze pozostanie stabilny na 4,2 zł a potem frank będzie nieuchronnie drożał.

  • Unikam kredytów. Jak do tej pory skutecznie. Wiem, że mnie na to nie stać. Tym bardziej, że dzisiaj w Polsce kredyty coraz bardziej przypominają lichwę. Prowizje są naprawdę wysokie. W ogóle nieopłacalny interes, w jakiejkolwiek walucie.
    Bycie zależnym od innych to bardzo skomplikowana sprawa. Profesor Chomsky lubił mówić o tym, że jednym z największych osiągnięć manipulacyjnych współczesnego świata jest przekonanie ludzi, że to oni i tylko oni są odpowiedzialni za swoją biedę i marny żywot. Są sprawy, które zależą od nas i takie, na które nie mamy wpływu. Trzeba umieć je rozgraniczyć i starać się tak układać sobie życie, żeby kiedy przyjdzie zmierzyć się z gwiazd naszych winą, dać sobie radę i wyjść z tego cało bez większych obrażeń.

  • Seb

    Mam 26 lat pracowałem w 12 firmach( od 18 roku zycia), w tym duzych korporacjach za granica. Doszedlem do punktu gdzie nie znajduje ani jakosci ani kultury pracy nigdzie. Nauczylem sie wiele ale wiele tez moglbym poprawiac, obecnie robie rzut na tasme – cala kasa na inwestycje – max jakosc + marketing i za chwile urwe sie z etatu

  • Hermes

    „Tworzysz czyjąś spokojną przyszłość, żyjąc niepewnością jutra.” Nie przypominam sobie, żeby przedsiębiorcy zwykli mówić o spokojnej przyszłości. Do opłacenia ZUS, podatki. Niepewność walutowa, jak ktoś eksportuje może sprawić, że ktoś kto ma marże na poziomie 2-3% po prostu przestaje zarabiać, albo nawet traci – mimo, że sprzedaje. Mnóstwo innych historii. Nie mówiąc już o tym, że przedsiębiorca na emeryturze może liczyć na ok. 600 zł. I nie ważne, że płacił jak wszyscy cały czas. Także bardzo spokojna przyszłość…

  • Łukasz Czubak

    Słyszałem że w biurach zarządu kopalni jest taka dziura przez którą wywiewa zarobione pieniądze ;-)

    • Paweł Domański

      Przepraszam, słyszałeś czy masz na to dowody ?

      • Łukasz Czubak

        No dobra „legenda głosi”

        • Paweł Domański

          Bazyliszek też jest legendą.

  • Nigdy nie brałem i mam nadzieje że nie będę zmuszony brać kredytu.
    Dzięki temu w każdej chwili mogę pozbierać zabawki i iść gdzie mi się spodoba.

  • Kubus

    Nie kazdy sie nadaje do prowadzenia zycia dla siebie 24/7. Sa ludzie slabsi i glupsi oraz madrzejsi i sprytniejsi. Tacy co ‚wygrywaja’ zycie nieraz bardzo sie tym pysznia i takiego slabszego tylko potrafia dolowac. Wiele ludzi nie ma pasji albo nawet sensu zycia. To wina ich, mediow, calego szeregu czynnikow takich jak rozbite rodziny, zle srodowisko, pesymizm, zazdrosci itd. Wielu ludzi lubi byc tak ‚zniewolonych’ chociaz wolnosc to tez pojecie wzgledne. Kazdy sobie rzepke skrobie jak to mowia i zycie to nie je bajka ;)

  • Jagodzianka

    Są też i tacy, którzy nie pracują we własnych firmach, mają żony/mężów, które nie zdradzają, ba…nawet mają dzieci i dobrze im się wiedzie.

    I to jeszcze nie jest ich ostatnie słowo. Jeszcze w życiu mogą mieć więcej i więcej. :D

  • W 100% się z Tobą zgadam. O dziwo ;)

  • Otóż to :) Od nas zależy to jak zareagujemy na coś, co zrobimy i czy będzie nam na czymś zależało.
    Jeśli zamkniemy się uległości innym nie osiągniemy nic :)

    Pozdrawiam serdecznie

  • taka rada – jak skończysz studia zajmij się tym co lubisz robić, a na pewno nie będziesz żałował ;-) Ja się zajałęm pracą fizyczną przy zakładaniu ogrodów podczas gdy oferowano mi pracę biurową związaną z moim wyksztalceniem z wynagrodzeniem minimum 3500 netto (to majątek jak na Białystok) i nie żałuję ani chwili choć jest ciężko i czasami, cytując klasyka, trzeba zjadać tynk ze ścian

  • Paweł

    A do kogo powinienem należeć?

  • Pojawia się jednak mały problem. Na ile „frankowicze” nie zostali czasem nabici w butelkę. Prawda jest też taka, że o wiele łatwiej współczuć konsumentowi który kupił buty, które po dwóch dniach się rozleciały, niż kredytobiorcy, który „kupił” niezrozumiały – także dla prawników – produkt finansowy. Natomiast co do zaciskania pasa, to jest w tym wiele racji.

  • Trochę przesadziłaś. To prawda, nie ma ludzi niezastąpionych, ale niekoniecznie zastępstwo będzie tańsze. Nie ma reguły. Poza tym są branże, gdzie powiązania rodzinne i znajomości nic Ci nie dadzą, bo liczy się tylko wiedza i – przede wszystkim – doświadczenie.