9 błędów, które popełniasz widząc spadające statystyki | JasonHunt

9 błędów, które popełniasz widząc spadające statystyki

Gdy znowu pomyślisz, że coś robisz źle, wróć do tego tekstu i popraw sobie humor, bo bardzo możliwe jest, że wszystko robisz dobrze. Poza jednym: wyciągasz błędnie wnioski.

Problem spadających statystyk dotyka każdego autora i wielu z nas ma problem z właściwą interpretacją spadających statystyk. Zamiast się dołować i zastanawiać nad swoją beznadziejnością, sprawdź czy nie wpadasz w poniższe pułapki.

1. Patrzysz na tych, którzy odeszli i nie dostrzegasz tych, którzy zostali.

Wrzucasz coś i widzisz, że tego samego dnia odchodzi od ciebie więcej ludzi niż zwykle. Myślisz sobie, że zrobiłaś coś złego. Spójrz, ilu masz łącznie obserwujących i ilu z nich odeszło. Jeśli masz fanpage/Instagram z 10 tysiącami ludzi i odejdzie Ci z niego jednego dnia 100 osób, to znaczy, że 99% twoich odbiorców wciąż cię kocha.

Mój rekord to 400 odejść z fanpage (60 tys.) po wrzuceniu jakiegoś statusu politycznego. Nie pamiętam już jakiego.

2. Nie cieszysz się, gdy ludzie odchodzą pod wpływem emocji.

Wydaje ci się, że jeśli ktoś odchodzi po tym, jak wrzuciłaś jeden status/fotkę to znaczy, że wrzucenie tego materiału było błędem.
Zobacz ilu ludzi przestało obserwować moje posty tylko z powodu tego jednego zdjęcia. Czy zrobiłem coś złego?

Jebał ich pies.

To się dzieje najczęściej. Najwięcej ludzi odchodzi wtedy, kiedy wrzucimy jakiś materiał niezgodny z czyimś przekonaniami lub poczuciem estetyki.
Jeśli ktoś odchodzi od ciebie z powodu JEDNEJ publikacji, to znaczy, że i tak gówno dla niego znaczyłeś. Taka osoba nie jest i nie była twoim fanem, nic by od ciebie nie kupiła, nigdy nie stanęłaby w twojej obronie. Chcesz gromadzić wokół siebie jak najwięcej osób, które pod byle pretekstem odchodzą? Ja chcę mieć ludzi, którzy są z mną i wtedy, gdy publikuję coś dobrego i wtedy, gdy wrzucam jakieś gówno.
Zapamiętaj: ciesz się, gdy ludzie odchodzą pod wpływem chwili.

I zobacz, jaki zasięg wygenerowało to zdjęcie. Wrócimy do tego w punkcie 8, bo to też bardzo ważne, by właściwie interpretować „odejścia”.

3. Kilka osób powiedziało ci, że coś jest do dupy. Wierzysz im.

Opinie wąskiej grupy ludzi traktujesz jak zdanie większości, a tymczasem zawsze (naprawdę zawsze) większość milczy. Jeśli masz 1000 czytelników i 20 z nich napisze ci, że masz się rzucić pod tramwaj, to pamiętaj, że nie wiesz, jakie jest w tej sprawie zdanie pozostałych 980 osób.
Nie ulegaj terrorowi aktywnej mniejszości. Wypierdol ją ze swojego otoczenia. Jesteś autorem, twórz dla tych, którzy zostają z tobą na dobre i złe. Zapamiętaj tę radę, bo nim kur zapieje trzy razy, ty znowu przejmiesz się paroma negatywnymi komentarzami.

4. Widzisz spadające statystyki i myślisz, że robisz coś źle.

Mi zwykle spadały, bo robiłem coś dobrze. W 2006 roku jakieś 200 tysięcy odeszło ode mnie w ciągu kilku tygodni. Ucieszyłem się, bo na tych, którzy zostali budowałem później grupę ludzi skupioną wokół nowego profilu bloga.

Odchodzący zawsze będą mówić, że kiedyś pisałeś lepiej, skończyłaś się, nowe teksty już nie są takie fajne jak kiedyś. Odchodzący są zbyt tępi, aby rozumieć, że ty już dla nich nie tworzysz. Tworzysz dla tych, którzy przyjdą na ich miejsce i nie będą ci truli dupy swoimi oczekiwaniami.

5. Wrzucasz to, co się sprawdza. Nie wrzucasz niczego przeciętnego.

W ten sposób kisisz się we własnym sosie i ograniczasz jako autor. Dawaj ludziom ciągle te same emocje, a będzie ich coraz mniej, bo się znudzą. Wrzucanie publikacji, które niekoniecznie spodobają się aktualnym odbiorcom traktuj jako rekrutację nowych odbiorców.

6. Oceniasz jakość swoich publikacji przez pryzmat ilości like’ów.

Jesteś naiwna. Wydaje ci się, że ludzie like’ują tzw. wartościową treść? Najwięcej like’ów zbierasz materiałami, które szybko działają na emocje. Mocny tytuł, dobre zdjęcie, ciekawy opis. To nie ma nic wspólnego z jakością. To czysty marketing.
Postrzeganie jakości publikacji przez pryzmat like’a to prosta droga do odruchowego tworzenia pod gust aktualnych odbiorców i jeszcze prostsza droga do wyciągania błędnych wniosków. U mnie najczęściej like’uje się jamnika. Czy to oznacza, że powinienem pisać o hodowli psów?

7. Wychodzisz z błędnego założenia, że każdy subskrybent jest twoim fanem.

W rzeczywistości tzw. prawdziwi fani to zaledwie niewielki procent społeczności, o czym przekonać się możesz zawsze, gdy czegoś od nich chcesz lub chcesz im coś sprzedać.
Dlaczego większość twórców gówno zarabia na patronite? Dlaczego większość sprzedających produkty, znajduje niewielu nabywców? Dlaczego gdy prosisz o pomoc, albo nawet o durne udostępnienie tekstu, nie możesz liczyć na większość zgromadzonych wokół siebie osób? Właściwie to 90% z nich nie kiwnie palcem. Dlaczego przy pierwszym lepszym kryzysie „fani” odwracają się od twórców i rzygają na nich hejtem?
Bo nigdy fanami nie byli. Nam się tylko tak wydawało.
Większość ludzi, których gromadzimy wokół siebie, to osoby, którym jesteśmy obojętni. Owszem, lubią nas od czasu do czasu poczytać, ale w ogień za nami nie skoczą, a jak dziś umrzesz, to jutro o tobie zapomną.

8. Nie rozumiesz dlaczego poniższe zdjęcia spowodowały największy spadek subskrybentów na moim insta.

I zanim wyciągniesz wnioski, wiedz, że:

– w czasie, w którym wrzuciłem te zdjęcia odeszło kilkaset osób
– aż 10 z poniższych zdjęć zanotowało dwukrotnie więcej polubień niż wynosi przeciętna
– co trzecie zanotowało ilość komentarzy kilkukrotnie wyższą niż przeciętna, a jedno z nich chyba nawet pobiło rekord mojego insta
– ilość pozytywnych/miłych komentarzy pod tymi zdjęciami przekroczyła wszelkie normy. Tam jest jedna wielka tęcza
– W ostatnich 3 tygodniach wrzuciłem więcej zdjęć niż przez ostatnie 3 miesiące

Co zrobiłem źle? Dlaczego odchodzą?

Przypomnij sobie jak działają algorytmy na FB i Insta. W dużym skrócie: im bardziej interesujący/angażujący materiał, tym więcej ludzi go zobaczy, a wśród nich będą (kto wie czy nie w większości) uśpieni subskrybenci, którzy od dawien dawna nas nie widzieli. Nie czytają cię, może zalajkowali kiedyś przypadkowo, może zalajkowali twoją fotkę jajka sadzonego, bo chcieli codziennie oglądać jajka sadzone, a ty nie wrzucasz jajek sadzonych.
Jeśli zauważasz zwiększoną ilość odejść z twojego profilu, mimo że wrzucasz dobre i/lub angażujące materiały, nie wmawiaj sobie, że robisz coś źle! Ty po prostu zbudziłaś tych, którzy już dawno temu cię opuścili, a oni robią to, co powinni byli zrobić wcześniej: cofają subskrypcję.
To nie są twoi fani. Nigdy nimi nie byli. Nikogo wartościowego nie tracisz. NIC ZŁEGO NIE ROBISZ.

9. Prawdziwi fani są jak prawdziwi przyjaciele

Nie odchodzą nagle i pod wpływem chwili. Nie chcesz mieć przy sobie wszystkich i jak najwięcej, a jeśli chcesz, to zmień ten sposób myślenia o społeczności. Nie wyciągaj wniosków po jednej czy kilku publikacjach, nie próbuj wpędzać się w zamartwianie, że robisz coś źle, skoro dziś odeszło od ciebie więcej ludzi niż wczoraj. To głupie. Ludzie zawsze będą odchodzić bez względu na to co publikujesz, bo jedni będą rozczarowani, inni nasyceni, a jeszcze inni i tak zawsze mieli cię w dupie. Spróbuj nie wpadać w pułapkę spełniania oczekiwań i usuwaj ze swojego otoczenia ludzi, którzy coś na tobie wymuszają i wydaje im się, że lepiej od ciebie wiedzą, co i kiedy powinieneś publikować.

Z dzisiejszego tekstu możesz wyciągnąć naukę, że w gruncie rzeczy nigdy nie powinniśmy przejmować się spadającymi statystykami i rzeczywiście mniej więcej to właśnie chciałem przekazać. Bardziej niepokojący jest brak wzrostu lub za mała rotacja. U mnie zwykle tak jest, że na miejsce odchodzących przychodzą nowi. Raz jestem na plusie, raz na lekkim minusie, ale nigdy nie jest tak, że miesiącami notuję spadki. Powodem do zmartwienia jest sytuacja, w której czujesz, że stoisz w miejscu, nie rozwijasz się lub wiesz, że publikujesz treści słabszej jakości. Przyjdzie czas, że i o tym porozmawiamy.

A teraz weź opublikuj coś, po czym odejdzie od ciebie dużo ludzi. Nie bój się. Zacznij odczuwać satysfakcję z usuwania zgniłych jabłek. Robię to regularnie co parę tygodni i wierz mi na słowo: to lepsze od seksu.

 

 

9 błędów, które popełniasz widząc spadające statystyki
4.5 (90.59%) 34 głos[ów]
  • O widzisz. I to jest post, który dokładnie dzisiaj bardzo mi się przydał. Motto na dziś : żegnac z godnością odchodzących 😀

    • Tak. Mając ich godnie tam, gdzie najciemniej.

    • Motto bardzo mi się podoba, zawsze żegnam z godnością :)

  • Najwięcej odeszło kiedy pojawiły się pieniądze.

    Ps. Jak wrócisz do PS4 to mi kopsnij swój nick ;)

    • Nie masz Switcha nie idę z tobą do łóżka

  • Tomek świetny artykuł. Łatwo się mówi, trudniej jest w praktyce. Bloguje od 10 lat i zawsze jest próba zastanawiania co zrobiłem źle. Po Twoim artykule umocniłem się w przekonaniu, że 10 czytelników z grupy nawet 40-50 tys. nie może mieć racji :) Nigdy wszystkich nie zadowolimy

  • „Problem spadających statystyk dotyka każdego autora.”

    Dziwne, bo mi tylko rośnie.

  • Masz rację, tak właśnie jest. Za każdym razem gdy piszę coś „brzydkiego”, zawsze parę osób ukrywa wszystkie posty, ale tym samym nawiązuje się mocniejsza więź z tymi czytelnikami, z którymi mogłabym uprawiać seks.

    No ale nie oszukujmy się – każdy bloger jest napędzany trochę na lajki i spijanie szampana. Trochę. Każdy.

    • Cholernie podoba mi się ten fragment o seksie. Muszę go gdzieś wykorzystać.

      • Hola, hola, prawo autorskie! Może się dogadamy, ale nie gwarantuję. Jak coś -fakturkę prześlę mailem.

  • Też sądzę, że lepsze odejście kilku osób niż uśpieni fani, bo to oni wpływają na gorszą jakość interakcji.

    Jednak do tego, żeby nie oceniać jakości swoich publikacji na podstawie like’ów chyba muszę jeszcze dojrzeć. ;) Ciężko znaleźć odpowiedni miernik i dobrze ocenić, kiedy mniejsza ilość faktycznie powinna być sygnałem, że trzeba coś zmienić/poprawić, a kiedy można wrzucić na luz.

    • To się da wyczuć po komentarzach. Po dzisiejszych czuję, że to jest kolejny dobry tekst na tym blogu.

      • I potrzebny w tym całym „o boże mark utnie nam zasięgi, żegnajcie, nie wiem, czy się jeszcze zobaczymy, to być może ostatni post, jaki widzicie”, bo i podobne lamenty widziałam. I szczerze Mark mnie aż tak bardzo nie nastraszył, bo sądzę, że jak zawsze znajdziemy jakieś rozwiązanie, bo po prostu będzie trzeba. Zaczęły mnie martwić dopiero reakcje innych.

  • Pamiętam to „obudzenie” tych, którym nagle się coś ode mnie wyświetliło. Wznowiłam działalność bloga kilka miesięcy temu po 3 letniej przerwie. Miałam w tym czasie na FB około 7 tysięcy fanów/polubień profilu. Przez kilka miesięcy można było odnieść wrażenie, że stoję w miejscu, ponieważ następowała wymiana ludzi. Przybywali nowi, ale odchodzili starzy, którzy nagle zobaczyli coś ode mnie. Tak naprawdę dopiero od kilku tygodni widzę, że licznik idzie do przodu a nie stoi w miejscu, albo się cofa.
    Też miałam „wypisuję się z bloga” bo napisałam coś o innym kraju niż USA. Tekst nie zbudził wówczas specjalnego zainteresowania. Udostępniłam go ostatnio i bardzo się spodobał. Lecz nastąpiło to już po znacznej wymianie fanów. Wtedy zastanawiałam się dlaczego? Dziś już wiem, że nawet jeśli teraz coś nie pójdzie, to pójdzie za jakiś czas. Takich przykładów miałam kilka.

  • W dawnych czasach, gdy miałam inny blog i blogowałam więcej, to tak też bywało, że opublikowałam jakiś materiał np. dotyczący szeroko rozumianej polityki czy jakiś gorzko-żalowy, to od razu statystyki w dół i polubienia strony w dół. Niektórzy nawet uznawali za stosowne mnie poinformować, że się zawiedli srodze na mojej osobie i nie będą mnie więcej śledzić/obserwować. No cóż ja mogę na to odpowiedzieć? Przepraszać i kajać się przecież nie będę. Nie moja wina, że ktoś jest przewrażliwiony na takim czy innym punkcie, a i chyba za specjalnie moim zwolennikiem nie był, skoro z powodu jednego czy kilku postów od razu obrażony odchodzi.

    P.S. Dobrze Ci w brązowych włosach.

  • 2 lata mi zajęło, żeby to zrozumieć. Teraz nie muszę przespać się zanim opublikuję jakiś wpis. Zeszło ciśnienie. A tak naprawdę nigdy nie wiesz, co się ludziom spodoba, a co nie. Czasami genialny tekst, jest odbierany jak najgorsze gówno. A tekst, który uważasz, że jest „wypocony” działa na ludzi jak magnes. Ludzie są po prostu dziwni.

  • Ostatnio przerabiam to u siebie na Fb o czym piszesz i nawet się cieszę kiedy widzę ze mi licznik polubień spada – bo to oznacza ze właśnie opublikowany status chwycił i rozchodzi się – i tez sobie tak tłumacze : obudziłam osoby – tzn Fb pokazał to osobom, które już dawno zapomniały o tym ze kiedyś śledziły mojego fanpaga – to jest w pewnym sensie ból fanpaga z pewnym stażem – mój ma 5 lat i osoby które dopiero zaczynaja działać na Facebooku tego nie rozumieją – bo one maja świeżych i aktywnych jeszcze obserwujących. My, mający starsze fanpage – mamy więcej balastu, czyli osób które już nie chcą nas obserwować – martwe dusze – ale dla Facebooka to jest negatywny sygnał, negatywnie wpływający na przyznawane nam tu zasięgi. Pozdrawiam serdeczne Beata

    • Faktycznie. Powinienem był o tym wspomnieć, dlatego wyróżnię Twój komentarz.
      Na moim „tajnym” koncie na Instagramie mam 1800 osób i żadnych dużych spadków obojętnie co tam opublikuję, bo to nowe konto i większość ludzi wpadła tam świadomie 3 miesiące temu.

  • Zamiast spać czytam Twój blog. I tak się zastanawiam nad tą hodowlą. Więcej psiaków, więcej lajków. :D

    Całkiem serio tekst warty uwagi. Uświadamia co powinno być ważne dla autora, a nie tylko wysokie statystyki.

  • Igor K.

    Drugi tekst w ciągu jednego tygodnia ?

  • „to lepsze od seksu” – LOL

  • Dear Jason Hunt, będę wracać do tego posta za każdym razem, gdy zaczne podupadać w wiarę w to, co robię, że to ma jednak sens. Przeszłam przez chyba każdy z tych punktów! Stawia mnie na nogi: rób swoje! Dzięki!

  • A dla mnie ten post to zimy prysznic. Bo właśnie zaczęłam się dołować, że ludzie w socjalkach najbardziej lubią idiotyczne, banalne wręcz pytania w stylu: „trampki czy szpilki”, „kawa czy herbata”. Zasiegi się zgadzają, lajki rosną, ale nie przekłada się na ilość wejść na bloga, także raz na jakiś czas taką prostutucję można pouprawiać, oby nie za często.