10 największych grzechów polskich restauracji | JasonHunt

10 największych grzechów polskich restauracji

Często stołuję się na mieście. Mam kilka ulubionych lokali oraz kilkadziesiąt takich, do których już nie zajrzę lub zaglądam tylko pod przymusem. O każdym z nich miałem pisać osobną recenzję, ale cotygodniowe testy – z racji wielu wyjazdów – nie mają racji bytu. Poza tym ciekawszy będzie tekst o tym, czego nie lubimy w restauracjach.

Inspiracją był artykuł, który dziś przeczytałem. Pewien pan zdradził, jak rozwoził po warszawskich chińskich budkach nieświeże mięso. Niestety nie wymienił z nazwy żadnej z nich. Ja jestem blogerem i nikogo się nie boję. Podaję nazwy wszystkich restauracji, które nie spełniły moich oczekiwań. Nie ma to jak narazić się jednocześnie kilku osobom.

Grzech nr. 1 – Kelner pytający „czy mi smakuje”

Już o tym raz pisałem, nie ma sensu, by się powtarzać, ale nie byłbym sobą, gdybym o tym nie wspomniał. Z miejsca odejmuję punkty wszystkich restauracjom, które wychodzą z założenia, że klienci są niepełnosprawni umysłowo lub fizycznie i nie potrafiliby sami powiedzieć kelnerowi, że coś jest nie tak z ich jedzeniem.
Naprawdę – potrafię sam mówić. Kiedy nie mówię – jem. A kiedy jem, to znaczy, że mi smakuje.

2: Menu z błędami
2012-12-18-18.18.17-HDR
2012-12-18-18.21.02-HDR

 „Żoładkowa” i „świerza” mięta nie świadczą zbyt dobrze o restauracji „Babalu”(Warszawa). Kilka lat temu wybrano ją restauracją roku. Byłem raz. Raczej nie wrócę. Jedzenie w formie szwedzkiego stołu (świetna idea), niestety bardzo niesmaczne.

3. Niedogotowane lub niedosmażone jedzenie
2012-11-30-19.55.24-kopia

Pierożek. „Złota Kaczka” w Złotych Tarasach. Nie cierpię jadać pierogów poza domem, ale ciągle się łudzę, że gdzieś znajdę lepsze niż rodzinne.

4. Zimne, bo z lodówki
2013-03-23-17.52.01-HDR

Zmora wielu restauracji. Robią rano, stoi cały dzień w lodówce i nawet nie sprawdzą przed podaniem, czy nie ma szronu. Tatar z łososia. Zimny aż zęby bolały. „La dolce vita” przy Placu Zamkowym.

5. Odgrzewane dania
2012-12-02-22.22.48
2012-12-01-18.18.18-HDR
2013-03-19-22.06.15-HDR

Dania z mikrofalówki to chyba największe przekleństwo restauracji. Na pierwszym zdjęciu „Ti Amo”. Tam sos był prawie twardy. Niżej „Tratoria Italia” twardawy szpinak, nierównomiernie podgrzany kurczak. Nie dam głowy czy to z mikrofali, czy z czego innego, ale gołym okiem widać i gołym smakiem czuć, kiedy potrawa jest odgrzana.

Na dolnym obrazku „niegroźne” oszustwo „Zapiecka” (chyba przy Barbakanie). To popularne pierogarnie i bardzo dobrze wychodzi im udawanie, że robią świeżutkie pierogi na miejscu. To nieprawda. Sprowadzają je. Jak każda inna restauracja:)

6. Kelner, który nic nie wie
2012-10-21-12.11.56-HDR-kopia

„Akashia”, Warszawa, Złote Tarasy.Zapytałem, jak to się je? Nie wstydzę się pytać kelnerów, gdy mam przed oczami dziwną potrawę, którą naprawdę ciężko zjeść pałeczkami.
– No…nie wiem…normalnie pan je.
– Dziękuję, takiej odpowiedzi oczekiwałem.
To jest ten sam rodzaj bezużytecznego kelnera, który na pytanie
– Co pan poleca?
– Wszystko! – odpowiada.
Nawet w lepszych restauracjach bardzo często trafiam na kelnerów, którzy zapytani o najlepszą potrawę, wymieniają połowę menu.

7. Okropny wygląd dań
2013-06-01-18.03.27-HDR
„La dolce Vita”. Głowy nie dam, zapomniałem,a le to chyba była dorada z puree z groszku i leniwymi pierogami. Kucharzowi zdecydowanie sugeruję powąchać przyrządzane dania. Wygląda okropnie, smakowało jeszcze gorzej.
Ale obsługę mają bardzo miłą.
2012-12-02-22.23.49
Ponownie „Trattora Ti Amo” na Emilii Plater. Jedna z najgorszych restauracji w Warszawie, w jakich miałem nieprzyjemność jeść. Tak zrobione ziemniaczki to zbrodnia. Sam tłuszcz. Ich makaronu też nie polecam, nie nadaje się nawet na karmę.
2013-03-24-17.32.43-HDR

Ja wiem, że szarlotki różne barwy lubią sobie przybierać i wszystko zależy od kucharza, ale jak dostaję ciemną maź, to odechciewa się deseru. „Trattoria Italia”, Arkadia.

8. Malutkie porcje
2013-04-06-11.42.34-HDR

Syte śniadanie angielskie we „Flow” przy Nowym Świecie. Nie ma co, tak mnie nakarmili, że trzy dni chodziłem z pełnym brzuchem.

9. Zupy z niczym
2013-01-12-15.01.14-HDR
2013-01-12-15.02.32

Wychowano mnie na klasycznych zupach z dużą ilością „czegoś” w środku, dlatego nigdy nie zamawiam kremów, a od zup wymagam, by cokolwiek  w środku miały. „Polka” Magdy Gessler przy Starym Rynku. Po lewej widać całą zawartość miski.

Zupy są bolączką wielu restauracji, dlatego rzadko kiedy zamawiam, a już prawie nigdy rosołu, bo zwykle zamiast klusek dostaję jakieś rozmrożone cieniutki niteczki, a zamiast rosołu, rozpuszczoną kostkę bulionową.

 

 

 

10. Brud
2013-04-10-17.21.26-HDR1

Il Patio„, Złote Tarasy. Nie jest łatwo utrzymać porządek i nie gorączkuję się, gdy zobaczę jakąś małą pozostałość po poprzednich gościach, ale widok takiej podłogi zniechęca do ponownej wizyty.

Nie jestem problemowym gościem. Nigdy się nie awanturuję, może ze parę razy w życiu zwróciłem uwagę, że coś nie tak jest z potrawą. Nigdy nie domagałem się zwrotu pieniędzy, zamiany na inne danie, nigdy też nie użyłem formułki „chcę rozmawiać z kierownikiem”. Powyższe „grzechy” zebrałem wyłącznie z materiałów, które gromadziłem do recenzji, wielu grzechów nie wymieniłem, ale jeszcze będzie niejedna okazja, by o tym porozmawiać.

10 największych grzechów polskich restauracji
5 (100%) 1 głos[ów]

Mam dla Ciebie trzy prezenty, ale możesz wybrać tylko jeden.

Ja bym zapisał się na wykład. Większość wybiera srodkową opcję. Ciekawe, co Ty wybierzesz...