Dlaczego „pamiętasz” co robiłeś w chwili, gdy dowiedziałeś się o katastrofie smoleńskiej? | JasonHunt

Dlaczego „pamiętasz” co robiłeś w chwili, gdy dowiedziałeś się o katastrofie smoleńskiej?

Pamiętam dokładnie. Smacznie spałem, zbudził mnie telefon od znajomej, która powiedziała, że samolot prezydenta się rozbił. Wstałem, poszedłem do pokoju z telewizorem, pełen przekonania, że to kolejna awaria ruskiej maszyny i tak dopiero po godzinie dotarło do mnie, że piloci-debile spierdolili mi wspaniałą rocznicę.


Bo 10 kwietnia to jedna z najważniejszych i najpiękniejszych dat w moim życiu. Tego dnia przed lat napisałem swój pierwszy tekst na blogu. Ten dzień także zapamiętałem. Wiem, co wtedy robiłem. Równie dobrze pamiętam chwilę, gdy dowiedziałem się o zamachu na WTC.

Jakiś czas temu przeczytałem w jednej z książek (bodajże Wiesława Łukaszewskiego), że zjawisko zapamiętywania co się robiło w chwili ważnego wydarzenia nazywa się efektem lampy błyskowej.
Jeśli jutro jakaś ciężarówka z wyznawcą Allaha na pokładzie rozjedzie na ul. Marszałkowskiej stado galopujących niemowląt, to też zapamiętasz, w jakich okolicznościach się o tym dowiedziałeś. Czy byłeś w domu, kto ci o tym powiedział, z jakiego programu telewizyjnego usłyszałeś o tym pierwszy raz lub który znajomy jako pierwszy walnął o tym status.
Cały pic w efekcie lampy błyskowej polega na tym, że nie spodziewasz się traumatycznej informacji i masz z nią jakiś osobisty związek. Jeśli te dwa warunki zachodzą, w twojej głowie zaczyna się automatycznie „kodowanie” obrazów.
Być może pamiętasz też moment, w którym dowiedziałeś się o śmierci papieża, choć akurat to wydarzenie możesz pamiętać dużo słabiej. Także dlatego, że jego śmierć nie była zaskoczeniem. Pamiętam, że poinformował mnie o tym red. Miecugow. Miałem włączony TVN.

Równie ciekawe w tym wszystkim jest to, że… prawdopodobnie tylko wydaje ci się, że pamiętasz co robiłeś gdy usłyszałeś o katastrofie pod Smoleńskiem. Psychologowie wykonali szereg dziwnych badań, z których wyniknęło, że już po niespełna 3 latach aż 40 proc. ludzi znacząco myli się co do swoich wspomnień, choć są wciąż przekonani, że na milion procent wiedzą, co dokładnie robili w chwili, gdy dowiedzieli się o czymś ważnym.

7 lat to całkiem dużo czasu. Pamiętam, jak dowiedziałem się o katastrofie (czyli pewnie nie pamiętam), ale zapomniałem już prawie, że kiedy nasi bezmyślni wojacy atakowali brzozę, świat wokół wyglądał całkiem inaczej. Social media ograniczały się do Blipa i Naszej Klasy. Smartfony dopiero wchodziły na rynek. Bardzo powoli, bo nikt nie czuł potrzeby korzystania z internetu przez telefon. Dział zbyt wolno, a małe ekrany nie nadawały się nawet do czytania maili. Chyba Wifi też nie miałem i wszystko leciało po kablu prosto do starego komputera, chodzącego głośno jak odkurzacz. Za to byłem dumnym posiadaczem netbooka. Dziś mało kto pamięta co to były netbooki. Wydaje mi się, że to był taki bardzo cichy i smutny świat. Nie wiem jak można było żyć bez Facebooka.

  • fyv

    dobry tekst chociaż nic odkrywczego :P

  • Wiktor Budzinski

    Byłem w Zabce, wybieralem serek na sniadanie. Dostalem sms o katastrofie od żony (z Ukrainy). Podszedlem do lady i powiedzialem o tym ekspedientke. Popatrzyła na mnie jak na psychola. Wychodząc zauwazyłem ze wlącza radio…

  • To był bardzo cichy i przyjemny świat – jeszcze nie było zjawiska „bycia oburzonym” przez filmik na jutubie czy coś podobnej rangi.

  • Rafał Książek

    Siedziałem w domu i grałem z rodziną w monopol, żona wróciła z zakupów i nam powiedziała. Jestem w szoku, ale faktycznie pamiętałem!

  • KarrStarr

    Szczerze nie pamiętam co robiłam tego poranka i jak się dowiedziałam – czy z TV czy ktoś zadzwonił. Za to do dziś doskonale pamiętam, jak się dowiedziałam o ataku na WTC – oglądałam Xenę na Polsacie i na dolnym pasku podali informację o ataku na Pentagon, na WTC. Na początku myślałam, że to jakaś dziwna reklama wieczornego filmu akcji, ale potem przełączyłam na jakiś informacyjny i przeżyłam szok. Serio się bałam, ze to początek III wojny światowej…

  • Miałem się uczyć do matury. Ostatecznie odetchnąłem z ulgą, bo miałem wystarczająco mocny pretekst, by tego nie robić. :)

  • Ja się dowiedziałam zaraz jak się obudziłam, bo mój tata oglądał wiadomości.
    Za to nie pamiętam jak się dowiedziałam o ataku na WTC, bo miałam wtedy 9 lat. Ale wiem, że tego dnia urodził się mój kuzyn. Też mu spierdolili zajebistą rocznicę :(

  • Dominik Łowicki

    7 lat temu mój dzień zwieńczyło zdjęcie, które zapostowałeś na Blipie. To z prowizorycznie zapakowanymi zwłokami ofiar katastrofy, wiezionymi na jakiejś zerdzewiałej przyczepie.

  • Doskonale pamiętam, co robiłam 10 kwietnia 2010 roku, bo właśnie w tym dniu moją pięciomiesięczną córkę zabrali do szpitala – miała zapalenie oskrzeli, była malutka, strasznie to przeżywałam, pewnie dlatego tak mi ta data utkwiła w pamięci. Dzień śmierci papieża również pamiętam doskonale, bo wtedy akurat byłam na osiemnastce koleżanki. Chciała ją odwołać nawet, ale ostatecznie chęć popijawy przeważyła szalę. Nagle ktoś włączył telewizor, i nie wiadomo kiedy niemal wszyscy goście zniknęli, bo w upojeniu alkoholowym poszli do kościoła pomodlić się za Jana Pawła II. Serio.

    • Ja też w tym dniu rano przyjechałam z moją 7 miesięczną córką do szpitala. Przyznam, że myślałam o ratowaniu jej życia i dopiero gdy emocje opadły, dotarło do mnie co stało się rano.

      • U nas na szczęście nie było zagrożenia życia, i właśnie teraz sobie uświadomiłam, że gdyby nie katastrofa smoleńska, to po 7 latach na pewno nie pamiętałabym dokładnie, w którym dniu zabrali ją do szpitala, a tak mam to wyryte w głowie już chyba na zawsze. :)

  • Ja byłam w tym czasie na uczelni. Pamiętam to doskonale, bo zwolnili nas z zajęć. Katastrofa do czegoś się przydała :D

  • „Kiedy nasi bezmyślni wojacy atakowali brzoze ” to jest tak cholernie dobre zdanie;)popłakałam się ze śmiechu! Warte wiecznej chwały w memach; )

  • Jeszcze jeden komentarz, zaszaleję. 😜 prawda jest taka, że dowiedziałem się niemal natychmiast, bo leciałem razem z nimi. Miałem szczęście, bo tylko pod moim siedzeniem działała katapulta. 😜

  • Asia Jaśka Jankowska

    Siedziałam wtedy na Kominku i ktoś w komentarzach wrzucił. Pamiętam, że w moją reakcję się przekopiował częściowo tamten komentarz informujący. I że tego dnia miałam robić zbiórkę harcerską.
    A WTC pamiętam głownie z tego, że Slayersów na rtl7/tvn7 oglądać nie mogłam, bo mama wiadomości oglądała. Ciekawe, bo jako 11-latka w sumie średnio chyba ogarniałam co się dzieje (Stany? A kogo by one obchodziły). Ale miałam gdzieś z tyłu głowy wizję ludzi skaczących przez okna. Wtedy to chyba nawet grona jeszcze nie było. I z 2 lata musiałam czekać jeszcze na stałe łącze, żeby założyć konto na gadu-gadu i udzielać się na chatach.

    • Ania Ginter

      Grono było i miało się dobrze i w 2005 i pewnie jeszcze chwilę wcześniej :)

      • Asia Jaśka Jankowska

        A ja o czasach WTC mówię, które były w 2001 ;)

        • Ania Ginter

          a, to sorry :)

    • Slayersów! <3 Zadzwoniła koleżanka, żeby mi powiedzieć o WTC, to na nią fuknęłam, żeby mi dała spokój, bo właśnie Slayersów oglądam :D

  • Będę zatem jedną z nielicznych, które nie pamiętają co robiły tego dnia. Jedyne czego mogę być pewna ale też nie na 100 % tylko tak na 80% to, to, że byłam wtedy w domu. Nic więcej nie zapamiętałam z tego dnia.

  • Jack

    Robiłem kanapki i myślałem co teraz się będzie działo w tv. A to i tak ch. bo mnie obudzono. Pamiętam jak dziś co robiłem 11.09.2001 bo mi tego dnia dziadek w kalendarz kopnął. Tu w tv szum i sraka, a w telefonie ciotka , że dziadek sobie umarnął, niby każdy wiedział, że ten dzień nadejdzie, ale nie, że tego dnia. także każdego z rodziny gdy tego dnia informowałem i mnie troszkę wyśmiewał w obliczu takiej tam tragedii hamerykańców to, tak, ten dzień zapamiętam na całe życie.

  • To pamiętam. Na bank. Miałam wtedy jeszcze telewizor w sypialni. Włączyłam, czekając na śniadanie do łóżka i uroczystość w Katyniu. Nie pamiętam, czy przypadkiem pierwszy nie był pasek z wiadomością, że samolot się rozbił z powodu złej widoczności. Pamiętam natomiast swoją myśl – „po cholerę tam w ogóle lądowali”? I ona nie opuści mnie już póki będę wspominać to wydarzenie. Zapętla mnie.

    Natomiast odpowiedź na pytanie zawarte w tekście: „Nie wiem jak można było żyć bez Facebooka.” (udam, że nie wiedzę, że retoryczne)
    Brzmi: Majgad, nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym móc sprawdzić, czy za 100 lat będzie brzmiała: „też nie wiem” czy „a co to jest Facebook”? (chociaż pewnie okaże się już za 5 albo 10 lat max).

    Urodziny bloga były wiosną. Faktycznie… No to cóż. Gratuluję Ci kolejnej rocznicy tworzenia :)

  • A faktycznie, wstałam i chciałam coś pooglądać w TV do śniadania, taa.

  • Dawid Staworzynski

    Pamiętam dokładnie. Pracowałem wtedy w Zepter, byłem umówiony z klientem. Zadzwoniłem do szefowej, że trzeba by uszanować to co się stało i odwołać spotkanie. Szefowa uznała, że powinienem iść i wykorzystać sytuację, że facet będzie bardziej wrażliwy, wspomnieć, że nie znamy dnia i godziny więc nie warto przywiązywać się do pieniędzy. Miałem 23 lata i pierwszy raz dostałem w ryj takim cynizmem. Pamiętam to dobrze bo ten moment traktuję jak wejście w dorosłość. Koniec młodzieńczego idealizmu. Poszedłem na spotkanie i w drzwiach powiedziałem, że nic mu dzisiaj nie będę sprzedawał. „Dobrze, ale przydałoby by mi się towarzystwo do kieliszka.” Wszedłem, wypiliśmy kilka kolejek cytrynówki domowej roboty. Przedyskutowaliśmy całe zdarzenie i wiele innych. Siedzieliśmy może dwie godziny. Kiedy wychodziłem, zadzwoniłem do biura i powiedziałem, że więcej do pracy nie przyjdę. Dalej pracuję jako handlowiec i wciąż hołduję zasadzie: człowiek przede wszystkim. Trudno nie pamiętać zdarzenia które przypadkowo tak mocno odcisnęło piętno na moim charakterze.

  • Mieszkałem wtedy na studiach w akademcu i obudziłem się na kacu gigancie po mocno zakrapianej imprezie…początkowo info do mnie nie dochodziło bo „nie ogarniałem”. Dopiero szybki spacer do sklepu zaopatrzenie w wodę i energetyka na tyle odświeżyło mój umysł, że zacząłem dopuszczać informacje z zewnątrz o tym co się stało – no i było takie „o qwa” !!

  • JusTina

    Dlaczego od razu zarzucasz błąd pilotów? Nie wszystko jest takie, jakie się wydaje. ☺

  • Eris

    Pamiętam tamten dzień, dowiedziałam się z wiadomości a popołudniu brałam udział w szkoleniu na temat wystąpień publicznych, zmienili cały program wydarzenia i każdy z uczestników zamiast przygotowanych tematów „z marszu” miał powiedzieć coś na temat żałoby i ostatnich wydarzeń… Pamiętam te łzawe wystąpienia i poziom mojej irytacji. Pamiętam też swoje wystąpienie, w którym zapowiedziałam, że nie dadzą im w spokoju umrzeć tylko będą miesiącami roztrząsać tę sprawę aż do zrzygania. Nie sądziłam, że będzie to trwało 7 lat… i że prawdopodobnie potrwa jeszcze kilka. Jednak czytając komentarze jestem zdziwiona (jak niemal każdego dnia na facebooku) że ludzie mają tak silną potrzebę dzielenia się informacjami które są ogólnodostępne. Sama nie zadzwoniłam do nikogo, nikt nie zadzwonił do mnie – i dobrze bo jak dla mnie jest to poziom podobny do udostępniania na fejsie informacji że pada deszcz.

  • lonestar

    To co tam zaszło w tym smoleńsku?

  • Ponieważ nikt nie napisał jak spędzał wtedy czas, ja również tego nie zrobię.
    Byłam wtedy po grubym melanżu, takim, co to chodźmy na jedno piwo, zmienia się w o, już siódma rano?!. Dziś już nie pamiętam jak to się robi, ale wtedy to było creme de la creme studenckiego życia. Czekałam, wraz z moim facetem i znajomymi na przystanku autobusowym. Kilka minut po dziewiątej. Dzwoni maja mama. Mówi, że własnie ogląda telewizję i relacjonuje, co się stało. Ja powtarzam na głos jej słowa, tak, aby moi towarzysze słyszeli. Słyszeli także inni ludzie będący na przystanku. Pamiętam, że jeden pan zadzwonił po moim telefonie do kogoś znajomego i poprosił o potwierdzenie moich słów (smartfony, jak zauważyłeś, były dopiero w powijakach). Najbardziej jednak zaciekawiła mnie reakcja innego pana, może nietaktowna, ale wywołująca śmiech wszystkich na przystanku. Pan ten powiedział:
    O kurwa, zajebiście!

  • Pamiętam, że tego dnia włączyłam komputer i jednocześnie Gadu-Gadu (tak, to jeszcze te czasy). Zauważyłam intrygujący opis u jednego ze znajomych, w którym postawił wirtualne znicze Marii i Lechowi Kaczyńskim. Poszukałam, znalazłam informacje o katastrofie i pobiegłam powiedzieć mamie. To była sobota.

  • Czemu mało kto pamięta notebooki? Ja używam nadal.

  • Pamiętam. Spałam i obudził mnie mój ojciec wchodzący do pokoju, żeby wziąć radio. Kiedy warknęłam, dlaczego, usłyszałam, że samolot z prezydentem się rozbił.

  • Ja pamiętam byłam wtedy w domu rodzinnym i obudziła mnie siostra tą wiadomością.

  • Golilam nogi i zacielam sie w kostke… Mialam wlaczony telewizor w drugim pokoju, bylo DDTVN i pamietam ze rozmawiali z kims o pisaniu scenariuszy, i gdy jeszcze nie bylo wiadomo co sie dokladnie stalo to prowadzacy (Miecugow? Soltysik?) spytal goscia: ‚takie zdarzenie tez byloby dobrym materialem na film, prawda?’.