10 trendów w blogosferze na rok 2015 | JasonHunt

10 trendów w blogosferze na rok 2015

„Lifestyle, jaki znamy z dzisiejszych blogów to droga donikąd” – pisałem przed trzema miesiącami w pierwszej zapowiedzi stworzenia nowej marki. Trochę tym wprowadziłem w błąd, bo nie tylko lifestyle miałem na myśli.

Aktualizacja październik 2015: na czerwono zaznaczyłem te fragmenty, które w najbardziej wyrazisty sposób się spełniły. Pozostałe spełniły się w mniejszym lub większym stopniu. Najbardziej – mimo wszystko – pomyliłem się chyba przy punkcie czwartym, bo blogerzy wciąż najczęściej piszą książki niż sprzedają własne produkty. Także punkt pierwszy jeszcze nie jest normą. Wciąż wielu blogerów pisze o czymkolwiek i nieźle sobie radzą. 

Wspomnienia weterana

Pamiętam, kiedyś chcieliśmy być ładni, bo nasze blogi wyglądały jak kupy. No więc robiliśmy sobie ładne szablony. Potem chcieliśmy się bardziej wyróżniać. Kupowaliśmy domeny, rysowaliśmy loga, do tekstów dołączaliśmy zdjęcia (tak, to nie było normą). Chwilę później zapadliśmy na chorobę profesjonalizowania się i nastała moda upodabniania blogów do portali. Ba, nawet chcieliśmy, by nas określano portalami! A potem nastały kolejne mody, które zmieniały się co kwartał – the kafelki stajl, magazine style, masonry style, timeline style, a nad tym wszystkim panował lajfstajl, bo okazało się, że dobry bloger potrafi być fajniejszy nawet od swojego własnego bloga. Co tam że pisać nie umiesz. Poka mordkę, poka kotka, zrób dzióba i już jesteś blogerem. Tyle wystarczy. I hajs się zgadza.

 Pani dołoży tego trochę więcej

W międzyczasie wyładnieliśmy. Staliśmy się czytelniejsi od portali, do których dawniej równaliśmy. Głównie dzięki temu, że nie musimy walczyć o odsłony. Dla nas ważniejszy jest żywy czytelnik. Staliśmy się popularniejsi od większości dziennikarzy, co jest trochę smutne, ale takie są fakty. Przeciętny reprezentant tzw. młodego pokolenia wymieni ci jednym tchem 20 vlogerów/blogerów i raczej nie powtórzy tego wyczynu, gdy mu każesz wymienić choćby 10 dziennikarzy, którzy w ostatnich latach zaczęli pracę w swoim zawodzie. Staliśmy się też bogatsi, bo dziś nawet przeciętne szafiarki zarabiają kwartalną pensję dziennikarza. Nie staliśmy się gorzej postrzegani, bo zawsze tacy byliśmy. Różnymi zabiegami udało się sprawić, że bloger przestał jeść mielone, a zaczął wpierniczać sushi, nawet jeśli to tylko do zdjęcia. W życiu bym się nie przyznał, że uwielbiam schabowe z pobliskiego baru mlecznego, za które płacę 13 zeta. (z ziemniakami!)

Arrggghhhhh !!!!! (odgłos tego złego)

Pomiędzy nami zawsze byli eksperci. Straszyli końcem blogosfery, końcem pieniędzy w blogosferze, opryszczką, wieścili wielkie tragedie, upadki i krzyczeli, że zbliżają się czasy wielkich zmian. Przypominali trochę tych zabawnych prawicowych oszołomów, którzy poczuwają się do obowiązku wmawiania szczęśliwemu człowiekowi, że nie jest szczęśliwy, mało tego – jest lemingiem, mieszka w kraju mafii, układów i putinowskich pionków. Powiedz takiemu, że mimo wszystko jesteś szczęśliwy, to może nawet (ale nie obiecuję!) dostaniesz po twarzy.
To ja dla odmiany dziś straszyć nie będę, bo nie ma czym.

Wszystko, co najważniejsze napisałem w książce „Bloger i Social Media”, a o tym, o czym w niej nie wspomniałem, piszę poniżej.

Jak zmieni się blogosfera w 2015 roku?

1. Masz lajf. Jaki jest twój stajl?

Przestajemy być wyjątkowi. Jeszcze trzy lata temu piękne zdjęcie jajka sadzonego mogłem ujrzeć tylko na blogach kulinarnych. Dzisiaj takie jajko (sadzone) wrzucają nawet panie Krysie z mięsnego. 
Lifestyle bez „imienia” jest drogą donikąd, a z tłumu wyróżnią się ci, którzy swoją dotychczasową blogową twórczość ubiorą w spójną filozofię i nadadzą jej dobrą nazwę. Dobra nazwa jest kluczowa, o wiele ważniejsza niż tzw. dobra treść, a zatem wciąż możesz wrzucać swoje jajka sadzone, ale teraz albo nazwiesz je „Jajka sadzone by Marysia Kurkowa” albo cały twój blog o jajkach będzie miał nowy szyld (np.  „Simple Jajko Life”, „Make Jajka Easier”, „Happy życie with jajka”).
To samo tyczy się także blogerów innych gatunków, w szczególności modowych, parentingowych i kulinarnych, choć przyznać trzeba, że te ostatnie już bardzo udanie odchodzą od modelu wrzucania przypadkowych przepisów.
Nie chodzi o to, byś znalazł swoją niszę. Chodzi o to, by idea stojąca za twoim blogiem była wyjątkowa. Bo już wszyscy wiedzą, jak się robi jajka sadzone.

Tysiące blogerów ciągle pisze blogi o wszystkim i niczym, nie rozumiejąc, dlaczego reklamodawcy nie walą do nich drzwiami i oknami. A niby dlaczego mieliby to robić, skoro trudno określić, o czym dokładnie jest blog i do kogo trafia?

 

 2. Pieniądze. Dla wszystkich.

Podział na blogosferę komercyjną i niekomercyjną w praktyce już przestał istnieć, ponieważ dziś nie zarabiają tylko ci, którym nikt nie chce płacić. Blogerzy „ideologicznie” antykomercyjni stanowią wąską grupę bez jakiegokolwiek wpływu na rozwój blogosfery. Kochajmy ich, bo tak szybko zanikają.

Rok 2014 pokazał, że komercjalizacja blogosfery rozwinęła się, ale w poziomie. Na palcach jednej ręki można policzyć wysokobudżetowe kampanie i zazwyczaj stanowimy mało znaczący dodatek przy kampaniach, na których inne media zarabiają miliony. Niemniej ogromnie wzrosła ilość blogerów, którzy cokolwiek zarobili i wydaje mi się, że w najbliższym roku niewiele się zmieni. Jeszcze więcej blogerów zacznie zarabiać, przez co firmy będą płacić diametralnie różne stawki za podobne działania. Od kilkudziesięciu złotych do kilkudziesięciu tysięcy za pojedynczy tekst/video. Z tego co wiem bariera „100 tys.” za pojedynczy film już została przekroczona.
Nie mogę powiedzieć kto, bo obiecałem dyskrecję, ale już w 2014 roku parę osób (blog lub vlog) przekroczyło magiczną barierę miliona złotych zarobku(to nie ja) i w kolejnym roku dołączy do nich co najmniej kilkoro twórców. Spodziewam się, że pierwszy milion dolarów pęknie w 2016 roku, przy czym na pewno nie będą to zarobki z wyłącznie z reklam.

Mam też nadzieję, że nie staniemy się nieuczciwi i dotyczy to głównie vlogerów, którzy już udanie eksperymentowali z nieoznaczaniem reklam. Jeszcze większe sukcesy na tym polu mają znane portaliki. Ja wiem, że w przyszłości podział na publikację reklamową i „normalną” ulegnie całkowitemu zatarciu, ale nie musimy tego procesu przyspieszać.
Mediaworkerzy chyba się właśnie posrali ze szczęścia. Mogą znowu wypluć jakiś artykulik z klikalnym tytułem o blogerach i kasie.

 

 3. Tacy piękni. I tak już zostanie.

Wydaje mi się, że doszliśmy już do końca „mód” na określone szablony. Nie będą dominować ani „magazynowe”, ani „kafelkowe”, ani „klasyczne”. Prekursorem nieco innej mody jest m.in. Andrzej Tucholski, którego strona główna bloga ma styl portfolio, ale jest to pewny kierunek tylko dla blogerów, którzy będą coś sprzedawać. 
A na pewno będą.

4. Sprzedaż. Next Big Thing.

Mamy wielu twórców z ogromnymi społecznościami, którzy dostają grosze z kampanii reklamowych. Naturalną koleją rzeczy jest, aby poszli po rozum do głowy i zrozumieli, że nie muszą czekać na pieniądze, które mogą po prostu zacząć zarabiać. Większość zacznie( już zaczęła) od standardów – tanie, zwyczajne produkty na tanich materiałach. Byle tylko miały logo blogera. Nigdy nie chciałem przez to przechodzić, dlatego tworząc nową markę obiecałem sobie, że u mnie każdy produkt będzie wyjątkowy i drogi.
Szeroko pojęta sprzedaż to kolejny wielki krok w rozwoju blogosfery, ale prawdziwe pieniądze zrobią na tym ci, którzy nie zadowolą się wypuszczeniem gadżetów, ale całą gamą produktów (np. spożywczych) sygnowanych logiem blogera.
W Polsce ten biznes póki co najlepiej ogarniają vlogerzy.

5.  Youtube, nadchodzimy!

Od mniej więcej 4 lat słyszę, że kolejny rok będzie „rokiem mobile” i „rokiem youtuba”. Ta pierwsza przepowiednia w niewielkim stopniu dotyczy blogerów, ta druga chyba w końcu się spełni, co na pewno zaowocuje:

– szumnymi zapowiedziami blogerów o otwarciu kanałów !!!!!1111 (juhuUu!)
– totalną sztucznością i brakiem pomysłu
– nieregularnymi publikacjami
– żenującymi wpadkami
– jeszcze bardziej żenującymi błaganiami o subowanie
– rozpoczynaniem każdego filmu od przywitania się z widzami (zawsze mnie to śmieszy)

6. Ilość i efekt. A jednak.

Zderzymy się z brutalnymi potrzebami agencji reklamowych, które zdają się coraz mniej potrzebować twojego bloga i ciebie, a coraz bardziej twojego zasięgu i mierzalnych efektów współpracy. Blogerzy z wyrazistą marką i dużym zasięgiem mogą spać spokojnie. Ci, którzy mają po prostu wielu odbiorców, bo nazbierali ich sobie dzięki googlom lub „zakupom”, pojmą, że poszli w odwrotnym kierunku. Nie przestaną zarabiać, ale zaczną zarabiać mniej niż inni. Wydaje mi się jednak, że największy dramat rozegra się na vlogach, gdy opadnie „gorączka złota” i zaczną się pytania o rzeczywiste efekty współpracy. Na pewno nie nastąpi to już w tym roku.
W związku z powyższym nie spodziewam się walk o odsłony, bo to byłaby dla blogów prawdziwa tragedia. Jesteśmy ostatnim bastionem internetu, w którym wchodząc na tekst nie musisz przeklikać się przez 20 podstron.

7. Pisz.

Wydamy miliard książek. To nieprawda, że już „wszyscy napisali”. To nawet nie jest 10 proc. tego, co znajdziesz w księgarniach za dwa lata.

8. Blog jest passe.

Nastąpi powolna, bo trwająca jeszcze dobre dwa lata, marginalizacja znaczenia bloga jako podstawowej platformy blogera. Nie jestem tu żadnym odkrywcą Ameryki, tylko obserwatorem trendów zza oceanu i jakkolwiek wielu zwyczajów nie przełożyliśmy na nasz rynek, tak oddanie się social mediom jest nieuchronne. Prekursorkami są nasze blogerki modowe (np. Jemerced, Maffashion), które już dawno zrozumiały, jaką siłą są social media.
Bloger bez bloga przetrwa. Bez mocnego Facebooka jest nikim. Proste.

9. „Afiliacja”. Tym razem się opłaci.

To jedno z głównych źródeł zarobku zagranicznych blogerów. U nas przez wszystkie lata programy partnerskie były kojarzone z groszowymi zarobkami na banerkach i linkach. Michał Szafrański pokazał, jak się robi na tym biznes, a 2015 rok będzie początkiem nauki na jego doświadczeniach. Nikt na tym milionów nie zarobi, ale dla początkujących i zasięgowych blogerów może stać się na długie lata najpewniejszym źródłem wcale nie tak małego zarobku.

10. Złe czasy dla rodziców.

Hejterzy kochają grzebać w cudzej przeszłości, do czego ja już się przyzwyczaiłem i niespecjalnie mnie to rusza, bo w ciągu ostatnich 5 lat wiele osób przekonało się, jaki naprawdę jestem, ale z niepokojem obserwuję przykrości, jakie spotykają blogerki modowe. Wypomina im się kompromitujące początki sprzed lat, kiedy strzelały fotki tanimi telefonami na mało gustownym tle. Te same przykrości spotykają blogerów kulinarnych, ale największy dramat przeżyją blogerzy parentingowi.

Nie ma (bo nie ma) nic złego w publikowaniu zdjęć własnych pociech, ale wszystko zmierza do roztaczania coraz większego społecznego parasola ochronnego nad cudzymi(!) dziećmi i za 10 lat tacy rodzice będą linczowani. Już teraz są hejtowani za każde odstępstwo od normy. Za kilka lat hejterzy zaczną wyciągać te stare fotki, krzycząc, jacy to wyrodni rodzice byli, że w 2014 roku pokazywali swoje dziecko, nierzadko w kompromitujących sytuacjach.
To, co dziś jest normą, w przyszłości spotka się z niezrozumieniem i nienawiścią.

 

Wszystko w porządku, blogosfero.

Mimo wszystko będzie dobrze. Będzie tak, jak napisałem na blogu w 2013 roku. Nie dajcie sobie wmówić, że jest źle i potrzebujemy gruntownych zmian, przemyślenia kierunku, w jakim zmierza blogosfera. Nie dajcie sobie wmówić, że jesteście na równi pochyłej, na zakręcie. Nie kończycie się, nikt od was nie odchodzi, kasy nie będzie mniej i nie potrzebujecie do tego nikogo, kto was wyprostuje.
 Nie obudzicie się pewnego dnia i nie zobaczycie, że już nikt was nie czyta. Nie jest prawdą, że przyszłość należy do tzw. eksperckich blogów. To idiotyzm, bo to tak jak mówić, że przyszłość nie należy do „Pudelka” tylko do „Polityki”. Dla każdego znajdzie się miejsce na tym rynku. Grunt to nie stać w miejscu i nie bać się wdrażania drobnych zmian.

  • Dorota

    pierwsza?? :) Naprawdę ładnie tu masz :) czasami zerkam żeby tylko popatrzeć ;)

  • Najlepsza i największa zmiana z Kominka (koniec roku), a JasonHunt.pl początku roku, to częstotliwość wpisów. Nareszcie jest dużo, czyli normalnie. :)

  • Tekst idealnie się zgrał z moimi planami na 2015.
    Punkt 5 tak bardzo-.-

    • Naprawdę zaczynam wierzyć, że zostałeś tu zakodowany :)

      • Michno ma ghostwriterów

        • Ej tym razem czekałem żeby ktoś był przede mną:(

          • Przyznaj, że po prostu dziś był ghostwriter stażysta i zawalił sprawę :)

          • Jeszcze raz uspokajam moich klientów – wszystkie komentarze są pisane przeze mnie własnoręcznie i na potrzeby konkretnego tekstu;)

          • „Nie miałem kontaktów seksualnych z tą kobietą” – Bill Clinton 1998
            „Wszystkie komentarze piszę własnoręcznie” – Marcin Michno 2015

          • iwonaw

            pionierka fajna jesteś.

          • @marcinmichno:disqus Rekord łapek. Chyba powinnam Ci odpalić prowizję, albo zaproponować współpracę :D

      • To nie jest kwestia wiary, kiedy są dowody.

      • Każdy ma swoje schizy. Michno jest zawsze pierwszy, a ja wchodzę przez google na hasło „kominek”…

    • Paulina Wnuk

      No, punkt 5 tak bardzo ;)

    • Poczekaj, poczekaj… to znaczy, że idziesz YouTube czy te rzeczy z myślników? ;)

    • Michno <3

  • Strach blogować: jakiejś fejsbuki, jakieś miliony dolarów, jakieś pisanie książek :)

  • Jagoda Nehring

    Forma tekstu, styl przekazywania informacji pierwsza klasa! Czyta się jak dobrą książkę! :)

  • Znów pokazałeś, kto jest królem blogosfery. Wraz z giermkiem Michno na czele. ;)

  • Czyli nie zginiemy! Mam wrażenie, że najlepsze dopiero przed nami. Przynajmniej jeśli chodzi o blogi podróżnicze.
    W poście z rankingiem chciałabym przeczytać na jakiej podstawie wybierasz blogerów i co dla Ciebie oznacza, że blog jest wpływowy. A i czekam na tekst o publikowaniu książek!

  • Nie wierzę w zapewnienia, że skończą mi się pomysły na pisanie, bo moja tematyka jest niepopularna. Wręcz przeciwnie – mam ich coraz więcej :)
    Parentingówkom kibicuję, bo w samym Białymstoku mamy mocną trójkę, którą uwielbiam (Nishka, Makóweczki, Buba) i zaczytuję się chociaż nie posiadam dzieci. Prywatność każdy sam sobie określa. Jeżeli czuje się komfortowo z pokazywaniem swojego codziennego życia to czemu ma mi to przeszkadzać? Jak dla mnie to problem to takiego wpisu nie czytam, zamiast pienić się i palić na stosie matkę co pokazała niemowlaka :)

    • Ci, którzy będą wypominać blogerkom modowym ich początki powinni się puknąć w czoło, to może do nich dotrze, że zamiast bezpodstawnie hejtować wystarczyłoby się wziąć za siebie, czegoś się nauczyć (np. robienia dobrych zdjęć). Choćby na przykładzie Elizy widać jak można się rozwinąć. A parenting cierpi, bo wszystkie piszące mamy są wrzucone do jednego worka, a jest znacząca różnica między porządnym blogiem, z dobrym tekstem okraszonym pięknymi fotografiami dzieci, a czymś, co nawet trudno nazwać blogiem, gdzie znajdziemy relacjonowanie kupek, kaszek, ząbków i innych ‚uroków macierzyństwa’ okraszone beznadziejnymi, pstrykniętymi na auto i kompletnie nieprzemyślanymi zdjęciami bobasa podczas kąpieli, a przecież i jedno i drugie ‚parenting’. Generalnie każdy rodzic ma prawo publikować co i gdzie mu się podoba, a rozliczy go z tego jego własne dziecko i społeczeństwu raczej nic do tego (ofc z zastrzeżeniem, że nie naraża dziecka na niebezpieczeństwo, żeby zrobić zdjęcie)…

      A na koniec dziękuję za punkt pierwszy. Idea, eureka!

  • Powtórzę raz jeszcze – Tomek, Ty to jesteś!

  • Mistrzowski wpis najwyższego poziomu. Takich się nie klika na fejsie – na takie się wyczekuje. Za punkt trzeci bardzo dziękuję a punkty pierwszy i piąty biorę mocno do serca, żeby nic nie schrzanić. To będzie ważny rok :)

    • Ja sobie powieszę przy komputerze „Grunt to nie stać w miejscu i nie bać się wdrażania drobnych zmian.” i w końcu wezmę do roboty.

  • „Prekursorkami są nasze blogerki modowe (np. Jemerced, Maffashion), które już dawno zrozumiały, jaką siłą są social media.”

    Raczej TV media. Laski wylewają się przy okazji każdej imprezy fashion. I teraz pytanie: to zasługa socialmediów, że tam są czy zasługa TV mediów, że ogarniają tak dobrze social? :)

    • TV media raczej nie mają wpływu na klikanie małych dziecięcych rączek.

      • …a to się nie zgodzę tak do końca. Nic tak nie robi dobrze nawet mało znanemu blogerowi lub produktowi jak promocja w TV. Szczególnie w programach z lini tzw „wypromujmy się razem” jak Dzień Dobry TVN, Pytanie na śniadanie itp. Choć faktycznie trzeba przyznać, że wszelakie instagramy nastolatek mają tak dużą liczbę aktywności, że nawet nasz gospodarz tutaj może być zawstydzony :D

        • pytanie jaki procent społeczeństwa (umówmy się,że max do 40 lat, bo niewielu przeciętnych zjadaczy chleba powyżej 40stki interesuje się social media) ogląda teraz TV, ja oglądam tylko F1 i gale rozdania nagród muzycznych i filmowych,a wszystko inne przez social media :P moich znajomych też jakoś nie widziałam przed telewizorem od lat :P

          • To co oglądasz w Sieci najpierw pokazuje się w TV lub w poczytnych gazetach. To telewizje i gazety papierowe mają pieniądze by tworzyć treść, która potem jest przerabiana na tysiące sposobów w sieciowych portalach, blogach. Dopiero z tego social media przejmują już przerobione często strawione treści i wykorzystują do swoich celów.

            Z tym umawianiem się na jakiś procent przez pryzmat własnych znajomych to kiepski sposób na statystyczne badanie :) Zdziwisz się kiedy poszukasz w Google badań jak, kto i ile czasu dziennie ma włączone pudło i skąd czerpie informacje o świecie. Są nawet badania tygodniowe. Nie linkuje bo Tomek nie lubi. Trzeba się wysilić samemu. Powodzenia.

          • Nie spociłeś się pisząc taką litanię ? Ja tylko zadałam pytanie, nie rzuciłam się krzycząc ‚nie masz racji, ja wiem najlepiej!!!’, jedynie podzieliłam się obserwacją na temat mnie i moich znajomych, nie wypowiadam się za cały świat :/
            Primo troszkę mnie nie zrozumiałeś, co mnie interesuje kto pierwszy ‚wyświetli’ daną treść, chodzi mi tylko o to, że wg mnie social media mają zdecydowanie przewagę nad TV w promowaniu blogerów , bo a) to ich główne pole działania b) mimo wszystko wydaje mi się, że młode pokolenie interesujące się social media i blogosferą więcej czasu spędza w necie niż na patrzeniu w pudło. Ja wychodzę z założenia, że skoro i tak marnuję czas na przeglądanie FB to mogę równie dobrze poczytać newsy na fejsowym profilu TVN24, zamiast jednocześnie siedzieć w necie i oglądać TV. Tak czy siak to tylko opinia jednego człowieka ;)

          • ? … chyba źle odebrałaś mój komentarz. On nie był agresywny :)

  • karolina

    dla mnie koniec blogów nastąpił wtedy, kiedy blogerzy postanowili zostać pisarzami.. Powrót do tego oldkskulowego przekaźnika jest zaprzeczeniem idei blogowania (po co zresztą czytać bloga, jeśli ma się ksiązkę, i na odwrót – mam książkę, widzę że jest beznadziejna, nie mam więcej ochoty czytać bloga). Bo w kilku przypadkach książka odsłoniła wiele, zbyt wiele, a czasem wręcz pokazuje, że „król” jest nagi, nawet jesli ma pełną szafę;). Mnie już blogi przestały obchodzić, z nowym rokiem odlajkowałam wiele śmieciowych, nic nie wnoszących, po prostu mnie znudziły i przestałam się jarac i na tej też podstawie uważam, ze blogi się kończą, a blogerzy muszą szukać uczciwej pracy;) Może w gazetach? albo będą dalej te książki „pisać”..

    • A gazety to nie są śmieciowe? Jak ktoś nie ma nic do powiedzenia lub nie umie pisać to będzie słabo pisał niezależnie od tego, w jakim medium.

      • karolina

        Dokładnie:)

    • Powiedziałbym raczej, że książka może być wspaniałym dopełnieniem blogowania, a nie zaprzeczeniem. „Oldskulowy przekaźnik”? Esencja życia!

      • karolina

        oczywiście, że może być, ale nie zawsze niestety jest i czasem szkodzi wizerunkowi zamiast na odwrót..:) „Oldskulowy” to tak z przekąsem napisałam, bo jednak nie taki „oldskulowy” skoro blogery wychodzą z internetów żeby ksiązki pisać:) Ale też na tej podstawie wieszczę koniec blogów:)

    • A co jest nieuczciwego w zarabianiu na blogu?

  • czyli nadal będziemy piękni, niektórzy w dodatku młodzi, więc dobrze jest! to mnie cieszy najbardziej na 2015 bo tego też sobie życzyłem w Nowy Rok. cieszę się, że Jason Hunt mi to potwierdza.

  • „Nie chodzi o to, byś znalazł swoją niszę.”
    Hola, hola, niszka jest tylko jedna.

    • Jesteś już w tym wieku, że chyba wypadałoby dorosnąć i zostać Nishą :)

  • Youtube poszedł mocno do przodu, ale teksty nadal mają i będą miały się świetnie. Chyba trzeba robić i jedno i drugie. Tekst dla tych, którzy nie mogą w pracy odpalić video, a wersja video / audio dla tych, którzy wolą coś obejrzeć do kawy, albo którzy mogą sobie włączyć np. podcast w samochodzie.

    • Niestety niewielu jest takich, którym udaje się obydwie rzeczy robić dobrze.

      • Wydaje mi się, że nie ma ani jednego blogera, który doskonale ogarnął youtube.

  • Po raz kolejny rozwiązałeś mój problem.

    „Nie chodzi o to, byś znalazł swoją niszę. Chodzi o to, by idea stojąca za twoim blogiem była wyjątkowa. Bo jak się robi jajko sadzone to naprawdę każdy już wie.”

    Jestem życiową ogarniętą osobą i wszystko wydaje mi się takie oczywiste. A po co mam pisać o czymś co wszyscy wiedzą? Okazuje się, że nie wiedzą, a jeśli nawet wiedzą to będą to uwielbiać przepuszczone przez maszynkę niepowtarzalnego stylu.

  • ml76

    Pkt 7. Czekam na więcej :-)

  • Jak dobrze, że w nazwie mam czekoladę. Jak dobrze, że mój facet zajmuje się sieciami afiliacyjnymi. Jak dobrze, że nadal mam chęci blogować. :D

  • No nic, trzeba zapier… . Wszystkie punkty są prawdziwe, ale mi się jednak podoba najbardziej ten 11 ;)

  • bazyllia

    bloger bez bloga przetrwa

  • Dobrze wiedzieć, że moje przewidywania pokrywają się z Twoim tekstem :)

  • A ja zwróciłem uwagę na fakt, że przynajmniej od połowy minionego roku większe znaczenie od zasięgu ma właśnie wspomniany przez Ciebie charakterystyczny styl, cel i profil tego co się robi. Jeśli to firmie odpowiada i widzi zaangażowanie czytelników to na drugi plan schodzą suche liczby. Tak przynajmniej ja to widzę ze swojej strony.

  • Ja będę starał się połączyć blogowanie z filmikami w tym roku i mam nadzieję, że uda mi się to jakoś ogarnąć. Trend ze sprzedażą jest również bardzo ciekawy i zastanawiałem się kiedy na blogach będzie BUM na koszulki, kubki itp jak to teraz jest u vlogerów i graczy.

    • Magdalena Jagiełło

      to ja sobie też zaprojektuję koszulki na bloga, a co!

      • Ja już dawno chciałem to zrobić, ale jestem tak ułomny graficznie, że bardziej się nie da :P

    • Spytaj Remka Dąbrowskiego on ma fajny sklepik :)

  • Jako obserwator blogosfery z obu stron (jako autor i reklamodawca) miałem już od jakiegoś czasu podobne przemyślenia. Nie wszystkie, ale większość.

    • Ty, ja i wielu innych miało podobne przemyślenia. Ale od teraz i tak wszyscy będą mówić, że to Kominek/Jason wyznaczył nowe trendy i kierunki, w jakich pójdzie blogosfera. Taki lajf.

  • „Blogerzy „ideologicznie” antykomercyjni stanowią wąską grupę bez
    jakiegokolwiek wpływu na rozwój blogosfery. ” – rozumiem, ze chodzi ci tylko o rozwoj komercyjny? tylko taki sie liczy w dzisiejszym swiecie?

  • Przeczytałem, w sumie prawda, chociaż nie rozumiem czemu ludzie się Tobą tak podniecają, bo nie jest to nic, czego bym sam z siebie nie wiedział. Ale podałem dalej, może komuś się przyda.

  • A wszystkie książki blogerzy będą wydawać w oficynie jasonhunt books! :)

    • w takim razie zaczynam zbierać materiały :D

  • Ania Piwowarczyk

    Dla mnie 4 wymiata i widzę to jako trend na lata, ale też jedną z najlepszych rzeczy, jakie można robić dzięki blogowi. Pięknie to wychodzi u blogerów, którzy są pełni pasji w tym co robią (idealistycznie uważam, że to niezbędny element sukcesu w każdej branży, choć samą pasję można różnie definiować). Dla mnie świetnym przykładem jest Monika Kamińska – jeden produkt, ale za to w pięknej oprawie, który bez wahania nazwałabym ekskluzywnym (choć dostępnym). Dla mnie to nie tylko kwestia chłodnej kalkulacji zysków, ale naturalna droga rozwoju dla tych blogerów, którzy rzeczywiście potrafili stworzyć własną markę za pomocą bloga i poczuli, że stać ich na jeszcze więcej.

    Poza tym tekstem, do pełni branżowego szczęścia w styczniu brakuje mi jeszcze tyko rankingu i wizyty listonosza w przyszły czwartek :)

  • Marcin Palimąka

    Chyba kupie ksiązke Kominka, a dziwne to bo zawsze twierdzilem ze mnie to nie zainteresuje.

  • Napisałeś dokładnie to, o czym mówię już od dłuższego czasu. Ale nikt mnie nie słuchał, bo mój blog nie ma takiej siły przebicia jak Twój. :P

    Przynajmniej mam wewnętrzną satysfakcję, że jestę prekursorę, bo od dłuższego czasu staram się działać w blogosferze wg zasad, które opisałeś. Zawsze coś :)

  • Good job

  • Mam nadzieję, że się znalazłam na liście wpływowych :P

  • Zaufam Ci bo znasz ludzi, którzy coś znaczą i rozmawiasz z nimi. Zwłaszcza z prekursorami. Znaczą szlaki

  • 1. Jak to mówi Paweł Tkaczyk – marka może więcej.
    3. Mód na style szablonów może już nie będzie, ale dobrze by było żeby pewne standardy designu były bardziej popularne.
    4. Tworzenie własnej platformy, także sprzedażowej, jest relatywnie trudne, ale długoterminowo to się opłaca.
    5. Niestety, mam podobne obawy (przywitanie na początku każdego filmu mnie nie śmieszy)
    6. Zdecydowanie. Nie mam dostępu do danych, ale myślę że vlogi nie sprzedają.
    8. Najmocniejsi zbudują swoje platformy.
    10. I dobrze, że będzie mniej dzieci.

  • Zawartość kieszeni reklamodawców napędza tylko jeden trybik w całej
    maszynie. Blogosfera będzie się rozwijać dopóty, dopóki ludzie będą
    mieli dostęp do sieci oraz siłę do stukania myśli w klawiaturę.

  • Świetny tekst, pewnie nie raz będę do niego wracał.

    PS. Bywały już blogi (i to nawet topowe), gdzie jeden wpis składał się z kilkunastu podstron. To tak a propos punktu nr 6.

  • To ja z moim blogiem nie istniałem, nie istnieje i nie będę istniał :-) oj, idę pobiegać… Muszę odreagować!

  • …a miałem nadzieję, że napiszesz: w tym roku trendy and on top będą blogerzy polityczni. Będą rządzić kasą i rozdawać gratisy…damn…

  • Zapisuję i za tok sprawdzamy! ;)

  • „… u mnie każdy produkt będzie wyjątkowy i drogi”
    EEEEEE chyba nie każdy – książka w całkiem przystępnej cenie :)
    Czy wyjątkowa? Poczytamy, zobaczymy ;)

    • promocja. Po promocji obie kupowane osobno będą ponad stówę kosztowały. Nie jest to może jakoś bardzo wygórowana cena, bo sam tyle płacę za książki, ale też tanio nie będzie.

  • Jak czytam te kwoty za wpis to nie wiem czy się śmiać, płakać czy zazdrościć ;(

  • Ze sporą częścią teorii się zgadzam, ale zastanawiam się jakie będzie tempo niektórych zmian – chociażby modele sprzedażowe na blogach. U nas to wszystko następuje bardzo gwałtownie, a niektóre etapy kompletnie przeskakujemy i jak robi się „moda” albo szersza kampania to nagle jest przesyt taki samych działań na różnych blogach. Przykład: współpraca z marką whisky i nagle moja tablica na fb na 2 dni zamienia się w pokaz slajdów z baru. U wszystkich to samo i u niektórych kompletnie nie pasuje do wizerunku i stylu życia danego blogera.

    Jedna rzecz, którą ja bym dodał od siebie to przestrzeń na blogi na bardziej konkretne i węższe tematy. To bardziej moje życzenie niż konkretna prognoza. Tysiące ludzi oglądają w sieci codziennie wpisy o nowych torebkach, butach, podziwiają zdjęcia pieska/kotka czy też rozmyślania o tym co robić w weekend albo na co iść do kina, ale bardziej konkretne nisze są do zagospodarowania – pokazał to sukces mody męskiej, różne odmiany blogów finansowych, a nawet znawców piwa czy innych alkoholi. Mistrzostwo w wąskich dziedzinach – tego mi tu trochę brakuje i tutaj jeszcze widzę pole dla nowych twarzy blogosfery.

    btw. dzięki blogom kupiłem butelkę Sommersby i przekonałem się, że to najpaskudniejszy „napój” piwopodobny jaki piłem. W pewnym sensie marka do mnie dotarła, inaczej bym nie spróbował. Zastanawiałem się nad statystykami takich kampanii, ale raczej takie dane są nie do zdobycia. (…% ludzi spróbowało… bo bloger polecał, ale …% uważa, ze paskudny produkt)

  • Do diaska, punkt piąty mnie przybił. Muszę iść na jutub? I jeszcze zaliczyć to wszystko?

  • Wiola Kosek

    O rajuśku jak ja lubię czytać Twoje teksty :-)

  • Magda

    wszyscy tu o blogach, a ja zamiast książek widzę tabliczki czekolady

  • A propos punktu 10: Ha! Jak to dobrze, że zakładając bloga postanowiłam nie pokazywać twarzy Potomka. Moje dziecko jest obecne na blogu w trybie incognito :-D Za 10 lat hejterzy mogą mi naskoczyć, pfffff!

    Tomku, świetny ten pasek górny w formie woalki! :-)

  • To jest tekst na który się czeka cały rok :)

  • Ania

    „Kominka” ignorowałam, Jason bardziej mi się podoba. Całkiem niezły tekst.

  • Sławomir Kędzierski

    Zobaczymy w styczniu 2016 jak to się sprawdziło

  • skowron

    Dobrze ze będą wyjątkowe i drogie ;)

  • Logo się nie odmienia, więc rysowaliśmy logo, a nie loga, poza tym sponio. Kiedy JasonTV?

  • Wszystko to prawda. Można było się tego spodziewać w tym tekście :).

  • Mi.Halsky

    Jason, „enfant terrible” polskiej blogosfery. I jak zwykle bierze blogosfere za pysk i wali w mordę… cytując klasyka. Powodzenia!

  • No to po ptokach. Spóżniałam się, jakieś 12 lat…

  • Ponieważ na niczym się nie znam ( i nigdy blagierowi Kominkowi nie płaciłem za kampanie, do tego „nieźle”) ale lubię się polansić to walnę trochę „hejtu” ( zdaniem branżuniowej gimbazy – Homo Sapiens zakminią)
    1) LAJFSTAJL – ciekawy trynd ale jeśli jest oryginalny i autentyczny. Jest pewna uniwersalna i 100% kwantyfikowalna formuła oceny bloga – ale trzeba było na matmie uważać ;-) Markieterzy znają „wyróżnij się albo zgiń” – byle pozytywnie…
    2) PINIONDZE – przyjdą i to spore ( nawet coraz większe ) ale trzeba kumać tzw. bazę, a nie powtarzać branżuniowo-agencyjną mantrę bez sensu
    3) CONTENT IS KING – dla Homo Sapiens mogą to być tylko słowa ( byle mądre ), forma jest wtórna ale nie zaszkodzi. Tylko gimby i lemingi jarają się pustymi fotkami – tylko oni nie mają grubej kasy do wydania, taka karma
    4) MARKA = OBIETNICA WARTOŚCI ( o tym pisałem swoja pracę dyplomową z marketingu) ale to jedynie dla zawodowców, którzy rozumieją, że biznes nie polega na 1-razowym krojeniu frajerów – w Bolandii to rzadkość
    5) YOUTUBE – fajne, wystarczy GoPro i odrobina talenty ale słupki oglądalności nie przekładają się na sprzedaż ( vide głośna kampania pewnej coli, która wygenerowała dużo oglądalność i ujemne ROI – a w prawdziwym biznesie to ostatnie ma być dodatnie :D )
    6) ZASIĘG to mantra agencyjnych hochsztaplerów – do dziś nie doczekałem się jakiegokolwiek kejsu potwierdzającego skuteczność „kampanii zasięgowych” – o „zasięgu FejsBuka” nawet nie chcę się wymądrzać bo szczególnie z tzw. Megapanelu to lipa kompletna
    7) Dobry prawnik to podstawa sukcesu w kapitaliźmie korporacyjnym, szczególnie w tak dzikim kraju jak Bolandia. Studia biznesowe, gdzie uczą niuansów też bywają przydatne
    8) FejsBuk KONA – ROI leci na pysk, VC i Wall Street potrzebują dojnej krowy – potem będzie już śmierć ( jak to się odbyło z NK ), przetrwają tylko dobre blogi na dowolnej samodzielnej platformie – własności blogera
    9) Afiliacja to potęga – przerabiałem to w UK AD 2005 – serwisy czesały ze sprzedaży ogromną kasę, w PL może kiedyś to tego poziomu doczłapiemy
    10) RODZINA TO ŚWIĘTOŚĆ W CYWILIZACJI – każdy sam decyduje co wystawia na sprzedaż. Ale również ponosi tego konsekwencje. Blogerki modowe – aka tipsiary – to w dużej części puste dziunie, które widzą tylko hajs ( nie będę wrzucał żenujących skrinów z dyskusji tipsiar o kampaniach reklamowych); na szczęście zdarzają się pozytywne wyjątki – tzw. Sztywniary ( które przy okazji serdecznie pozdrawiam ).

  • punkt 10 idealnie zgrał się z moją ankietą, w której czytelnicy domagają się więcej mnie… a mniej dzieci… chociaż wciąż słyszę głosy, że mogłabym stracić na wiarygodności gdybym totalnie dzieci z bloga usunęła…

  • blurppp

    A Marysia o pierogach. czyli jak co roku w komentach moje „Zdanie odmienne”.
    Jak co roku twierdzę, że blogi eksperckie będą nabierały na znaczeniu. Zamiast bardziej ogólnych , opisujących kilka płaszczyzn blogów nastąpi wąska specjalizacja. Oto jeden z przykładów :Najlepiej chyba widać to u ELizy, która przez kilka miesięcy była NAJWAŻNIEJSZYM AUTORYTETEM W SPRAWACH ŚLUBNYCH.
    Do tego taki blog będzie miał jasną i dobrze segmentowaną grupę czytelników, A to lubią miarki, łatwo dostosować przekaz.
    Poza tym co by nie mówić, cały zachodni świat pokazuje , że ci najbardziej wpływowi influenserzy wypowiadają sie w jednej tematyce. Ktoś o modzie, ktoś o gotowaniu, ktoś o filmie czy płycie. Jasna, spec od rocka progresywnego nie komentuje gangsta rapu.
    Zwyczajnie czytelnik zaczyna ogarniać, że nie da sie znać na wszystkim, choć można robić takie wrażenie. Dziś dostep do milionów blogów, efektywne wyszukiwarki, system linków nie zmuszają do szukania wszystkich odpowiedzi jak było to przed laty. Pisma w rodzaju „Twojego Stylu” kształtowały czytelniczki w kilku płaszczyznach, było o stylu, modzie, zdrowiu, kulinariach i karierze ( pewnie jeszcze o innych sprawach też) Kupiłeś magazyn i czytałeś od deski do deski. dziś podczas jednego wieczoru możesz na blogu XYZ przeczytać o samorozwoju a na ABC o przepisie na sałatkę, a QWE przeczytasz recenzje nowości kinowych, co by w sobotę sie wybrać.Jeszcze na innym przeczytasz gdzie oszczędzać i wybierzesz blog kogoś kto na tym sie naprawdę zna ,
    Do tego marki będą do tych wiodących wysyłały najnowsze informacje, próbki, sample , zapraszały na konferencje, czyli oni będą wiedzieć lepiej. A czytelnik tę wiedzę doceni
    Dlatego ja wieszczę rozwój blogów profilowanych i eksperckich . Blogi wielotematyczne będą w odwrocie

  • Super tekst z serii ‚Co w blogosferze piszczy’.

  • Mój przelew nie doszedł? :(

  • Normalnie to ma być dobrze, a nie dużo. Ale tego #GimbyNieZnaja ;-)

  • Tak jak napisałeś – będzie masa nowych kanałów na YT. Większość marnej jakości.
    Zyskają Ci co teraz mają sporo subów, oby tylko wyłoniło się coś nowego, oryginalnego.

    Mało kto robi to naprawdę profesjonalnie i inwestuje masę czasu w swój kanał. Wiadomo, gdzie pieniądze tam pojawią się ludzie, ale tak naprawdę nie ma wielu kreatywnych, ciekawych, polskich youtuberów…

  • Lech

    Jasonie, dlaczego uważasz witanie się na YT za śmieszne?

  • Dobrze się składa, bo akurat zastanawiałem się ostatnio w jakim kierunku podąża blogosfera :)

  • Ciekawy tekst, choć odchodzenie od samego bloga na rzecz social media wydaje się błędem. Wstawianie treści na facebooka będzie równoznaczne z oddaniem części praw autorskich. Nie można pozwolic Zuckerbergowi bezprawnie wykorzystywać materiałów bloggerów do reklamowania własnego portalu

  • Jeszcze cały czas czekamy na książki blogerów finansowych. Do tej pory napisała Dana i Marcin Iwuć, a Michał Szafrański cały czas obiecuje. Obstawiam, że 2015 będzie rokiem finansowych, bo po opublikowaniu zarobków Michała, blogi o oszczędzaniu wyrosły jak grzyby po deszczu. Może oszczędzanie to nowy lajfstajl?

  • „Za 3 tygodnie na blogu pojawi się tekst o tym, jak podpisać z
    wydawnictwem dobrą umowę. Będzie to lektura obowiązkowa każdego
    blogera-pisarza.” – można ten tekst już gdzieś przeczytać czy nie ma jeszcze?

  • Ciekawy tekst, aczkolwiek nie zgadzam sie z jednym zdaniem,Tysiące blogerów ciągle pisze blogi o wszystkim i niczym, nie rozumiejąc, dlaczego reklamodawcy nie walą do nich drzwiami i oknami. A niby dlaczego mieliby to robić, skoro trudno określić, o czym dokładnie jest blog i do kogo trafia?,”. Blogi, z angielska weblogi, to dzienniki internetowe, więc z samej swojej zasady są to teksty o tym co leży na wątrobie, osobie piszącej dziennik, zwanej szumnie blogerowi. Dopiero od bardzo niedawna, gdy założymy, że pierwsze polskie blogi to 2001 rok, zaczęła dominowac jakaś głupia specjalizacja-blog o kotletach, o łachach o kulturze o dupach o dzieciach. Nigdy tego nie rozumiałem. To jest obecnie najczęstszy powód hejtu i większość osób gnojąca mnie, mówi, że to co piszę to gówno, bo powinien pisać o jakiś kurwa kotletach albo o chomikach mandżurskich czy filatelistyce. Blog to blog(weblog),brzmi to banalnie ale dla niektórych to wręcz dziwne, że można pisać po prostu o tym co się czuje a nie o jakieś skurwiale wąskiej dziedzinie życia. Niektórzy, blogi pisane sercem, nazywają blogami lifestylowymi. Dla mnie ten termin jest nieporozumieniem. Nieporozumieniem jest w o ogóle pytanie-o czym masz bloga? To tak jakby zapytać po co żyjesz?
    Ludziom wmówiono, że blog to ma być jakaś wąska specjalizacja i teraz prawie każdy to powtarza jak mantre. Blog to dziennik internetowy a nie specjalistyczna gazetka typu,,problemy współcznej geriartii” czy,, Wędkarz Polski”. Oczywiście nie mówię nikomu o czym ma prowadzić bloga, bo gówno mi do tego, to prywatna sprawa kazdego, ale dominuje teraz taki właśnie pogląd, a kto ma klasycznego, najklasyczniejszego w całej swej imanentnej strukturze, bloga, jest hejtowany bo nie pisze np. tylko o kotletach. No kurwa…Ja widziałem te blogi o kotletach. Czy to są jeszcze blogi czy po prostu vlogi? Tam są same zdjęcia a więc to już raczej vlogi, bo przecież filmy to szybklo przesuwające się zdjęcia, więc blogi o kotletach czy łachach, to raczej vlogi a nie klasyczne blogi.
    Uważam, że blog to słowo. Twój blog to również słowo. Mogłaby tu być tylko biała kartka, żadnych zdjęć , żadnych gadżetów, tylko słowa, a i tak bym czytał to co piszesz, ponieważ jesteś dobrym pisarzem.
    Uważam zatem, że motłochowi robią wodę z mózgu, bo jednym z głównych powodów hejtu jest fakt, że …po prostu bloguje. Zapisuję swoje przemyślenia.
    I to jest to, co w blogach przetrwa, to co jest najpiękniejsze.
    Ile kurwa będzie trwała moda na kotlety czy łachy…No kurwa. Przecież te wszystkie vlogi są takie same, może być ładniejsza dupeczka(wtedy ma większy ruch i popularniejszy vlog), brzydsza, ale te wszystkie vlogi niczym się od siebie nie różnią, tam nie ma żadnych przemyśleń, żadnego pisania, bloger ma 300 tysi UU miesiecznie i nie ma nawet swojego stylu literackiego.
    Myślę, że gdy będą bardziej wybijać się po prostu blogi-najklasyczniejsze blogi-będące tym czym zawsze były, a więc zapiskami, przemyśleniami blogera. mogą to być felietony, opowiadania, jak zwał tak zwał-po prostu teksty; wtedy masy ludzkie odejdą od łachów i kotletów a wrócą, do tego co było na początku,
    do słowa.
    Pozdrawiam.

  • Wojciech Piestrak

    Tomku! Co zmieniło się w Twoich przewidywaniach o polskiej blogosferze w ciągu tego pół roku?

  • Ja powiem z własnego doświadczenia prowadziłem blog motoryzacyjny na którym testowałem samochody po 3 latach miałem około 75 tysięcy wyświetleń (celowo podaje wyświetlenia), gdy 1,5 roku temu przerzuciłem się na youtube tworząc moto doradcę, na chwile obecną miesięcznie mam 750-800 tysięcy wyświetleń miesięcznie i pod każdym filmem nie 5-6 komentarzy a 300-400.

    Więc w moim przypadku trend się sprawdził, ale znam wielu blogerów którzy powtarzają, że nie czują się dobrze w wideo.. Blog będzie istniał, prędzej snapchat przeminie :)

  • zaczynam mieć wrażenie, że przy wyborze nazwy bloga, inspirowałam się „Simple Jajko Life” :)

  • Dziękuję Ci za ten tekst, podpowiedział mi ważną rzecz, którą chcę nadrobić.

  • Dopóki są przykłady blogerów, którym się udało i udaje dopóty jest nadzieja. Zwłaszcza kiedy decyduje się na przejście full time blogowanie i inspracja od Jason Hunt, Andrzeja Tucholskiego i wielu innych płynie, Pozostaje tylko niezbita wiara że nam się uda:) dzięki za ogromną motywację!